Skocz do zawartości

Guzeppe

Uczestnik
  • Zawartość

    49
  • Dołączył

  • Ostatnio

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Polska

Ostatnio na profilu byli

1 577 wyświetleń profilu
  1. Parafrazując znany mem o fotografowaniu przedmiotów przez mężczyzn i kobiety: Osobiście nie rozumiem tego fenomenu. Przypuszczam, że to może być coś w stylu uszkodzenia obszaru mózgu odpowiedzialnego za RiGCz spowodowanego zbyt głośnym słuchaniem muzyki albo wprawianiem istoty szarej w silne wibracje przez audiofilsko nisko schodzący bas.
  2. Wharfedale Denton 85th - fajne, niedrogie kolumny, o relaksującym charakterze brzmienia. Czy mają ograniczenia? Na pewno, jak większość konstrukcji w tym przedziale cenowym. Czy przeszkadza to w cieszeniu się muzyką? Myślę, że nie, o ile ktoś poszukuje tego typu grania. Mofi SourcePoint 8 - nie słuchałem ich co prawda u siebie, więc nie będę się silić na jakieś bardzo precyzyjne porównania, ale ogólny charakter jest właśnie przesunięty bardziej w kierunku tworzenia atmosfery niż przeprowadzania inspekcji. Zapamiętałem je jako bardzo pozytywnie przyjemne. Dynaudio Evoke 30 - wiem, to nie są kolumny podstawkowe, ale jednocześnie to raczej podłogówki w skali mini i nie zajmują więcej miejsca niż podstawkowce na stojakach. Absolutny miód lany w uszy. Postawione blisko ściany dostają wzmocnienia na dole i bardzo fajnie mruczą na niskiej średnicy oraz basie. Grają w pełni świadome, że nie startują w konkursie precyzji ani absolutnego zejścia, ale za to są mistrzami budowania pozytywnego vibe’u. Kiedy pierwszy raz na nich usłyszałem Give Life Back To Music od Daft Punk, to od razu wiedziałem, że będę mieć w domu Dynaudio. Średnica to właśnie taki obłok muzyki, który rozpościera się między kolumnami, zawija i otula słuchacza (oczywiście w przenośni- to taka subiektywna wizualizacja odczuć). Wyższa średnica i wysokie tony są, ale to nie one tutaj grają pierwsze skrzypce- na tle obecnych na rynku „ciemnych konstrukcji” (choćby niższe Emit) Evoke 30 są zadziorne, ale tak bardzo kulturalnie. Porównałbym je do dzieciaków skaczących na komunijnych BMXach na osiedlowej górce, co naturalnie jest bardziej hardcorowe niż jazda do pracy rowerem miejskim, ale to daleko do niższych modeli Sonus Faber, Focal Aria czy też podstawowych Triangle- to towarzystwo to tacy uzależnieni od adrenaliny goście w zbrojach na downhillowych maszynach zaliczający 6 metrowe dropy. Lekkie szaleństwo czy absolutny przypał- co kto lubi. Scenę rysowaną przez Evoke 30 porównałbym do fotografii portretowej z wykorzystaniem filtrów dyfuzyjnych- wszystko widać, wszystko jest, ale z delikatnym bloomem dającym obraz być może nie hiper-realistyczny ale specyficznie urzekający. Ogólne wrażenie: chcesz słuchać więcej i więcej, bo są emocje, jest przyjemność. W porównaniu do Evoke 50 mają mniej prawdziwie niskiego basu, mniej wykopu, jest on bardziej poluzowany. W Evoke 50 źródła pozorne są bardziej skupione, bardziej realistyczne. Generalnie taki zwrot w kierunku grania „high-endowego”, jeśli tak to można ująć. Ja zdecydowałem się na Evoke 50, bo chciałem właśnie więcej tej namacalności, bezpośredniości, dobitności i zrobiłem to ze świadomością, że trzeba ich słuchać, będąc w pełni zaangażowanym, gdyż inaczej zaczynają drażnić (dają dźwięk zbyt angażujący, by plumkać z boku- przynajmniej ja tak to odbieram). W kontraście do większych braci Evoke 30 były kolumnami, gdzie łatwiej było po prostu siąść i słuchać „bez zobowiązań” albo czytając książkę. Są to wg mnie takie małe kłamczuchy, ale chętnie chłoniemy te słodkie kłamstewka z pełną świadomością. Pytaj o rabaty, bo na Dynki można dostać całkiem spory. A jeśli nie podłogówki to zawsze możesz spróbować szczęścia z Evoke 20 albo Special 40- żadnych z nich nie słyszałem osobiście, ale Dynaudio od Evoke w górę trzymają się podobnej szkoły grania (poza edycjami specjalnymi typu Contour Legacy). Różnice nie są spektakularne, nie trafiasz w inny wymiar brzmienia, ale zawsze słyszysz, gdzie jest różnica na tyle wyraźnie, by cię delikatnie uwierało, że nie masz tych droższych. Dla kontrastu mogę napisać, że w stajni Focal jest zgoła inaczej: lubiłem Chora 806, Theva 1 (albo Vestia) to z jakiegoś powodu taki obojętny „meh”, Aria (chyba 948) drażniły mnie napastliwością wysokich tonów, Sopra 1 są kontrowersyjne (technicznie imponujące, ale nie czułem jakiejś wybitnej przyjemności, słuchając ich- wbijające w fotel i brutalnie bezwzględne brzmienie), a Scala Utopia Evo to absolutny top mojego osobistego rankingu kolumn pasywnych.
