Kolejny test:
Oczy
Niby kolumny mają cieszyć uszy, jednak jest to dla wielu z nas „mebel” i po prostu musza koegzystować z otoczeniem domowym. Testowałem kolumny w jasnym wykończeniu i pięknie wyglądały w jasnym salonie. O ile wygląd „jako taki” można zobaczyć na zdjęciach i samemu ocenić, czy nam przypasują, to czego nie widać na zdjęciach to ogólna spójność wrażeń wzrokowych z bliska i daleka – po skróceniu odległości sprzęt dalej wygląda po prostu estetycznie, być może ciut drożej niż jego klasa cenowa.
Dla mnie osobiście pewnym kłopotem są rozmiary kolumny, które co prawda na dla większości osób będą zaletą – bo zwyczajnie sprawia to wrażenie porządnego sprzętu i umieszcza kolumny na poziomie uszu – ale mi zwyczajnie zasłaniały ekran projektora. Warto więc zwyczajnie pomierzyć, albo jeszcze lepiej – wypożyczyć je do domu. To ma dużo więcej zalet, ale o tym później.
No i poznacie Współczynnik Akceptacji Żony - u mnie był wysoki ?
Dłonie
Odczucia „dotykowe”, konstrukcja także wpływa na nasze obcowanie ze sprzętem, a czasem także i dźwięk, więc nie sposób ich pominąć.
Kolumny są dość ciężkie 20 kg, co w połączeniu z 116 cm wysokości sprawia pewne kłopoty przy wniesieniu czy rozstawianiu kolumn, ale zwraca się przy zapewnieniu im stabilności. Pomagają w tym dość przyzwoite kolce dołączone do zestawu, zarówno metalowe jak i gumowane. Jeśli miałbym porównać je do odpowiedników cenowych, to spokojnie dałbym oczko więcej jeśli chodzi o wrażenia dotykowe. Osobiści bardzo lubię maskownice magnetyczne i takie też są tutaj. Szkoda, że nie da się ich przyczepić z tyłu obudowy.
Jeśli chodzi o tył, znajdziemy tu dwie ciekawe rzeczy. Po pierwsze, podwójny bas-refleksów – warto zwrócić uwagę, że będzie trzeba odrobinę odsunąć kolumny od tylnej ściany. Z drugiej strony, można trochę modyfikować bas zatykając np. tylko jeden z bass-refleksów.
Na tyle znajdziemy także drugi „podwojony” element – gniazda do bi-amping’u. Wysoka efektywność kolumny nie zmusza do tego, ale fajnie mieć możliwość, jeśli np. macie wolne wzmacniacze w amplitunerze A/V. Ja tego nie testowałem, ale przyjemnie mieć taką możliwość. Przy bardziej złożonych zestawach możemy kształtować brzemiennie wyższych tonów odpowiednimi kablami czy wzmacniaczem lampowym.
Odczucia „dotykowe” są bardzo pozytywne – kolumna jest zbudowana solidnie, nie ma mowy o żadnych zadziorach czy tandecie. To na pewno model który przyjemnie dotknąć i poczuć solidność, a słuszna masa, choć początkowo kłopotliwa, dobrze ustabilizuje membrany.
Uszy
Ad meritum – przesiadłem się z prostych podłogówek Sony i wrażenie, zwłaszcza po wymianie amplitunera na Onkyo TX-NR686 (kilka dni słuchałem na starym Sony DE-495), były pozytywne.
Największe wrażenie robił dość spory bas, zupełnie nie nachalny, nie męczący, a jednak dający odczuć się w drżeniu kanapy. Miałem wrażenie dość spójnego wypełnienia basem, zwłaszcza w filmie, ale przy muzyce i ustawieniu stereo te kolumny potrafiły też trochę „rozbujać” otoczenie bez użycia subwoofera.
Co ciekawe, nawet podsunięte nieco do ściany nie „dudniły” basem. Nie wiem jak to możliwe, ale odbieram to pozytywnie.
Tony średnie określiłbym jako co najmniej dobre – nie były wybitne, ale w tej klasie cenowej myślę, że jest powyżej przeciętnej.
Tony wysokie potrafiły tu i ówdzie fajnie zaskoczyć, ale nie nigdy nie wbijały się w uszy, nie męczyły.
