Skocz do zawartości

nowy78

Uczestnik
  • Zawartość

    1 147
  • Dołączył

  • Ostatnio

O nowy78

  • Ranga
    Przyjaciel forum

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Skarżysko-Kamienna

Ostatnio na profilu byli

1 903 wyświetleń profilu
  1. Mogę trochę podpowiedzieć: link, lub inne profile: link. To chyba do tej pory jedno z lepszych, biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny i dostępności, rozwiązanie jakie udało mi się znaleźć (poza sprężynami, ale to już klimaty bardziej "bezkompromisowe" ). Wystarczy dociąć kostki (np. o boku 15 mm w przypadku pierwszego linku) i gotowe. Oczywiście wymiar nóżek zależy także od wagi urządzenia.
  2. Super 👏. Witamy (chwilowo w liczbie dwóch, ale klub(ik) dość młody jeszcze 🤣) nowego użytkownika, a może nawet entuzjastę, tego naprawdę fajnego sprzętu. Miejmy nadzieję, że teraz to już kolejni będą walić drzwiami i oknami. @Newadec, pochwalisz się, do czego podłączyłeś swoje V-604? Co Ci się w nich podoba, co mniej?
  3. Tomek, świetnie to wyłożyłeś. Myślę dokładnie tak samo. Wyroby z chin są takiej jakości, za jaką zapłacimy. Jeżeli nie chcemy przepłacać, mamy tandetę. Sypniemy groszem (oczywiście i tak o wiele mniejszym niż u Niemca czy Brytyjczyka), to dostaniemy produkt wartościowy. A najlepsze jest to, że w Chinach produkuje pół świata. Często możemy więc kupić rzecz "luksusową" (w odniesieniu do ceny) z zachodu, lub dokładnie taką samą z pierwszej ręki i już o wiele taniej, czyli od... Chińczyka 🤣 "Niestety" bez napisu. Chociaż...
  4. Tu akurat prądach Podejmując takie działanie miałem na myśli także to, że jak już zostało wcześniej wspomniane, końcówki te pracowały początkowo na dużych prądach spoczynkowych. Wg różnych źródeł pobór mocy wahał się wtedy na poziomie dwustu kilkudziesięciu watów i wzmacniacz był mocno gorący. Później Usher znacznie go obniżył (może ze względów ekologicznych ), prawdopodobnie nie zmieniając nic w konstrukcji. Druga sprawa to to, że jest to końcówka zbudowana w oparciu o konstrukcje końcówek Nelsona Passa. Na jednym z forów, sam wypowiedział się nawet, że zwiększyłby w niej prąd spoczynkowy do momentu uzyskania temperatury radiatorów ok 50C ( tutaj - post #56) Hehe To się przyznam do czegoś (choć wstyd mi bardzo). Gdy już dokręcałem radiator (demontaż jendego z elementów radiatora jest konieczny, aby móc mierzyć napięcie na rezystorach emiterowych, a tym samym kontrolować prąd spoczynkowy przy regulacji), nie wyłączyłem zasilania, nie chcąc, aby wzmacniacz ostygł. Było już późno i nie chciałoby mi się czekać, aż się powtórnie rozgrzeje. Duuuuży błąd. Kluczyk imbusowy wysunął mi się z ręki i wpadając do środka obudowy zwarł prawdopodobnie zasilanie, co zaowocowało pięknym snopkiem iskier i całkiem głośnym "puk". Na szczęście nic się więcej nie stało i wzmacniacz się nie uszkodził (a może właśnie potrzebował takiego wstrząsu i to to dobrze mu zrobiło 🤔 ). Dostałem jednak solidne ostrzeżenie, aby takiej głupoty drugi raz nie powtórzyć. Najgorsze, że robiłem to z premedytacją Ech... Cóż mogę powiedzieć, chyba tylko - nie róbcie tego w domu!
