Skocz do zawartości
JohnDoe

Roon - czy warto i dla kogo

Recommended Posts

Najnowszy film od J. Darko / Roon > ROCK > NUC / -  jak to wygląda i jak poskładać.  Wklejam dla tych co jeszcze nie znają, może ktoś zechce złożyć sobie takie urządzenie / streamer + serwer w jednym małym pudełeczku.                        Jak dla mnie to jest super plikograj 👍

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najnowszy film od J. Darko / Roon > ROCK > NUC / -  jak to wygląda i jak poskładać.  Wklejam dla tych co jeszcze nie znają, może ktoś zechce złożyć sobie takie urządzenie / streamer + serwer w jednym małym pudełeczku.                        Jak dla mnie to jest super plikograj

 

 

 

Tutaj w 3 częściach jest staranniej opisane, ale koniecznie trzeba się wspierać wątkiem z forum Roon labs żeby nie zabłądzić we mgle:-)

 

 

 

Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam,

jesli chodzi o sterowanie ROONem Rock,

to jakie urzadzenie polecanie?

Ipad/Iphone/Android tablet?

NUCa wlaczacie i wylaczacie przyciskiem czy jakos z apki (jezeli sie da)?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Sterowanie tym co masz pod ręką , apki są na wszystko w zasadzie. Ja pracując na ho mam laptopa non stop włączonego i na tym działam. 

NUCa można albo przez ip , albo fizycznie przyciskiem zgłuszyć. Ale po co ? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

20 minut temu, rad500 napisał:

jesli chodzi o sterowanie ROONem Rock,

to jakie urzadzenie polecanie?

Ipad/Iphone/Android tablet?

NUCa wlaczacie i wylaczacie przyciskiem czy jakos z apki (jezeli sie da)?

U mnie NUC zawsze jest pod prądem, nie widzę potrzeby aby go wyłączać. Ale jeśli koniecznie chcesz to jest tam przycisk ON/OFF.

A co do sterowania, najczęściej używam lapka Win bo ma największy ekran i łatwiej mi czytać, buszować w muzyce i odkrywać nowe.

Trochę rzadziej używam telefon czy tablet.

Dodatkowo mam zainstalowany tzw. deep harmony - roon extension dla pilota IR Logitech i mogę przełączać kolejny/poprzedni utwór oraz pauza/play pilotem.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A jeszcze z ciekawości, kupiliście jednorazowo czy "abonament"?
Kurde, biję się z myślami, działa genialnie i jest mega wygodny. Tyle że cholernie drogi...
Testowałem też Audirvana, ale jakoś mi nie podchodzi, pomijając ilość bugów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Meh.

Nie chcę wsadzać kija w mrowisko, ale ten cały Roon utożsamia wszystko to, co jest kompletnie nie dla mnie.

Nie znoszę tej „pakietyzacji” oprogramowania. Jak pobieram jakiś software, to w konkretnym celu i żadne dobrodziejstwo inwentarza mnie nie interesuje. Nie potrzebny jest mi edytor w programie do przeglądania obrazów, nie potrzebny jest mi antywirus w programie do porządkowania, nie potrzebne są mi też żadne cuda na kiju w programie do odtwarzania muzyki. Ma odtwarzać muzykę.

Idea streamingu jest dla mnie bardzo be. Jest to IMO nikczemna próba odebrania konsumentowi prawa do posiadania i dysponowania tym, za co płaci, bo płatny streaming to de facto prawo do słuchania muzyki przez Internet. Takie rozwiązanie oddala człowieka od muzyki – literalnie i psychologicznie. Do tego wszystkiego streaming oferuje tylko najnowsze mastery, co do zasady nieporównywalnie gorsze od starych cyfrowych i analogowych wydań.

Hi-Res i MQA to ściema.

Cała moja zdigitalizowana kolekcja jest ręcznie przeze mnie posortowana, umieszczona na jednym nośniku i każdy album mogę odpalić w kilka sekund. Jak mam ochotę pooglądać okładkę albo booklet, to otwieram skany moim ulubionym programem. Jak potrzebuję zaaplikować EQ, to odpalam systemowy. Maksimum wygody i mogę ze wszystkim co mam zrobić co chcę bez problemu - przekonwertować, zedytować, wrzucić na dowolny nośnik. Zero problemów i przed nikim nie muszę się tłumaczyć.

Do tego ten cały Roon zajeżdża mi snobizmem. Jak o nim myślę, to wyobrażam sobie ludzi, którzy po domu chodzą w eleganckiej koszuli, a muzę puszczają z iPada siedząc na skórzanym fotelu. Ja chodzę po domu w podartym dresie, a muzę puszczam siedząc na skrzypiącym krześle.

Meh.