Chciałbym się odnieść do opinii, że właśnie ten Onkyo z tymi kolumnami powoduje lekkie przegięcie i „wbijanie się” tonów wysokich oraz nieco „rozlazły bas”. Osoba która to pisała, odnosiła się do salki S4Home. Ja słuchałem tego zestawu i u siebie w salonie, i w rzeczonej salce w Oświęcimiu. Moja subiektywna ocena jest taka, że zestaw grał lepiej w moim salonie niż w salce, która jest super akustycznie przystosowana. O ile na upartego mogłem znaleźć wskazane problemy (ale naprawdę upierając się) w salce odsłuchowej, to u mnie w domu grały dużo przyjemniej i na pewno nie męcząco.
Kolumny wydają mi się być gdzieś pomiędzy pewną muzykalnością a analitycznością, dokładnością dźwięku. Nie jest to ani finezja Fyne Audio 500, ani techniczna, sucha analityczność Dali Zensor. Jest to coś pomiędzy, z dodatkowym delikatnym pociągiem w stronę mocnego, „tanecznego” brzmienia. Taki kompromis może dobrze sprawdzić przy uniwersalnych kolumnach do domu.
W kinie domowym kolumny zapewniały dość dużo „spektakularność” brzmienia, po prostu spełniały swoją robotę, żałuję, że były sparowane ze słabym centralnym głośnikiem (znowu, proste stare Sony), ale i tak dużo go wyciągały.
Dość wysoka konstrukcja z jednej strony przyjemnie umieszczały dźwięki bliżej ekranu, z drugiej strony kolidowała z moją konfiguracją ekrany do rzutnika.
Zabrakło odrobinę punktowości znanej z przetworników współosiowych, ale nie przeszkadzało to w radości z oglądaniu filmów.
Chciałbym tutaj zwrócić uwagę, że wrażenia odsłuchowe są najważniejsze ze wszystkich, a przy tym najbardziej subiektywne – i nie chodzi tu tylko o Wasze postrzeganie, ale o akustykę pomieszczenia.
Dla mnie to były dwa nieco różne grania i paradoksalnie, brzmiało lepiej w domu niż w dedykowanej salce akustycznej. Daje do myślenia!
Serce
Kolumny nie są do życia potrzebne. Kolumny mają bawić, dawać radość, zapewniać miłe spędzanie czasu i nie denerwować. Dlatego warto napisać parę słów o tym, jak się z nim czułem przez ten niecały tydzień testów.
Przede wszystkim, otworzyły mi one oczy na to, ile może wnieść zmiana sprzętu audio na lepszy, na to jak ładnie mogą wyglądać i przede wszystkim, jak dużo radości może mi znowu dać zwyczajne słuchanie muzyki czy oglądanie filmów.
Z pewną przykrością pakowałem je do kartonu i odwałem do kolejnych testerów, została po nich pewna pustka. Będę je mile wspominał.
Głowa
Każdy z nas musi sobie uczciwie odpowiedzieć na pytanie, gdzie chcemy ulokować swoje pieniądze, dlatego warto do tematu podejść z głową, trochę na spokojnie.
Dla mnie te kolumny to ciekawy wybór dla kogoś, kto nie chce kupować drogiego wzmacniacza, bo łatwo je napędzić, i nie sprawiały wrażenia wybrednych – nawet mój stary biedny Sony dał radę z nim dać sporo radości. Mają ciekawy wygląd, który może się podobać i skomponować ze współczesnymi meblami. Mają uniwersalność brzmienia, więc nie musimy ich dedykować do jednego celu. Są solidnie wykonane i nie rozpadną się od własnego basu. Złącza do bi-ampingu dają potencjał do eksperymentów. Cena jest w moim odczuciu rozsądna, jak za sprzęt tej klasy.
In minus, dla mnie dość krytyczny, jest wysokość kolumny – choć do odsłuchów bez obrazu albo obok obrazu to jest plus, u mnie po prostu musiałem mocno zmniejszyć obraz z projektora. Kolumny – jak każde inne zapewne – grały dość różnie u mnie w salonie i w salce odsłuchowej, więc naprawdę warto je sprawdzić u siebie,.
Na koniec dnia, myślę, że warto brać Heco Aurora 700 pod uwagę jako uniwersalne kolumny głośnikowe. Nie jestem specjalistą w tym zakresie, i odbiorca tego tekstu pewnie też nie, więc napiszę najprościej jak się da:
Najważniejsze jest to, jak się z tym sprzętem poczujecie u siebie w domu – jak zagra, jak się skomponuje i czy się zwyczajnie zmieści. Żonie się raczej spodoba ? Dlatego postarajcie się o odsłuchy u siebie w domu, i dajcie im szansę, ale też weźcie coś do porównania – bo choć to obiektywnie dobry wybór w tej klasie cenowej, to musi pasować Wam. Dobra wiadomość jest taka, że tylko Wam i naprawdę innej opinie spadają na drugi plan.