-
Zawartość
5 105 -
Dołączył
-
Rozumiem, że piszesz autoironicznie, ale jeśli potraktować tę kwestię serio, to myślę że wszystko jest ok, dopóki zachodzi koniunkcja trzech warunków. 1. Stać nas na to, co kupujemy. 2. Zakupy przekładają się na naszą satysfakcję. 3. Jest to akceptowane przez naszych bliskich. Osobną kwestię stanowi przyrost jakości wraz z wydawanymi kwotami - wszyscy wiemy, że ta zależność nie jest liniowa i powyżej pewnego (dość szybko osiąganego) poziomu płacimy już coraz więcej za coraz mniejszą poprawę. W dodatku poprawę tę usłyszymy tylko, jeśli nic innego nie będzie wąskim gardłem i jeśli klocki do siebie pasują. Więc dodatkowo można zastanawiać się, czy zakupy były warte cen wyrażonych w przepracowanych godzinach.
-
Dolny przetwornik dosyć mały, a pomieszczenie -o ile dobrze pamiętam - konkretne. Miewałeś już większe monitory. Faktycznie, koneser się z Ciebie zrobił. No, ale co się dziwić, skoro Żona ma tak wymagający gust.
-
Jamy Jaskinie czy po prostu pokoje Audiofila
topic odpisał Rafał S na MarcKrawczyk w Audiofile dyskutują
Takich ekstremistów nie biorą. Zbyt dużo ryzyko, że znęcaliby się nad pacjentami. -
Jamy Jaskinie czy po prostu pokoje Audiofila
topic odpisał Rafał S na MarcKrawczyk w Audiofile dyskutują
A zdecydowałeś już, który zestaw zabierzesz ze sobą do ośrodka? Może dałoby się ponegocjować z sanitariuszami, żeby pozwolili wziąć trochę więcej? Bo nawet jeśli to tylko 2-tygodniowy turnus, to jakoś tak smutno będzie z jedną parą paczek. Czas może się wtedy dłużyć... -
@zmarek: kolega @euter dobrze Ci radzi. Jeśli spodobały Ci się S40, to je kup, a potem, w razie potrzeby dozbierasz do lepszego wzmacniacza. Z moich obserwacji: one lubią się z neutralnymi piecami. To są świetne paczki i może być ciężko znaleźć coś znacznie tańszego, co zagra podobnie. Jak pójdziesz w półśrodki, to jest ryzyko, że będziesz wracał myślami do tego, co Cię naprawdę kusiło. S40 mają bardzo dobre tweetery, dość basu do większego metrażu, robią też wrażenie wokalami i głębią sceny. Uważam, że to nie był przypadek, że Cię zauroczyły w połączeniu z Heglem.
-
Dla kabla długości 10 000 km (i grubości takiej jak te modele Klotza), jego rezystancja wystrzeliłaby w kosmos.
- 51 odpowiedzi
-
- klotz
- kabel głośnikowy
- (i %d więcej)
-
Plan jest taki, że wezmę jednego rodowanego NCF i jednego złotego - oba pod kątem wzmacniacza, żeby mieć możliwość wpinania go tu i tu. Pathos ciągnie 140 watów, więc w miesiąc powinienem wstępnie wygrzać obydwa i móc ocenić, na ile się sprawdzają. Potem, jeśli wypadną lepiej od Viborgów, to dokupię kolejne dwa Furutechy: do zasilania daka i transportu CD. Tylko to wygrzewanie mnie zniechęca, dlatego wciąż odwlekam całą akcję.
-
Neotecha znam chyba tylko z wtyków - nie podejmuję się oceniać czy i jak wpływały na dźwięk, bo musiałbym mieć też te same kable z innymi wtykami, żeby dokonać porównania. Co do Viborga - mam w tej chwili w kondycjonerze ich gniazda: rodowane i złocone. Jedne i drugie dosyć analityczne w porównaniu z fabrycznymi. Na pewno nie jest to kierunek na nasycenie. Ciekawe, że w przypadku Viborga te rodowane gniazda dają u mnie jednak nieco pełniejszy i barwniejszy dźwięk od złoconych (spodziewałem się, że będzie odwrotnie).
-
Zadzwoń ze skargą do swojego szefa.
