Skocz do zawartości
Belfer54

Jazz i okolice - płyty, koncerty, wydarzenia

Recommended Posts

Ja bardzo lubię płyty Patricii Barber. Tym bardziej, że są na ogół świetnie nagrane. Mam kilka i słucham co jakiś czas.
Podziwiałem jej występ na żywo w Kielcach na Memory to Miles. I do dziś pluję sobie w brodę, że nie podszedłem po autograf icon_sad.gif

Mam za to autografy na dwóch płytach ("Beyond Words" i "In Stride") grupy Oregon, która wystąpiła w 2010 w Teatrze Polskim w Warszawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To widzę, że miłośników Patricii i jej talentu jest tu więcej. icon_smile.gif

Co do cen płyt na alledrogo, to handlarzom we łbach się przewraca. Ja z tego portalu aukcyjnego płyt z reguły nie kupuję, bo faktycznie ceny często są z sufitu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chciałbym zacząć rok pozytywnie,ale niestety wiadomość jest taka,że odeszła Natalie Cole. Zapewne już śpiewa z największą orkiestrą świata...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Taki wynalazek nabyłem: Miroslav Vitous "Infinite Search". "Wynalazek" dla mnie,bo dla Was Miroslav to pewnie stary znajomy,którego płyty dawno już zdarliście,a pewnie jeszcze razem piliście piwo icon_biggrin.gif
O ile postać samego kontrabasisty nie była mi znana,to dały mi do myślenia nazwiska "towarzyszące": Joe Henderson, John McLaughlin, Herbie Hancock, Jack DeJohnette - toż to sami koryfeusze jazzu.
Płyta właśnie się kręci,jak posłucham to pozwolę sobie przekazać swoje obserwacje icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak pięknie nie było, abym z Vitousem pił piwo, a szkoda.
Natomiast Miroslav Vitous dla mnie jest wspaniałą postacią, można rzec ikoną światowego jazzu. Jak wszyscy wiedzą grał z najlepszymi, również z Polakami. Bywał też i grał w Polsce.
Wspomnieć należy o płycie „Wings”, którą w 2015 nagrał w duecie z naszym Adamem Pierończykiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli chodzi o Jazz i okolice z naciskiem na okolice, to wczoraj udało mi się wysłuchać koncertu który przysporzył mi sporej satysfakcji.
Koncert co prawda symfoniczny,ale w programie G.Gershwin - Piano Concerto in F oraz suita Amerykanin w Paryżu. Grała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej,w roli solisty wystąpił amerykański pianista Neal Larrabee.
Twórczość Gershwina znam o tyle co typowy Kowalski (albo typowy Smith),czyli Błękitna Rapsodia którą odtwarzałem jako dzieciak z płyty winylowej ojca, Porgy and Bess grane przez Milesa i spółkę...
Koncert Fortepianowy F-dur to dla fana jazzu prawdziwa uczta. No ja tak odebrałem ten utwór. Swoją drogą,nagranie zawierające Koncert F-dur było by prawdziwym testem dla możliwości sprzętu który posiadamy w domu. Jak kupię płytę z ww. to sprawdzę jak zagra to u mnie,ale chyba jeszcze mój system jest za chudy w uszach by prawdziwie odtworzyć takie granie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Był okres w moim życiu (przed erą płyt CD), że zbierałem wszystko z nagrań Gershwina co ukazało się na winylach i dostępne było w naszym kraju. Gdy zaprzepaściłem swoje bogate zbiory płyt winylowych przepadł też Gershwin. Zostały mi jakieś marne niedobitki i drugo, trzeciorzędne nagrania jego utworów. Szkoda, bo kompozytor czerpał szerokimi garściami z dorobku jazzu wykorzystując jego elementy w swojej muzyce. Może czas, aby powrócić do Gershwina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ależ bym przegapił! W końcu czerwca koncertuje u nas Bobby McFerrin! No jak mógłbym nie pojechać na koncert tak wyjątkowego wokalisty?
Dobrze,że jest jeszcze troszkę biletów. W prawdzie miałem w tym roku trochę zaoszczędzić na koncertach,ale przecież mówimy tu o postaci wyjątkowej dla muzyki. Całe szczęście na trasie McFerrina jest Poznań. Nie trza się będzie tłuc do Warszawy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja wyobraźcie sobie moi drodzy, wiedziony wyprzedażą w Empiku kupiłem dwie płyty Milesa Davisa: "Milestones" i "Sketches Of Spain".
Miałem dotychczas inne płyty tego wykonawcy. Tych nie. Muszę stwierdzić, że bardzo dobrze mi się tego słucha. Choć wcześniej tylko nieliczne płyty w całości i poszczególne utwory mi się podobały. Bardziej ceniłem Milesa niż lubiłem. Od teraz bardziej zaczynam go lubić.
Na wcześniejszych wyprzedażach w MM kupiłem płyty:
Richard Bona "Reverence". Nie wiem, czy to jazz czy już coś na pograniczu? Początkowo żałowałem, że kupiłem tę płytę, ale z czasem stwierdziłem, że nie jest taka zła.
Dee Dee Bridgewater "Dee Dee Bridgewater" wydanie japońskie. Piękna, nastrojowa, zmysłowa.
Dave Brubeck "All The Things We Are", również japońskie wydanie. Brubeck w całej swojej krasie. Świeży, nastrojowy, nietuzinkowy.
Z niebieskiej serii (kopertowej) The Encyclopedia Of Jazz, "500 Titles Jazz" Volume 053 Bud Powell Vol, 3 1951 - 53. (Bebop Story). Dobry "stary" jazz za jakieś śmieszne (6 czy 8 zł) pieniądze.
Wojtek Mazolewski Quintet "Wojtek W Czechosłowacji". Świetna, pełna pomysłów i nieskrępowanego podejścia do muzyki a także nie pozbawiona humoru płyta. Polecam fanom polskiej muzyki jazzowej, do których ja się także zaliczam. Nasze, polskie naprawdę nie jest gorsze a często dużo lepsze niż zagraniczne.