Edytowano przez Dzik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Meh.
Nie chcę wsadzać kija w mrowisko, ale ten cały Roon utożsamia wszystko to, co jest kompletnie nie dla mnie.
Nie znoszę tej „pakietyzacji” oprogramowania. Jak pobieram jakiś software, to w konkretnym celu i żadne dobrodziejstwo inwentarza mnie nie interesuje. Nie potrzebny jest mi edytor w programie do przeglądania obrazów, nie potrzebny jest mi antywirus w programie do porządkowania, nie potrzebne są mi też żadne cuda na kiju w programie do odtwarzania muzyki. Ma odtwarzać muzykę.
Idea streamingu jest dla mnie bardzo be. Jest to IMO nikczemna próba odebrania konsumentowi prawa do posiadania i dysponowania tym, za co płaci, bo płatny streaming to de facto prawo do słuchania muzyki przez Internet. Takie rozwiązanie oddala człowieka od muzyki – literalnie i psychologicznie. Do tego wszystkiego streaming oferuje tylko najnowsze mastery, co do zasady nieporównywalnie gorsze od starych cyfrowych i analogowych wydań.
Hi-Res i MQA to ściema.
Całą moja moja zdigitalizowana kolekcja jest ręcznie przeze mnie posortowana, umieszczona na jednym nośniku i każdy album mogę odpalić w kilka sekund. Jak mam ochotę pooglądać okładkę albo booklet, to otwieram skany moim ulubionym programem. Jak potrzebuję zaaplikować EQ, to odpalam systemowy. Maksimum wygody i mogę ze wszystkim co mam zrobić co chcę bez problemu - przekonwertować, zedytować, wrzucić na dowolny nośnik. Zero problemów i przed nikim nie muszę się tłumaczyć.
Do tego ten cały Roon zajeżdża mi snobizmem. Jak o nim myślę, to wyobrażam sobie ludzi, którzy po domu chodzą w eleganckiej koszuli, a muzę puszczają z iPada siedząc na skórzanym fotelu. Ja chodzę po domu w podartym dresie, a muzę puszczam siedząc na skrzypiącym krześle.
Meh.


ja słucham w wyciągnietym dresie na kanapie pogryzionej przez psy i koty. Zeby mówić o snobizimie i luksusie trzeba sobie odpowiedziec dla kogo ten program. Moim zdaniem dla kaźdego kto interesuje się muzyką, jej twórcami i czasie w ktorym tworzą. Czyli dla pasjonatów muzyki. Oni niekoniecznie są pasjonatami technologii. Wiec nie chce im sie mieć kilku programów które ogarniają to co Roon ma sam w sobie. Nie chce im się również googlować wszystkiego o wykonawcach, producentach, realizatorach itp. Wolą mieć to wszystko w jednym miejscu, w Roonie. Ty lubisz się w to wszystko bawić i ogarniasz temat, to jest super. Świat w ktorym Roona wymyślono, „zarabia” od 4 razy więcej niż my. Miesięczny abonament dla nich nie jest luksusem na ktory stać tych ktorzy mają skórzane sofy. Streaming to dobrodziejstwo dla ludzi ktorzy chcą słuchać muzyki i nie muszą jej mieć. Tak samo jak Legimi dla tych ktorzy lubią czytać ale nie mają juz miejsca na książki, jak Netflix dla tych którzy oglądają film raz i nie muszą posiadać japońskiego wydania blureja za 100 zł.


Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro
A jeszcze z ciekawości, kupiliście jednorazowo czy "abonament"?
Kurde, biję się z myślami, działa genialnie i jest mega wygodny. Tyle że cholernie drogi...
Testowałem też Audirvana, ale jakoś mi nie podchodzi, pomijając ilość bugów.


Twórcy przy każdej okazji podkreślają że predzej czy później zlikwidują opcję opłaty jednorazowej, pozostanie tylko abonament. Mieli to zrobić w tamtym roku, skończyło sie na zaporowej cenie +200$. Nie będziesz miał dylematu:)


Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, tanielinie napisał:

ja słucham w wyciągnietym dresie na kanapie pogryzionej przez psy i koty. Zeby mówić o snobizimie i luksusie trzeba sobie odpowiedziec dla kogo ten program. Moim zdaniem dla kaźdego kto interesuje się muzyką, jej twórcami i czasie w ktorym tworzą. Czyli dla pasjonatów muzyki. Oni niekoniecznie są pasjonatami technologii. Wiec nie chce im sie mieć kilku programów które ogarniają to co Roon ma sam w sobie. Nie chce im się również googlować wszystkiego o wykonawcach, producentach, realizatorach itp. Wolą mieć to wszystko w jednym miejscu, w Roonie. Ty lubisz się w to wszystko bawić i ogarniasz temat, to jest super. Świat w ktorym Roona wymyślono, „zarabia” od 4 razy więcej niż my. Miesięczny abonament dla nich nie jest luksusem na ktory stać tych ktorzy mają skórzane sofy. Streaming to dobrodziejstwo dla ludzi ktorzy chcą słuchać muzyki i nie muszą jej mieć. Tak samo jak Legimi dla tych ktorzy lubią czytać ale nie mają juz miejsca na książki, jak Netflix dla tych którzy oglądają film raz i nie muszą posiadać japońskiego wydania blureja za 100 zł.

