Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
slaw0001

New Acoustic Dimension czyli prościej NAD

Recommended Posts

Wciąż gigant czy już tylko legenda?

Tym pytaniem chciałbym sprowokować/zazhęcić do wypowiedzi zarówno miłośników, byłych, obecnych jak i potencjalnych posiadaczy sprzętu oraz gorących przeciwników marki. A wydaje mi się to firma na tyle ciekwawa, że warta osobnego wątku.

Za Wikpedia

„Firma została założona w Londynie w Anglii w 1972 roku przez dr Martina L. Borisha, inżyniera elektryka z tytułem doktora fizyki. Jej najbardziej znanym produktem jest NAD 3020 z końca lat 70. XX wieku, wzmacniacz zintegrowany zaprojektowany przez Bjørna Erika Edvardsena, który był wysoko ceniony przez różne brytyjskie magazyny.

Filozofia NAD polega na uwzględnianiu tylko naprawdę użytecznych funkcji w projektach o niskim poziomie estetyki (trudno się nie zgodzić) w porównaniu z produktami innych konkurentów. NAD był jednym z pierwszych producentów sprzętu audio, który zlecił produkcję swoich produktów fabrykom elektroniki w Azji Wschodniej .

NAD został przejęty przez duńską firmę AudioNord w 1991 r., A następnie sprzedany w 1999 r. Lenbrook Group of Pickering, Ontario, Kanada.

NAD koncentruje się na koncepcji „efektywnej mocy”, a jak twierdzą, jego wzmacniacze zapewniają duży zapas mocy, co oznacza, że mogą być w stanie dostarczyć dynamiczne impulsy mocy znacznie przekraczające ich znamionową moc RMS. Kluczem do tej funkcji jest zastosowanie elastycznego zasilacza, który przechowuje znaczną rezerwę prądu w celu szybkiego zwolnienia w momentach dużego obciążenia muzycznego. Różne wcielenia tego projektu były przez lata kojarzone z różnymi nazwami, w tym z Power Envelope, a ostatnio z PowerDrive.

Dodatkowe zalety tego podejścia obejmują fakt, że wzmacniacze wykorzystujące tę technologię mogą obsługiwać złożone, rzeczywiste obciążenia głośników o niższej impedancji w porównaniu z prostym rezystorem 8-omowym, zwykle używanym do obliczania reklamowanej mocy znamionowej, oraz fakt, że obwody w tym podejście wymagają prostszego chłodzenia, przy jednoczesnym zachowaniu zdolności do obsługi złożonych obciążeń impedancyjnych nawet tak niskich jak 2 omy.”

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak powiedziało się Nad....

Osobiście jestem w posiadaniu "mudowanego" C356 oraz od niedawna NAD C658. Generalnie C356 pracuje jak końcówka mocy choć bez odłączania pre. "Volume" ustawione na 11 zapewnia równe działanie obu kanałów i wystarczającą moc, którą napędzam małe, ale jare kolumny SA Saxo 40. Całość sterowania obecnie odbywa się przez NADa C658 i można je realizować w całości za pomocą pilota lub poprzez aplikację BluOS. Miałem wcześniejsze doświadczenia z aplikacjami Pioneer/Onkyo/Yamaha i generalnie się nie umywają do BluOS.

Co do samego NAD C658 to "sposiłkuję" się moim opisem powstałym w innym wątku:

Choć NAD C658 to streamer/DAC/Pre Amp/prea amp gramofonowy to jednak dla mnie przede wszystkim korektor akustyki Dirac Live. I tak go postrzegam, jako Dirac Live obudowany dodatkowymi "zdolnościami". Jest wiele opinii, które twierdzą, że w tej cenie można dostać więcej, szczególnie w domenie jakości dźwięku, ale dla nich DL jest tylko jedną z wielu jego funkcji a dla mnie jednak podstawową.  Aby mieć punkt odniesienia muszę wspomnieć, że NAD zajął miejsce po zacnym Pioneerze N-50AE oraz i zamiennie grającym zestawie laptop (Audirvana) + Pre Box S2 digital od Pro Jecta. Wszystkie trzy DAC-i tak się składa oparte są na kościach ESS Sabre. Nie jest to mój celowy wybór, ale zapewne pochodna fanaberii posiadania możliwości odtwarzania plików MQA, a takowa najczęściej zaszyta jest w kościach ESS. To wszystko było/jest źródłem, póki co niezmiennie, dla wzmacniacza "mudowanego" NADa C 356bee.

