Skocz do zawartości
RoRo

Muzyka klasyczna

Recommended Posts

Gość
A ja tam ostatnio słucham klasyki francuskiej... Edith Piaf i Jacquesa Brela (hi hi hi...) Właściwie warto by było się zastanowić co jest klasyką jeszcze, co już, a co przestało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio nurzam się głównie w baroku - kameralne składy pełne dawnych instrumentów,jak chociażby wszelkie viole,lutnie,barokowe wiolonczele itp.,grające Bacha czy Vivaldiego. Można powiedzieć,że uczę się muzyki od nowa...

Natomiast co do klasyki na żywo to największym rarytasem w ostatnim czasie był dla mnie koncert kwintetu dętego Camerata Sudecka:

Ildiko Juhasz - flet
Ilona Hlubek - Długołęcka - obój
Alicja Korpal-Karasiewicz - fagot
Szymon Fortuna - klarnet
Grzegorz Mondry - waltornia

F. Farkas - Dawne tańce węgierskie
P. Taffanel - Wind Quintet g-moll (1876)
P. Hindemith - Kleine Kammermusik No 2 op. 24 (1922)


Jako laik bądź co bądź, miałem ogromną frajdę mogąc wsłuchać się w barwy poszczególnych instrumentów oraz w ich arcyciekawe współbrzmienie. Przyznacie chyba sami,że nieczęsto jest okazja posłuchać takiego zestawu...

Oczywiście publiczność nie dopisała. Tłum melomanów czeka aż będzie grane Bolero Ravela...a ja tam cenię kameralną "robotę" icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Cytat

Ostatnio nurzam się głównie w baroku - kameralne składy pełne dawnych instrumentów,jak chociażby wszelkie viole,lutnie,barokowe wiolonczele....


Ja też się ponurzam w baroku... A co mi tam!
Czy zastanawialiście się nad inspiracjami dla takich mistrzów jak Vivaldi czy Telemann? Bo co inspirowało Chopina, Brahmsa, Dvoraka to wiadomo nie od dziś, ba- nie potrzeba być znawcą przedmiotu by wiedzieć. Ale, że Vivaldi czerpał z dorobku cyganów to już takie pewne nie jest... Czy na pewno?
A posłuchajcie tego:
https://www.youtube.com/watch?v=HDWbBPZamlQ

Odsyłam zainteresowanych również do zbiorów muzyki cygańskiej- Uhrovska (1730)

Fantastyczny Ensemble Caprice z Matthias Maute'm (wykonawcy muzyki z linku) również interesująco gra muzykę z pogranicza europejskiego baroku i południowo-amerykańskiego! Warto się zainteresować, jeśli już nie zaznaliście rozkoszy spotkania.
Podpowiem i to, że te niesamowite płyty są do zdobycia w sklepie- http://www.music-island.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziękuję Ci wpszoniaku za wskazanie fantastycznego sklepu! Nie wiem jak to się stało,że wcześniej nań nie trafiłem. Czuję się jak wtedy gdy na początku lat 90. będąc pierwszy raz "na zachodzie" wszedłem do niemieckich delikatesów. Oczopląs. Skąd teraz wezmę 50 000 na zakupy jeszcze nie wiem,ale póki co za to co w portfelu zamówię wskazane przez Ciebie wydawnictwa Ensemble Caprice. Umiesz zainteresować człowieka icon_smile.gif

Inspiracje dawnych kompozytorów - szczerze powiem iż nie zastanawiałem się nigdy nad nimi. Wystarczy, że staram się na co dzień zrozumieć najlepszą żonę na świecie, i to już wystarczająco absorbujące zadanie...



Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Cytat

Dziękuję za wskazanie fantastycznego sklepu! Nie wiem jak to się stało,że wcześniej nań nie trafiłem. Czuję się jak wtedy gdy na początku lat 90. będąc pierwszy raz "na zachodzie" wszedłem do niemieckich delikatesów. Oczopląs....