-
Tak, korzystam z Kecesa BP 5000 (modelu już nieprodukowanego). https://www.kecesaudio.com/BP-5000.html Kupiłem go (używany), bo kondycjonery pasywne przestały się już u mnie sprawdzać od czasu zainstalowania fotowoltaiki w bloku. Słyszałem naprawdę silne zakłócenia / szum - takie, które wyraźnie przebijały się przez muzykę i degradowały całość dźwięku - jakby sprzęt był zepsuty. Częściowo za radą kilku osób postanowiłem spróbować kondycjonera z transformatorem separującym. Keces stosuje tu dodatkowo rozwiązanie zbalansowane (common mode rejection) - w rezultacie w jego gniazdkach są dwa piny gorące. Dlaczego akurat Keces i ten konkretny model? Konkurencyjne produkty były na ogół droższe. Np. Musical Fidelity ma, czy też miał w ofercie bardzo podobny model (wnętrze), być może nawet zrobiony dla nich przez Kecesa. Dodali DC Blocker i cena razy półtora czy nawet razy dwa. Druga sprawa: nie wiem, jaką dokładnie moc wyjściową powinien oferować kondycjoner z trafem separującym (poza tym, że oczywiście znacząco większą od poboru samego sprzętu). W każdym razie, w przypadku modeli Kecesa o niższej mocy, ludzie (nawet recenzenci) narzekali, że dusiły dynamikę / "muliły" w przypadku podpinania do nich wzmacniaczy / końcówek mocy. I że nadawały się w praktyce tylko do źródeł / daków i pre. A ponieważ mam integrę to odpada opcja z wpinaniem samej końcówki do ściany - kondycjoner musiał być dość mocny żeby udźwignąć całość. W sieci są recenzje (np. Soundrebels) mojego BP 5000. Co się zgadza: rzeczywiście odcina zakłócenia lepiej niż kondycjonery pasywne, które miałem w domu (choć wciąż nie idealnie). Nie podcina przy tym skrzydeł sprzętowi i nie nakłada koca na soprany ani nie odbiera dźwiękowi masy (typowe przypadłości kondycjonerów). Recenzenci zauważyli też zgodnie, że przybliża scenę. I teraz punkt podziału: dalej możemy przeczytać, że to przybliżenie nie jest natarczywe i że nie towarzyszy mu utwardzenie dźwięku ani słyszalne skrócenie wybrzmień. Niestety, z tym się już nie zgadzam, zresztą nie ja jeden, bo na Audiostereo można znaleźć wpis w podobnym duchu. Z Kecesem zrobiło się nieco bardziej twardo, natarczywie i płasko. Może niektórzy nie zwróciliby na to uwagi, ale mnie to drażniło i pociągnęło za sobą wymianę części kabli, żeby przywrócić bardziej zrelaksowany charakter i "muzykalność" (w moim rozumieniu). I to się z grubsza udało. Co do kondycjonerów pasywnych / listew: uważam, że tutaj wybór będzie mocno zależał od tego, na ile doskwierają nam zakłócenia z sieci. Jeśli nie mamy z nimi problemów (a nie da się ich przeoczyć), to lepiej wziąć urządzenie, które ingeruje w dźwięk w jak najmniejszym stopniu - coś w rodzaju rozgałęźnika zrobionego z wystarczająco dobrych komponentów, żeby nie degradował brzmienia. A jeśli potrzebujemy czegoś więcej, to zaczynają się schody. Tańsze listwy (Tomanek itp., a nawet Audioquest Niagara 1200) słabo filtrują i do tego trochę duszą dźwięk. Droższe radzą sobie z tym lepiej, ale wciąż na zasadzie "coś za coś" - lepsza filtracja idzie w parze z osuszeniem. Dopiero od pewnego poziomu trafiają się (bo wciąż różnie bywa) takie, które niczego nie psują i do tego słyszalnie "czyszczą". Dobrym kompromisem jest tu moim zdaniem ISOL-8 MiniSub Axis, którego miałem przez jakiś czas. Niestety nie poradził sobie wystarczająco z silnymi zakłóceniami wprowadzonymi przez fotowoltaikę. Ma go (i bardzo sobie chwali) Jacek (@DiBatonio). Używany (ok. 3 tys.) jest sensowną opcją i większości pewnie spokojnie wystarczy. Dodam, że po tym ISOL-u testowałem jeszcze ze 2 sporo droższe pasywne i też odpadły w moich warunkach. Dopiero Keces się sprawdził, choć nawet on nie do końca (ale to już mój indywidualny przypadek).
-
Jak poczytasz relację Krafta z porównania ATC z Kefami i Dali, to zobaczysz, że dla niego różnice są symboliczne. I to wiele mówi. Nie o tych monitorach, tylko o percepcji człowieka, który potem dorabia na siłę ideologię do swoich ograniczeń i wspiera się pospiesznie znalezionym w sieci materiałami, na których nie zawsze można polegać. Przykładem ten tekst z soultic.pl, którym po raz kolejny się podpiera. https://soultic.pl/martwisz-sie-o-damping-factor-jego-tworca-mowi-ci-wprost-niepotrzebnie/#elementor-toc__heading-anchor-3 Przecież już sam tytuł pachnie tekstami z Interii czy Onetu, w stylu: "Jesz to na śniadanie? Popełniasz duży błąd!". A jak poczytamy głębiej, to znajdziemy tam liczby wzięte z kapelusza, utożsamianie pogłosu z rezonansem i bzdurne stwierdzenia, że pogłos wszystko maskuje. Nie zamaskuje przeregulowania, które zmiękcza atak i ma miejsce, zanim pogłos na dobre do nas dotrze. I nie, zwykły pogłos nie jest o rzędy wielkości głośniejszy. Gdyby to wszystko było prawdą i pogłos tak maskował, to w filharmonii o RT60 na poziomie 1-2 sekund nie rozróżnialibyśmy nut w szybkim pasażu pianisty (8-10 dźwięków na sekundę). A transmisje konkursów chopinowskich to już na bank trzeba by było odwołać, bo dochodzi jeszcze pogłos w pokoju słuchacza. To tak nie działa. Akustyka oczywiście ma ogromny wpływ, ale w nieco innej skali czasowej / wymiarze. Nakłada się na to, co w górze toru, ale nie maskuje tego na tyle, by osoba pianisty czy użyta elektronika była bez wpływu na dźwięk.
-
U mnie Cyrus CD XT Signature padł po ośmiu miesiącach (a kupiłem nówkę!). Przestał w ogóle czytać płyty. Po naprawie działał bez zarzutu, jednak straciłem serce do niego i pozbyłem się, póki był na gwarancji. Z opinii w sieci wiem, ze nie byłem jedynym, któremu się szczelinowy Cyrus się tak rozłożył. Z kolei @kaczadupa miał jakiegoś Atolla i chyba też wspominał o awaryjności (Adam - popraw mnie, jeśli coś przekręciłem).