-
Zawartość
35 592 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez S4Home
-
A pytacie o dokładnie to połączenie. To nie nie słuchałem go. Ale słuchałem i jednego i drugiego z różnymi zestawami i to razem gra średnio. Wiem to wasz produkt i uważacie że wam robię pod górkę ale nie o to chodzi. Nawet z waszej oferty przedstawię lepsze wybory. Proac pewnie mi przyznacie rację no i elac FS 409. Aha w Polsce trudno sprawdzić bowersy z inną elektronika co jest wiadome. Zamknięty obieg. Ale w UK. Słuchałem ich i w domu z paroma klockami i w salonie. Serio. Jak na cenę całości to takie sobie połączenie. Piotrek
-
A no i masz odpowiedź. Uparles się. To już się świadczy. Bo po odsłuchu i tak je kupisz bez względu jak będą grały. Mało tego napiszesz kolejnemu że są świetne. Uwierz nie robię ci wyrzutów czy coś. "Tylko uparłem się, wstępnie po lektorurze wybrałem. "Widzialem zbyt wiele razy w życiu i wiem jak to się kończy. Piotrek
-
Ja nie redaguje przesyłanych opinii. Na tym polegał konkurs. Każdy miał opisać według swojego zdania. Standardowo. Możemy się z tym zgodzić lub nie Piotrek
-
Nie. Moim zdaniem magnat 673 to minimum co powinieneś szukać. Ale jak jesteś fanem tonsila to wogole przez chwilę będziesz miał problem ze zrozumieniem co to dźwięk Ale uwierz będzie lepiej. Z używanych konstrukcji warto też zwrócić uwagę na focale. Wyprzedają je czasem za niższą kasę. Zensory to nie granie pod ciebie. Piotrek
-
Albo oni też doinwestuja Zawsze tak jest że w zakładanym budżecie się nie mieścimy i wychodzimy ponad to. Nie mówię o audio tylko. Tak działamy jako ludzie. Piotrek
-
Nie do lektury tylko do słuchania. Jeśli nie ma ich w komisie gdzie możesz odsłuchać to sprawdzaj nowe a później szukaj używanych. A lekture to poczytaj sobie jakąś baśń. Chodź w sumie lektury o audio to także baśnie ? Piotrek
-
Poza tym we Wrocławiu też są salony audio. Jak z którymś się dogadasz to pewnie i wypożyczalnia sprzętu chodź nie chętnie do domu. Piotrek
-
Dźwiękiem czy opisem ??
-
Recenzja jednego z użytkowników: Na początku z poczucia obowiązku recenzenta-amatora chciałem jasno zaznaczyć że w kwestii audio nie czuję się absolutnie specjalistą. Miłość do muzyki traktuję bardziej jako przyjemne hobby polegające raczej na słuchaniu, chodzeniu na koncerty itp. Zgłębianie zatem technicznych specyfikacji i ślepa ufność w najbardziej rozpoznawalne i komercyjne marki nigdy nie były mi bliskie. Podchodzę do tego raczej jak do samej muzyki która dla mnie bazuje na emocjach a nie suchych danych technicznych. Nie o kwestiach technicznych będzie zatem ta recenzja, bo w dobie internetu znajdziecie zapewne mnóstwo informacji na ten temat na rozmaitych portalach branżowych bądź forach internetowych. Będzie to raczej opis moich subiektywnych odczuć na temat pary podłogówek "Wilson Raptor 7" które niedawno całkiem przypadkowo miałem przyjemność "przetestować". W swoim muzycznym życiu, choć nie jest ono niesamowicie długie, miałem okazje słyszeć różne zestawy kolumn- od tych określanych mianem hi-end po te tak zwane budżetowe. Jak we wszystkim w swoim życiu staram się kierować zasadą "nie oceniaj książki po okładce". Tak też było i tym razem. Bazując bowiem na opiniach wygłaszanych na rozmaitych forach audio można delikatnie rzecz ujmując "zgłupieć". Zapewne niejeden z was stojąc przed wyborem pierwszego, bądź kolejnego zestawu audio doskonale zna to uczucie. Oczywiście chcąc ocenić