Dlaczego jednak NAD a nie tańsza alternatywa z MiniDSP? Drugim argumentem po DL było posiadania preampu z regulacją głośności. Trzecim w kolejności - prostota obsługi i maksymalnie zintegrowane sterowanie, czwartym natomiast - odpowiednia ilość złączy. To wszystko lub prawie wszystko można mieć też z np. miniDSP SHD, ale za cenę + 1000 zł a tańszy brat jednak bardziej jest ograniczony funkcjonalnie. Nie ukrywam też, że czas mojej ekscytacji rozkminianiem zawiłości obsługi/oprogramowania nowinek technicznych chyba powoli mija a coraz częściej "ekscytuję" się prostotą urządzeń plug and play. Zdaję sobie z tego sprawę, że  w tym miejscu napisać coś takiego to swoisty "coming out", ale zawsze to będzie człowiekowi teraz lżej.

Powiem szczerze, że nie spodziewałem się znaczącej różnicy w stosunku do poprzednich klocków tym bardziej że zastosowany ESS9028 jest o generację niżej od ESS9038 (PreBoX S2 Digital), a jednak mile się zaskoczyłem, bo dźwięki od samego początku znacząco się różniły. Generalnie jest lepiej nawet bez użycia DL. Dźwięk jest bardziej przestrzenny, detaliczny i schodzi niżej co było dobrym prognostykiem jeszcze przed zastosowaniem DL.

Wraz NAD  C658 dostajemy w cenie okrojoną wersję Dirac Live z ograniczoną korekcją do 500Hz, co jak na dzisiaj już wiem, może być zupełnie wystarczające. Ja co prawda dokupiłem za 99$ pełną wersję, ale innym proponuję się wstrzymać do czasu przetestowania wersji okrojonej. Inna sprawą jest, że po zakupie pełnej wersji można do 14 dni z niej zrezygnować i oczekiwać zwrotu pieniędzy. Mikrofon jest również w zestawie i wydaje się wystarczający. Nigdzie na forach nie znalazłem, aby ktoś specjalnie na niego narzekał.

Dodatkowo na plus można zaliczyć prócz oczywiście wejść cyfrowych, wejścia analogowe i gramofonowe. Na minus brak wejścia USB do podłączenia komputera oraz brak sieciowego protokołu DLNA. System obsługi BluOs vs to co jest w Pionierze/Onkyo i zasadniczo w Yamasze też, to niebo a ziemia. Choć idealny oczywiście nie jest.