I jeszcze coś. Jakiś czas temu kupiłem dwupłytowy album Marcusa MIllera "Tutu Revisited". Nie wiem dlaczego, nie mogę się uwolnić od tej muzyki?
Ktoś kiedyś napisał, że perkusista gra monotonnie, wali bez wyczucia w bębny. Ja akurat nie mam takiego odczucia. Na tej płycie takie granie jest "w konwencji". Co dziwne próbowałem słuchać innych płyt Marcusa Millera i... jednym uchem wlatują innym wylatują. Mało co zostaje.
Może to tylko działa gdy gra utwory Davisa? icon_wink.gif

A tak na marginesie, czy wiecie, że w Kielcach koło Kieleckiego Centrum Kultury stoi pomnik Milesa Davisa? Pierwszy na świecie, postawiony w 2001 roku.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiedziałem, że w Kielcach stoi pomnik Milesa. Tylko pozazdrościć Kielczanom.
Ja też na jakiejś wyprzedaży w MM nabyłem kilka pozycji z serii "The World's Greatest Collection - 500 Titles Jazz" m.in. Lester Young, Dexter Grordon, Fats Navarro, Artie Shaw i Benny Goodman. Co prawda płytki wydane dosyć oszczędnie, ale za to mamy za grosze dużo starego dobrego jazzu.

Polecam też serię "The Real ..." wydaną przez Sony Music z bogatych zbiorów muzycznych Columbii. Każdy 3 płytowy album, ładnie edytorsko poświęcony jest wielkiej postaci jazzu. Z serii tej nabyłem m.in. albumy "The Ultimate Duke Ellington Collection", The Ultimate Benny Goodman ... ", " The Ultimate Louis Armstrong ...", "The Ultimate Dave Brubeck ..."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzisiaj przyszły pocztą bilety na Bobby'ego McFerrina. A więc stało się. Jak wszystko pójdzie dobrze w czerwcu w Poznaniu będę miał przyjemność posłuchać tego zjawiskowego wokalisty na żywo. Czyste szaleństwo icon_biggrin.gif Tak się złożyło,że cztery dni wcześniej będziemy z żoną na wrocławskim koncercie Gilmour/Możdżer/Preisner. Tu zbyt wiele sobie nie obiecuję,ale kto wie -"firmy" solidne...

Nareszcie stałem się posiadaczem płyty "Night Train" Oscara Petersona (wydana na jednym krążku z "The Jazz Soul"). Tak więc możecie przyjąć mnie do klubu miłośników tych nagrań icon_biggrin.gif
Za grosze w MM nabyłem z serii "zjaponizowanej" album Duke'a Ellingtona "Ellington 65". To chyba mój pierwszy big-bandowy zestaw nagrań jazzowych. Choć nie - "Porgy and Bess" Milesa Davisa to przecież nagrania z orkiestrą. Tak czy siak co tu można powiedzieć - czysta perfekcja. Pewnie fani jazzu są podzieleni na takich,którym doskonałe Ellingtonowskie brzmienie odpowiada oraz na tych,dla których to nudy...

W niedzielę w radiu usłyszałem,jak Wynton Marsallis gra na trąbce skrzypcowe partie w utworze Paganiniego. Szok. Przez kilka minut prawdopodobnie nie oddychał. To się nazywa warsztat muzyczny...