  3. Glenkinchie. Delikatny smak na letnie wieczory, gdy promienie zachodzącego słońca przyjemnie ogrzewają twarz. Żeby to jakoś zobrazować, pozostając w tematyce muzycznej, posłużę się takim porównaniem: 1) Jack Daniels 2) Glenkinchie 12YO 3) Ardbeg 10YO 4) Ardbeg Uigeadail
  4. Jedni chwalą KEFy za ich fantastyczne, naturalne brzmienie. Inni twierdzą, że są nudne. Jak z każdym sprzętem- są różne gusta. John Darko mówi, że on by kupował (ale na ile możesz ufać youtuberowi żyjącemu z nagrywania recenzji sprzętu audio, to już musisz sam zdecydować): Darko Audio o KEF LS60 Co do samych możliwości nagłośnienia, to powinny dać radę, choć ze względu na antresolę mogą się dziać różne rzeczy: może (choć nie musi) wyssać trochę energii z basu, ale to się dopiero przekonasz. Dlatego wspomniałem, że w przyszłości możesz dodać subwoofer, jakby się okazało, że brakuje najniższych częstotliwości. Sub to nie jest coś, co musisz obowiązkowo kupić (te kolumny mają po 4 głośniki basowe na bocznych ścianach).
  5. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że nie jesteś pasjonatem audio i chyba nie planujesz nim być, a po prostu chcesz mieć coś, co wymaga minimum obsługi oraz oferuje maksimum funkcjonalności i obiektywnie dobry dźwięk. Spójrz w stronę KEF LS60. Są to aktywne kolumny, do których nie potrzebujesz dokładać wzmacniacza. Wpinasz zasilanie w gniazdko, a sygnał doprowadzasz z czego tylko chcesz przewodowo lub bezprzewodowo. Jeśli kiedyś stwierdzisz, że brakuje Ci basu w systemie, to dokupisz subwoofer tego samego producenta (KEF KC62 - również ma moduł bezprzewodowy) i w aplikacji suwakiem doregulujesz wg swoich preferencji. KEF LS60 są zdecydowanie droższe niż sprzęt, o który pytałeś, ale uwierz, że jak wykażesz wyraźne zainteresowanie i twardo postawisz sprawę, to sprzedawcy zjadą z ceną w bardziej akceptowalne rejony. Przewiduję, że będzie to dla Ciebie lepsze rozwiązanie, bo dostaniesz gotowy produkt z firmowym brzmieniem przewidzianym przez producenta, zamiast bawić się w dobieranie wzmacniaczy i kolumn w momencie, gdzie jak sam zauważyłeś, nie za bardzo czujesz temat i nie bardzo dostrzegasz różnice (może kiedyś, jak już osłuchasz się muzyki na jednym sprzęcie, to naturalnie zaczniesz takowe zauważać).