Raptory na tyle pełnie na ile pozwala mi moja bądź co bądź ograniczona wiedza na temat samego sprzętu Audio w ogóle, należy zacząć od tego że aspekt estetyczny i szeroko pojęty marketingowy jest istotny w dzisiejszych czasach niemal we wszystkim. Doskonale wiecie że nawet rzeczy wybitne, ale słabo "opakowane" i zareklamowane nie mają szansy przebicia oraz na odwrót- rzeczy słabe jakościowo ale atrakcyjnie podane można sprzedać bez problemu. Powszechne jest to że o gustach się nie dyskutuje. Jest to rzecz wysoce subiektywna na którą ciężko znaleźć rzeczowe argumenty. Jeśli o mnie chodzi sama nazwa Raptor przypadła mi od razu do gustu. Kojarzy się z czymś drapieżnym, budzi emocje a to w muzyce jest dla mnie najważniejsze. Brawa dla marketingowców Wilsona! Co do samego wykonania w porównaniu do konstrukcji z którymi miałem wcześniej do czynienia naprawdę choć bym chciał, nie ma się do czego przyczepić. Kolumny wykonane są solidnie ze starannością rzadko spotykaną w tym przedziale cenowym. Czarny lakierowany na wysoki połysk front idealnie komponował się w moim salonie z pozostałym sprzętem Imitacja drewna po bokach nadaje im nieco szlachetności a potocznie zwany bass-reflex umieszczony z przodu w połączeniu z postawieniem kolumny na dołączonych kolcach wprowadza nieco wspomnianej już kilkukrotnie drapieżności. Takie a nie inne umiejscowienie tunelu referencyjnego dla jednych będzie plusem dla innych nie, jednak dla mnie chociażby z punktu widzenia czysto praktycznego jest to o tyle istotne że mogę dosunąć kolumny blisko ściany co w niewielkich często pomieszczeniach ma niebagatelne znaczenie jeśli chodzi o samo zajmowane miejsce. Co do samej konstrukcji nadmienię tylko tyle że jest to często spotykany układ dwuipółdrożny co jednak w tym konkretnym przypadku nie jest absolutnie zarzutem a raczej zastosowaniem rozwiązania sprawdzonego i dającego w końcowym rozrachunku bardzo dobry efekt. Można oczywiście napisać że Wilson Raptor 7 jest tańszym odpowiednikiem pewnej znanej Duńskiej marki ale jak dla mnie to porównanie zbyt płytkie, skrótowe i nie oddające w pełni tego co Raptory zaoferowały mi w sferze doznań dźwiękowych, czyli dla mnie najbardziej istotnej Podchodząc do tego testu z czysto "muzycznymi" zamiarami Wilsony miały u mnie od początku zupełnie czystą kartę którą zapisały pięknymi dźwiękami. Tak jak w muzyce nie lubię ograniczania się do konkretnych stylów i szufladkowania tak Raptory 7 pozwoliły mi na nowo cieszyć się i odkrywać doskonale znane i wielokrotnie słuchane kawałki od wspaniałego, melancholijnego jazzu po stary dobry blues, na hałaśliwym rocku kończąc. Szczerze mówiąc nie spotkałem jeszcze kolumn w tym przedziale cenowym które tak dobrze poradziłyby sobie z kilkoma różnymi stylami nie "niszcząc" tym samym wokalu. I właśnie ta wszechstronność urzekła mnie najbardziej. Nie usłyszymy tu irytującego, dudniącego basu a raczej pełen zakres dźwięków który pozwala z muzyki wydobyć to co najlepsze, czyli naturalność. Oczywiście jako zagorzały zwolennik uczestnictwa we wszelkiej maści koncertach na żywo zawsze będę twierdził że koncert to koncert i żadne, nawet najbardziej high-endowe i najdroższe kolumny świata nigdy nie będą w stanie odtworzyć tych samych doznań i emocji, ale Raptory 7 i w tym względzie zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Zmierzając do końca tej krótkiej recenzji należy jasno powiedzieć że Wilson Raptor 7 to z