Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
mejson

Muzyczna terapia

Recommended Posts

Czy zdarzyło Ci się w chwilach trudnych szukać w muzyce pomocy?
Wsłuchiwałeś się w teksty utworów mając wrażenie, że opowiadają właśnie Twoją historię?
Wpadałeś w trans poddając sie rytmowi, akordom, uderzeniom instrumentów w szczególnie bliskim Ci fragmencie muzyki?

Wiem, ze szukanie porady w tekstach utworów jest nieracjonalne - to czasem poezja, ale raczej nigdy nie filozofia.
To jak oczekiwanie rozwiązania od cygańskiej wróżby czy układu gwiazd.

Wiem, ze to bzdura, ale mnie się zdarzyło.

Może zbyt kocham muzykę, by być racjonalnym i sceptycznym?
Może to kwestia autosugestii, pozytywnego sprzężenia zwrotnego?

Ale to czasem działało.
Pomagało.

A Tobie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niejednokrotnie zdarzały się takie sytuacje. Jedną z pamiętnych była sytuacja z pewną dziewczyną, a było to 1984 roku, kiedy to poniższe nagranie Maanamu, było jakby zapisem moich doświadczeń sercowych. Tekst nagrania ze względów oczywistych zmieniony został na rodzaj męski.

Podaję Ci rękę, ty mówisz że mało
Podaję Ci usta, ty prosisz o więcej
Oddaję Ci serce, oddaję Ci ciało
Ty czekasz i mówisz, to mało, to mało

Masz oczy marzące, i styl bycia luźny
Na pozór łagodna, okrutna jesteś i próżna
Kiedy zechcesz jestem, gdy zechcesz odchodzę
Czego pragniesz jeszcze, bym mógł z Tobą być

Tak mało zostawiłem, sobie do obrony
Ty nienasycona, wciąż nienasycona
Oddałem Ci serce, oddałem Ci ciało
Odchodzisz i mówisz, to mało, mało, mało........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja jak mam "doła" to nie mogę w ogóle słuchać muzyki ani oglądać TV,
pomagają mi jedynie długie trasy rowerowe,wyczerpujące wycieczki piesze
wypad na ryby ogólnie pobyt na "łonie natury".
A potem to już tylko muzyka........................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To prawda muzyka uspokaja, koi zszarpane nery. Rodzaj oczywiście zależy od upodobań ale moim zdaniem najlepsze są chorały gregoriańskie. Uwielbiam też Iron Maiden i szczerze polecam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chyba nie zostane odkrywcą Ameryki, gdy napiszę, że muzyka potrafi być panaceum na wszelkie nastroje. Ja uwielbiam słuchać różnej muzyki w zależności od humoru, samopoczucia, nawet od pory dnia, roku. Jak jestem zły to zawsze puszczam w ruch cos mocniejszego np Led Zeppelin lub King Crimson i to musi koniecznie być głośno, chyba żeby zagłuszyć złe myśli. Albo jesienne wieczory nastrajają mnie na coś lekkiego, przyjemnego np Cockera lub Nat King Cole'a. Po takiej kuracji od razu czuję sie lepiej i mogę już przejść do innych zajęć, bo jestem całkowicie uleczony, aż do następnego razu.
pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chorały gregoriańskie rzeczywiście wprowadzają w świetny nastrój, ale raczej liryczny. Czasami mam ochotę na takie wyciszenie, zastanowienie się nad swoim życiem i wtedy jak najbardziej lubię taką muzę. Podobne działanie terapeutyczne mają dla mnie także góry. Tam czuję sie świetnie, zwłaszcza po kilkugodzinnej, wyczerpującej wędrówce. A jak jestem w domu, daleko od moich gór to pozostaja mi jeszcze piosenki, które przypominają mi góry i przenoszą tam, gdzie czasami nawet trudno dotrzeć. Jak to się dzieje, że muzyka tak działa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Muzyka jest dobra na wszystko, ja praktycznie nie mogę się bez niej obyć. W muzyce można znaleść zawsze coś na każdą sytuację. Muzyka inspiruje, muzyka daje wolność, w muzykę możesz uciec, zgubić się a potem odnaleść. Nie wyobrażam sobie świata bez tej dziedziny. I jakież to jest dziwne, że jedne przykładowo na uspokojenie słucha Iron Maiden a drugi chorałów gregoriańskich - efekt jest ten sam. Posumowanie: MUZYKA = LEKARSTWO (na wszystko i mimo wszystko). "Don't Worry By Happy! icon_lol.gif "

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Podobnie jak Fono Master gdy jestem pod wpływem silnego stresu kub gdy mnie coś "dobija" muszę to rozładować poprzez aktywność fizyczną. Najlepiej długi spacer z psem. Dopiero gdy minie pierwsza fala, nazwijmy to złego nastroju i stan psychiczny jest w miarę ustabilizowany zaczynam mieć ochotę na słuchanie muzyki. Sądzę, że są to cechy osobnicze wynikające ze struktury osobowości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja doszedłem do tego że muzyką steruję swój nastrój, rano odpalam jakąś grzałeczkę żeby się pobudzić, po pracy się uspokajam przy pomocy spokojnej muzyki, później w zależności co mam zamiar robić też odpowiednio dobieram muzykę pobudzającą, uspokajającą lub "romantyczną". Tak więc uważam że muzyka jest dobra na wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Bez śpiewu i tańca. "Kto śpiewa, modli się dwa razy".

Muzyce i jej poezji zawdzięczam bardzo dużo... Muzyka i jej poezja towarzyszą mi w prozie życia - chwilach małych i wielkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

Zaloguj się, aby obserwować  

×