Milesie, fajne w tym sklepie jest i to, że jak w sklepie za rogiem (nie jak w supermarkecie) możesz sobie pogadać, poradzić się, bo Pan Konrad Tomaszewski (akurat z nim najczęściej gadałem) i wiedzę ma i chęć jej przekazania również. Mało tego, można płytę sobie zamówić bez obaw, że sklep o tym zapomni.
Rozbawiłeś mnie Milsie Twoimi skargami na trudno zrozumiałą przemiłą (nie wątpię) małżonkę, która skutecznie odbiera siły by zgłębiać tajniki muzykologiczne.... Sądzę, że przesadzasz! Albo.... Wolisz próbować zrozumieć żonę niż muzykę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Stres zabija - Bach leczy.
Dziś w ramach odprężenia Janine Jansen zagrała wraz z przyjaciółmi koncerty skrzypcowe Bacha. To znaczy ja się odprężałem a Janine grała (choć mam nieodparte wrażenie,że muzycy również byli w pełni zrelaksowani). Dokładnie to dwa koncerty skrzypcowe,jeden na skrzypce i obój oraz dwie sonaty na skrzypce i klawesyn. Wydała to Decca. Lekkość i jeszcze raz lekkość. Czysta muzyczna przyjemność. Jeżeli dbacie o zdrowie - słuchajcie Bacha w ujęciu Janine Jansen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ostrzę sobie zęby na Festiwal Bachowski:

http://bach.pl/2016-program

Piękna muzyka wykonywana m.in. we wpisanym na listę UNESCO Kościele Pokoju.

Może uda mi się wysłuchać koncertu otwarcia w dniu 29.07. oraz koncertu zespołu Cafe Zimmermann w dniu 06.08.

Najbardziej jednak nastawiam się na sobotę 30.07. i mistrzowski recital organowy Camerona Carpentera, a następnie recital skrzypcowy Roberta Bachary, który jak można przeczytać na jego stronie stosuje historyczny chwyt skrzypiec przy wykonywaniu muzyki dawnej.

http://www.robertbachara.com/

To może być nad wyraz smakowite...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie jestem zazdrośnikiem, ale w powyższym przypadku chyba nie da się uniknąć wpływu brzydkiego uczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Eee tam,to nie koniec świata,możesz wpaść na łykend posłuchać Bacha. Jeżeli chodzi o zakup wejściówek to ewentualnie służę pomocą,a jak trzeba
to i nocleg da się zorganizować.
Przypominam Ci Wpszoniaku ,że takie ulotne,nie rejestrowane na taśmie chwile z muzyką są bezcenne. A nóż trafi się perełka,niesamowite przeżycie? Do płyty możesz wrócić,a koncerty w takich miejscach są niepowtarzalne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Cytat

....Jeżeli chodzi o zakup wejściówek to ewentualnie służę pomocą,a jak trzeba
to i nocleg da się zorganizować.


Bardzo Ci Milesie drogi dziękuję za te słowa pełne życzliwości. Niech one (te słowa) będą dowodem, że warto zawierać znajomości przez fora, choć są jeno wirtualnymi... Do czasu! Opowiem Wam o czymś co mnie spotkało rok temu:
Otóż poznałem poprzez klub Lebena, działający w ramach forum AS, pewnego uczestnika pochodzącego z Gdyni (ja mieszkam w Bytomiu). Gdy tylko dowiedział się, że wybieram się turystycznie na pięć dni do Trójmiasta postanowił mnie przez ten czas gościć u siebie. Dopiero wtedy rzeczywiście się poznaliśmy, choć od pierwszych sekund traktowaliśmy się jakbyśmy byli przyjaciółmi od lat.... Innym przykładem może być znajomość z Belfrem. Również tylko wirtualna. Ale już przy okazji tegorocznego Audio Show mogła zmienić się w realną gdybym tylko skorzystał z jego zaproszenia. A więc nie tylko tracimy przyjaciół (gdy na przykład niedelikatnie wyrazimy się źle o systemie audio naszego, do tego momentu, przyjaciela), ale i zyskujemy!
Wracając do Twojego zaproszenia- wiesz.... jestem zbyt rozleniwiony, poczekam na Bacha w NOSPRze (jeszcze raz dziękuję za zaproszenie).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Przypominam Ci Wpszoniaku ,że takie ulotne,nie rejestrowane na taśmie chwile z muzyką są bezcenne. A nóż trafi się perełka,niesamowite przeżycie? Do płyty możesz wrócić,a koncerty w takich miejscach są niepowtarzalne...


Niepowtarzalne są też koncerty plenerowe - niestety jak łatwo się domyślić gorzej z ich jakością.

