Skocz do zawartości

Recommended Posts

Witam



Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moją pierwszą przygodą w temacie renowacji sprzętu. Celem było odnowienie skrzyni amplitunera Yamaha CR800, która ze względu na sędziwy wiek urządzenia nosiła na sobie znaki czasu.
Nie jest to wysoki model, jednak bardzo ciekawie grający i dla miłośników starej szkoły w mojej opinii niezmiernie urokliwy. Egzemplarz który trafił do mnie (Pozdrawiam Marka i Romana) jest w świetnej kondycji od strony technicznej, natomiast defekty estetyczne powodowały grymas na mojej twarzy, więc do dzieła.

Przy okazji chciałbym zachęcić domowych majsterkowiczów do pracy nad zmęczonymi sprzętami, czasami niewiele potrzeba by odzyskały wdzięk. Może i Ty masz taki w domu ?
Fakt, nie jest to łatwe, jednakże skłamałbym twierdząc że ktoś kto ma w sobie nutę wyobraźni, chęci i zdolności manualnych, będzie miał problemy w podobnych temu wyzwaniach. Oczywiście taka dłubanina jest czasochłonna, pracochłonna i wymagająca cierpliwości.
W moim przypadku, gdzie definicja choleryka pasuje do mnie jak mój cień, zderzyłem się w momentami kiedy ciśnienie odbierało zdolność widzenia . Uważam jednak, że dla wytrwałych i upartych nie ma kamieni ze stali. Przetrwałem. Sprzęt też.Było warto.

Prace trwały kilka dni w niewielkich odstępach czasowych. Po pierwsze nigdy wcześniej niczego nie oklejałem fornirem, po drugie metoda prób i błędów sukcesywnie odpychała upragnioną metę.
Kupiłem fornir naturalny, dębowy o grubości 0,8 mm. taki był mi potrzebny (chodzi o grubość). Powodem jest to, że front amplitunera jest osadzony w skrzyni tak, że nie pozostawia za dużo wolnego miejsca wokół. Jest ciasno i potrzebowałem możliwie najcieńszego arkusza. Zastosowanie w tym wypadku grubszego forniru było niemożliwe, gdyż po prostu wyklucza ponowne umieszczenie urządzenia w skrzyni.
Co do samych metod i sposobów oklejania fornirem nie będę się tutaj rozpisywał (tym bardziej, że opierałbym się na wiedzy czysto teoretycznej zaczerpniętej z sieci).
Każdy umie i uważa inaczej, najlepiej przekonać i nauczyć się samemu. Jak wspomniałem, ja wszystko wyczytałem i troszeczkę dopytałem u człowieka od którego kupiłem fornir. Resztę załatwiła rzeczywistość, stąd nie napiszę jak można to zrobić, napiszę i pokażę Wam jak zrobiłem to ja.

Materiał jaki zastosowałem jako nowe poszycie mojej Yamahy to jak wspomniałem wcześniej fornir naturalny dębowy, przykleiłem go klejem kontaktowym Pattex Universal (podobny do butaprenu). Do tego drewniany klocek do dociskania naklejanych arkuszy i kilka arkuszy papieru ściernego. Grubość ziaren podam w dalszym opisie.
Największą zagwozdkę i problem dla mnie stanowił wybór sposobu zabezpieczenia/pomalowania nowej skrzyni.
Dużo zależy od tego w jaki sposób, a raczej na jaki klej został przyklejony fornir.
Zastosowanie kleju kontaktowego jest bardzo wygodne. Pozwala na obróbkę przyklejonego materiału w kilka minut po klejeniu, oraz zapewnia pewne połączenie.
I tutaj taka ciekawostka, fornir ma prawą i lewą stronę. Przed klejeniem szczególnie klejem na bazie wody. trzeba się o tym upewnić. Można to sprawdzić namaczając niewielki kawałek forniru w wodzie, a następnie zaobserwować w którą stronę się gnie. Klejąc na klej na bazie wody bezpieczniej jest położyć fornir tak, aby nie wyginał się przeciwnie do powierzchni klejonej. W innym przypadku istnieje ryzyko niedokładnego sklejenia choćby w okolicach narożników itp. Jak udało mi się dowiedzieć, bez docisków się nie obejdzie, no chyba że kleimy na żelazko, ale to już lektura dla zainteresowanych
.
Wracając do etapu wyboru lakieru ..., jak klej kontaktowy, to malowanie lakierem na bazie rozpuszczalników jest ryzykowne, bo może spowodować rozpuszczenie kleju co w efekcie wiadomo z czym się wiąże. Nie chciałbym się o tym przekonać,więc takiego rozwiązania nie brałem pod uwagę.
Kolejna sprawa, to że nie byłem pewien czy będę zadowolony z tego, jak będzie wyglądała lakierowana skrzynia. Mam koszmarne skojarzenia z boazerią, która w latach mojej młodości gościła w większości mieszkań w Polsce. Widziałem takie, gdzie ilość oleju namiętnie nasmarowana przez fachowca powodowała zaburzenie błędnika.
Postanowiłem olejować. Wyszło bardzo przyzwoicie.

