-
Zawartość
1 275 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez sonique
-
Obecnie już stosunkowo rzadko doświadczam jungowskiej synchroniczności. Dużo mniej wolnego czasu na zadumę, więcej niż onegdaj rozpraszaczy. Człowiek słabo obserwuje siebie i otoczenie. Ale oto i ona... Ostatnio zastanawiałem się gdzie się udać dla odmiany po kilkutygodniowym re-romansie z free jazem lat 70-tych i przypomniałem sobie o Anouarze. Poznałem go dawno temu, jeszcze na pożyczonej od kolegi melomana kopii oryginalnej płyty w czasach gdy o streamie nikt nie słyszał a płyty ECM były trudno dostępne. Zainteresował mnie na tyle, że trafił do poczekalni. Na lepsze czasy. A teraz jeszcze ta wiadomość od Ciebie. Anouar mnie osacza ze wszystkich stron. Nie będę się opierał... Synchronicity is back!
-
Racja. Dlatego powinniśmy nie wymieniać sprzętu tak często tylko go szanować, cieszyć się nim, i naprawiać gdy niedomoże a nie od razu wyrzucać. Widzę tu dwie pieczenie na jednym ogniu: czystsza planeta i zerowy stres audiofilski. A nawet trzy: wreszcie jako takie nawiązanie do tematu wątku;)
-
Dhafera poznałem w 2005r. Od razu od Digital Prophecy. Płyta, którą zabrałbym ze sobą na bezludną wyspę. Lub w kosmiczny lot w jedną stronę. Bliska. Intymna. Ludzka. Ze świetną obsadą (Nils Petter Molvær, Eivind Aarset…). Inna od wszystkiego co słyszałem przed nią. O niezrównanej rozpiętości emocjonalnej. Na przedostatniej stronie książeczki dołączonej do płyty widnieje deklaracja: „The last breath I will take will still be in Arabic”. Mnie wierność kulturze urzeka. I słychać ją w każdej nucie, która na płycie wybrzmiewa. W każdym artysty oddechu. Kultura słowiańska pełna melancholii, zadumy, tęsknoty, których to próżno szukać w wielu innych. Co ciekawe, bliskie jest nam również luzofońskie „saudade”. Ale sporym dla mnie zaskoczeniem było niegdyś odkrycie, że ten pierwiastek obecny jest też w kulturze arabskiej. Dhafer Youssef - Digital Prophecy. Niestety, raczej niedostępne w abonamencie. Trzeba posiadać nośnik. Może YT pomoże…
-
Popełniłem w życiu dwa „nieuzasadnione” zakupy audiofilskie (nie licząc wielu płyt CD z materiałem dostępnym również via streaming, za który też płacę). Będzie o jednym z nich: Cambridge Audio CXN 2 v2. Streamerów na rynku jest wiele. A ja uparłem się na ten (najdroższy spośród tych, które brałem pod uwagę) i był koniec świata - musiałem go mieć. Oto jak zachowałem zdrowie psychiczne i zwalczyłem obezwładniający stres: 1. Po zakupie zabrakło już na Prozac czy inny Xanax a w żadnych stwórców, Demiurgów i innych nie wierzę (nie mogli mnie wysłuchać) więc musiałem liczyć tylko na siebie: wziąłem za to odpowiedzialność. 2. Zacząłem myśleć racjonalnie i wyszło że: - zapłaciłem 4100zł gdy regularna cena CXN wynosiła 4950zł. A więc oszczędziłem kupę kasy i udowodniłem sobie, że jestem zaradny i potrafię walczyć o swoje. Już było mi trochę lepiej. - zawsze mogę sprzedać CXN za min. 3000zł a więc poużywam, dobrze się pobawię przez kilka lat i to wszystko za jedyne 1000zł. Już było mi całkiem nieźle. - ładnie wygląda, świetnie działa, ma mnóstwo możliwości, obcuje się z nim przyjemnie. A do tego ma efektowny wyświetlacz, na którym moja córka rozpoznaje okładki płyt poznając chętniej muzykę. Już było mi bardzo dobrze. - życie jest krótkie. Warto otaczać się fajnymi przedmiotami. Już czułem się rewelacyjnie! Konkludując: powyższy tok myślowy sprawił, że poczułem się jak w siódmym niebie i w przypływie euforycznych nastrojów… zakupiłem wzmacniacz słuchawkowy
-
Stres związany z dysonansem pozakupowym dopada wszystkich „filów”, nie tylko audio. Mam stereo w salonie (otwartym na kuchnię i jadalnię), w którym rzadko słucham dla samego siebie bo ten salon czasem bardziej gwarny od dworca kolejowego. Wczoraj po dłuższej przerwie włączyłem Pasodoble Danielssona i Możdzera i za głowę się złapałem jak to wszystko świetnie brzmi… Wcześniej tego aż tak nie słyszałem i czasem nawet nie podobało mi się w brzmieniu to czy owo. Może czasem trzeba zrobić sobie przerwę? Dystans czasowy leczy audiofilskie nerwice…
-
Wygodne słuchawki nauszne to dla wielu sofizmat. Tutaj wygoda zależy nie tylko od samych słuchawek ale głównie od ich ułożenia (również regulacji czy nagięcia tu i ówdzie) oraz indywidualnych cech osobniczych (wrażliwe małżowiny, duże, małe uszy, itp). Ja w dobrze „wyregulowanych” nausznych mogę słuchać bardzo długo bez uczucia fatygi podczas gdy wokółuszne zawsze po jakimś czasie mi doskwierają. Ale wydaje mi się, że jestem w mniejszości. Dodatkowo, autor wątku zapytuje o słuchawki nauszne a jako przykłady wymienia wokółuszne. Więc myślę, że wkradło się tu niezrozumienie różnic między takowymi. Do konferencji wybrałbym jakieś lekkie nauszne. Firma Plantronics jest jedną z tych co się stricte w takich słuchawkach specjalizuje. Używałem kiedyś ich przewodowych i mam jedynie dobre wspomnienia.
