Skocz do zawartości

nowy78

Uczestnik
  • Zawartość

    425
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

10

O nowy78

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Skarżysko-Kamienna

Ostatnio na profilu byli

282 wyświetleń profilu
  1. Nie bardzo rozumiem tej inwazyjności. Poza tym z obserwacji "nausznych", nawet przez myśl mi nie przeszło, że dźwięk w jakiś sposób uległ degradacji po zastosowaniu filtra. Myślę, że różnica pomiędzy mną, a osobami opierającymi ocenę wyłącznie o doświadczenia słuchowe jest taka, że ja wiedząc jak to działa, nie mam wątpliwości, który dźwięk jest poprawny. Jeżeli jednak bierzemy pod uwagę jedynie to co słyszymy, a więc powiedzmy "więcej" dźwięku (i to nawet prawda, ze względu na dodatki zakłóceniowe ), a do tego gdzieś po głowie chodzi słowo "filtr", który coś musi zabierać, tłumić - taka jego natura, to głowa podświadomie podpowiada, że bez filtra jednak powinno być lepiej. Taki w każdym razie mi się nasunął wniosek. W odniesieniu do jakości prądu. Najkorzystniej byłoby stosować akumulatory. Niska impedancja wewnętrzna, małe szumy, brak zakłóceń, czego chcieć więcej. A przy tym o wiele tańsze od tych wszystkich gadżetów audio w postaci kabli, listew i czego tam jeszcze. Przyznam, że zdarzyło mi się widzieć takie rozwiązanie, ale był to dość odosobniony przypadek jakiegoś audiofila. Pytanie do bardziej zamożnej i bezkompromisowej części forum: Dlaczego nie zasilacie swojego sprzętu z akumulatorów, tylko wydajecie grubą kasę na kable zasilające?
  2. Nie, a nawet powiedziałbym, że jest to korzystne, właśnie ze względu na zakłócenia. Niemniej jednak w przypadku nieaktywnych wejść, tj odłączonych od reszty układu przekaźnikiem, lub przełącznikiem selektora, no cóż... nie wydaje się, aby to miało jakieś znaczenie. Z drugiej jednak strony przypomniał mi się ciekawy przypadek, który zaobserwowałem całkiem niedawno. Nie wnikając po co to robiłem, przy rozkręconym maksymalnie wzmacniaczu (pełny opór), słyszałem muzykę z wejścia, które w danym momencie nie było aktywne, ale podawany był na nie sygnał. Czy inaczej: muzyka z CD podłączonego do wejścia 1, była słyszalna, wprawdzie bardzo cicho, ale jednak, gdy wzmacniacz był przełączony na wej. 2. Przyznam, że nieco mnie to zdziwiło. Muszę to rozgryźć :) A może ktoś jeszcze się spotkał z takim efektem? Dodam, że wejścia mam przełączane przekaźnikami.
  3. Nie tam zaraz, że musi, ale wydaje się najkorzystniejszy do tego zastosowania. Z zapasem, czyli rozwojowy - ale nieprzesadzony :) W sąsiednim wątku poczytałem trochę o fenomenalnym wpływie na dźwięk, zaślepek gniazd RCA, chroniących sprzęt przed zakłóceniami RFI czy nawet szerzej EMI. Hmm... Być może rozważanie znowu zostanie uznane za szarżę, ale wydaje się to nieco dziwne, dlatego mimo wszystko się wypowiem, mając nadzieję na wyjaśnienie. A sytuacja wygląda następująco: oto nie lubimy wymienionych przed chwilą zakłóceń, gdy oddziałują na gniazda w sprzęcie (jakkolwiek to robią), ale za to zapraszamy przez kabel zasilający, wtykając go bezpośrednio do ściany, bez zastosowania filtrów. Fakt ze ściany dostajemy z bonusem w postaci dodatkowych zakłóceń powstających w urządzeniach sąsiadów, a ilość zakłóceń pochodzenia EMI jest także o wiele większa (ze względu na wielkość sieci energetycznej - to jak wielka antena). A więc zapytuję jak to w końcu jest, lubimy te zakłócenia, czy jednak nie?