  5. Izolacja w takim przypadku jak najbardziej. Nie tylko pozbędziesz się dodatkowych odgłosów, ale i ogólnie powinna poprawić się jakość dźwięku. Lepiej jednak zastosować rozwiązania skuteczne, np stosowane w przemyśle. Sporo o tym było pisane w wątku "Wibracje i drgania", więc nie chcąc się powtarzać i pisać dlaczego tak a nie inaczej, proponowałbym użycie miękkiej grubej gumy, ale tak dociętej, aby po ustawieniu suba na nóżkach z niej wyciętych, ugięły się chociaż do 2/3 wysokości jaką będą miały bez obciążenia. Można użyć gumy porowatej, jeżeli lita będzie zbyt twarda. Niestety nie wszystkie mają dobrą sprężystość, a to jest ważne. Innymi słowy, guma musi szybko powracać do stanu pierwotnego po zdjęciu obciążenia.
  6. A jak już mam długopis, to jeszcze coś o R1.5 bardziej popchniętym w stronę A class. Po dniu spędzonym w pracy i późniejszym słuchaniu muzyczki, czyli już bardziej standardowo, entuzjazm mnie nie opuścił. Ten wzmacniacz ewidentnie gra lepiej, gdy jest gorący.
  7. Właściwie to jeszcze się nie zdecydowałem ;) Wczoraj np., przełączyłem na potencjometr po kilku tygodniach słuchania przez pre Ushera. A tak bardziej poważnie, to uważam, że pasywny jest mimo wszystko poprawniejszy, bo i dlaczego miałoby być inaczej. Jeżeli chodzi o różnice to chyba mamy podobne odczucia. Pre aktywny wydaje się jaśniejszy, ale wg mnie można tak powiedzieć, jeżeli koniecznie chcemy ocenić w kategoriach barwy dźwięku. Tyle, że to raczej efekt uboczny, wynikający z niechcianych "dodatków" przez niego wprowadzanych. A myślę tak dlatego, że już trochę usprawnień przetestowałem i zazwyczaj po zastosowaniu tych, które na logikę mogą zrobić tylko lepiej (np. filtracja napięcia zasilania, wibroizolacja i wytłumienie obudów, usunięcie kondensatorów sprzęgających stopnie we wzmacniaczu), zmiany szły właśnie w tym kierunku. Pierwsze wrażenie to jakby mniej wszystkiego. Mniej syczy, mniej dudni - a więc bas krótszy (rzeczywiście, także bardziej miękki) i mniej energiczny, ale w pozytywnym sensie. Chodzi mi o to, że gdy ktoś kopnie kartonowe pudełko, to właśnie tak to ma być słychać z głośników, nie zaś łubu dubu w rozmiarze kotłów w filharmonii. Dalej, mniej konturowo (raczej słowo "kanciasto" mi bardziej pasuje), mniej jazgotu, czarniejsze tło, głębsza scena (ale i bardziej skupiona w centrum) z bardziej dokładnie słyszanymi źródłami dźwięku i tak jak napisałeś, oddalającymi się poza linię kolumn. Zresztą uważam, że wokal wychodzący przed kolumny, czyli takie granie "na twarz" także nie jest zbyt poprawne. Innymi słowy są pewne elementy systemu, którymi możemy (a nawet często musimy) żonglować po omacku i do nich zaliczyłbym podmianki elementów elektronicznych, kable, a nawet ustawienie kolumn (choć tu można pokusić się o jakąś teorię i pomiary). Są też takie jak te wymienione wyżej, które po chwili zastanowienia, nie mogą nic zepsuć. Jedyne opcje to brak efektu, lub poprawa - tak z czystej logiki. Ale to takie moje filozofowanie ;) W Cambridge Audio Azur 840A (wersja 1 i 2) potencjometr jest przekaźnikowo-rezystorowy o rozdzielczości 90 pozycji. Próżno szukać podobnej dokładności dostrojenia głośności przy klasycznym potencjometrze. W czasach swojej świetności (jakąś dekadę temu) nowy wzmacniacz kosztował średnio ok 5k. Czyli da się i w tańszym :) U, różnice wydają się spore w przypadku klasycznego potencjometru. Pewnie zależy to także od egzemplarza. Ja bynajmniej nie stwierdziłem dyskomfortu z tego powodu, podczas słuchania muzyki, więc chyba mój jest dobry ;) Dla pewności nie będę sprawdzał. Wiem czym by się to skończyło :)
