Trochę inaczej je zapamiętałem. Basu dla mnie było z nich jednak za mało. Za to wysokie, z tego co pamiętam, radośnie wyskakiwały przed szereg.
Aż sięgnąłem do zapisanych wspomnień. A było to tak:
Bas - 6/10
Coś się nie wpasował w moje pomieszczenie. Ale też nie latałem z kolumnami szukając optymalnej pozycji. Trochę podbity, ale też szybko tracący energię na samym dole. Ale nie powiem, że zły. Ma wystarczającą szybkość, nie wlecze się, brzmi przyjemnie. Gdy utwór trafi z wysokością basowych nutek, potrafi zabrzmieć bardzo satysfakcjonująco.
Wokale/średnica – 9/10
Udanie podana. Są szczegóły. Jest barwa. Nie brakuje szybkości. Brzmienie wokali i instrumentów jest namacalne. Nie wyciskają każdego szczegółu do końca, ale za to dorzucają odrobinę czarów.
Wysokie/detaliczność - 8/10
Znowu zaskoczenie. Znam brzmienie D2010 dość dobrze z Diamondów, ale w ProAcach przetwornik ten gra lepiej. Sprawia wrażenie bardziej detalicznego, żywszego, grającego lżej. Są też wybrzmienia i kolejna szczypta magii. Można jeszcze szczegółowiej, przejrzyściej i czyściej, ale nie wydaje się to w tym przypadku konieczne, bo i tak nie czujemy niedosytu.