Skocz do zawartości

sonique

Uczestnik
  • Zawartość

    1 351
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez sonique

  1. Kupowałem jak dotąd raz z 4-5 lat temu i obecnie potrzebuję już nowe. Poprzednio kupiłem u dystrybutora - tak mi się wydaje. Jeszcze nie rozeznałem tematu. Jak trafię to dam znać.
  2. Nie słuchałem Twoich słuchawek, ale widzę sporo podobieństw do moich RS1e. Pamiętam, że to co rzuciło mi się w uszy przy pierwszych odsłuchach to perfekcyjne pozycjonowanie, realizm i namacalność. Dźwięki sprężyste, żywe, dynamiczne, aż chce się je dotknąć. Grado to słuchawki stawiające opór. Średnio wygodne, spartańsko wykonane, nie najpiękniejsze. Ale mają to „coś” co nie pozwala ich rzucić. Zapomnieć. Zamienić na inne. Fatal impact? Chyba tak…;) Nie poznałem jeszcze człowieka, na żywo czy na forum, który lubiłby jednocześnie granie Sennheiser i Grado.
  3. Ten słynny „nordycki chłód” to jedynie neutralność i brak ocieplenia… często tak bardzo przez audiofilów pożądane…;)
  4. Tak, wiem. A te co mam można w łatwy sposób przerobić. Taki problem to nie problem. Gdy już głowa powie tak, a ręka zanurkuje w kieszeni, to reszta się ułoży. :) O tym nawet nie słyszałem. Black Pearl był pierwszym, na który zwróciłem uwagę. Prawdę mówiąc miałem dobrą ofertę od Majkela na Headonica, ale ostatecznie wybrałem Graham Slee. Oba strojone pod Grado. Dzisiaj wybrałbym chyba Headonica, bo polski i pewnie chciałbym docenić trud polskiego konstruktora. Z Graham Slee jestem bardzo zadowolony. Mam wersję z najlepszym zasilaczem. Podoba mi się w nim też to, że nie ma wyłącznika. Jest więc zawsze „on” i gotowy na muzyczną podróż. Ma też dwa wejścia i hebelek do szybkiego przełączania pomiędzy nimi. Dzięki czemu wespół z Grado służy mi często za platformę porównawczą i ślepych testów, które są tu dziecinnie proste do obsłużenia przez samego testera, bo wystarczy jedynie poprosić kogoś o wpięcie kabli RCA z tyłu, których przypisania do położenia hebla 1 lub 2 nie jesteśmy w stanie niechcący podejrzeć.
  5. Świetne to! Ale i tytuł i okładka mi coś mówią więc chyba kiedyś już tu byłem. Wrzuciłem do polubionych… 👍
  6. Masz na myśli mój wzmacniacz o bezczelnie długiej nazwie? Tak ukochany przez Grado-fanów w UK i nie tylko? Tak, na początku Graham Slee Solo Ultra Linear Diamond Edition będzie oczywistym pierwszym wyborem, bo stoi u mnie na półce. Co więcej, żadne znane mi obecnie słuchawki Grado nie przekraczają oporności 38Ohm. Nie ma więc żadnej różnicy dla wzmacniacza, w kontekście fizyki, czy napędza małe Grado SR60 czy PS2000, a one same niesamowicie łatwe do napędzenia. Ale oczywiście warto sprawdzić inne jak ma się taki sprzęt. Chiałbym zatem posłuchać Moona 430HA, Headonica od Majkela, i jakiegoś też lampowca (WBA, Leben…). Rozmarzyłem się…:)
  7. Nie samym mainstreamem człowiek żyje. Nie często zapuszczam się w takie krainy, bo i nie zawsze mam moment i ochotę. To wszak muzyka wymagająca, mocno grająca na naszych emocjach. Awangardowy teatr wyobraźni w czystej postaci. Albo się temu poddajesz albo wyłączasz. Barre Phillips, Birds Abide, Victo (2010) https://tidal.com/album/97119665/u
  8. Grado mają szansę przypaść Ci do gustu bo w słuchawkach preferujesz, jak mi się zdaje, brzmienie szybkie, monitorujące, angażujące, bez kompleksów potrafiące wyeksponować średnicę i sopran, niekoniecznie o wzorowej odpowiedzi częstotliwościowej, ale mające to „coś”. Słowem: przeciwieństwo Meze, Sennheiser, itp.;) Tak, Moon chodzi mi po głowie, ale do zestawu głośnikowego do pary z moim 250i. Oczywiście słuchawkowiec także, lecz w jego przypadku to pieśń przyszłości, gdyż nie posiadam słuchawek z wtykiem dającym możliwość wpięcia się w zbalansowane gniazdo Moona 430 - a to raczej warunek konieczny jak się człowiek decyduje na sprzęt z tej półki. GS 3000e, GS 3000x, PS 1000e, lub PS 2000e. Najchętniej te pogrubione. Rozważam też Ultrasone Tribute 7. Już jedne miałem, ale mi uciekły.