Jak zapewne wiecie, standardowym uszkodzeniem takich skrzyń są zbite narożniki i krawędzie. Jeżeli ubytki są większe, lepiej je odbudować za pomocą kleju epoksydowego, czy innych trwałych i twardych środków.
Ja uzupełniłem nawet te malutkie. Powody były dwa. Pierwszy, to fornir jaki zastosowałem był bardzo cienki i obawiałem się, że nie będę mógł odpowiednio wyprowadzić narożników. Po drugie, nie widzę sensu w robieniu czegoś na gapę, robię dla siebie i ma być solidnie.

Przechodząc do prezentacji, tutaj kilka fotek amplitunera przed renowacją :


DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Następnie demontaż i przygotowanie powierzchni do klejenia.
Jak widać nie usuwałem oryginalnej okleiny, trzyma się bardzo mocno. Prawdę mówiąc dlatego szukałem tak cienkiego forniru, po którego nałożeniu nie ograniczę sobie i tak ciasnej przestrzeni czołowej. Zaoszczędziłem dużo pracy.
W celu polepszenia przyczepności kleju, powierzchnie zostały przetarte papierem ściernym (gradacja -120).


DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przechodzimy do cięcia arkuszy forniru.
Ja zaplanowałem sobie tak, aby arkusz był położony od lewego, przez powierzchnię do prawego boku w całości. Dzięki temu utrzymałem ciągłość naturalnego ułożenia słoi, co w efekcie końcowym wygląda bardzo elegancko.
Przy cięciu warto sobie oznaczyć miejsce splotu, jak na zdjęciu. Później łatwiej wszystko spasować.
Samo klejenie bardzo proste. Smarowałem klej na obie powierzchnie, po kilku minutach nakładałem arkusz w odpowiednim miejscu i dociskałem drewnianym klockiem.
Bardzo ważne jest żeby zostawić sobie milimetr, lub dwa zapasu na nakładanych arkuszach. Dzięki temu mamy możliwość odpowiedniego wykończenia powstałych krawędzi.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg




Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kolejnym krokiem było pomalowanie krateczki radiacyjnej (lakier samochodowy Den Braven - Auto Acryl, akrylowy, o dużej odporności na uszkodzenia mechaniczne i ścieranie), oraz długie i mozolne szlifowanie i polerowanie.
Gradacja użytych papierów ściernych to kolejno :
1 ścieranie - gradacja 400
2 ścieranie - gradacja 800
3 szlifowanie/polerowanie - gradacja 1200
4 polerowanie - gradacja 2000
Po tym wszystkim nałożenie dwóch warstw oleju i znów polerowanie (gradacja 2000).


DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nareszcie moment na który czekałem przez te wszystkie godziny, Montaż amplitunera w nowej skrzyni (oczywiście wcześniej front i wszystkie elementy rzetelnie wyczyszczone).

Moim zdaniem klocek wygląda szykownie. Czekam jeszcze na aluminiowe nóżki, które będę miał za tydzień, może dwa. Obecnie zamontowałem oryginalne czarne korki, które są elementem drażniącym moje oko. Oczywiście dołączę stosowne foto po zmianie.


DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

DSC01446.jpg





Jeżeli udało Ci się przebrnąć przez powyższe wypracowanie, mam nadzieję, że nie było zbyt nużące. A jeżeli masz podobne plany co do renowacji swojego wiekowego sprzętu, to mam nadzieję że troszeczkę Ci pomogłem i zmotywowałem do działania.

Pozdrawiam !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sebastian, renowacyjne gratulacje!

Pierwszy fragment forniru przeklejałeś od któregoś boku-czy na środkowej części (mimo wymierzenia miałbym obawy czy nie pójdzie lekko w bok poza krawędź obudowy).
Kleiłeś od razu cały bok?
W ilu krokach kładłeś (kleiłeś) fornir?

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję Panowie, cieszę się że Wam się podoba.

Roman, tak zacząłem od boku. Zanim przeciąłem fornir, ułożyłem sobie skrzynię na całym arkuszu, zaplanowałem które miejsce będzie na górnej części. Co do zapasu materiału, to miałem dość spory. Dostałem arkusz o wymiarach ok. 45X80 cm. Jeszcze mi trochę zostało.
Jeżeli chodzi o klejenie, to tak, kleiłem od razu całe kawałki, inaczej się chyba nie da.