  4. Ja tylko chciałem podsumować kilka ostatnich stron, aby ułatwić zadanie nowym czytelnikom. Nic nowego ponad to co było napisane przecież nie dodałem Film oglądałem. Jak dla mnie pachnie trochę "strefą 11". Nie oznacza to jednak, że nie uważam drewna za świetny materiał konstrukcyjny..., ale do budowy np. domów lub mebli. Do prądu pasuje jak przysłowiowa pięść do nosa. Nawet na obudowy kolumn w stanie nieprzetworzonym niezbyt się nadaje. Jeżeli natomiast ma jakieś właściwości ekranujące, to dalece mniejsze niż metal, który za to mniej sprawdzi się jako ściana domu (mogłoby być chłodno w zimę). Oczywiście można jeść drewnianą łyżką i jeździć na kołach rodem z flinstonów, jeżeli ktoś uważa, że drewno załatwia wszystkie problemy świata, ale korzystniejsze wydaje się dobieranie materiałów do potrzeb w sposób bardziej przemyślany jeżeli chodzi o ich właściwości. Kolejna sprawa, poprzez filtrację staramy się zmniejszyć ilość zakłóceń docierających do urządzenia z sieci energetycznej, nie zaś drogą radiową. Oczywiście dodawane są do sieci także w ten sposób. Czy za pomocą drewnianej listwy można tego dokonać? Nie wydaje mi się. Nie, jestem tego pewny.
  5. Reasumując. Kto z czytelników chciałby aby z jego głośników wydobywał się dźwięk bardziej czysty (wyraźny), z lepszą stereofonią, głębią, lepiej poukładany zastosuje filtry. Jeżeli ktoś jednak przedkłada na pierwsze miejsce barwę, dłuższe wybrzmiewanie instrumentów, lepszą muzykalność, dźwięczność i ma drogi sprzęt (niestety nie wiem, gdzie leży granica) - filtra nie zastosuje, a co najwyżej listwę wyrzeźbioną z drewna, ale koniecznie bez filtrów, które "ingerują w tor przepływu prądu" i mogą usunąć HARMONICZNE 😨 Dobrze jest także gdzieś w pobliżu wpiąć szlifierkę kontową lub spawarkę - im więcej zakłóceń tym lepiej
  6. Bo bym zapomniał. @Gołąb, filtr FN2090-16-06 jest niby ok, ale po co taki duży (16A). 10A wystarczy w zupełności - jest tańszy i mniejszy, łatwiej znaleźć obudowę. I tak będzie z duuużym zapasem, na wypadek gdybyś w przyszłości zmieniał sprzęt na powiedzmy monobloki 500W każdy
  7. Panowie, którzy uważają, że listwa jest/może być elementem regulującym, dostrajającym, czy co tam jeszcze, w odniesieniu do dźwięku, źle podchodzą do zagadnienia. Jest to podejście zupełnie nielogiczne - błąd myślowy.
  8. Na zdjęciu jest też listwa, w której zainstalowane są filtry pierwszego rzędu. Wykasowałem jednak ten pomiar ze względu na wpływ pojemności z innych filtrów (każde gniazdo ma osobny).
  9. @MobyDick, czy chodzi Ci o intermodulację? Znowu pewne niezrozumienie. Nie chciałem, aby mnie namawiano na zakup lub nie czegokolwiek, a o wyjaśnienie pewnego zjawiska. Przypuszczałem jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa, że takiego wyjaśnienia niestety nie otrzymam Zaciekawiło mnie za to coś innego. @Kraft wspomniał parę postów temu o tym, że filtry stosowane do redukcji zakłóceń pochodzących z sieci energetycznej zaczynają tłumić zdecydowanie powyżej częstotliwości akustycznych i takie też producenci dołączają do nich charakterystyki - zaczynające się od kilkudziesięciu kHz. Z ciekawości sprawdziłem co się dzieje poniżej 20kHz. Wyniki poniżej dla: kabla, filtra 2 rzędu Filtercon, oraz dla wymienianego wcześniej Schaffner FN2090-10-06. Jak widać w zakresie częstotliwości akustycznych też się coś dzieje. Nie jest to może 90 dB, ale i tak całkiem nieźle.