  9. Koniecznie opisz wrażenia. Tych nie słuchałem… Ja też cały czas rozglądam się za kolejnymi Grado - tym razem wokółusznymi. Lecz najpierw inne priorytety audio rodem z Księżyca…;)
  10. No i tak sobie czytam… Według danych z Wikipedii, Radom ma tylko 386 mieszkańców mniej niż Toruń. Nie ma żartów…
  11. Albo się zna, albo się zdekomponowuje i dopasowuje.:P W tamtych czasach byłem stałym bywalcem dużej księgarni muzycznej w Szczecinie (może nawet jedynej) oraz pewnego ogromnego na dzisiejsze standardy antykwariatu z płytami (analogowymi). Oczywiście nie chodziłem tam sam, bo byłem za mały na taką samodzielność. I pamiętam ten singiel - był wówczas często spotykany. Stał też u mnie na półce. Wystarczy sprawdzić w pierwszej lepszej aplikacji kup/sprzedaj i wyskoczy wiele kopii. Kosztował wówczas 70zł…:)
  12. Shanghai, Lyon, Houston, London, Paris…Radom. Muszę się tym miastem mocniej zainteresować…;)
  13. Spora część z nas miała zapewne singiel A Flock of Seagulls z „I Ran (So Far Away)”, pierwszym utworem z debiutanckiej płyty. Wówczas, jednym z moich ulubionych… chociaż po latach też daje radę…;)
  14. Dzięki! Dawno się tak dobrze nie bawiłem…
  15. Świetny przykład!!! Dam inny niezły. Najlepszy jaki znam… 😎
  16. Koncerty zdecydowanej większości artystów jazzowych zarejestrowanych w klubie the Village Vanguard, NYC, można kupować w ciemno.;)
  17. Na nośniku ta płyta jest i jest tania. Ale nie wiem czy aż tak mi się już dzisiaj podoba Au Revoir Simone aby od razu kupować płyty… Ja chciałem tylko posłuchać w jakości lepszej niż YT (tam pewnie jest, nie sprawdzałem).;) Jak wejdę w polubione płyty, to widzę, że sporo płyt na przestrzeni lat zniknęło (lub zostało inaczej skatalogowanych). Widać to wyraźnie, bo na liście wizerunki okładek jak i tytuły są poblakłe i nieaktywne. Ja lubię streaming. Może nawet mocno ograniczyłbym zakupy płytowe, ale póki co nie da się. Panuje bałagan.
