Revo

Uczestnik
  • Zawartość

    281
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Revo

  • Ranga
    Sympatyk
  1. @Kraftoczywiście mój poprzedni post był opinią co do recenzenta z HFC i jego wypocin, nie do Ciebie. Ty bardzo dobrze to opisałeś. Zgrabnie i rzeczowo
  2. Cóż, spokojnie można po takiej lekturze wywnioskować, że jest ona adresowana do grona ludzi, którzy w kwestii audio są zdecydowanie zieloni, lub nie pamiętają złotego okresu audio (bo ten się już skończył). A może recenzent wychodzi z założenia, że mamy wszem społeczność niedouczonych i istny ciemnogród? No, idąc tym tropem (tak to rozumiem), to nic, nic tylko podpinać Dynaudio Special 25. Na 100% uciągnie...
  3. wpszoniak, no właśnie!! Ja to wiem, Ty to wiesz, inni wiedzą... Albo jeszcze inaczej - dali sobie szansę, żeby wiedzieć - lub w ostateczności nie. Czemu tylko jest to aż tak strasznie negowane. Ale ja to zostawiam.
  4. @Angel, przekonałeś mnie. Może masz rację. Może moje kilka słów będzie stanowić jakąś „wartość dodaną” dla czytelnika naszego Forum. Zanim przejdę do właściwej części, chciałbym zaznaczyć, że test czy tez zapoznanie się z kilkoma kablami ma podłoże raczej „przyziemne” - w kategoriach powiedzmy bardziej „dobrego brzmienia” niż „Hi-endowego” podejścia. Zacznę może od tego, że ja właściwie już jakiś czas temu byłem zdecydowany na konkretne kable. Ale jak to w życiu każdego audioluba – chce zjeść ciastko i mieć ciastko. Wybrałem swego czasu Silver Sonic Q10 po wielu odsłuchach i zdania nie zmienię, ale … może więcej wyjdzie z mojego „poematu”. Przez kilka wieczorów (właściwie 2 tygodnie) miałem przyjemność (tak, za każdym razem przyjemność, bo każdy kabel gral inaczej) zapoznać się głownie z przewodami z półki raczej budżetowej, o czym na samym początku wspomniałem. Znalazł się i kabel za poważne pieniądze. Przewodami, jakie miałem/mam u siebie przez ten czas to: 1. Chord Clearway; 2. Chord Odyssey II; 3. Melodika Brown Sugar; 4. DIY na bazie Jantzen 13AWG; 5. Jantzen Solid Core; 6. Cardas Parsec. Wszystkie przewody były wypożyczone, z czego ostatni od dobrego znajomego. Z powyższego widać, że jest to półka raczej niska, np. ale może ktoś znajdzie coś dla siebie. Przyjemność obcowania z każdym z w/w kablami odbył się na Dynaudio Audience50, Luxmanie LV113, modyfikowanym Kenwoodzie DP-7030 (i kilku innych), drapaku Yamahy YP-B2B, pre phono DIY, Interkonektach DIY (Belden)+Chord Crimson VEE3, Melodika PR na pre gramofonowym, zasilające Audionova+kabel medyczny (chyba od USG :D). Kilka zdjęć wkleiłem, natomiast nie wszystko co miałem jest na zdjęciach – za bardzo byłem pochłonięty tym, co się działo, a działo się sporo. Otóż, drodzy Forumowicze, Ci co słyszą, i co nie słyszą – każdy z tych przewodów charakteryzował się czymś innym, czy każdy „grał” – można to tak nazwać, natomiast wpływ, jaki był na brzmienie nie podlega żadnej dyskusji. I niekoniecznie mowa tu o przedziale cenowym, określonym budżecie, a raczej o właściwościach sonicznych każdego z nich. Postanowiłem zacząć od naszego druta, a co, niech będzie, Melodika, „CukierBrązowy”, wersja tańsza (mniejszy przekrój) i J.Lee Hooker – „Bang, Bang, Bang, Bang”....Otóż, swego czasu posiadałem kable tego producenta z serii Purple Rain, więc jest to dodatkowa okazja do zapoznania się, co tam nam Nasi dają. Ano dają tyle, że musiałem się przekonywać właściwie najdłużej. Kabel jeśli mam być szczery, nie spodobał mi się w