  10. No to panowie nie pozostaje wam nic innego, jak wyjaśnić innym w jaki sposób filtry napięcia zasilającego "zabierają" "coś" z dźwięku. Najlepiej osobno, tzn. jak to robią i co zabierają. Ja np jestem bardzo ciekawy. Poważnie. I wcale nie chcę się kłócić.
  11. Ale nie napisałem przecież, że przez zastosowanie filtra cierpi dynamika. Wg mnie można mieć takie złudzenie, gdyż dźwięk staje się bardziej wyrównany, mniej nachalny. Użycie słowa mniej efekciarski nie wydaje się tu dobre, ale coś na tej zasadzie. Dzisiaj znalazłem chwilkę i porównałem dokładniej filtry FN2060-6-06 i FN2090-6-06 przy większej głośności. Różnicę było słychać bez problemu. Pomimo, że ten pierwszy pod względem tłumienia także nie jest ułomkiem - oba to filtry drugiego rzędu - na FN2090 dźwięk był dla mnie po prostu lepszy. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak pogratulować Tomkowi zakupu (sobie oczywiście również ) Koledze @Gołąb, doradziłbym, jeżeli jeszcze nie dokonał zakupu, użycie filtra z większym tłumieniem niż ten który znalazł tj. Fn 332Z-06-05 (nota katalogowa). Jest to nominalnie filtr 6A z wbudowanym warystorem. Prądem 7,3A można go obciążać w temp do 25 st. C. Jeżeli chodzi o porównanie "słyszalności" wpływu paneli pochłaniających za kolumnami z wpływem filtra (też sprawdziłem na wniosek @Pboczek ), to wg mnie już zmiana jednego filtra na drugi, dawała efekt na podobnym poziomie (słyszalności), co ustawienie lub usunięcie paneli. Jednak nadal trudno mi było to porównać, ze względu na różny sposób wpływania obu "poprawiaczy" na dźwięk. @Fafniak, czy mógłbyś rozwinąć powyższe? Niestety nie wiem jakie filtry wstawia do listwy Tomanek. Tagę gdzieś widziałem rozkręconą i był tam filtr 1 rzędu zmontowany na płytce. Nie testowałem jednak ani jednej ani drugiej listwy. Wydaje mi się, że CD może być dość mocno filtrowany fabrycznie, dlatego dodatkowy filtr mniej daje niż w przypadku wzmacniacza. Hm.. Tylko co z tego wynika?
  12. Ale Wojtku, przecież właśnie aby nie prowokować, zdania mojego nie wyraziłem. W odniesieniu do wytłuszczenia: porównywałem zwykły przedłużacz do listew z filtrami o coraz mocniejszym tłumieniu. Zmiany w dźwięku jakie następowały jasno wykazywały kierunek postępowania - przy czym uzasadniony zarówno pod względem jakości dźwięku, jak również technicznym. Przyznam jednak, że czuję się nieco zbity z tropu dalszymi wypowiedziami. No bo mamy z jednej strony przyznanie przez @Pboczek, oraz @tomek4446, że poprawiła się wyrazistość dźwięku, wyczyściło tło ale bez wpływu na barwę, czy ogólnie charakter dźwięku. Z drugiej zaś strony widzę rozważania, czy zmiany takie są dobre 🤔. Czyż wymienione cechy nie są pozytywne z natury? Jeżeli chodzi o moje spostrzeżenia, są podobne. Z tym, że nie widzę różnicy czy wpinam odtwarzacz, czy wzmacniacz. Dźwięk staje się bardziej przejrzysty, gładki, tło "bardziej czarne". Rzeczywiście efekty te mogą powodować złudzenie, że coś z dźwięku ubyło, stał się mniej dynamiczny. Skrócenie basu natomiast daje wrażenie, że jest go ogólnie mniej. Tylko że, skoro jest to efektem pozbycia się (czy raczej zmniejszenia) zakłóceń z zasilania, które są