 

Pasjonat to dla mnie ktoś, kto chce być blisko przedmiotu swojej pasji. Być może przemawia przeze mnie uprzedzenie, ale każdy, kogo znam i kto naprawdę kocha muzykę, nigdy nie zadowoliłby się słuchaniem i oglądaniem przez internet. Tacy ludzie koczują na aukcjach, żeby kupić dobry pressing, stary plakat, koszulkę, wymieniają się skanami ze starych magazynów, kupują biografie.

Moim zdaniem ludzie zrobili się zbyt wygodni. Wszystko ma być łatwe, przystępne, dostępne natychmiast; ma to bardzo negatywny wpływ na nasz stosunek do kultury. W latach 90. ceniłem sobie wszystko, co miałem - nawet piraty kupione u znajomego ruska, który je przemycał w oponie. Dziś ze znudzeniem przeglądam nowości i kiedy znajdę wreszcie coś, co wybija się ponad przeciętność, to często jestem już zbyt zmęczony i zirytowany samym przewijaniem, żeby to docenić.

Nie wiem, dla kogo w zamyśle jest ten Roon. Dostałem do niego jakiś kod razem z zakupionym przetwornikiem od Audioquesta i dorzuciłem go niewykorzystanego odsprzedając sprzęt. Niemniej jednak, przerzuciłem ten temat i zauważyłem, że ludzie narzekają na abonament, więc zaryzykuję stwierdzenie, że nie jest to platforma dla "plebsu" z kablem za marne 50 zł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pasjonat to dla mnie ktoś, kto chce być blisko przedmiotu swojej pasji. Być może przemawia przeze mnie uprzedzenie, ale każdy, kogo znam i kto naprawdę kocha muzykę, nigdy nie zadowoliłby się słuchaniem i oglądaniem przez internet. Tacy ludzie koczują na aukcjach, żeby kupić dobry pressing, stary plakat, koszulkę, wymieniają się skanami ze starych magazynów, kupują biografie.
Moim zdaniem ludzie zrobili się zbyt wygodni. Wszystko ma być łatwe, przystępne, dostępne natychmiast; ma to bardzo negatywny wpływ na nasz stosunek do kultury. W latach 90. ceniłem sobie wszystko, co miałem - nawet piraty kupione u znajomego ruska, który je przemycał w oponie. Dziś ze znudzeniem przeglądam nowości i kiedy znajdę wreszcie coś, co wybija się ponad przeciętność, to często jestem już zbyt zmęczony i zirytowany samym przewijaniem, żeby to docenić.
Nie wiem, dla kogo w zamyśle jest ten Roon. Dostałem do niego jakiś kod razem z zakupionym przetwornikiem od Audioquesta i dorzuciłem go niewykorzystanego odsprzedając sprzęt. Niemniej jednak, przerzuciłem ten temat i zauważyłem, że ludzie narzekają na abonament, więc zaryzykuję stwierdzenie, że nie jest to platforma dla "plebsu" z kablem za marne 50 zł.


Mozna być pasjonatem zbierania fizycznych nośników. Można być posjonatem słuchania i poznawania muzyki. Jedno drugiego nie wyklucza i może się uzupełniać. Nie rozumiem dlaczego ktoś kto nie ma potrzeby gromadzenia muzyki w domu nie jest jej pasjonatem. A bibioteki? Dla kogo są? Prawdziwy pasjonat książek musi je kupować, wyszukiwać rarytasy, reprinty?
Serwisy streamingowe nie są niczym innym jak biblioteką w ktorej wypożycza sie muzykę. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby sobie ją zakupić. Pojawienie się serwisow muzycznych jest najwiekszym dobrodziejstwem jakie mogło sie przydarzyć tym którzy są ciekawi muzyki. Nie rozumiem jak ktoś lubiący muzykę może to negować.
Co do Roona, dyskusja jest bezprzedmiotowa i bezsensowna skoro nawet nie skorzystałeś z wersji testowej.
Polacy narzekają na to że jest za drogo nawet gdy dostają coś za darmo:)))


Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
39 minut temu, tanielinie napisał:

