Nie do końca, bo Marillion to neo-progres, a King Crimson po prostu progres, ale nie to chciałem przekazać. Chodzi o to, że Marillion w swojej twórczości tylko kopiował od innych, na dodatek średnio im to wychodziło. Tak się po prostu przyjęło, że termin rock progresywny to gatunek, podgatunek rocka o określonym brzmieniu, a terminem tym tak naprawdę powinny być określane, nazywane te zespoły, które faktycznie przesuwały granice muzyki rockowej, poszerzały ją.
Jak ktoś tego nie rozumie, puszy się jak paw, na dodatek sugeruje, że odmawiam komuś posiadania własnego zdania, to wybacz, ale trochę to słabe.
Zresztą, wcale mnie takie zachowanie nie dziwi. Nadwrażliwcy - pisałem już o nich na niejednym forum.