Ale i tak czekam z utęsknieniem na koniec maja i początek koncertów Chopinowskich w Łazienkach. Chyba jednak bardziej by zobaczyć i posłuchać młodych artystów (zresztą tych starszych i bardziej doświadczonych jeszcze chętniej), a nie rozkoszować się świetnym dźwiękiem.
Ale dzięki temu jest spacer i żona jest zadowolona icon_cool.gif

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak więc Festiwal Bachowski ruszył,za mną pierwsze emocje.

Na otwarcie zespół Akademie fur alte Musik Berlin. Na wstępie należy zaznaczyć,iż samo miejsce w którym wystąpili ww. muzycy ma niebagatelny wpływ na odbiór koncertu - znajdujący się na liście UNESCO Kościół Pokoju w Świdnicy to oszałamiająca budowla; muzyka brzmi tu inaczej niż w halach widowiskowo-sportowych i nie o pogłos tu chodzi. Zresztą wnętrze tej świątyni jest wyjątkowo "audiofilsko" zaadaptowane,więc pogłos praktycznie nie występuje. Ja takowego nie słyszałem.

Co do muzyków i muzyki - miałem wrażenie,że wykonawcy są całkowicie oddani grze. Zaangażowanie i pasja tych ludzi zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Bach,Telemann,Marcello - każda nuta zapisana przez tych kompozytorów była ważna dla muzyków i miało się wrażenie,że nie tylko podczas koncertu,ale w życiu w ogóle. Bez dwóch zdań Akademie fur alte Musik to wielcy pasjonaci,a nie jakiś okazjonalny kameralny projekt.
No i obój. Ten instument zabrzmiał zjawiskowo. Nie sam,a za sprawą Xenii Loffler rzecz jasna. Brzmienie oboju w muzyce barokowej to dla mnie aktualnie największy rarytas .Wcześniej jakoś nie doceniałem tego instrumentu. Teraz to się zmieniło.

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W drugim dniu festiwalu czekały nie lada atrakcje.

Po pierwsze,Mistrzowski Recital Organowy Camerona Carpentera.
Ten muzyk,co tu dużo pisać,jeńców nie bierze. Zapewne słuchacze oczekujący,że koncert będzie przypominał pogrywanie lokalnego organisty do mszy,mocno się zdziwili. Widziałem starsze panie zakrywające uszy,a nawet jednego pana który zakrył twarz dłonią w geście który należało by interpretować jako rozpacz...ale po kolei.
Amerykański organista,mogący pochwalić się wygoloną na bokach "glacą" oraz irokezem na jej środku, przywiózł swój instrument. Po co zdawać się na łaski i niełaski lokalnych organów? Oto postawa godna artysty bezkompromisowego. Teraz wszędzie na świecie może grać tak samo (pomijając różnice akustyczne oczywiście).

"Cameron Carpenter,s (...) International Touring Organ,an instrument built to his very own specifications using digitized sounds from instruments from across the globe"- z notki na debiutanckiej płycie.

Co Wy na to? W praktyce oznaczało to organy elektronowe (a raczej elektroniczne) ustawione na podeście - scenie pod amboną, w centralnej części kościoła,za nimi rządek wzmacniaczy,a do tego w różnych miejscach kościoła całe szpalery "podłogówek",tj.kolumn głosnikowych. A co,tylko Stonesi tak mogą? Na dodatek,aby rozwiać wątpliwości kto tu rządzi,recital zaczął się od...Wagnera!
Potem był Bach,wyciszające nastrój,niezwykle delikatnie zagrane,wręcz rozmarzone "Oblivion" Piazzoli,co pozwoliło złapać powietrze tym którzy zapomnieli o oddechu...przez niespełna dwie godziny (licząc z bisami) emocji i zaskakujących brzmień nie brakowało. Publiczność,mimo tego co pisałem powyżej o zatykaniu uszu,była w większości zachwycona.
Powiadam Wam,naprawdę warto wybrać się na show Camerona Carpentera,bo tak świeże podejście do muzyki to coś co trzeba usłyszeć i... zobaczyć!
Załączam amatorską fotkę instrumentu zrobioną telefonem.


DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jednakże to co opisałem w poprzednim poście nie było koncertowym końcem dnia. W mniejszym,nieodległym kościółku czekało późnym wieczorem wydarzenie o nazwie Bach Extreme.
Brzmi groźnie. A to tylko wszystkie sonaty i partity Jana Sebastiana Bacha na skrzypce solo. Dlaczego Extreme? Cóż,nie jest łatwo w twardej kościelnej ławie wysiedzieć do około 1.w nocy,aż muzyk zakończy recital...a tym bardziej nie jest łatwo to zagrać!
Robert Bachara, jak możemy wyczytać w prospekcie festiwalowym, przez trzy tygodnie w Świdnicy w przestrzeni miejskiej i w kontakcie z mieszkańcami przygotowywał swoje interpretacje sonat i partit,aby zaprezentować je za jednym zamachem w wieczorno-nocnym koncercie.
Ci co nie przyszli lub nie wytrzymali do końca niech żałują,a dla prawdziwych melomanów to nawet bis był na koniec.
Pasja i oddanie muzyce jakie zaprezentował skrzypek sprawiły,że jeszcze dłużej bym posiedział i posłuchał...

Krzepiące to doświadczenia,bo jak widać dobra muzyka żyje i ma się świetnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W ramach suplementu dopowiem,że ostatnim koncertem festiwalu w którym uczestniczyłem był ten dany przez francuski zespół Cafe Zimmermann.
Ciekawe,że znakomicie zabrzmiał otwierający całość koncert klawesynowy. Miałem wrażenie,że instrument ten zabrzmiał na tyle szlachetnie,a zarazem
"z pazurem",że jego sola mogły by być ozdobą muzyki któregoś z topowych progrockowych zespołów ze złotej ery lat 70. Jako że ostatnio nurzam się w takiej właśnie muzyce byłem zachwycony.
Niestety koncerty obojowe były dla mnie pewnym zawodem,bo ten instrument - a dokładnie obój miłosny - nie brzmiał tego dnia zbyt dobrze (jak dla mnie).
Nie wiem co zaważyło,ale brakowało mi śmiałości i śpiewności w brzmieniu tego dęciaka. Marudny się robię.
Natomiast niedostatki oboju zrekompensował mi z nawiązką swoją grą skrzypek solista - a jak można wnioskować z zachowania na scenie szef występującej w tym dniu grupy muzyków. Lekkość,pewność,kontrola,wreszcie niezwykle przyjemna barwa brzmienia skrzypiec w rękach tego muzyka.
Postaram się poszukać w programie nazwiska.

Jeżeli chodzi o organizację Festiwalu Bachowskiego to należy docenić zaangażowanie i pasję osób z nią związanych. Np. jako ciekawostkę podam fakt, że organizator zapewniał bezpłatną opiekę przedszkolną nad dziećmi w czasie trwania wybranych wydarzeń. To nie zdarza się często.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wczoraj w radiowej Dwójce, w cyklu "Płyta na lato" zaprezentowano album: Marta Argerich - Early Recordings (2cd). Niepublikowane wcześniej nagrania,zarejestrowane w 1960 roku w Niemczech,tj gdy pianistka miała 19 lat. W programie Mozart, Beethoven, Prokofjew, Ravel. Wybrane fragmenty brzmiały pysznie - muszę mieć to wydawnictwo,Wam też polecam!
Zakładam,że lubicie Marthę Argerich? Tak czy siak,dla fana muzyki fortepianowej to pozycja obowiązkowa.

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja nie lubię interpretacji Argerich, zwłaszcza gdy gra Chopina. Zresztą za każdym razem wolę kogoś innego. Na przykład trzeci koncert Rachmaninowa wolę w wykonaniu Janisa Byrona (Antal Dotati + London Symphony Orchestra). Mam obie płyty w znakomitej edycji japońskiej, więc jakość techniczna nagrania wpływu na moją ocenę nie miała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przyznam,że ja od lat bardzo lubię obydwa Koncerty Chopina w wykonaniu Argerich - jej interpretacje ww. trafiają wprost w moje serce. No ale jak się przed paroma dniami przyznałem w wątku "Wydawnictwa płyt aspirujące do najlepszych" - muzyka klasyczna grana kobiecą ręką jakoś bardziej mi smakuje (na ogół). Taki gust mój - co zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja bardzo lubię koncerty Chopina w wykonaniu mojego ulubionego mistrza Krystiana Zimermana. Mam wydanie z Polish Festival Orchestra, na którym Zimerman również dyryguje (D.G. 1999r.) Przepięknie zagrane. "Pod niebiosa", jak się wyraził o tej wersji pewien meloman zagadnięty przeze mnie w Empiku.
Ostatnio dla porównania kupiłem wersję z nagraniem:
Tamas Vasary, Berliner Philharmoniker, Jerzy Semkow.
Ivo Pogorelich. Chicago Symphony Orchestra. Claudio Abbado. (D.G. 2012.)
Ale jeszcze do mnie ta płyta nie dotarła, więc na razie się nie wypowiem.