Mozna być pasjonatem zbierania fizycznych nośników. Można być posjonatem słuchania i poznawania muzyki. Jedno drugiego nie wyklucza i może się uzupełniać. Nie rozumiem dlaczego ktoś kto nie ma potrzeby gromadzenia muzyki w domu nie jest jej pasjonatem. A bibioteki? Dla kogo są? Prawdziwy pasjonat książek musi je kupować, wyszukiwać rarytasy, reprinty?
Serwisy streamingowe nie są niczym innym jak biblioteką w ktorej wypożycza sie muzykę. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby sobie ją zakupić. Pojawienie się serwisow muzycznych jest najwiekszym dobrodziejstwem jakie mogło sie przydarzyć tym którzy są ciekawi muzyki. Nie rozumiem jak ktoś lubiący muzykę może to negować.
Co do Roona, dyskusja jest bezprzedmiotowa i bezsensowna skoro nawet nie skorzystałeś z wersji testowej.
Polacy narzekają na to że jest za drogo nawet gdy dostają coś za darmo:)))

 

Jestem dokładnie przeciwnego zdania w kwestii serwisów streamingowych. Przewijanie muzyki i słuchanie jej przez internet bez prawa do posiadania to jest McDonaldyzacja, z braku lepszego określenia. W ten sposób jako konsument dostajesz możliwie najmniej praw, a panowie w garniturach tasują pieniądze. To jak z Netflixem - możesz zapłacić i sobie pooglądać, owszem, ale każdy film/serial może zostać w każdej chwili usunięty z platformy albo ocenzurowany i masz gucio do gadania w tej sprawie. Swój zakurzony winyl albo płytę CD zawsze możesz wziąć do ręki z półki i przypomnieć sobie, kiedy zrobiłeś to pierwszy raz i ile lat minęło. Żaden streaming tego nie zastąpi.

Pasjonat książek to nie jest dla mnie ktoś, kto po prostu czyta książki, tak samo jak pasjonatem muzyki nie jest ktoś, kto jedynie słucha muzyki. Pasja płynie z głębi duszy, a w doświadczaniu muzyki przez internet nie ma już nic osobistego.

Ten filmik, który wstawiłeś wyżej obrazuje właśnie typ "pasjonata", o którym pisałem wcześniej, czyli gość machający ludziom przed nosem swoim drogim sprzętem i lejący tyle oleju z węża (kable od aidoquesta, lol), że można by na tym usmażyć 10 kg kiełbasy.

Edytowano przez Dzik

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Dzik napisał:

Jestem dokładnie przeciwnego zdania w kwestii serwisów streamingowych. Przewijanie muzyki i słuchanie jej przez internet bez prawa do posiadania to jest McDonaldyzacja, z braku lepszego określenia. W ten sposób jako konsument dostajesz możliwie najmniej praw, a panowie w garniturach tasują pieniądze. To jak z Netflixem - możesz zapłacić i sobie pooglądać, owszem, ale każdy film/serial może zostać w każdej chwili usunięty z platformy albo ocenzurowany i masz gucio do gadania w tej sprawie.

Jaki konsument taki produkt. O ile ja jestem fanem kupowania i posiadania fizycznie albumów to jeśli komuś taki model odpowiada to dlaczego nie?

Są tacy co kupują samochody a inni korzystają z najmu lub leasingu. Jedni chodzą do kina, inni czekają na blu-ray, który mogą odtwarzać dowolną ilość razy w domu.

 

Mnie Roon nie przekonał, odrzucił brakiem funkcjonalności, której mi najbardziej brakowało ale rozumiem, że komuś zamysł twórców może bardzo odpowiadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jaki konsument taki produkt. O ile ja jestem fanem kupowania i posiadania fizycznie albumów to jeśli komuś taki model odpowiada to dlaczego nie?
Są tacy co kupują samochody a inni korzystają z najmu lub leasingu. Jedni chodzą do kina, inni czekają na blu-ray, który mogą odtwarzać dowolną ilość razy w domu.
 
Mnie Roon nie przekonał, odrzucił brakiem funkcjonalności, której mi najbardziej brakowało ale rozumiem, że komuś zamysł twórców może bardzo odpowiadać.


Pytam z ciekawości jakie braki funkcjonalności Cię odrzuciły?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@tanielinie

Od strony 7 tego tematu możesz poczytać o moich wrażeniach. UI jest dla mnie nie do przeskoczenia.