pewnością nie jest pozycja dla melomanów patrzących z góry na jak się to określa "budżetowe" zestawy. Ja tak naprawdę nie rozumiem w tym kontekście pojęcia "budżetowe". Kolumny grają albo dobrze, albo źle. Bez znaczenia jest w tym momencie producent, i cena. Nawet Ci w teorii najlepsi i najbardziej znani musieli przecież kiedyś zacząć. Wilson Raptor 7 jest to raczej propozycja dla wszystkich tych którzy kochają muzykę tak jak ja, w jej czystej postaci. Jest to propozycja dla tych wszystkich którzy niewątpliwie szukają dobrego stosunku jakości do ceny, jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało. Ale wiecie co? Nie musicie mi wierzyć na słowo. Wystarczy zapomnieć o tym wszystkim co przeczytaliście w recenzjach i na forach internetowych i wybrać się do najbliższego salonu audio testując je na żywo. Tak jak wspomniałem o gustach raczej się nie dyskutuje, ale być może usłyszycie wtedy to co ja i zakochacie się w ich brzmieniu
-
Ależ zawsze do usług. Od tego jestem I cieszę się że ci spasował. Piotrek
-
Nie to że nie polecam. Ale wybrałeś l20 który jest taki sobie wydajny prądowo. Podłogowki zagrają z nim lepiej bo to kwestia konstrukcji. Wydawało ci się że mają więcej basu prawda? Monitor audio bronze moim zdaniem są do niego za twarde. Z kolei tannoy m2 + Jest tani jak na to co bierzesz + Jest miękki i podejdzie do l20 dźwiękowo + Nie jest wymagający prądowo. Z podłogowej szukał bym klipsch F1. Cena do tysiaka. Piotrek
-
Banda.... No Czyli jeszcze lepiej sobie to ogarnąłeś i super. Najważniejsze że do stereo jest sprzęt stereo.
-
Moim zdaniem jeśli chcesz uzyskać połączenie stereo i kina i akceptujesz że stereo gra na dobrym poziomie jak na amplituner!! To Onkyo rz820 albo Marantz Sr 5012. Canto spokojnie, fajnie grają z tranzystorem. Pożyczyć? Piotrek
-
Zdecydowanie tak. Myślałem nawet o 4pr. Z 8ka możesz już zostać do końca życia Piotrek
-
No i widzisz. Wujek Piotrek nie jest w audio od dziś;) Hajs żartuje I to mi się podoba!!
- 100 odpowiedzi
-
- yamaha
- t+a criterion
-
(i %d więcej)
Tagi:
-
Moim zdaniem to szkoda tu inwestować w używkę. Chyba że po znajomym. 200 zł to żadna różnica a masz 3 lata spokoju. Do takiego zestawu wystarcza ci kable analogowe za 60 zł i głośnikowe za 10 od metra. Piotrek
-
No właśnie z lampą może być podobnie do obecnych. Kolumny dobre. Jednak też potrzebują kopa. Chodź jeśli jest taka możliwość wpisał bym je na listę do odsłuchu. Piotrek
-
No widzisz słuchałem. I mam o nich trafne opinie. Co potwierdził kolega wyżej. Owszem z moonem grają lepiej. Tu jednak mamy Hegla. Moim zdaniem jeśli kolega posłuchaj w domu, a i my i wy dajemy taką możliwość to wybierze dla siebie. Dlatego zachęcamy wspólnie do testów Piotrek
-
Fajny ale do 2000 zł. Teraz już większe kwoty wchodzą w grę . Dostaniesz tysięczke.
-
Jestem. Ale to nie są monitory studyjne. To po prostu monitory. Studyjne są przeważnie aktywne. Jak wypożyczać jest info na naszej stronie. Ja oczywiście służę pomocą. Piotrek
-
Na pewno dał więcej
-
No to xindak 6950 się kłania. Magnat mr780. Albo starszy ma1000. Piotrek
-
No dlatego mówiłem, zaczynamy od resetu a później idziemy w kolejne kroki. Piotrek
-
Nie lepiej tannoy m2??
-
Amplituner kinowy kupuje się dla kina. Jak chcesz mieć stereo to kup sobie wzmacniacz 3 razy tańszy i przepijają kable na bananach. Albo zastosuj końcówkę mocy i tyle. Nikt nie obiecuję że nawet topowy model AV jest do stereo. Piotrek