ogóle. Dałem mu najwięcej czasu, myślałem, że musi się wpasować, lub też moje nastawienie się konkretnie sprecyzować. Miałem wrażenie, że w porównaniu do serii PR, filozofia brzmienia pozostała podobna. Jest lepiej w relacji makro – dźwięk na zasadzie gęstej kuli, ciepły, bardziej w porównaniu do PR z charakterem, jednak zbliżony. Nie wiem, może taki był zamysł speców z Melodiki, ale wydaje mi się, że kabel idzie dołem, bardzo dobrym z resztą, ale jednak dołem . Raczej kabel z tych, co „gra” lub „barwi”. Na pytanie, czy jest spora poprawa w porównaniu do PR, bo zapewne dużo ludzi je posiada, odpowiadam – tak: kabel „ciekawszy” ale jest to brzmienie markowe, nie sądzę, że będzie odczuwalna inna charakterystyka. Przepraszam, może też tak piszę, bo nie jest to ewidentnie moje brzmienie. Niestety, nie miałem u siebie kabla o większym przekroju. Podobno „Cukier” jest dość trudny w obróbce. Po naszym rodzimym produkcie przyszedł czas na druty Jantzena. O ile ciężko będzie opisać kabel wykonany na bazie 13AWG DIY (kilka linek splecionych) – bo jak to opisywać, tak w kwestii Solid Core’a jest o czym gadać. Wszyscy markę znają, natomiast osobiście nigdy nie słyszałem ich kabli, dosłownie drutów, bo o tym tutaj mowa. Lite druty o przekroju 2x1mm (są jeszcze dla wersji Bi-wire 2x1mm+2x05mm), które namieszały totalnie , nie tylko u mnie, ale i u znajomego. Kable o jasnej charakterystyce, odrobinę doświetlający, ze świetnym timingiem, bardzo dobrym basem i kontrolą nad całością brzmienia. Rzekłbym, że miało się wrażenie, że kabla po prostu nie ma. Bardzo ciekawa stereofonia. Kabel po prostu niczego nie zepsuł, a jeśli już, to w skali mikro niedostrzegalnej. Sprawdzi się tam, gdzie szukamy przyzwoitego kabla do systemu, który jest troszkę przymulony. Oczywiście, „druty” maja i swoje wady. Z uwagi na rozjaśnienia, wokale mogą trochę razić – dosłownie, brak mu dodatkowo wyrafinowania, natomiast jest kablem ciekawym. Polecam tym, którzy np. mają dwa systemy – warto spróbować. Mit litego drutu? Czemu nie!? …. Po kilkudniowej przerwie, po ciężkim dniu pracy, podpiął kable Chorda. Na początek słynny Odyssey 2 i Kinga Głyk z płytą „Rejestracja”. Kabel bardzo chwalony i wydaje się popularny. To, co się rzuca na ucho, to przede wszystkim neutralność ale i po prostu – wyrafinowanie w brzmieniu. Cały czas miałem wrażenie, że tutaj chodzi o swego rodzaju „kameralność” przekazu. Świetny wokal, czarne tło, odrobina słodyczy, troszkę zmiękcza brzmienie. Jest przy tym jednak płynny w graniu, elokwentny. Brakowało mi czasami trochę pazura w niektórych nagraniach, natomiast w muzyce, której słucham najczęściej jak z katalogu Dead Can Dance/Ataraxia - świetnie się spisał, albowiem potrafił jednocześnie przekazać emocjonalność nagrania. Scena rewelacyjna. Jazz/blues - brakło mi czegoś jednak …. jakby za miękko, za dobrze… i podpiąłem Clearway’a (wersja w przezroczystą otuliną). Kabel wydaje się podobny do Odyssey’a w skali makro (zaznaczam to, bo niektórzy mogą się zdziwić), w skali mikro – brakuje mu tylko tego wyrafinowania, czego wielu szuka, natomiast nadrabia to czymś innym – zdecydowanym „wybrzmiewaniem”, powietrzem, dynamiką. Bardzo ładne smyczki. Scena nie tak idealna jak w Odyssey’u, ale również bardzo dobra. Bardzo dobrze słuchało mi się późnym wieczorem – kiedy słucha się cicho. Przewód niczego nie zepsuł. Było dobrze, przyjemnie, wciągająco, dynamicznie, po prostu fajnie. Świetny