Mam Foobara, drzewko/listę i to jest dla mnie najbardziej komfortowe i najszybsze rozwiązanie do przeglądania kolekcji i odsłuchiwania utworów/dodawania ich jednym klikiem do playlisty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
[mention=50960]tanielinie[/mention]
Od strony 7 tego tematu możesz poczytać o moich wrażeniach. UI jest dla mnie nie do przeskoczenia.
Mam Foobara, drzewko/listę i to jest dla mnie najbardziej komfortowe i najszybsze rozwiązanie do przeglądania kolekcji i odsłuchiwania utworów/dodawania ich jednym klikiem do playlisty.



A tak, już pamiętam, czytałem to co pisałeś.
To normalne, nie wszystko jest dla wszystkich. Dobrze ze znalazłeś rozwiązania ktore bardziej Ci pasują:)
Jestem dokładnie przeciwnego zdania w kwestii serwisów streamingowych. Przewijanie muzyki i słuchanie jej przez internet bez prawa do posiadania to jest McDonaldyzacja, z braku lepszego określenia. W ten sposób jako konsument dostajesz możliwie najmniej praw, a panowie w garniturach tasują pieniądze. To jak z Netflixem - możesz zapłacić i sobie pooglądać, owszem, ale każdy film/serial może zostać w każdej chwili usunięty z platformy albo ocenzurowany i masz gucio do gadania w tej sprawie. Swój zakurzony winyl albo płytę CD zawsze możesz wziąć do ręki z półki i przypomnieć sobie, kiedy zrobiłeś to pierwszy raz i ile lat minęło. Żaden streaming tego nie zastąpi.
Pasjonat książek to nie jest dla mnie ktoś, kto po prostu czyta książki, tak samo jak pasjonatem muzyki nie jest ktoś, kto jedynie słucha muzyki. Pasja płynie z głębi duszy, a w doświadczaniu muzyki przez internet nie ma już nic osobistego.
Ten filmik, który wstawiłeś wyżej obrazuje właśnie typ "pasjonata", o którym pisałem wcześniej, czyli gość machający ludziom przed nosem swoim drogim sprzętem i lejący tyle oleju z węża (kable od aidoquesta, lol), że można by na tym usmażyć 10 kg kiełbasy.


Nasuwa mi się pewna analogia gdy czytam to co piszesz.

Twoja pasja jest wieksza niż moja.
Dobrze że pasja to nie ból:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Jack Frost napisał:

Jaki konsument taki produkt. O ile ja jestem fanem kupowania i posiadania fizycznie albumów to jeśli komuś taki model odpowiada to dlaczego nie?

Aktor Peter Weller powiedział kiedyś IMO trafną rzecz, którą wcześniej usłyszał od kogoś innego: "Nie wiesz, co lubisz, lubisz, co znasz". Jeżeli całe życie dostawałbyś niesmaczne jedzenie, to nie umiałbyś tego ocenić, bo nie miałbyś porównania. Ja również na wiele lat popadłem w wygodnictwo i dopiero kilka lat temu zrozumiałem, co straciłem, kiedy kupiłem pierwszy winyl. Ożyły we mnie emocje z dawnych lat, z których wydawało mi się, że wyrosłem.

Korporacyjny świat podgrzewa nas jak żaby i pod pozorem "nowej jakości" wciska nam modele kontaktu z kulturą, które wyzute są z prawdziwych emocji. W szczególności młodsze pokolenia, które nie pamiętają czasów przed-internetowych, tego nie rozumieją.

Ja również korzystam z Foobara.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla jednych winyl to emocje i wspomnienie dzieciństwa, dla mnie bardziej dekor i wspomnienie czasów kiedy starsi koledzy próbowali mnie nauczyć miksować płyty na swoich 1200/1210 chociaż w dzieciństwie słuchałem namiętnie kaset magnetofonowych i żyłem w czasach bez internetu ale nie jest to nostalgia, do której chciałbym wrócić pod kątem audio. W jednych te emocje ożywają, w innych nie. Jednych kręci audio, inni są zadowoleni ze spotify po BT.

Dla mnie cyfra jest znacznie bardziej wygodna niż winyl, który raczej robi za kominek i mam zamiar odpalać go do nastroju i/lub w towarzystwie.

 

Nigdy nie korzystałem z Foobara do czasu zakupu Lyngdorfa. Zawsze mnie wkurzał i od wersji 2.x byłem fanem Winampa 🙃

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Paradoksalnie ja również nie jestem fanem płyt winylowych - jestem fanem tego, co się na nich znajduje (winylowy mastering jest często sporo ciekawszy od tego pod cyfrę). Dlatego kupuje winyle, digitalizuje je sobie, a potem puszczam przez Foobara. Posiadanie samej płyty cieszy i daje satysfakcję, a jednocześnie ripa zawsze mogę wygodnie odtworzyć bez żadnego ceremoniału.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak na razie z ROON Rocka jestem zadowolony - mega wygoda, latwo mozna dodac zewnetrzne pliki na dysk, NUC chodzi non stop wlaczony, malutkie pudelko i wszystko w nim jest.

