Vectorinni
Uczestnik-
Zawartość
247 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Vectorinni
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 10
-
Co poza HiFi - zainteresowania i pasje
topic odpisał Vectorinni na terracan1929 w Rozmowy (nie)kontrolowane
O rzesz Cię Ty...Szacunek Stary...Znaczy się, nie stary w sensie że dużo lat, tylko...nieważne...Szacun. Naprawdę! -
Adam, dużo Ci to pali?
-
No właśnie. Dlatego tak surowo oceniłem tego producenta. Jak pisałem, nie jestem przesadnie czepialski co do awaryjności sprzętu, ale ilość uwag użytkowników Regi i informacje o świadomym dostarczaniu klientom bubli, trochę przelewa czarę goryczy. Tym bardziej dzisiaj, w czasach gdy konkurencja na rynku jest potężna...Ech...
-
To jest jakaś masakra! Mam w planie niedługo kupić drugi wzmacniacz i poważnie pod uwagę brałem jako top 3 Elexa 4. Powiem szczerze, że po tym co czytam, to chyba nawet nie wezmę go na testy. Nie jestem jakiś mega wymagający od sprzętu i mam pełną świadomość, że to tylko maszyny które się psują. Po tym co tu i gdzieś jeszcze czytałem, wychodzi na to że producent ma totalnie w doopie to, że sprzedaje buble i nic sobie z tego nie robi. Ma gdzieś tak klientów, jak i dystrybutorów, którzy muszą się tłumaczyć i świecić przed klientami oczami. Fatalnie to wygląda. Powiem tak, nie mam serca zbyt blisko doopy, ale gdybym miał z tą wiedzą kupić nową Regę, to czułbym się jak frajer. Jest taki wybór sprzętu na rynku, że naprawdę nie trzeba napychać portfela takim olewusom jak Ci z Regi. Mam nadzieję, że jednak pójdą po rozum do głowy, bo z tego co też czytam, to świetnie brzmiące wzmacniacze, przez co min. sam brałem je poważnie pod rozwagę. Brałem...
-
Dobry to mało powiedziane. Zayebisty!
-
Nie ma tak lekko. Jesteś na forum audiofilskim, a więc podaj proszę wymiary pomieszczenia w którym będziesz gotował (kuchnia), czy masz adaptację (okap), jakim gazem zasilasz kuchenkę i jaką ona ma wydajność prądową? Jaki jest Twój ulubiony repertuar? Czy na tej patelni będziesz słuchał...znaczy się, gotował tylko wspomniane danie, czy inne także? Bez tego nie pomożemy. 🙂
-
Ja na ostatniej imprezie dałem mojej miotle fona, to następnego dnia miałem jakieś kuźwa Baciary, Smolastego i Granicę na playliście. Powiedziałem, ostatni raz kobieto dałem Ci do ręki...Nie zdążyłem powiedzieć "telefon" i już miałem kontrę: taaaak, taaaaak... Niestety, dotrzymuje słowa😕
-
Śmieję się przez łzy. Leję z tego co tu wypisujemy, a z drugiej strony ryczę, bo gałka na 11.30, a leci Celina z Titanica😀
-
Bo? Czytałeś przecież, że pije sam tonik bez ginu. Niech sobie z Ferraro chociaż poużywa.
-
2 lata temu odstawiłem słodzenie kawy i herbaty oraz słodycze. Napojów nie słodzę do dzisiaj, ale ze słodyczami walczę. Ciężko mi idzie mówiąc szczerze:)
-
🤣🤣 Prawie się poryczałem.
-
Ja przeciwnie. Moja zgaga pieruńska na studia do Wrocka wyjechała, więc u mnie bajla-bajla. Przynajmniej tak powiedziała, że na studia...Mają studia we Wrocku, prawda? Prawda...?