kabel! Właściwie to dobrze słuchało mi się wszystkiego, każdej płyty, czy to analogu, czy CD, z różnych gatunków. I dziwi mnie trochę cena – śmieć twierdzić, że brzmieniowo jest to warte więcej (w kategoriach określonego pułapu całego systemu itd.). Tutaj myślę, że można już napisać na marginesie jak to wielce powtarzane wszem i wszędzie – preferencje każdego z nas. Do tego kwestia danego systemu, ale ten drut przekonał mnie najbardziej. Odyssey jakby w moim odczuciu mógłby się lepiej „ułożyć” tam, gdzie coś jest właśnie niepoukładane. Tam gdzie szukamy nie wyrazistości, lecz wspomnianego wyrafinowania, ułożenia, bo kabel jako całość jest również świetny, ale niekoniecznie zawsze wszędzie znajdzie nasze uznanie. Generalnie – polecam jeden i drugi - w budżetówkach ale i w bardziej poważnych systemach. A teraz inżynieria… od Cardasa. Umyślnie tak to nazwałem, albowiem to musi być jakaś wybitna myśl inżynieryjna, bo to, co się stało po podpięciu Parseca, opiewało na przesiadkę z tramwaju do JAG’a. Przyznam się szczerze, pierwszy raz tak drogie druty miałem u siebie. I tym razem nie zrobiłem żadnego zdjęcia, bo nie myślałem o tym w ogóle. Panie, Panowie, drodzy Forumowicze. Kable były podpięte, ale kabli NIE BYŁO. Mam nadzieję, że to dość precyzyjnie wyraziłem… Absolutnie wszystko na swoim miejscu, zestaw zagrał na miarę swoich możliwości (naprawdę) – sceną, wgląd, wszerz, naturalnością instrumentów, ich wiernością w wybrzmiewaniu, precyzją, realnością. Do przodu, do tyłu, wspak, górą, dołem, średnicą, bocznicą i co tam można dopisać. Sonicznie (i inżynieryjnie chyba) nie jestem w stanie wskazać absolutnie słabości tych kabli. Ich serio – nie było, nie mogły niczego popsuć, nic nie poprawiały, transparentność totalna. Lisa Gerrard stanęła dosłownie na środku pokoju, Brendan Perry z instrumentarium na właściwym miejscu, czarne tło, muzyka…Właściciel tych kabli, będący w posiadaniu AP Tempo V i wcześniejszych drutów od Ultralinka za 50 zł/m., uwierzył w kable i jak sam stwierdził „Krzychu, kup sobie te kable” :D. No ja mu na to, że musiał się nieźle męczyć tyle lat, przez swoją niewiedzę i brak wiary w druty. Ja bym kupił, tylko mnie nie stać, więc będę miał psinco, oo Najlepsze kable jakie słyszałem. A właściwie, to najlepszy sprzęt jaki słyszałem lub materiał muzyczny jaki słyszałem u siebie w mieszkaniu, bo kabli tam w danej chwili nie było. Może tylko ta inżynieria. I zazdroszczę ich posiadaczom. Rekomendacja. Do wszystkiego i dla wszystkich. A stawiam, że są i ciekawsze kable. Noo, i to tyle na chwilę obecną. Żaden hi-end, może poza ostatnią pozycją. Po teście tak mi się spodobał Clearway, że sobie go po prostu kupiłem, ot tak. Szkoda, parę stów, więc trzeba będzie znów dozbierać do Silverów. Ale z drugiej strony, chyba lepiej jest mieć rozeznanie, i przyjemność z obcowania z czymś innym. W końcu to pasja i pasjonaci wiedzą o czym piszę. W planach, jeśli znajdę czas to opiszę Black Rhodium Tango. Obecnie faza odsłuchów. Dla tych, co maja zamiar atakować lub wyśmiewać oficjalnie nadmieniam – nie interesuje mnie taka rywalizacja i kopać z koniem się nie będę (ani w jedną, ani w drugą stronę), albowiem należę do tych, co kable słyszą i wyznają zasadę, że maja wpływ na brzmienie. I zdania nie zmienię. Tym, co nie słyszą nie będę pisał nic. Jeśli nie słyszą, to trudno. Sory za przydługi tekst. Pisałem w Wordzie. Mam nadzieję, że jest to wszystko „czytalne”. Pozdrawiam. Krzysiek.