Nie wypowiem sie tylko co do jakosci odtwarzania, ale na grupie FB Moon (Simaudio) prawie wszyscy z ROONa korzystaja, bo firmowa apka Mind jest mega skopana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Paradoksalnie ja również nie jestem fanem płyt winylowych - jestem fanem tego, co się na nich znajduje (winylowy mastering jest często sporo ciekawszy od tego pod cyfrę). Dlatego kupuje winyle, digitalizuje je sobie, a potem puszczam przez Foobara. Posiadanie samej płyty cieszy i daje satysfakcję, a jednocześnie ripa zawsze mogę wygodnie odtworzyć bez żadnego ceremoniału.


Też używam foobara gdy musze. Ale nie jest dla mnie żadnym fetyszem, a tylko narzędziem. Takim samym jak płyta winylowa, kaseta magnetofonowa, taśma szpulowa, DAT, SACD, CD.
To są narzędzia które służą jednemu celowi, dostępowi do nagrań, do muzyki bo ona jest dla mnie najważniejsza.
Nudzi mnie słuchanie 1000 tych samych płyt. Teraz mam przed sobą np 300 płyt wydanych przez tylko ECM i ocean innych. Zawsze byłem ciekawy co na nich jest, jak miałem sprawdzić która jest dla mnie i chce ją kupić? Stać w Empiku przy badziewnym odtwarzaczu z badziewnymi słuchawkami na uszach, to był horror.
Nigdy, przenigdy nie mógłbym posłuchać tego jak dyryguje Karajan tyle razy ile miałem okazje zrobić to dzięki streamingowi, doświadczyć emocji z tym związanych. Zupełnie nie obchodzi mnie to jak pachną i z jakiego papieru są okładki płyt z tego koncertami, tak samo czy tłoczenie jest 180 g czy 500g, czy jest japońskie czy holederskie. Interesuje mnie MUZYKA, a nie nośnik. Nie chce powrotu do tamtych czasów, również do trzeszczących, pykających i szumiących płyt. Tak samo jak nie chce jeździć na wakacje Dużym Fiatem.
Pasja zbierania i pasja słuchania i doświadczania muzyki nie muszą występować razem.



Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro
Jestem dokładnie przeciwnego zdania w kwestii serwisów streamingowych. Przewijanie muzyki i słuchanie jej przez internet bez prawa do posiadania to jest McDonaldyzacja, z braku lepszego określenia. W ten sposób jako konsument dostajesz możliwie najmniej praw, a panowie w garniturach tasują pieniądze. To jak z Netflixem - możesz zapłacić i sobie pooglądać, owszem, ale każdy film/serial może zostać w każdej chwili usunięty z platformy albo ocenzurowany i masz gucio do gadania w tej sprawie. Swój zakurzony winyl albo płytę CD zawsze możesz wziąć do ręki z półki i przypomnieć sobie, kiedy zrobiłeś to pierwszy raz i ile lat minęło. Żaden streaming tego nie zastąpi.
Pasjonat książek to nie jest dla mnie ktoś, kto po prostu czyta książki, tak samo jak pasjonatem muzyki nie jest ktoś, kto jedynie słucha muzyki. Pasja płynie z głębi duszy, a w doświadczaniu muzyki przez internet nie ma już nic osobistego.
Ten filmik, który wstawiłeś wyżej obrazuje właśnie typ "pasjonata", o którym pisałem wcześniej, czyli gość machający ludziom przed nosem swoim drogim sprzętem i lejący tyle oleju z węża (kable od aidoquesta, lol), że można by na tym usmażyć 10 kg kiełbasy.


Mam wrażenie że tylko ogłądałeś film od Darko tam jest również fonia.


Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro
Dla jednych winyl to emocje i wspomnienie dzieciństwa, dla mnie bardziej dekor i wspomnienie czasów kiedy starsi koledzy próbowali mnie nauczyć miksować płyty na swoich 1200/1210 chociaż w dzieciństwie słuchałem namiętnie kaset magnetofonowych i żyłem w czasach bez internetu ale nie jest to nostalgia, do której chciałbym wrócić pod kątem audio. W jednych te emocje ożywają, w innych nie. Jednych kręci audio, inni są zadowoleni ze spotify po BT.
Dla mnie cyfra jest znacznie bardziej wygodna niż winyl, który raczej robi za kominek i mam zamiar odpalać go do nastroju i/lub w towarzystwie.
 