Wiem Wpszoniak, że nie przepadasz chyba za Zimermanem a na pewno nie lubisz Pogorelića.
Ja ich obydwu bardzo lubię a każdego za coś innego.

Z Pogorelichem, London Sympgony Orchestra i Claudio Abbado (Polydor 1986, D.G.) mam też cudowne "Piano Concerto No 1" Czajkowskiego.
Tu temperament Ivo jak najbardziej się sprawdza. A orkiestrę prowadzi przecież perfekcjonista.

Z tymże perfekcjonistą ale nie beznamiętnym i muzykami Orchestra Mozart Bologna, zakupiłem Schuberta "The Great C major Symphony (D.G. 2015r.)

A, że lubię Zimermana, to zainwestowałem w kilka płyt z jego nagraniami.
Johannes Brahms "Klavierkonzert No. 2" z Wiener Philharmoniker dyrygowaną przez mistrza Leonarda Bernsteina (Polydor 1985, D.G)
Ludwig Van Beethoven "Klavierkonzerte Nos. 3&4 w tym samym składzie (D.G 1992r.)
Witold Lutosławski "Concerto For Piano And Orchestra/Symphony No. 2" Berliner Philharmoniker, Simon Rattle (D.G 2015r.)
Grażyna Bacewicz "Piano Sonata 2/Piano Quintets 1&2". Kaja Danczowska, Agata Szymczewska, Ryszard Groblewski, Rafał Kwiatkowski. (D.G. 2011r.)

Ponadto chciałem bliżej przysłuchać się jak gra Vladimir Ashkenazy. I nabyłem:
Sergey Rachmaninov "Piano Trios" (Visontay violin, Lidstrom cello) (Decca 2013r.)
Scriabin (Alexander i jeden utwór Yuliana) - różne utwory, formy muzyczne. Płyta ma podtytuł "Vers La Flamme" (Decca 2015r.)

A skusiłem się też na dwupłytowy album Peter Tchaikovsky "The Sliping Beauty", Russian National Orchestra, Mikhail Pletnev. (D.G. 1999r.)
Lubię takie klasyczne łakocie muzyczne.

Na koniec zostawiłem moje odkrycia muzyczne. Dla Was fanów muzyki klasycznej to pewnie nic zaskakującego. Ale ja choć lubię klasykę i słuchałem jej, to raczej pozycji bardziej znanych przeciętnemu Polakowi.
Pisałem kiedyś o genialnej rekompozycji "Czterech Pór Roku" popełnionej przez Maxa Richtera.
Teraz kupiłem oryginalną płytę CD, bo miałem tylko jakąś przegrywkę na CDRze.
Recomposed By Max Richter "Vivaldi - The Four Seasons" Daniel Hope viol., Konzerthaus Kammerorchester Berlin, Andre De Ridder. (D.G. 2012)
Jest to tak inna wersja, że naprawdę trzeba posłuchać. Całość okraszona syntezatorową poświatą. Co może brzmieć zniechęcająco, ale zapewniam jest to bardzo subtelnie i ze smakiem użyte. Są dodatkowe utwory "Shadow", to jakby kolejne impresje.
Muszę dodać, że mam kilkanaście wersji "Czterech Pór Roku", od najbardziej klasycznych, do szalonych i pięknych jak polecone mi przez
kolegę Wojtka nagrania Fabio Biondi'ego z Europa Galante.
Dlatego ośmielam się tu polecać rekompozycję Richtera tym, którzy jej jeszcze nie słyszeli.
Później zakupiłem kompozycję Maxa Richtera "The Blue Notebooks". (D.G. 2004/2014r.) Piekna i ciekawa muzyka. Znów nietypowo. Tak chyba powinna wyglądać nowoczesna muzyka klasyczna.
I wreszcie wyimek z 8 godzinnego dzieła. To się nazywa from Sleep. Max gra na: piano organ, synthesisers, electronic.
Towarzyszy mu American Contemporary Music Ensemble a śpiewa Grace Davidson soprano. (D.G. 2015r.)
Jest to muzyka której podobno powinno się słuchać do snu albo przez sen. Zwalnia tempo, uspokaja, koi.