-
SR60, SR60i, a może SR60e? No bo raczej nie SR60X? To ważne które bo używane były różne kable. Od niby słabych po jakościowo niby bardzo dobre. Więc możesz wymienić na gorsze od tych co masz gdy posiadasz np. SR60e. Obecna seria „X” ma już przewody nie tylko dobre ale i wygodne do zastosowań mobilnych (nie sztywne). Nowe SR60X to raptem 550zł. Racabling w Grado (trudny dostęp) nie będzie ani łatwy ani tani. Dlatego rozważyłbym nowe. Te lub inne. Nie mogę pominąć osobistej uwagi: dla mnie kable nie zmieniają niczego. Przynajmniej nie w sprzęcie „entry level”. Wyżej nie sprawdzałem.
-
Putin odda władzę łatwo a nawet umrze (czy raczej ktoś go wyeliminuje lub wyciszy aby wiódł gdzieś na uboczu spokojne życie emeryta) gdy tylko taka będzie wola tych, w których rękach jest przydatną figurą. Myślę, że to taki układ. Ty będziesz robił co chcemy i czerpał profity, a my unikamy fleszów. Ale najpierw udowodnij, że się nadajesz. Wysadzaniem budynków w Moskwie przed wojną w Gruzji Putin już na początku kariery całkowicie się od mocodawców - starej gwardii niezadowolonej z jelcynowskiej odwilży - uzależnił (haki) oraz udowodnił, że jest godnym aby dostąpić przynależności do familii. Jeżeli zatem nastąpi wymiana Putina, to będzie to tylko lifting. Mam nadzieję, że tzw. „zachód” nie da się nabrać. Ja w zmianę uwierzę dopiero gdy zmieni się w Rosji ustrój.
-
Sprzedaż płyt CD maleje o połowę. Czy to koniec?
topic odpisał sonique na S4Home w Audiofile dyskutują
No i dalej trzeba to rozgraniczyć (im dalej w las tym…). Zależy jaki jazz. Fortepian solo lub małe składy rzeczywiście po tych 50-ciu latach wciąż brzmią bardzo dobrze (np. Keith Jarrett - The Köln Concert (1975) czy np. Terje Rypdal - What Comes After (1973)). Ale większe składy różnie. Mi się na przykład dźwiękowo Bitches Brew Davis’a podoba średnio. Podobnie nie najlepiej pod tym wzhlędem oceniam Mwandishi Hancocka. Może to kwesta gustu i przyzwyczajenie do „nowszego”, pełniejszego dźwięku… sam nie wiem. -
Sprzedaż płyt CD maleje o połowę. Czy to koniec?
topic odpisał sonique na S4Home w Audiofile dyskutują
Powinniśmy też dokonać rozróżnienia na gatunki przeznaczone dla bardziej wymagających odbiorców (jazz, muzyka klasyczna) oraz resztę. Co do reszty się nie wypowiem bo słucham głównie w tle i „do kotleta” ale np. jazz bardziej mi się podoba jak jest realizowany i nagrywany obecnie. Szczególnie zakres dynamiki oraz separacja instrumentów. Nagrania z lat 60- i 70-tych brzmią w moim odczuciu nieco gorzej od współczesnych. Choć przyznać muszę, że dużo bardziej klimatycznie, nie tak „profi”. Lepiej mi się jednak słucha tych obecnych. -
Pisałem o Stańko. Vanilla jak napisałem: nie znalazłem. Dzięki!