  5. Smutnym jest fakt, że "słyszący" coraz bardziej unikają tych "niesłyszących". Właściwie to ja się nie dziwię. Bo w sumie po co mają własnie się "kopać z koniem" (fajne określenie Belfer54). Należę do tych pierwszych. Smutnym jest też fakt, że tutaj coraz mniej można poczytać tych słyszących... No ale cóż, sam miałem coś więcej napisać dla ciekawych kabli, bom się zabrał na "drutowanie" trochę i "sprawdzanie" ostatnio, nawet w sferze budżetowej, co na zdjęciach poniżej. Słyszę!! Ach, co gorzej(?), słyszę nawet wtyki, ale czy pisać o tym...? Bo co mi da kopanie się z koniem...? Może lepiej, jak zostawię to dla siebie? Może to, może tamto...Słyszę kable, i nie będę przekonywał, że jest odwrotnie. Kilka zdjęć z "drutowania". Drutów było więcej, ale co tam... to tylko kable.
  6. @1Ender, ten wzmacniacz nie wygląda źle, natomiast cena jest faktycznie wygórowana. Jeśli jesteś przekonany do akurat tego pieca, to widocznie wiesz co robisz. Tym bardziej, jest to już chyba najlepsze granie od Rotela, słynna integra i właściwie najlepiej oceniana, co nie jest oczywiście gwarancją, że akurat Tobie spodoba się na tyle, że zostaniesz z nim na dłużej. Na pewno będzie lepsza kontrola brzmienia w porównaniu do modelu, który posiadasz obecnie. Natomiast przepaści na skalę kanionu Kolorado bym się nie spodziewał z prostego powodu - podobna filozofia brzmienia. Ale przyznaję - dobry wzmacniacz. Jak lubisz ten charakter brzmienia, to ok, ale cenowo powiedzmy do 1200 zł. Możliwe, że będzie u Ciebie diametralna poprawa. Hmm, 200 zł. za malowanie proszkowe? Strasznie dużo, niedawno oddałem któryś raz do malowania proszkowego również pokrywę ze sprzętu i za każdym razem kasują mnie 50 zł. Może bardziej rozejrzyj się za lakiernią. Poza tym, taką pokrywę na upartego można samemu odświeżyć. Na forum była już mowa o tym (lakier akrylowy mat). Obtłuczenia to ja nie wiem czym ogarnąć (markerem). Nie jest aż tak źle w omawianym egzemplarzu z ogłoszenia. Zworki do wzmacniaczy ma np. Melodika: https://m.sklep.rms.pl/melodika-md2r02-kabel-2xrca-zworki-do-wzmacniacza-m-in-nad Choć bardziej proponowałbym te: http://allegro.pl/clear-zworki-m-b-audio-cable-nad-sansui-rotel-i6842288220.html Pozdrawiam.
  7. Poniżej link do aukcji z niewyobrażalnie wysterowaną ceną w kosmos. Te playery chodzą za 1/10 tej kwoty. Poza tym żadna rewelacja, miałem i cudo to nie jest. Jest to przykład również, jak handlarze kreują rynek....niesmacznie i żenująco. Proszę Państwa, ewenement na skalę światową! Przedstawiamy Onkyo - drugi model od dołu z danego rocznika (zaraz po 7111). Oczywiście pilota brak: http://allegro.pl/onkyo-dx-7211-nowoczesny-odtwarzacz-cd-cd-r-okazja-i6852674135.html
  8. I ja również dorzucam swoje gratulacje dla Jarka. Naprawdę, tytaniczna praca. Szanujmy człowieka i jego wiedzę na tym Forum. Prawdziwy pasjonata audio. Jarku, czekamy na kolejne 10.000.
  9. Belfrze, jak mogłeś...? Żałuj dziś i pomyśl, że to będzie boleć kiedyś jeszcze bardziej Miles, i ja jestem bardzo ciekaw tego Luxa. Napisz czy jest w nim jeszcze więcej "duszy".
  10. Dziękuje @Angel za wpis. Właściwie nic dodać, nic ująć. Bardzo rzeczowy opis. Faktycznie kolumny tej marki grają tym lepiej, im lepszą ciekawszą elektronikę podepniemy. Zdarza się, że budżetowo wykracza ona poza wartość samych kolumn. I nie chodzi tu jak wiemy tylko o waty, ale o całość konstrukcji, wydajność. Ja wybrałem bardzo świadomie Audience50, i świadomie podpinając pod 113-tkę, bo znam dokładnie ten wzmacniacz i wiem na co go stać pod kątem wydajności. Owszem, można jeszcze lepiej(?), tylko mi tutaj chodzi bardziej o barwę, emocje. Bo prąd to nie wszystko. Niektórzy mówią, że kolumny właśnie trochę mulące, monotonne, bez polotu. Co kto lubi. W A50 mamy piękne wokale z Esoteca D260, świetną przestrzeń, nasycenie. A pamiętam, jak ileś lat wstecz, będąc świeżym posiadaczem kolumn Mirage Omni 350 w bezpośrednim porównaniu z monitorami Dynaudio u kogoś, uznałem, że mam syf a nie kolumny. Przestrzenią i wyrafinowaniem te małe paczki załatwiły te kanadyjczyki totalnie. No ale, nie każdy lubi. Ja lubię. Zachęcam do wpisów inne osoby, korzystające w swoim systemie z kolumn marki Dynaudio, bądź też mające dobre (ale i te gorsze) wspomnienia z przeszłości. Pozdrawiam.