-
Walczę! Nie żrę tydzień, dwa. A potem przychodzi weekend i srał pies dietę🙂
-
I jak tu koorwa nie pić? No jak?😀
-
Jak tak człowiek trochę posiedzi w temacie, to takich absurdów się naogląda i nasłucha, momentami się odechciewa albo strach brać zlecenia. Życie. Odbiegając od takich "pierdół" o których piszemy, to zastanawiam się o co chodzi patrząc z perspektywy "większego obrazka". Piszemy tu sobie o tym jak sytuacja gospodarcza wokół nas się pogarsza, jak mało optymistyczne przewidywania mamy na przyszłość i jak trudno robi się na rynku, a z 2 strony czytam że Polska się świetnie rozwija. Wskaźniki wzrostu rosną, ratingi optymistyczne, pniemy się w górę i zaraz "dogonimy" GB...Jak to się ma tego co my widzimy? Ściema i odwracanie kota ogonem? Czy to tylko w jakiejś (naszej) branży/gałęzi jest nieco gorzej, a reszta Polski kwitnie? Już sam nie wiem. Rozmawiam z ludźmi z różnych branż i mało który może się pochwalić dobrymi prognozami i lepszymi perspektywami na przyszłość. Dobrze wiedzie się wszelkiej maści automatykom, informatykom, mechatronikom i generalnie osobom związanym z obsługą i wdrażaniem nowoczesnych technologii. Ci faktycznie w moim otoczeniu mają "Amerykę", ale to tylko promil. Gdzie reszta? Znajoma handlująca ciuchami, wynajmując lokal w centrum miasta, 80% sprzedaży w necie, a reszta na miejscu. Sam już nie wiem co o tym myśleć. Komu wierzyć? Chyba tylko sobie i swojemu rozumowi, a ten mówi że będzie gorzej...Ech...
-
Kolega swego czasu miał na odbiorze Panią Inspektor, która do oględzin jakości gładzi i malowania na ścianach, używała...lornetki🤣. Taki przykład sytuacji, gdzie "Janusz" jest z tej drugiej strony i szuka do czego by się tu przypie...lić.
-
Nie chodzi o mój fart, bo mam to szczęście zarządzać ekipą fachowców w wykończeniu. Mam prawdziwych malarzy, wyuczonych i praktykujących u starych rzemieślników z poprzedniej epoki. Nie chwaląc się, ale trzymamy poziom. Jednak patrząc na to co się dzieje, aby wyjąć na swoje i wytrzymać konkurencję, będę wręcz zmuszony ich nieco hamować w tym głaskaniu i skracać czas na niektóre czynności. Wiadomo na czym to się odbije, ale taki jest rynek. Nie chcem, ale muszem... Inaczej nie wytrzymam przy normalnych stawkach, a klientów oczekujących jakości i skłonnych zza nią zapłacić ciężko mi znaleźć. Smutne to, ale takie czasy.
-
Eeeech...Możemy tu sobie pisać, można ludzi ostrzegać i podawać właśnie takie przykłady, a i tak kryterium CCC (Cena Czyni Cuda) najczęściej wygrywa. Swoją drogą, zauważyłem też, że w ostatnim czasie często spotykam się z akceptowaniem przez inwestorów niższej jakości usług, byleby było taniej. Niższa jakość prac jak szpachlowanie czy malowanie, coraz częściej jest przez klientów "brana na klatę". Oczywiście, są tacy którym zależy na tym i chwała im za to, ale widzę że nie jest to zawsze cenione. Liczy się cena końcowa. Jest gładko? Jest. Jest farba? Ano jest. No, to gra... Co ciekawe, na Zachodzie już od jakiegoś czasu to widać. Większość zachowuje się tak, jakby cieszyli się że w ogóle znaleźli kogoś, kto się będzie z tym babrał. Do nas jak zwykle z opóźnieniem, ale też to dotrze. Ot, taki przykład z mojego podwórka.
-
@tomek4446 Masakra... @Nowy75 Pamiętam jak przed 2008r. mieliśmy boom i wysyp "firm" budowlanych. Nagle na rynku pojawiło się mnóstwo "fachofców", bo brakowało rąk do pracy. Wpadli, zepsuli rynek, naoszukiwali ludzi, spierdzielili robotę i tyle po nich zostało. Kryzys w 2008r zmiótł takich "mirków" z planszy. Nie piszę, że przedsiębiorczość w narodzie to coś złego. Przeciwnie. Mam tylko swoje doświadczenia z taką sytuacją.
-
To prawda co piszesz. Z kolei jest to poniekąd przyczyna tego o czym pisałem, że podwyżki kosztów od energii po produkt końcowy, skłaniają ludzi do obracania złotówki 3 razy przed wydaniem. W drugą stronę, to o czym pisałem wcześniej o konkurencji, również w kontekście stolarki. Przykład z dzisiaj. Kilka miesięcy temu wyceniałem wymianę kilku okien 1200x1200mm, na przeciwpożarowe EI60. Wyceniłem to na ok. 10000zł za sztukę z obróbkami zewnętrznymi i wewnętrznymi (szpachlowanie,malowanie itd.). Dzisiaj słyszałem, że są panocki, które chcą to zrobić za 5000zł. Z wykończeniem.... Cię koorwix! To jest realne żeby tak potaniała stolarka? Czy Ci goście to jacyś desperaci, jakieś "pistolety", czy ja dostałem jakieś zawyżone wyceny? 5000zł. Jak? Przecież sama obróbka zajmuje kilkanaście/kilkadziesiąt godzin! A gdzie montaż i samo naświetle?