  8. Wczoraj z nudów, kolejny już raz zabrałem się wieczorem do psucia wzmacniacza Pomimo małej wiary, że coś to zmieni, postanowiłem jeszcze zwiększyć prąd spoczynkowy w posiadanej końcówce mocy (Usher R1.5), zwiększając tym samym dostępną moc przy której pracuje nadal w klasie A. Przypomnę, że taki zabieg już robiłem, zwiększając prąd dwukrotnie, z 400 mA na 800 mA i specjalnej różnicy w dźwięku nie odczułem (o ile w ogóle). Teraz po włączeniu zasilania przez tranzystory końcowe przepływa nieco ponad 1,4A. Co ciekawe, temperatura radiatorów nie wzrosła znacząco: z 38C zrobiło się 43C. Jest więc jeszcze zapas. Gorzej z tranzystorami pełniącymi funkcję pre-driverów. Te umieszczone są na dość niewielkich radiatorach i osiągają teraz 65C. Jak sprawa się ma z dźwiękiem. Otóż tym razem zmiana wydaje się być dość znaczna. Powiedziałbym nawet, że dawno nie uzyskałem takiego progresu. Zastanawiające może być dlaczego tak się stało. Słucham względnie cicho, więc nawet w poprzednim ustawieniu i tak nie przekraczałem punktu, w którym tranzystory końcowe się zatykają sprawiając, że wzmacniacz przechodzi do pracy w klasie B. Być może przesunięcie punktu pracy bliżej "środka" charakterystyki (czy też obszaru na niej, w którym mogą pracować) dało ten pozytywny efekt. W każdym razie jest zdecydowanie lepiej i uważam, że każdy by to usłyszał ( czyli jak zwykle ). Posłucham jeszcze trochę w kolejnych dniach (biorę pod uwagę, że stopień wypoczęcia związany z dniami wolnymi od pracy, także może się przyczyniać do poprawy brzmienia ), w tym jednak wypadku nie sądzę, abym zmienił zdanie.
  9. Uważam podobnie- AP to nie było dobre zestawienie z X200. O, to ciekawe. Dla mnie ten zestaw był jednym z pierwszych przy którym przysiadłem na dłużej (najlepiej było w pierwszym rzędzie). Bardzo fajne wyrównane, nienachalne granie, bez basowej nadwyżki. No cóż, kwestia gustu :) Kolejny raz potwierdza się, że najlepiej wybierać sprzęt na własne ucho ;) Mogę tylko dodać, że bowersy (niezależnie od wielkości), czy nawet prezentowany Gryphon to nie jest to co lubię. Gdybym natomiast mógł zabrać z wystawy dowolne kolumny, to byłyby to Boenicke (być może konieczne byłoby zabranie też Accuphase'a, który im toważyszył ;) ). I znowu - najlepsze wrażenie robił odsłuch z pierwszego rzędu. Z innych chyba jeszcze niewspomnianych wyżej brzmień, które także przypadły mi do gustu wymieniłbym te w pomieszczeniach z kolumnami Franco Serblin Accordo, jak również pokój Air Tight. W tym ostatnim trafiłem na klimaty big bandowe (zawsze to lepiej niż plumki ;) ). Sekcja dęta brzmiała wybornie. Basik może trochę nazbyt "lampowy". Ah... Jak już o basiku, to trzeba jeszcze wspomnieć o McIntosh'u. Do tego świetne brzmienie przesterowanych gitar (tak było bardziej energetycznie niż u większości - leciał Satriani) i to przy dużej głośności. Także by nie pogardził ;)