-
Sprzedaż płyt CD maleje o połowę. Czy to koniec?
topic odpisał sonique na S4Home w Audiofile dyskutują
Mniejsza sprzedaż to mniejsza produkcja a więc wyższe ceny. Już dzisiaj to widać a powodem nie jest jedynie słaba złotówka. A więc mnie interesuje. I to żywo. -
W przyzwoitej jakości - nigdzie (może jedynie Qoubuz - nie mam jak sprawdzić). I takich płyt jest wiele.. W takiej aby tylko przesłuchać kontrolnie czy nam się podoba - jedyna nadzieja w YouTube. Próbuj…
-
Ja bardzo lubię muzykę z nośnika. Preferuję CD. Poligrafia, płyta, etui. To tworzy klimat. Choć w czasach gdy można posłuchać via TIDAL czy podobne, obrócę „złotówkę” między palcami wiele razy zanim ją wydam na nośnik. Dlatego kupuję wyłącznie pozycje, które lubię w sposób wyjątkowy. Resztę streamuję (w rodzinie zawsze znajdzie się milion innych potrzeb…). Sytuacja jest jednak łatwa gdy płyta w serwisach muzycznych nie występuje. Jak np. powyższa - ja jej nie znalazłem. Podobnie jak ta poniżej, bardzo rzadka, nagrana w ważnym dla mnie 1975r - dzisiaj ją rozpakowałem:
-
Bardzo trafne spostrzeżenie. Podobnie jest ze słuchawkami studyjnymi. Łatwo je poznać bo często w nazwie mają dopisek „Pro” lub „Master”. Bardzo uznane i popularne flagowe (wśród tych studyjnych) Beyerdynamic DT1990 Pro to wydatek 1999zł. A nie-flagowe a też świetne DT990 Pro kosztują 459zł (!). Podobnie jest u innych (np. Ultrasone). Flagowe słuchawki „audiofilskie” dochodzą nierzadko do granicy 20tys zł a nawet ją przekraczają (Focal Utopia 18tys, Final Audio D8000 15tys, HiFiMan Susvara 30tys.) Oczywiście dźwięk studyjny trzeba lubić. Czasem jest mocno inny od tego do czego przyzwyczaił nas sprzęt „audiofilski”. Ale jeżeli miarą jakości ma być wierność (high fidelity), to sprzęt studyjny wydaje się być jej dużo bliżej. Zatem co jest HiFi a co HiFi nie jest? Mam czasem wrażenie, że im więcej płacimy tym bardziej oddalamy się od tego do czego w założeniach nasz sprzęt ma służyć.
-
Pieter Nooten, frontman Clan of Xymox oraz Michael Brook (Robert Fripp, Brian Eno, David Sylvian) wydali w 1987r nakładem legendarnej 4AD arcydzieło. Dobrze, że jest w bibliotece TIDAL, bo używane CD na portalach aukcyjnych grubo ponad 300zł… Sleeps with the Fishes:
-
Czy ktoś obecnie jeszcze wydaje płyty zaraz po szale gwiazdkowych zakupów? Toż to komercyjny strzał w kolano niemal tożsamy z opatrzeniem płyty napisem Anonim w miejscu imienia i nazwiska artysty. A jednak 47 lat temu z niewielkim okładem, 1-go styczna roku 1975 świat ujrzał zjawiskowo piękną płytę. Co za tupeciarska data premiery! No ale jak ma się taki materiał, to można go wydać nawet gdy ludziska mają już puste poświąteczne portfele… Tytułowo…ponadczasowy.
-
No jak Cię podpytywałem to wiedziałeś jakiego brzmienia szukasz. Więc założyłem, że pójdzie gładko z oceną czy słuchawki się wpasowały… Słuchawki można ogólnie ocenić bez bezpośrednich porównań. Ale dokładniej to już się raczej nie da bez drugiej pary pod ręką. Pożycz jeszcze jakieś. Wtedy będzie łatwiej.
-
https://tidal.com/album/71519069
-
Nie wiem czy Łukaszenka ma jeszcze cokolwiek do pozwalania. O obecnych ruchach Białorusi też nie decyduje. I państwa raczej już nie kontroluje w takim stopniu jak wcześniej: https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/wojna-rosjiaukraina-bialorusini-wzywaja-armie-lukaszenki-do-odmowy-walki/mlq82vp,79cfc278
-
Jeżeli to prawda - a nie jedynie element wojny (dez)informacyjnej mającej na celu ogłupić Putlera - to świetnie. Czytam między wierszami obserwując to co się dzieje, że Ukraina musi dostawać nieprawdopodobnie wręcz duże wsparcie od nieujawnionych sił, że tak dość gładko pokonuje tak duże problemy. Tak trzymać. Mam jedynie nadzieje, że wolna „nowa” Ukraina nie spieprzy relacji ukrainsko-polskich i przeprosi za Wołyń. Bo do tej pory słabo to wyglądało a po 2014 mieli kilka okazji. Obok tamtych wydarzeń nie da się przejść obojętnie. Ani tym bardziej zapomnieć.