  6. Polecam sprzęt używany. W Twoim budżecie możesz kupić np. takie graty: 1) Kolumny: Focal Aria 906 (2100 PLN)- osobiście znam podstawkowe Chora i to fajne kolumienki w niskiej cenie; Aria zaś to seria wyżej, przez wielu oceniana lepiej (ja słuchałem tylko podłogówek z serii Aria, więc ciężko przełożyć doświadczenia na mniejszy model, ale odniosłem wrażenie, że są od Chora dynamiczniejsze i bardziej wyczynowe na górze pasma) https://www.olx.pl/d/oferta/focal-aria-906-plus-podstawki-vap-CID99-ID16Q3lt.html 2) Wzmacniacz: Yamaha A-1020 (1200 PLN): vintage ale nie do zdarcia- egzemplarz, który miałem, przekazany w dobre ręce po tym, jak przesiadłem się na coś nowocześniejszego, dalej gra na oryginalnych częściach; naprawdę bardzo dobrze brzmiący sprzęt https://www.olx.pl/d/oferta/wzmacniacz-yamaha-a-1020-CID99-ID16Y5C9.html 3) Streamer: Wiim Ultra (1700 PLN) - obsłuży streaming ze Spotify/Tidal i radia internetowe, a komputer/TV podłączysz kablem optycznym lub HDMI; do tego z pilota będziesz regulował sobie głośność (wymieniona wyżej Yamaha nie ma pilota, więc metodą prób i błędów znajdujesz takie ustawienie gałki głośności na wzmacniaczu, żeby komfortowo słuchać w górnym zakresie cyfrowej regulacji głośności na Wiim) Co do wynoszenia na taras: najlepiej nie praktykuj i nie męcz sąsiadów 😉.
  7. @resi kilka sugestii ode mnie to: - kolumny od Wharfedale zaczynając od najtańszych: Denton 85th (nie jest to mistrz rozdzielczości, ale dźwięk jest właśnie taki przyjemny, zrelaksowany, w stylu pubu bluesowego), później Linton oraz Evo (słuchałem 4.2, teraz jest nowa wersja tej serii z numerkiem 5 na początku). Wharfedale zachęcony sukcesem Linton wypuścił również Super Linton, które podobno są lepsze, ale ich akurat nigdy nie słyszałem. - wzmacniacz stereo: Marantz PM8006 - soczystość bez agresywności. Ewentualnie Denon PMA2500NE (model schodzący, zastępowany jest chyba przez 3000NE, więc pewnie jest pole do negocjacji ceny). Nie obrażaj się na Yamahę: model AS-1200 to też coś, co może trafić w Twoje gusta, bo w żaden sposób nie przypomina grajków spod znaku Pianocraft czy niższych serii. - CD: weź cokolwiek (np. Yamaha CD-S303) i podłącz kablem optycznym do wejścia optycznego we wzmacniaczu (Marantz i Denon mają takowe). Niskie serie CD (a na takie pozwala budżet) szału nie zrobią. Pamiętaj, że najważniejsze w tym momencie są kolumny i wzmacniacz, więc im więcej kasy pójdzie na CD, tym więcej stracisz na kolumnach. Jeśli jednak zaniedbywanie źródła jest nieakceptowalne, to wciąż sugeruję wziąć niski model CD, a do tego dokupić dobry zewnętrzny DAC z drugiej ręki, bo w nich niewiele może się popsuć, więc ryzyko jest minimalne (sugeruję np. Chord Qutest, którego sam posiadam i polecam, a DACów do 20.000 PLN przesłuchałem już sporo i żaden nie przekonał mnie, żeby rozstać się z Qutestem). Odpal hifishark.com (agregator ofert zewsząd) i poszukaj. Moja propozycja zestawu na start poszukiwań: Marantz PM8006 i Wharfedale Linton, bo to od jednego dystrybutora i po szybkim szukaniu widzę, żę jest nawet jeden sklep, który ma obydwa w asortymencie, więc łatwiej będzie negocjować cenę (każdy szanujący audiofil powinien negocjować cenę, a jak nie negocjujesz, to obrażasz sprzedawcę, bo są na negocjacje przygotowani, tego oczekują, wręcz spluną za Tobą jak będziesz wychodzić, jeśli nie będziesz negocjować ;)). Do tego Yamaha CD-S303 (bo jest tania) i używany Chord Qutest. Kup kable QED XT40i, bo nie są na tyle drogie, by ktoś posądził Cię o wiarę w czary, a jednocześnie w tajemnicy zdradzę, że to niezgorsze kable (dla tych, którzy wierzą w voodoo). Aby połączyć Qutest i wzmacniacz użyj interkonektu (RCA) QED Reference Audio 40, bo taki ładny czerwony (a dla wierzących w voodoo cicho szepnę, że to naprawdę niezły kabel dający trochę więcej na basie i przyzwoity detal).