I znalazłem jeszcze coś ciekawego. Dzieło, które stworzył Richard Reed Parry "Music For Heart And Breath". Na codzień członek rockowej formacji Arcade Fire.
A tu niespodzianka. Muzyka bardzo klasyczna ale i nowoczesna. Trudna do zdefiniowania, ale na pewno warta posłuchania.
Gra Kronos Quartet i wielu innych świetnych muzyków. Dyryguje Nico Muhly. (D.G. 2014r.)
Zresztą poczytajcie na czym niezwykłość tej muzyki polega http://www.empik.com/music-for-heart-and-b...633250,muzyka-p

Oczywiście wszystkie te płyty kupiłem nie naraz, tylko na przestrzeni chyba trzech miesięcy. I rzecz jasna w bardzo promocyjnych cenach icon_biggrin.gif

Skrót D.G. w moim poście, to Deutsche Grammophon.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Angelusie, odpowiem tak:
Zimermana kupujesz? Wariat, wariat, wariat.
Pogorelicha słuchasz? Wariat, wariat,wariat!

Hi hi hi.... Ja tam wolę Blechacza i Rubinsteina w chopinowym reprtuarze.

Do Zimermana próbowałem się przekonać płytą "Lutosławski Koncert Fortepianowy" (Filharmonicy Berlińscy pod batutą sir Simona Rattle?a).. I nic! Nie przekonał mnie do siebie.
Do Pogorelicha też podchodziłem "używając" do tego Musorgskiego (było nadzieja) i Liszta (znowu klęska)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może i wariat, ale ja słucham tego, co mi się podoba. Ty narzekasz nieraz na nadinterpretację a Zimerman gra właśnie moim zdaniem bardzo prawidłowo a do tego z dużą dawką emocji.
Pogorelić jest bardziej kontrowersyjny, przyznaję.
Ale sam widzisz jak różne są gusta. Miles np. bardzo lubi grę Argerich. A Ty i wiele osób niekoniecznie.

Jednak wiem, że masz duże wyczucie co do muzyki i na pewno wezmę pod uwagę Twoje sugestie.
Blechacza mam na razie tylko "Haydn, Beethoven, Mozart - Sonaty" (D.G. 2008r.)
Tak, świetny muzyk, nie przeczę i do tego wciąż się rozwija. To był na pewno dobry wybór komisji konkursowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
I dobrze, że tak jest! Gdyby wszyscy lubili Argerich to inni pianiści głodem by przymierali. Jest oczywiście duża przesada w tym, że kogoś nie lubię, raczej innych po prostu wolę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro podajemy swoje typy najbardziej odpowiadających nam interpretacji Chopina (i nie tylko) chcę jeszcze raz -bo wspominałem o tym wydawnictwie w zeszłym roku w wątku dotyczącym Konkursu Chopinowskiego - zwrócić Waszą uwagę na możliwość nagrania muzyki Chopina inaczej.

Chodzi o wydawnictwo Olafura Arnaldsa i Alice Sary Ott "Project Chopin". UWAGA: nie zwracam pieniędzy za płyty rozczarowanym, zniesmaczonym, zbulwersowanym!

Pozwolę sobie wkleić obszerne cytaty ze strony jazzsoul.pl dla objaśnienia sprawy:

"Chopin na brzęczącym fortepianie w głośnym klubie, Chopin wykonywany na preparowanym filcem fortepianie, Chopin otoczony syntezatorami i smyczkami (...)

Zwykle nagrywa się muzykę Chopina używając najlepszego modelu fortepianu Steinwaya lub Bechsteina, ustawionego w idealnej pod względem akustycznym sali koncertowej z najbardziej czułymi mikrofonami. Celem jest osiągnięcie perfekcji dźwiękowej i doskonałej czystości tak, aby sama czynność nagrywania była niezauważalna. „To zawsze mnie dziwiło” – mówi Arnalds. „Od czasów Beatlesów technologia nagraniowa w muzyce nie-klasycznej była częścią kompozycji i procesu nagraniowego – ale nigdy dotąd nie próbowano takiego podejścia w muzyce klasycznej, która ciągle dąży do niemożliwej do osiągnięcia “niewidoczności”. Dlaczego jednak nie użyć technologii nie tylko jako narzędzia, ale jako elementu wykonania. Dlaczego mikrofony, przestrzeń, dźwięk nie miałyby stać się także wykonawcami?