To jeśli chodzi o Jazz. A co się tyczy tytułowych "okolic" (mam nadzieję że autor wątku wpisał to słowo w tytuł wątku z premedytacją) : wczoraj usłyszałem grę Garry Moora na koncertowych nagraniach "Blues for Jimi" i oszalałem na punkcie tej muzyki. Tak więc płyta dostała status "priorytet" i już ją mam. Wiadomo o jakiego Jimiego chodzi w tytule icon_wink.gif Ależ tam jest dynamit!

A na marginesie przyznam się,że już od dłuższego czasu jestem opętany brzmieniem wiolonczeli. Ten instrument zawładnął mną całkowicie.
Właśnie dzisiaj nadeszła z Lublina paczka: zakupiłem u jednego sprzedawcy siedem płyt,głównie Pablo Casals w wydaniach EMI - Japan,Sony-Japan
( z lat osiemdziesiątych) lub w wydaniach wytwórni Urania . Do tego przy okazji Anders Segovia wyd. przez EMI-USA (też z przed trzech dekad) i jeszcze jeden kwintet Schuberta (także stare EMI-Japan). No to się pochwaliłem łowami icon_biggrin.gif Pozostaje otwarte pytanie: kiedy ja to wszystko przesłucham?
W międzyczasie usiłuję przekonać małżonkę,że nie potrzebuję nowej kurtki i butów. Po co mi to? Przecież tą kasę lepiej wydać na te wszystkie super potrzebne płyty których jeszcze nie mamy...

Belfrze,wybacz jeżeli blues i klasyka to nie tematy do tego wątku,ale sam rozumiesz: jestem piekielnie podekscytowany trzymając te płyty w garści,no a gdzie się miałem wygadać? icon_confused.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Piszesz-"W międzyczasie usiłuję przekonać małżonkę,że nie potrzebuję nowej kurtki i butów. Po co mi to? Przecież tą kasę lepiej wydać na te wszystkie super potrzebne płyty których jeszcze nie mamy"
Hi hi hi... Też jestem tego zdania! Ubranie, koszula i buty... Komplet wystarczający by Filharmonię odwiedzić!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miles spoko, Garry Moor, to mój ulubieniec. icon_smile.gif Jego wykonania utworów Jimiego to mistrzostwo świata.
Polecam Ci płytkę The Jeff Healey Band Live At Grossman's 1994. Mnóstwo dobrego grania i oczywiście utwory Jimiego.

A tak przy okazji przed dwoma dniami za pośrednictwem RoRo dotarły do mnie dwie płytki. Pierwsza to Ella Fitzgerald & Friends "For Lovers" druga to ciekawe wydawnictwo z okazji 200 urodzi Chopina - prezent od Kolegi RoRo. Jak głosi napis jest to jazzowy hołd oddany naszemu wielkiemu kompozytorowi. Płytka zawiera aranżacje jazzowe utworów Chopina w wykonaniu japońskiego pianisty jazzowego Makoto Ozone. Na płycie są dwa utwory śpiewane przez Annę Marię Jopek. Nie przepadam za nią, ale przeboleję. icon_mrgreen.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Belfer54, jak możesz :!: Nie przepadasz za A.M.Jopek?
Ja też nie icon_wink.gif Choć czasem fajnie zaśpiewa i byłem nawet na jej koncercie. Ale to dlatego, że małżonka ją lubi icon_biggrin.gif
I Pat Metheny ją ceni, więc ... icon_cool.gif

Miles. Jeśli chodzi o wiolonczelę, to posłuchaj jak grała Jacqueline du Pré. Nie polecam niczego konkretnego, bo w sumie wszystko co nagrała w swoim zbyt krótkim życiu jest godne uwagi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jak głosi napis jest to jazzowy hołd oddany naszemu wielkiemu kompozytorowi. Płytka zawiera aranżacje jazzowe utworów Chopina w wykonaniu japońskiego pianisty jazzowego Makoto Ozone. Na płycie są dwa utwory śpiewane przez Annę Marię Jopek. Nie przepadam za nią, ale przeboleję. icon_mrgreen.gif


No i jak ta płyta (ocena może nie zawierać tych dwóch utworów), bo w końcu nie było czasu jej posłuchać?