-
Jestem daleki od narzekania z byle powodu i sam powtarzam, że nie ma co marudzić obligatoryjnie, tak jak to Polacy mają w zwyczaju. Jednak Tomek poruszył problem, który tak ja, jak i wielu których znam zauważyli w ostatnim czasie. Myślę, że to już jest argument do narzekania, bo to już nie jest "problem" z gatunku zmiana w prawo lub w lewo, tylko w przód albo w tył. W tym przypadku w tył. I nie jakimś konkretnym obszarze czy branży, ale ogólnie, w Polsce i na świecie. Artur w swoim wpisie o tym wspomniał. Problem nie wziął się z przed miesiąca, ale jest systemowy i dotyczy tak Polski, jak i wspólnot do których ona należy. Świat się ostatnio bardzo szybko zmienia, a do naszej części dociera to bardzo powoli i niestety nie do wszystkich. Nie chcę być czarnowidzem, ale moim zdaniem idą trudne czasy. I nie mam ich na myśli w postaci 2008 roku, ale raczej bardziej długotrwałe i sukcesywne pogarszanie się gospodarek.
-
No właśnie. Tu się od wielu lat nic nie zmieniło. "Tanio" nie zawsze oznacza tanio. Ludzie często świadomie tym się kierują, pomimo świadomości, że za "wyjątkowo atrakcyjną ceną" kryje się wyjątkowo duże ryzyko problemów. Oczywiście, to przede wszystkim wina tych papudroków, którzy do takich sytuacji doprowadzają, psując rynek i reputację fachowców. Sam obserwuję teraz pewną inwestycję, gdzie inwestor świadomie zrezygnował z renomowanej, znanej mu firmy i wziął "tańszych". Dawno nie widziałem takiego b.rdelu na kółkach, braku organizacji i syfu na budowie. Brakuje jeszcze tylko, żeby pracownicy sr.li pod siebie w tych pomieszczeniach. Ale było tanio. Inżynier z ramienia inwestora wkoorwiony, bo dostał co dostał, ale Pani odpowiedzialna za wybór zadowolona, bo tabelka w Excelu dla dyrektora świeci plusami na zielono. Już wiem, że po odbiorze będę miał co robić, ale nie o to chodzi. Ten przykład to już trend, z którego dawno w takiej skali nie widziałem. To był zdaje się 2008r...Pamiętacie?
-
Jestem z lubuskiego i działam w branży budowlanej. Widzę to samo co Ty, od co najmniej 1,5 roku. Pomijając zimę i typowe dla tego okresu spowolnienie, to od ładnych kilku miesięcy jest naprawdę niedobrze. Spada ilość inwestycji, klienci 3 razy obracają każdą złotówkę zanim wydadzą, a na rynku materiałów i usług wykańcza konkurencja. W stolarce drzwiowej i okiennej zwłaszcza. Tak mi się wydaje. Ja mam teraz właśnie spory problem, bo pracuję dla wąskiego grona klientów, którzy w ramach oszczędności, ograniczają wydatki, co odbija się na mnie. Właśnie wprowadzam "plan naprawczy" i sam szukam rozwiązań pozwalających na dalsze funkcjonowanie, ale szczerze powiedziawszy, nie wiem czy uda mi się utrzymać całą załogę (9 osób). Ostatni czas poświęcam na rozmowach z innymi z branży i wszyscy mówią to samo co ja. Jest źle, a idzie jeszcze gorsze. Na brak zleceń nie narzekają zbytnio ekipy od stanów surowych i elewacji, a reszta "walczy". Pod koniec ubiegłego roku, mówiłem że ten będzie bardzo ciężki i niestety, ale chyba się nie pomyliłem, choć wciąż mam nadzieję że wraz z wiosną coś się ruszy. Oby! Co do poziomu informowania ludzi o rzeczywistych problemach, to myślę że źródła które wymieniłeś można określić mianem "dzienników telewizyjnych". Rok temu zrezygnowaliśmy z dekodera i ogólnie z oglądania telewizji i powiem, że to była bardzo dobra decyzja. Teraz widać jaka to pralka dla mózgu. Można wiedzieć co się dzieje na świece z innych źródeł, jednak ciągle pamiętając o tym, żeby nie zaprzestać samodzielnego myślenia. Naprawdę, polecam wyłączyć TV, bo to jest jakaś alternatywna rzeczywistość i narzędzie do szczucia ludzi.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 10