  10. No... e... Jesteśmy na wizji, więc nie napiszę, że tak ;) W każdym razie jeżeli tego nie zrobiłeś, to sytuacja wygląda tak, że jeżeli w budynku, w którym mieszkasz sieć elektryczna i CO nie są połączone (np do GSU) to może być pomiędzy nimi jakieś napięcie, np na skutek niewłaściwego (o zbyt dużej impedancji) uziemienia N (PE jest odczepione z N zapewne dopiero przed różnicówką). Jeżeli jest napięcie, to po zwarciu (obudowy urządzeń są połączone z PE w gniazdku, no i do kaloryfera) zacznie płynąć prąd. Jeżeli napięcie jest względnie duże, to obudowa która zwiera PE i instalacje CO stanie się grzejnikiem ;) Dla przykładu. Kiedyś sprawdzałem jak to wygląda u mnie. Różnica napięć wynosiła jedynie 140 mV, a mimo to przy zwarciu popłynął prąd ok 0,5A.
  11. Nie zauważyłem wcześniej, ale dobrze, że @Fafniak zadał takie pytanie. Tomek, a czy podłączając, w tym wypadku pre do kaloryfera, zadbałeś o usunięcie połączenia tego, lub innych urządzeń toru do przewodu PE sieci energetycznej? Jeżeli nie, to... niedobrze (było już o tym w "tania listwa zasilająca"). Jeżeli występuje jakaś znacząca różnica potencjału pomiędzy kaloryferem a PE, to przez połączenie pomiędzy tymi "obwodami" mogą popłynąć prądy wyrównawcze o bardzo dużej wartości.
  12. Przypomniało mi się Tomek, że kiedyś przesłałeś mi schemat połączeń w Twoim gramofonie. Zerknąłem i powyższy test raczej nic jednak nie da. Wyprowadzenia z cewek wkładki nigdzie w obrębie gramofonu się nie łączą, ani też nie mają styku z czymkolwiek oprócz wyjść. Pozostaje kwestia ekranowania. Zastanawia mnie jednak jeszcze coś innego. Teoretycznie, gdy igła nie spoczywa na płycie, wkładka, a więc i wejścia przedwzmacniacza są zwarte poprzez układ przełącznika nad którym kiedyś debatowaliśmy. Wyglądałoby więc na to, że ten układ nie działa poprawnie, bo wystąpienie przydźwięku przy zwartych wejściach byłoby dość dziwne.
  13. Ja bym jednak zabezpieczył kapką kleju. Trzeba zauważyć, że głośniki mają już swoje lata i przewód jest w tym miejscu wymęczony - tu pracuje najciężej. Tym bardziej, że już część się odłamała. Widać też, że drugi przewód jest tam zabezpieczony. Usztywnienie części przechodzącej przez membranę przesunie nieco punkt największego gięcia podczas pracy, a tym samym odciąży już nadwyrężone miejsce. Jeżeli chodzi o rezystory, to nie pleśń. Widziałem już coś takiego i wyglądało to na jakiś krystaliczny wykwit z zewnętrznej powłoki. Zestarzały się i już. Nie ma się co zastanawiać, trzeba wymienić, tym bardziej, że nie są to drogie elementy (chociaż na upartego... mogą być ). Tak szczerze mówiąc, to te u kolegi Piotra wyglądają dość współcześnie - jakby już zostały wymienione. Powodów może być wiele. Najlepiej sprawdzić, jaka pojemność jest faktycznie wlutowana i wymienić na taką samą (może być podzielona na kilka elementów, jak już było wspominane).
  14. Edycja ze względu na mój niesamowity refleks 😂 To jeszcze można sprawdzić, czy występuje przydźwięk, gdy tylko jeden kanał gramofonu jest podłączony.
  15. Jak już o ilości mowa, to zwróciłbym jeszcze uwagę na styl, ortografię i to co najważniejsze na forum - merytoryczną zawartość wpisów, mogącą pomóc innym użytkownikom, lub skłonić do refleksji, dyskusji, poszerzenia wiedzy. Wypowiadamy się tu przecież publicznie. Czy ktoś może coś w tym względzie zarzucić Kraftowi? @Kubakk, co o tym sądzisz?
×
×
  • Utwórz nowe...