Nie bardzo rozumiem ostatnie pytanie. Jak pisałem wcześniej, nakładałem klej na fornir na całej jego powierzchni, a następnie na powierzchnię skrzyni na której miał się znaleźć. Nie za dużo, ale też nie skromnie, bo jak raz dociśniesz taki kawałek do nasmarowanej klejem drugiej powierzchni, to poprawki nie będzie. Od razu musi być tak jak było zamierzone.
Fornir naturalny, jest bardzo delikatny. łatwo się rozwarstwia i łamie, pęka przy niewielkim użyciu siły.Trzeba być bardzo ostrożnym.
Jak już docisnąłem, poprawiałem drewnianym klockiem. Mocno, długo i dokładnie. To jest jeden z najistotniejszych etapów klejenia forniru.
Następnie przeszedłem na górną część, a później na prawy bok. Za każdym razem kontrolowałem to, czy słoje się zgrywają.
Przedostatnim etapem było oklejenie cienkich pasków wewnątrz pokrywy, a ostatnim wąski front.

Tak zakończyłem proces oklejania, później kolejno szlifowanie, polerowanie, olejowanie, polerowanie, olejowanie ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy kleiłeś w ten sposób (strony obojętne, chodzi o sens), że były 3 kroki:
a) lewy bok CR plus odpowiedni kawał forniru. A potem dociśnięcie i czekanie na kolejny krok (i jak długo)?
b) górna powierzchnia CR plus odpowiedni kawał forniru. A potem ...
c) prawy bok CR plus odpowiedni kawał forniru

Czy był problem ze zgięciem forniru pod kątem prostym między bokiem a powierzchnią górną? Bo wspominałeś, że fornir jest bardzo delikatny...

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dołączam się do pytania ...Czy był problem ze zgięciem forniru pod kątem prostym między bokiem a powierzchnią górną?
Tym samym, czy czekałeś, aż dany bok przyschnie by się nie "kręcił" i potem nachodziłeś nasmarowanym klejem fornirem na kolejny bok itd.
Zapewne po wyschnięciu fornir który minimalnie wystaje gdzieś z tyłu można ładnie wykroić nożykiem do tapet, żyletką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, dokładnie. Wyciąłem z jednego kawałka trzy osobne prostokąty forniru. Kleiłem każdy w kolejności bok, góra i bok.
W momencie nakładania forniru, połączenie jest sztywne, nie ma mowy o jakichkolwiek ruchach. Między innymi dlatego ze po nałożeniu kleju na elementy należy odczekać perę chwil aż klej delikatnie przyschnie.

Tak więc nie zaginałem forniru, nie wiem czy jest to w ogóle możliwe i czy tak się robi. Z tego co doświadczyłem podczas mojej renowacji, to raczej nie. Nadal są to włókna drzewa, drzewa suchego w postaci bardzo cienkich arkuszy. Samo załamanie pod kątem jest do wykonania, ale przy łamaniu (jaka to by nie była grubość) powstanie ubytek materiału i to od strony zewnętrznej. I jak to później zarobić, żeby była krawędź ?
Przykładowo : połóżcie zapałkę na rogu wzmacniacza i złamcie ją tak, jakbyście mieli ją przykleić pod kątem prostym. Co się dzieje na krawędzi złamania ? Ubytek jak diabli.

Ja wycinałem prostokąty na wymiar danej powierzchni z marginesem 2 mm na każdy bok figury. Dzięki temu mogłem pozwolić sobie na dokładne uformowanie krawędzi.
Naddatek materiału odcinałem delikatnie nożykiem i docierałem papierem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No tak, czytając kiedyś testy i opisy np. forniru na kolumnach Castle knight, czy MA silver można przeczytać, że połączenia forniru na ściankach prostopadłych dopiero widać po bardzo wnikliwej analizie wzrokowej. Ścianki są wzorcowo połączone potem wygładzone, olejowane, czy lakierowane aby stoworzyć jedną "całość" .
Pod kątem prostym zagiąć nie można, to nie skóra, czy folia, co innego jak boki, czy krawędzie były by lekko zaokrąglone, wtedy tak choć doginanie i przyklejanie forniru do takiego zaokrąglonego boku byłoby czasochłonne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No właśnie, nie jest to takie łatwe. Ale żeby jeszcze lepiej odpowiedzieć na Wasze pytanie zrobiłem próbki.

Tutaj przykład pierwszy, naciąłem delikatnie powierzchnię forniru w poprzek włókien i załamałem.
Zobaczcie co się stało, to jest dokładnie to o czy mówiłem :

DSC01446.jpg


Tutaj natomiast cięcie wykonałem zgodnie z kierunkiem włókien. Wyszło jeszcze gorzej :

DSC01446.jpg


Tak więc sami widzicie co się dzieje. I jak później wyprowadzić krawędź na kąt prosty jak tutaj :

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...