  11. Witam. Sprzedam przyzwoite kable głośnikowe Jantzen Solid Core 2x1mm (lite druty) o długości 2x2,2 metra. Bez konfekcji. Stan bdb. Bardzo ciekawy kabelek. Sporo info w sieci. Polecam. Cena 55 zł. Wysyłam forumowiczom za darmo. Info - priv.
  12. Witam. Powołuję do życia wątek poświęcony kolumnom marki Dynaudio. Zachęcam wszystkich posiadaczy i sympatyków do udziału w dyskusji, prezentacji własnych zestawów oraz wymiany doświadczeń. Bardzo mile widziane zdjęcia, informacje z czym grają. Ze swojej strony wrzucam zdjęcie własnych kolumn Audience50 spiętych z Luxmanem LV-113 oraz kablami - obecnie Audioquestem Typ 4.
  13. @Pionn, wszystko tak naprawdę sprowadza się do tego, czego oczekujesz od brzmienia i jaką masz "filozofię" słuchania. DM-y to fajne kolumny. Nie sądzę, abyś miał problemy z tymi kolumnami w wspomnianym metrażu. Słuchasz muzyki rockowej, stopa musi być ok, ale uważam, że będzie dobrze. @Angel ma rację co do wzmacniacza - mało kto używa takiego wzmacniacza z takimi kolumnami, ale z drugiej strony akurat z Dynaudio jest to jaki najbardziej uzasadnione. Właściwie im lepszy piec, tym lepiej dla nich. Nie jest powiedziane, że musimy się kierować jakimiś ściśle określonymi kanonami i sztywnymi zasadami. Potraktuj to może jako inwestycję na lata - bardzo dobry wzmacniacz, rozwojowy, a kolumny z czasem można będzie zmienić. O ile Ci się będzie to kwalifikowało, bo może przecież Ci się podobać. No chyba że kolumny zostaną, a wzmacniacz do wymiany. DM-y wybrane przez Ciebie to porządny zestaw. U mnie Audience 50 grają w ok. 18 metrach kw. Odsunięte 60 cm od tylnich ścian - w czasie dłuższych odsłuchów wyjeżdżam z kolumnami dalej oczywiście. Baza ok. 2,2 m. Odsunięcie od ścian bocznych - takie same z obydwu stron. Kolumny odrobinę bardziej skręcone do środka dla obrazu i "precyzji" instrumentów (tak słucham po prostu). Nie będę mówił, że są to nadzwyczaj banalne w ustawieniu kolumny, ale też nie ma powodów do bezsennych nocy i rozmyślań w tej kwestii Jak u większości chyba, pomieszczenie odsłuchowe pełni rolę salonu, pokoju codziennego. Problemem jest sofa na przeciwległej ścianie, której po prostu nie mogę wysunąć - jest za blisko ściany. Moje kolumny napędza Luxman LV113, który jest dobrze wydajny prądowo. Nie z takimi kolumnami pracował. Tyle tylko, że ja właśnie stawiam na inną "filozofię" słuchania. Bardziej barwa, emocje i głębia (w końcu Esotec D260), bo w kwestii muzyki rockowej można inaczej/ciekawiej(?) w kwestii wzmacniacza (wybrany np. Atoll w tej materii rockowej może zrobić to właśnie bardziej interesująco - i nie chodzi tutaj o wysterowanie kolumn, ale o inne składowe). Szkoda, że jest ciężko z tym Caspianem. Popieram tutaj Angela, mógłby się sprawdzić. Nie znam tego Baltlaba. Koledzy tutaj doradzają - nie bez przyczyny chyba. Co do wybranych kabli głośnikowych - potrafią zagrać bardziej dołem, może to być jakieś uzupełnienie. Pozdrawiam.