Nigdy nie korzystałem z Foobara do czasu zakupu Lyngdorfa. Zawsze mnie wkurzał i od wersji 2.x byłem fanem Winampa 


Nie kumam kompletnie filozofii Dzika. Nikt niczego nikomu nie zabrał. Nadal można kupować nagrania od kaset, płyt do DSD.
Można sie chwalić że się ma to lub tamto mniej lub bardziej unikalne. To dobrze że tacy ludzie nadal istnieją dzięki nim muzea zawsze będą zasilane ciekawymi eksponatami.
Ale żeby rownocześnie negować dobrodziejstwo jakie daje streaming? Przecież to MUZYKA porusza duszę a nie to że po połowie nagrania trzeba przewrócić płytę na drugą stronę.



Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem dokładnie przeciwnego zdania w kwestii serwisów streamingowych. Przewijanie muzyki i słuchanie jej przez internet bez prawa do posiadania to jest McDonaldyzacja, z braku lepszego określenia. W ten sposób jako konsument dostajesz możliwie najmniej praw, a panowie w garniturach tasują pieniądze. To jak z Netflixem - możesz zapłacić i sobie pooglądać, owszem, ale każdy film/serial może zostać w każdej chwili usunięty z platformy albo ocenzurowany i masz gucio do gadania w tej sprawie. Swój zakurzony winyl albo płytę CD zawsze możesz wziąć do ręki z półki i przypomnieć sobie, kiedy zrobiłeś to pierwszy raz i ile lat minęło. Żaden streaming tego nie zastąpi.
Pasjonat książek to nie jest dla mnie ktoś, kto po prostu czyta książki, tak samo jak pasjonatem muzyki nie jest ktoś, kto jedynie słucha muzyki. Pasja płynie z głębi duszy, a w doświadczaniu muzyki przez internet nie ma już nic osobistego.
Ten filmik, który wstawiłeś wyżej obrazuje właśnie typ "pasjonata", o którym pisałem wcześniej, czyli gość machający ludziom przed nosem swoim drogim sprzętem i lejący tyle oleju z węża (kable od aidoquesta, lol), że można by na tym usmażyć 10 kg kiełbasy.


Pasjonat książek to osoba która czyta tylko te które kupi?
Jeżeli pójdzie do biblioteki tzn ze dał się zmanipulować przez panów garniturach bo nie ma żadnych praw do ksiązek, a przeciez ktoś może wyrwać kartki albo wycofać książke ze zbioru?
Rozwiń swoją myśl, proszę, co prawda nie rozmawiamy o Roonie, ale dyskusja jest bardzo ciekawa:)



Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, tanielinie napisał:

Też używam foobara gdy musze. Ale nie jest dla mnie żadnym fetyszem, a tylko narzędziem. Takim samym jak płyta winylowa, kaseta magnetofonowa, taśma szpulowa, DAT, SACD, CD.

Nośnik nie jest narzędziem, jest kontenerem, który coś mieści, czy też nosi. Narzędzie to urządzenie wspomagające jakieś czynności – jak np. młotek. Nośnik umożliwia ci posiadanie tego, co nosi i dysponowanie tym wedle uznania.

Opisane przez ciebie podejście w stylu „ojej, trzeba pójść do sklepu, przeglądać płyty, przesłuchiwać na kiepskiej jakości sprzęcie” itp. to jest właśnie wyraz tego wygodnictwa, o którym pisałem wyżej. Dawniej albumów ulubionych wykonawców szukało się jak piraci skrzyni ze złotem, a kiedy udało się coś wreszcie wykopać, to człowiek czuł prawdziwą radość, że kawałek, który wcześniej słyszał w radiu albo na MTV był teraz jego własnością. Kiepskiej jakości boombox czy walkman od babci na urodziny również nie stanowiły przeszkody, bo chodziło przede wszystkim o muzykę.

Ciekawym aspektem dawnych czasów było też to, że różne rzeczy często brało się w ciemno, bo nie nie zawszy była opcja, żeby to sprawdzić zawczasu. Odpalało się potem taki album, film czy grę w domu i zonk, bo nie o to chodziło – okładka okazała się zwodnicza. Jednak skoro już wydało się pieniążki i był weekend, to próbowało się coś wyciągnąć z nieudanego zakupu. Ja w ten sposób poznałem wiele ciekawych rzeczy, które zyskały u mnie po dłuższym obcowaniu, a dziś zapewne natychmiast bym kliknął myszką na coś innego.

W każdym razie, nie uważam, że powinniśmy się cofać do tamtych czasów, tylko wyciągnąć z nich wnioski. Nie ma dzisiaj potrzeby, aby chodzić po sklepach, bo na youtubie są najbielsze z białych kruków. Można sobie obadać, co się chce, a jak się spodoba, to zamówić winyl/CD/kasetę albo nawet kupić plik FLAKa na Bandcampie. Każda z tych opcji jest IMO lepsza niż streaming od wpatrzonych w Excela garniturów.