Pozdrawiam
PS. A poza tym to pewnie dzięki AMJ to ta płyta jest uchwytna icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Płyta warta uwagi. Nastrojowe interpretacje utworów Chopina w wykonaniu Japończyka. Trochę takie czasem jakby przerysowane, zbyt dosłowne, ale to wykonanie może się podobać.
Co do Pani Jopek, to cenię ją za głoś, talent, niestety rozmienia się na drobne. Zawsze mi czegoś brakuje w jej śpiewaniu. Może tego przysłowiowego feelingu a może tego "otarcia", powera. Jest potencjał, ale nie wykorzystany do końca, za dużo melancholii za mało tego o czy pisałem wcześniej.
Co to płyty nagranej z Patem Metheny to mam inna wiedze na temat historii jej nagrania, ale chyba ne mam sensu o tym się rozpisywać. Mam płytę i szczerze mówiąc w mojej ocenie jest bardzo średnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie, nie. Ja absolutnie nie lubię takich rzeczy. Chodzi o stronę muzyczną, zawartość. Jakieś autoplagiaty.
Tak samo jak nie lubię płyty Bregowića z Kayah. Choć inne płyty tego wykonawcy lubię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co do interpretacji utworów znanych kompozytorów to warto wspomnieć tutaj o Mieczysławie Koszu, genialnym, niewidomym pianiście jazzowym, postaci tragicznej i nie spełnionej. Miał wykształcenie klasyczne jednak jazz był jego podstawową formą wypowiedzi muzycznej. W repertuarze miał interpretacje utworów Chopina, Schumana, Beethovena, Borodina czy wspominanego już wcześniej Gershwina.
Wato posłuchać jego wspaniałej płyty wydanej przez Polskie Radio w serii Polish Radio Jazz Archives vol. 10. Miód na uszy. icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O czym myśli człowiek w pracy o 5.rano w poniedziałek? Mnie naszło na płytę "In The Silent Way" Milesa Davisa.
Posłuchałem sobie na razie w wyobraźni,wieczorem w domu sprawdzę jak wypadnie na lampie...i już jest plan na przetrwanie poniedziałku icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja niestety w pracy nie mam szans o myśleniu o muzyce. Ale od wielu lat łazi za mną temat a właściwie muzyka z filmu "Dingo" z 1991. Muzykę do filmu skomponowali na spółkę Miles Davis i Michel Legrand. Jedną z głównych ról gra w filmie sam Miles Davis.
Film ten dosyć dawno był emitowany w telewizji i chyba tylko raz.
Gorąco polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Długo nie wytrzymałem w zakupowej abstynencji. Tak niestety wyszło,że musiałem (no musiałem) zamówić podwójny (a zarazem debiutancki) wydany przez ECM album młodej saksofonistki o nazwisku Mette Henriette. Słyszałem kilka razy jej nagrania,zobaczymy jak zabrzmi cały album,trzeba trochę poczekać aż dojdzie paczka...

Natomiast inne zakupione ostatnio wydawnictwa leżą chwilowo bezczynnie,gdyż od paru dni delektuję się muzyką zarejestrowaną przez mistrza Krzysztofa Jakowicza na podwójnym albumie "J.S.Bach Sonaty i Partity na skrzypce solo". Co za rozkosz. Smaku nagraniu przydaje to,że zrealizowane zostało nie w studiu,a w kościele Św.Marcina w Krakowie,oraz to,że skrzypek gra na instrumencie z 1842 roku (skrzypce zbudował Nicolas-Francois Vuillaume jeśli to kogoś interesuje icon_surprised.gif ). Bach + skrzypce + Jakowicz + kościelny pogłos = kwintesencja muzyki (dla mnie,oczywiście).
W zeszłym roku miałem okazję słuchać gry Krzysztofa Jakowicza na żywo. Uśmiech,swoboda oraz pasja w grze. Wspaniałe przeżycie dla słuchacza.
Gorąco polecam ten album zarówno miłośnikom barokowej kameralistyki jak i po prostu miłośnikom muzyki w ogóle.

Czy Wy Szanowni Koledzy macie swoje ulubione nagrania zarejestrowane w kościelnych czy też pałacowych (lub zamkowych) wnętrzach?
Ja np. ostrzę sobie jeszcze zęby na nagranie Suit na wiolonczelę solo J.S.Bacha w wykonaniu Tytusa Miecznikowskiego - też dokonane w małym kościółku gdzieś w Szwajcarii.