  8. Nie mam akurat zapisanych wszystkich źródeł, które czytałem na temat QRD (czy ogólnie dyfuzorów) i sensowności ich stosowania w małych pomieszczeniach, więc nie podrzucę Ci teraz linka. Na szybko odpytałem AI i takie podsumowanie mi wypluło: Na forum są wpisy naszego ulubionego akustyka (dr. inż. Bartek Chojnacki) i rzeczywiście wspomina on o minimalnej odległości 0,7-1m. Zapewne zależy to od konkretnego dyfuzora (głębokości studni -> częstotliwości w zakresie których działa dyfuzor). Nie chcę, żeby zabrzmiało to arogancko, ale jeśli masz gołe ściany w miejscach pierwszych odbić, to z dużą dozą pewności można założyć, że nie masz poprawnej akustyki. I rozumiem Cię, bo kiedyś też myślałem, że u mnie nie jest źle. Dopiero po zmianie usłyszałem, jak gigantyczną różnicę robią pianki (a to nie jest pewnie nawet 1/3 tego, co wypadałoby zrobić w kwestii akustyki). Jeśli brzydzisz się pianek, to możesz iść tradycyjnie w stronę bardzo ciężkich zasłon (jakichś welurowych, może nawet podwójnych) i dywanów (na podłodze; na ścianach to chyba tylko w Rosji 😜), choć to raczej będzie klejenie plasterka.
  9. @kot_na_abonament Poczytaj wątki o malinie, to zobaczysz, jak ludzie ciągle z czymś walczą, bo malina nie wstaje, bo traci ustawienia, bo coś tam. Sam aktualnie korzystam z Volumio ale w wersji x86 i większości problemów maliniarzy nie doświadczyłem, ale faktem jest, że to oprogramowanie jest toporne i ma błędy (np. regularnie „zapomina”, że sterowanie głośnością z poziomu Volumio ma być wyłączone). Jakbym miał regularnie flashować malinę, bo znowu coś przestało działać, jak to opisują ludzie na forach, to bym chyba przestał słuchać muzyki. Volumio i podobne wynalazki tylko wtedy, jak jest jakiś feature, na którym bardzo Ci zależy. Moim zdaniem kup Wiim Ultra (oprogramowanie jest ok, a wbudowany DAC podobno nienajgorszy). Jak chcesz lepiej, to znajdź używanego Cambridge Audio CXN V2 (albo idź w nowy CXN100). Cambridge MXN jest pod względem brzmienia wyraźnie gorszy niż CXN- to tak jakbyś rozważał, czy warto przyoszczędzić. Moim zdaniem szkoda życia na walkę z hobbystycznymi półproduktami. Chyba że lubisz takie grzebanie, to wtedy droga wolna.
  10. @RafalCT masz już zestaw, z którego jesteś raczej zadowolony, więc zanim zaczniesz robić rewolucje ze sprzętem, to najpierw sprawdź: a) czy poprawienie akustyki pokoju nie rozwiąże Twoich problemów. Moim zdaniem to jest pierwszy i najważniejszy kierunek, którym powinieneś się zainteresować. Na punkty pierwszych odbić daj pianki pochłaniające np. APAMA (te akurat mam i polecam). Nie kupuj taniego badziewia z allegro (tanie pianki mają zamkniętą strukturę i nie spełniają roli panelu akustycznego, nadają się do wypełniania paczek transportowych). Jeśli za plecami masz więcej niż 1,5 metra, to możesz dać na ścianę dyfuzor (jakiś qrd, skyline itp.). Jeśli odległość jest mniejsza, to dyfuzor nie spełni roli- wtedy nic albo próbuj z pochłanianiem (ale ostrożnie, bo możesz przesadzić i dźwięk będzie martwy). Ścianą przednią (czyli tą, na którą patrzysz) zbytnio się nie przejmuj na początku. To tyle w skrócie- w dziale Akustyka znajdziesz mnóstwo tematów (albo zapytaj Google Gemini, Grok itp.). b) poświęć bardzo dużo czasu na próbę znalezienia lepszego ustawienia kolumn i miejsca odsłuchowego. Szczególnie w małych pomieszczeniach (poniżej 20 m^2) kilka lub kilkanaście centymetrów w bok, przód lub tył może mieć ogromny wpływ na brzmienie. Tak samo kąt skręcenia kolumn na słuchacza. Skierowanie kolumn idealnie na słuchacza może znacząco uwydatnić wysoką średnicę i wysokie tony tak, że nawet kolumny Dynaudio postrzegane jako raczej delikatne mogą zabrzmieć agresywnie. Dopiero jak poeksperymentujesz z punktami powyżej, przyjdzie czas na wymianę sprzętu. Moim zdaniem w takiej kolejności: kolumny, wzmacniacz, DAC, kable (najpierw interkonekt, później głośnikowe). Zanim zaczniesz zmieniać sprzęt możesz też pobawić się cyfrową korekcją akustyki czyli tzw. DSP (np. DIRAC albo Sonarworks SoundID Reference). Jednakże z drażniącymi sybilantami raczej nie próbowałbym walczyć za pomocą DSP.