zjawiskiem nieporządanym, to efekt ten siłą rzeczy musi być pozytywny. I wg mnie jest. Nie pozbywamy się wszak niczego ważnego z dźwięku co powinno tam być, a tych niechcianych rzeczy, które powodują, że te ważne są przez zakłócenia "przykrywane", a przez to nam umykają. Podobny efekt wywołują zresztą także inne zabiegi, które stosowałem. Weźmy np usunięcie ze wzmacniacza pojemności sprzęgających pomiędzy stopniami. Sztuka wymaga by były tam zastosowane, jednak w wielu przypadkach, nie wnikając w szczegóły, tak naprawdę nie są konieczne. Jeżeli chodzi o zmiany w dźwięku, to założę się, że część osób stwierdziłaby, że lepiej było z kondensatorami. Tylko zastanówmy się czy lepiej znaczy poprawniej, czy może bo mi się bardziej podoba. Jeżeli poprawniej, to znowu na logikę, usunięcie z toru sygnału elementów w postaci kondensatorów i zastąpienie ich miedzianym drutem nie może nic pogorszyć, a co najwyżej przyczynić się do poprawy. Proszę też mieć na uwadze, że filtry w gotowych listwach zasilających mają zazwyczaj zdecydowanie mniejsze tłumienie od użytego przeze mnie i Tomka. Z tego co zaobserwowałem to także ma znaczenie. Pozostaje jeszcze sprawa przewodu ochronnego, który nie podlega filtracji, a który jak się okazało we wcześniejszych "badaniach" także może wprowadzać sporo zakłóceń - szczególnie, jeżeli ktoś mieszka w zabudowie wielorodzinnej na większym osiedlu.
  13. A z tym to się zgodzić nie mogę. Jak już wcześniej pisałem, efekty filtrowania napięcia sieciowego bez trudu słyszałem (nie tylko ja) nawet w piecu gitarowym. Używam w tej chwili listwy z filtrami o bardzo dużym tłumieniu. Mówię o zwykłych pasywnych filtrach LC. Dźwięk zdecydowanie na plus. Nie stosuję DC blockerów, gdyż nie widzę uzasadnienia. Nie bardzo również mogę pojąć, w jaki sposób filtrowanie napięcia sieciowego miałoby negatywnie wpływać na wzmacniacze. Z uwagi na względny spokój na forum nawet nie będę pisał, co o tym myślę . Mam jednak pewne przypuszczenia, dlaczego niektórzy mogą odbierać wpływ filtracji wzmacniacza jako negatywny. Reasumując, zachęcam do stosowanie filtrów do każdego, zasilanego z sieci elementu systemu. Poprawa wcale nie jest na granicy słyszalności. A ziarnko do ziarnka...
  14. Dzięki za podpowiedzi. To jeszcze bym prosił @S4Home o ustosunkowanie się do pytania, które zadałem kilka postów wyżej. Z góry dziękuję. Bez tego ani rusz
  15. Pytanie z gatunku trudnych . Ponieważ nie porównywałem bezpośrednio, odpowiem stawiając nacisk na pierwsze słowa: wydaje mi się, że "słyszalność" poprawy była u mnie na podobnym poziomie. Ale gdybym miał wybierać to chyba wolałbym listwę. Być może znaczenie ma tu świadomość, że listwa daje poprawę dźwięku wydobywającego się z głośnika - czyli w sposób bardziej, powiedziałbym u podstaw. Źle grającego sprzętu (np. ostro, mało przejrzyście) akustyką się bardzo nie poprawi. Myślę natomiast, że dobry (o przyjemnej barwie, przejrzysty, z dobrą stereofonią itp. itd.) dźwięk z samej elektroniki zabrzmi lepiej, nawet w gorszym akustycznie pomieszczeniu. Oczywiście gorszym w sposób rozsądny Pisałem nawet w wątku o akustyce, że i owszem, panele przyczyniają się do poprawy, ale mógłbym się bez nich obyć. Listwy nie oddam Jak znajdę chwilkę, postaram się mimo wszystko sprawdzić/porównać dokładniej i bezpośrednio oba "wpływy"
×