P.S. Tak,tak,wiem,to wątek z założenia jazzowy. Do Baroku daleko. Chwilowo nie mam się gdzie podziać z tym swoim Bachem... icon_biggrin.gif




Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

skrzypek gra na instrumencie z 1842 roku (skrzypce zbudował Nicolas-Francois Vuillaume jeśli to kogoś interesuje icon_surprised.gif ). Bach + skrzypce + Jakowicz + kościelny pogłos = kwintesencja muzyki (dla mnie,oczywiście)


Skrzypce, nawet z pierwszej połowy XIX wieku nigdy nie dadzą takiego dźwięku jak instrumenty z epoki baroku, czy ich repliki. Inne struny, inna konstrukcja, zupełnie inne brzmienie. Barok MUSI być grany na instrumentach barokowych, wtedy brzmi tak jak w założeniu kompozytora miał brzmieć. A różnice w brzmieniu skrzypiec, trąbek, czy oboi współczesnych w stosunku do barokowych są słyszalne, bardzo mocno

Cytat

Czy Wy Szanowni Koledzy macie swoje ulubione nagrania zarejestrowane w kościelnych czy też pałacowych (lub zamkowych) wnętrzach?


Tak naprawdę bardzo dużo nagrań muzyki dawnej rejestrowanych jest w kościołach. Gdybym zaczął wrzucać ulubione albumy, ba, same ulubione utwory - to duużo czasu by zajęło icon_smile.gif Dodam tylko, że kiedyś byłem na koncercie zespołu The Tallis Scholars na Wawelu, w jednej z sal królewskich. Cała sala obłożona arrasami czy innymi 'wytłumiaczami'. Akustyka właściwie zerowa, w żadnym stopniu nie zbliżona do kościelnej. Ale i tak świetnie się obronili swoimi interpretacjami i oczywiście jakością dźwięku. To był zupełnie inny koncert niż wieeeele innych, na których byłem w kościołach czy saalach koncertowych, gdzie akustyka zazwyczaj śpiewakom pomaga - tam było zupełnie na odwrót

Cytat

P.S. Tak,tak,wiem,to wątek z założenia jazzowy. Do Baroku daleko. Chwilowo nie mam się gdzie podziać z tym swoim Bachem... icon_biggrin.gif


Nie do końca jest tak jak piszesz. Dobra muzyka zawsze się obroni i zawsze będzie aktualna. Jest mnóstwo świetnych aranżacji muzyki Bacha właśnie na jazzowo. Albo nawet nie aranżacji - mam gdzieś album gdzie "Die Kunst der Fuge" wykonuje zespół... saksofonistów. Świetna rzecz, zupełnie inny odbiór samej muzyki w porównaniu do ogranów czy fortepianu, ale piękno prawdziwej muzyki zawsze zostanie. A Bach jako najwybitniejszy twórca w historii, w mojej opinii, zawsze będzie aktualny. Po prostu jego muzyka, co ja tam gadam - MUZYKA - to czyste piękno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miles nie ma problemu, możemy i tutaj dzielić się swoimi wrażeniami dotyczącymi muzyki klasycznej. icon_smile.gif Można też założyć oddzielny wątek.

Jak już piszemy o muzyce klasycznej i wykonawcach muzyki jazzowej to warto wspomnieć Benny Goodmana i płytę winylową wydaną przez niemiecką Eternę. Są na niej zawarte dwa utwory Mozarta: A-dur Koncert na klarnet i orkiestrę, gdzie muzykowi towarzyszy Bostońska Orkiestra Symfoniczna oraz Kwintet klarnetowy A-dur, gdzie B. Goodman gra z Bostońskim kwartetem smyczkowym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co do "kościelnych" nagrań, to jednym z moich najbardziej ulubionych jest płyta "Beyond Words" grupy Oregon nagrana w kościele św. Piotra w Nowym Yorku.

Obas Jeśli chodzi o dźwięk w kościołach i opisanym przez Ciebie wnętrzu z arrasami i innymi wytłumiaczami, to się z Tobą nie zgodzę, że ta kościelna pomaga muzykom, wokalistom. Może tym słabym... icon_mrgreen.gif, bo w kakofonii odbić, nakładających się pogłosów mogą umknąć niedostatki interpretacji. Pomieszczenie z arrasami jest dużo lepsze dla słuchacza.

I nie akustyka jest zerowa, tylko pogłos. To jest różnica. Lepsza akustyka jest właśnie w salach z wytłumiaczami. Czytałeś przecież o akustyce?
Noo, mam nadzieję icon_wink.gif

Oczywiście wykonując cokolwiek we wnętrzu "kościelnym" trzeba być oczywiście dobrym muzykiem, trzeba sobie zdawać sprawę co taka akustyka, odbicia dźwięku mogą zrobić z dźwiękiem.
Jeśli oglądałeś konkurs chopinowski, to pewnie zwróciłeś uwagę na to, że wielu artystów, którzy byli nawet dobrzy zbytnio "przyszarżowali" podczas wykonania recitalu w dość dużej jednak i mającej spory pogłos sali, i... przepadli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...