Napisałem wyżej, że kiedyś chodziło przede wszystkim o muzykę, ale nie oznacza to, że sam aspekt wchodzenia w jej posiadanie nie był ważny. Był bardzo ważny, ponieważ zawsze czujemy większy szacunek do tego, na co sobie w jakiś sposób zasłużyliśmy. Nie da się czuć takiej samej wspólnoty do wiązki bitów jak do fizycznego obiektu, jest to z przyczyn psychologicznych właściwie niemożliwe.

Nie chcę ZAKAZYWAĆ streamingu, ale nie podoba mi się, że idziemy w tym kierunku, czyli zawsze przedkładamy wygodę nad wszystko inne. Korporacje wychowują nas na głupich, niedoinformowanych i pozbawionych wyobraźni konsumentów. Coraz bardziej zbliżamy się do tego, nawet pod względem fizycznym:

Ludwiku Dorn, Sabo, nie idźcie tą drogą!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nośnik nie jest narzędziem, jest kontenerem, który coś mieści, czy też nosi. Narzędzie to urządzenie wspomagające jakieś czynności – jak np. młotek. Nośnik umożliwia ci posiadanie tego, co nosi i dysponowanie tym wedle uznania.
Opisane przez ciebie podejście w stylu „ojej, trzeba pójść do sklepu, przeglądać płyty, przesłuchiwać na kiepskiej jakości sprzęcie” itp. to jest właśnie wyraz tego wygodnictwa, o którym pisałem wyżej. Dawniej albumów ulubionych wykonawców szukało się jak piraci skrzyni ze złotem, a kiedy udało się coś wreszcie wykopać, to człowiek czuł prawdziwą radość, że kawałek, który wcześniej słyszał w radiu albo na MTV był teraz jego własnością. Kiepskiej jakości boombox czy walkman od babci na urodziny również nie stanowiły przeszkody, bo chodziło przede wszystkim o muzykę.
Ciekawym aspektem dawnych czasów było też to, że różne rzeczy często brało się w ciemno, bo nie nie zawszy była opcja, żeby to sprawdzić zawczasu. Odpalało się potem taki album, film czy grę w domu i zonk, bo nie o to chodziło – okładka okazała się zwodnicza. Jednak skoro już wydało się pieniążki i był weekend, to próbowało się coś wyciągnąć z nieudanego zakupu. Ja w ten sposób poznałem wiele ciekawych rzeczy, które zyskały u mnie po dłuższym obcowaniu, a dziś zapewne natychmiast bym kliknął myszką na coś innego.
W każdym razie, nie uważam, że powinniśmy się cofać do tamtych czasów, tylko wyciągnąć z nich wnioski. Nie ma dzisiaj potrzeby, aby chodzić po sklepach, bo na youtubie są najbielsze z białych kruków. Można sobie obadać, co się chce, a jak się spodoba, to zamówić winyl/CD/kasetę albo nawet kupić plik FLAKa na Bandcampie. Każda z tych opcji jest IMO lepsza niż streaming od wpatrzonych w Excela garniturów.
Napisałem wyżej, że kiedyś chodziło przede wszystkim o muzykę, ale nie oznacza to, że sam aspekt wchodzenia w jej posiadanie nie był ważny. Był bardzo ważny, ponieważ zawsze czujemy większy szacunek do tego, na co sobie w jakiś sposób zasłużyliśmy. Nie da się czuć takiej samej wspólnoty do wiązki bitów jak do fizycznego obiektu, jest to z przyczyn psychologicznych właściwie niemożliwe.
Nie chcę ZAKAZYWAĆ streamingu, ale nie podoba mi się, że idziemy w tym kierunku, czyli zawsze przedkładamy wygodę nad wszystko inne. Korporacje wychowują nas na głupich, niedoinformowanych i pozbawionych wyobraźni konsumentów. Coraz bardziej zbliżamy się do tego, nawet pod względem fizycznym:
Ludwiku Dorn, Sabo, nie idźcie tą drogą!


Foobar jest narzędziem, dokładniej programem narzędzowym, nie jest podobny do młotka:)

Uznajmy że użyłem słowa „narzędzie” a nie narzędzie. Moja wina, przeoczyłem „ ...”



Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk Pro

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, tanielinie napisał:

Foobar jest narzędziem, dokładniej programem narzędzowym, nie jest podobny do młotka:)

Uznajmy że użyłem słowa „narzędzie” a nie narzędzie. Moja wina, przeoczyłem „ ...”

 

Napisałeś, że Foobar jest dla ciebie takim samym narzędziem jak płyta winylywa, CD, taśma itd. - a to nie są ani narzędzia, ani "narzędzia".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...