Ale tak naprawdę różnicę robi Dirac. W krótkich żołnierski słowach, jest przyjemnie! Muzy nie dzielę już na męczącą i mniej meczącą, ale co najwyżej na lepiej i gorzej zrealizowaną. W pierwszy odruchu mamy wrażenie odchudzenia dźwięku, poszatkowanie tego co było na większą ilość, ale cieńszych plastrów, to jednak szybko mija i zostaje jedynie wlepiony w facjatę banan. To co później  "rzuca się mnię na słuch" to "po pierwsze primo" wybornie kontrolowany, punktowy bas. Zero dudnienia. Można odczytać każde pociągnięcie strun, nic się zlewa w kluchę. Jest...dobrze! Drugi element to stereofonia/holografia jak zwał tak zwał, generalnie przestrzeń w połączeniu z separacją instrumentów. Kolumny staja się jeszcze mniej widoczne, a my generalnie wypatrujemy już tylko muzyków. Jest...dobrze! I tak generalnie można powiedzieć, że właśnie jest..... dobrze, bo oczywiście jest Hi End i ma swoje ograniczania i ograniczenia reszty sytemu czyli wcześniej  wspomnianego wzmacniacza NAD i kolumn SA Saxo 40. Szczególnie widać to utworach symfonicznych, chóralnych gdzie wciąż jeszcze brakuje do pełni szczęścia więcej przestrzeni, selektywności , ale nie jest też tak, że nie może mieć frajdy z tej muzy słuchania. Sama obsługa DL w wersji NAD-owskie jest generalnie prosta. Po dokonanych pomiarach możemy wpisać do urządzenia 5 różnych filtrów i przełączać się miedzy nimi w locie. System jest na tyle sprawny i "inteligentny", że można też przygotować sobie stanowisko odsłuchowe zupełnie z boku, poza osią kolumn. Oczywiście nie będzie to najlepsza z możliwych opcja, ale, taki na zupełnie innym poziomie jakości, balas kanałów. Do niezobowiązującego odsłuchu rewelacja.

NAD C658 posiadam gdzieś od 3 miesiąca. Wykonałem tylko trzy pomiary, i praktycznie nie robię nic innego tylko słucham muzy przez co niestety cierpią inne obowiązki.

Konkludując, jest... dobrze!

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest dobrze, ale dlaczego nie miałoby by być lepiej? Kusi mnie, aby jednak zastąpić C356 koncówką mocy. Z ciekawości pewnie zacznę od przesłuchania NAD c268, ale nie wiem czy nie skończę właśnie co docierającym do sklepów NAD-dzie C298. Pierwsze egzemplarze u klientów i pierwsze rozbierane sesje...

 

774A4366-99B7-4ADA-BA63-7989EA7468F1.jpeg

B77AC8CB-D5F2-4935-9978-308A309B7014.jpeg

F6495EB3-CD35-487E-9E6C-7C8991A288C4.jpeg

697F12E1-9125-46FF-95EB-29DD55AE30D4.jpeg

39743290-0C29-445F-8C81-2985223D4241.jpeg

A9BA6654-C969-4CAB-834F-9453B05052A2.jpeg

96739371-8CCD-4976-9FBE-E547BAB465A1.jpeg

Edytowano przez slaw0001

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jestem od lat fanem tej marki i nie mogę się od niej uwolnić mimo wielu prób ostatnio z Yamahą i Rotelem. Obecnie posiadam c375+c565 i jest to zestaw dla mnie naprawdę udany

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 4.10.2020 o 19:02, slaw0001 napisał:

C298. Pierwsze egzemplarze u klientów i pierwsze rozbierane sesje...

i pierwsze recenzje "branżowe"

https://hifi.nl/artikel/29397/Review-NAD-C-298-Purifi-voor-de-hifi-systeembouwer.html

"Niezbędna aktualizacja dla twojego zestawu hi-fi lub całkiem doskonały dodatek do dobrego przetwornika cyfrowo-analogowego / przedwzmacniacza, a to za rozsądną cenę. Krótko mówiąc, to właśnie ma do zaoferowania NAD C 298. Dzięki przełomowemu wzmocnieniu EigenTakt możesz liczyć na spektakularną reprodukcję, a Twoje głośniki są również optymalnie kontrolowane.
PUNKTY PLUS
Pełna kontrola
Niezawodna moc 185 W.
Tryb mostkowy możliwy dla ekstremalnej mocy
Neutralne, mało ubarwione

MINUSY
Nie wygląda zbyt seksownie"

niestety nie posługuja sie niderlandzkim (?) i tumaczenie z translatora, ale myslę, że wystarczajaco oddaje treść recenzji 

A tu porównanie M33 i C 298. Classic wyglada na tańszego klona Mastera

image.thumb.png.a4bf17478c353cd20f52f780595bfe30.png

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...