  11. Trzeba zaznaczyć, że były to modele z dolnej półki (Klipsch Reference R-14M, Klipsch RB-51 II lub Klipsch RB-41 II), podczas gdy w tle kadrów pojawił się wzmacniacz Prima Luna Prologue, a także gramofon VPI i Projecta. Gdyby chociaż scenaograf postawił tam model Heresy, Cornwall albo Klipschorn, to świat przedstawiony miałby trochę więcej sensu. Cały ten serial to jednak jedna wielka pozerka i parada pretensjonalności, więc nie wpływa to jakoś znacząco na jego ogólną jakość.
  12. Oczywista oczywistość: Patrick Bateman (American Psycho) czyli archetyp polskiego użytkownika forów o tematyce audiofilskiej. Kolumny to KEF REFERENCE 105.3
  13. Marantz PM-10 za 20 kPLN, czyli mniej niż połowę ceny startowej, jeśli ktoś ma chęć ściągać go z UK: https://petertyson.co.uk/marantz-pm-10-premium-series-integrated-amplifier
  14. Aktualnie korzystam z AudioQuest Fire w wersji RCA, ale to skandalicznie drogi kabel (na portalach ogłoszeniowych w atrakcyjnych cenach pojawiają się różne egzemplarze, które moim zdaniem w 99% są podróbkami, bo albo etui, w którym przychodzą, jest ewidentnie trefne, albo moduły DBS nie z tej generacji, w innym kształcie itp.). Pół roku trawiłem temat i testowałem konkurencyjne, aż w końcu pękłem, bo doszedłem do wniosku, że mój czas przepalony na te odsłuchy sumarycznie był więcej wart niż te kable, a do tego zamiast słuchać muzyki, to słuchałem w kółko przewodów na tych samych utworach i ciągle byłem niezadowolony. Dlatego, jak już znajdziesz coś, co po prostu dobrze pasuje do systemu, to wtedy, jak to mawiają potomkowie Anglosasów, „choose your poison”: wyskakuj z kasy albo męcz się z alternatywami. Inne opcje, również przyzwoite: 1) AudioQuest Earth: to taki uboższy krewny AQ Fire. W ogóle ta seria (Elements) była ciekawa, bo Water grał całkowicie inaczej (bardzo szczegółowy ale jednocześnie jakby odarty z życia dźwięk) niż wyższy Earth, ale trochę podobnie do bardziej wyrafinowanego (względem Water) modelu Wind. Earth jest trochę bardziej „rozrywkowy” niż moim zdaniem wzorowo naturalny Fire. Earth charakteryzuje się bardziej podkreślonym basem, dokładnym/nierozlanym, ale trochę przesadzonym, a także bardziej zaznaczonymi wysokimi tonami. W porównaniu do niego Fire jest bardziej wyrafinowany, pokazuje więcej informacji na średnicy i wysokiej średnicy, a wysokie są naturalne, bez takiego efekciarstwa. Na początku wydawało mi się, że po przełączeniu z Earth na Fire znika trochę energii, ale po chwili orientowałem się, że tak właśnie jest lepiej, bez całego efekciarstwa, a za to z lepszym zszyciem wszystkich pasm i naturalną płynnością muzyki. Jednak trzeba przyznać, że czuć w Earth wyraźne pokrewieństwo z Fire, dlatego jest to opcja warta rozpatrzenia. Wszystko też zależy od reszty systemu i chociażby w połączeniu ze „spokojnymi” kablami głośnikowymi AQ Earth mógłby się spisywać bardzo dobrze. 2) RCA QED Reference Audio 40 - w porównaniu z AQ Fire ma gorszy bas (zmiękczenie/bloom na czym traci rozdzielczość tego pasma) oraz mniej szczegółowa góra (dla mnie zbyt złagodzona). Muszę jednak zaznaczyć, że przygaszenie wysokich tonów nie ma charakteru zmatowienia (jak to robią np. głośnikowe QED Signature Genesis Silver Spiral) a po prostu mniejszej energii. Ogólnie bardzo przyzwoity kabel, który mnie nie drażnił (wiele kabli oferuje mocne efekciarstwo, które po chwili męczy). 3) XLR QED Reference Audio 40 - przy bezpośrednim porównaniu podczas grania przez DAC CAYIN iDAC-6 MK2 trudno mi było odróżnić XLR QED od RCA AQ Fire (ale i tak wolałem Chord Qutest z AQ Fire od Cayin z XLR QED). W każdym razie jeśli masz źródło/DAC z XLR to spróbuj połączyć go z Roksanem tymi XLRami.
×
×
  • Utwórz nowe...