Aby uzyskać ten cel, Arnalds wykorzystał stare, nietypowe instrumenty, do których nagrania użył przestarzałego sprzętu nagrywającego uzyskując w ten sposób intymne, kruche i często uroczo niedoskonałe brzmienie. Użył także różnych technik montażu, aby wzmocnić wrażenie osamotnienia i wyobcowania, tworząc w ten sposób rodzaj sennych dźwiękowych pejzaży. “Słuchacz powinien czuć, że jest bardzo blisko wykonawcy, tak aby mógł słyszeć jego oddech i dotyk jego palców na klawiszach.”

Ott natychmiast entuzjastycznie ustosunkowała się do projektu. „Uwielbiam grać na rozstrojonych instrumentach stojących w barze i uważam, że muzyka Chopina doskonale nadaje się do takich sytuacji” – mówi pianistka. „Chopin pisał z myślą o takich właśnie przestrzeniach, grał w salonach i uwielbiał improwizację – a właśnie duch improwizacji łączy się z takimi miejscami, gdzie ciągle coś się dzieje i wykonawca musi na to reagować”.

Arnalds wybrał program w taki sposób, aby stworzyć rodzaj emocjonalnego łuku. Dlatego skomponował łączniki na kwintet smyczkowy, fortepian i syntezator oparte na atmosferze i motywach utworów Chopina. Na płycie znajdziemy więc magiczne „Preludium Des-dur op. 28 nr. 15 Deszczowe”, utrzymany w rytmie wolnego, melancholicznego walca „Nokturn g-moll op. 15 nr.3”, oraz pełną pasji wolną część z „III Sonaty h-moll”. Dodatkowo wspaniała norweska skrzypaczka Mari Samuelsen (podobnie jak Arnalds nagrywająca dla Mercury Classics) wykonuje popularną aranżację dokonaną przez Nathana Milsteina „Nokturnu cis-moll op. Posth”. W tym opracowaniu i w tych wyjątkowych warunkach nagraniowych, wzruszająca, oparta na długiej frazie melodia Chopina daje wyjątkowo kruchy i delikatny efekt."

Co Wy na to? Czy jesteście zbyt ortodoksyjni by spróbować? Jedna rzecz: w opisie pada słowo "syntezator",które u mnie powoduje gęsią skórkę,ale nie bójcie się: jeżeli syntezator pojawi się gdzieniegdzie,to nie jest to full plastik rodem z popu z lat 80. - raczej brzmi to jak melotron,czyli dla mnie w pełni do zaakceptowania.



Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Cytat

Chodzi o wydawnictwo Olafura Arnaldsa i Alice Sary Ott "Project Chopin". UWAGA: nie zwracam pieniędzy za płyty rozczarowanym, zniesmaczonym, zbulwersowanym!


Aj, ajajaj... Szkoda Milesie, że kasy nie zwracasz! Aj, jajaj... (Hi hi hi.... Proszę traktuj jako żart jedynie)

Teraz ciut poważniej (ale tylko ciut)- każde uzasadnienie nietypowej interpretacji jest dobre jeśli uczciwe, a nie tylko obliczone na zainteresowanie słuchaczy tą innością. Podobnie odebrałem telewizyjny koncert Max Richter "Vivaldi - The Four Seasons". Ta rekompozycja to jedynie chwyt marketingowy kompozytora, który musiałby się bardzo natrudzić by skomponować coś na miarę Vivaldiego. Zresztą... Geniusze komponują nie trudząc się, jak Mozart który w wieku lat 6 (opublikowaną gdy miał 8 lat) skomponował sonatę na skrzypce i fortepian graną do dziś.
Wracam więc szybko do zdania pierwszego- żałuję, że kasy nie zwracasz...

PS. Bardzo lubię się z Wami kłócić. A, że kompozycje i ich interpretacje to temat wdzięczny, to tym chętniej to robię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...