  18. Nie macie czasem problemu ze znalezieniem rzadko słuchanego nośnika w przepastnych czeluściach Waszych zbiorów? Ja mam płyty dobrze poukładane (wg schematu) więc odszukanie trwa maksymalnie minutę. Nawet jeżeli ostatni raz płyta była odtwarzana kilka lat wcześniej. Ale też tych płyt nie mam aż tyle. Nasłuchałem się opowieści o radiowcach Trójki, którzy płyty trzymali nawet w tapczanach i wersalkach… przy takiej ilości to już trzeba mieć oddzielny tapczan do jazzu, wersalkę do soulu… itp.:) O ile z odszukaniem odpowiedniej płyty na półce nie mam problemu, to niektórych w streamingu (TIDAL) już owszem. Czasem są niedokładnie lub błędnie skatalogowane. A czasem… były, ale zniknęły! Spotkało mnie to dzisiaj podczas odświeżania dyskografii kapitalnego żeńskiego tria z Brooklynu - Au Revoir Simone - grającego całkiem ciekawą odmianę indie, dream pop. Tej płyty już nie posłucham - zniknęła. A słuchałem jej jakieś 4-5 lat temu (zdjęcie z Wikipedii): Ale są inne. Między innymi ta z utworem Lark, który zespół zagrał na planie lynchowskiej kontynuacji Twin Peaks z 2017r na deskach speluny Roadhouse, gdzie pod koniec każdego odcinka występowała jakaś ciekawa kapela (która w jakiś sposób przypadła Lynchowi do gustu).
  19. Co to w Twoim przypadku znaczy „spory”? Nie znając wagi tego słowa w tym kontekście trudno cokolwiek doradzić.;) Widzę jednak, że masz „gołe” ściany za kolumnami na pierwszych odbiciach dźwięku, choć brawo za gruby dywan. W tych warunkach zastanowiłbym się czy nie lepiej przeznaczyć kwotę planowaną na CD właśnie na kupno ustrojów akustycznych. Przyrost jakości dźwięku powinien być zauważalny, co może okazać się zdecydowanie większym „game changerem” niż zakup CD.
  20. Dla mnie DM to zespół 5-6 utworów. Ale te są najwyższej próby. Plus za teledyski. Tych drugich jednak zbyt wiele. CD nie ma już racji bytu. W samochodzie, szczególnie podczas jazdy, nie da Ci żadnych korzyści w jakości dźwięku. Chociaż ja też wciąż lubię CD. Mój model samochodu, choć nie stary, ma jeszcze odtwarzacz, ale co ważniejsze, przyzwoity system HiFi.
  21. Rafał, chyba o to w tym głównie chodzi. Ale ja to kupuję bo jestem tego głodny. Dzisiaj taka przyjemność jest tak srodze reglamentowana przez przemysł filmowy, że wpadłem w ten film bez zbytniego marudzenia. A w temacie pociągów, choć też nie o pociągach, polecam leciwy już film „Dróżnik” (2003), z podobnie kojącą narracją… i nawet lepszą obsadą. https://www.filmweb.pl/film/Dróżnik-2003-104183
  22. Zdecydowanie. Ciekawa, gęsta w smaczki i detale, niespieszna narracja. Sporo natury. I odrobina historii Stanów. Mój gust.
  23. Pięknie! Jeszcze tych pięciu koncertów nie słuchałem przez słuchawki. Zainspirowałeś mnie do poczynienia jeszcze bliższego wglądu w te nagrania a przecież słuchawki lubię i używam. Jest to jednak spory materiał, w sumie, razem z ‘Encore’ - sześć płyt fortepianowych zmagań z wyobraźnią. Ja wczoraj wieczorem przez głośniki. Dawno nie słuchałem, ale bardzo lubię. Niedługo będę widział Triloka Gurtu na żywo (po raz drugi) i ta płyta miała być z jednej strony ukojeniem tęsknoty za nim (nie tylko za nim prawdę mówiąc) a z drugiej małą rozgrzewką do tego co czeka mnie w maju.:) Barre Phillips, frontman tego składu, niestety już nie zagra. Cieszę się zatem tymi co pozostali. A płyta… rewelacja! Barre Phillips ‘Three Day Moon’, ECM 1978 (Terje Rypdal, Trilok Gurtu, Dieter Feichtner).
  24. Problem nie jest aż tak prosty. Psycholog powiedziałby raczej, że w ten sposób rekompensujemy sobie to, co w procesie rozwoju psychoemocjonalnego nigdy nie zostało nam dostarczone. Człowiek emocjonalnie spełniony nie szuka pocieszeń na zewnątrz w sposób nieracjonalny i często niekontrolowany. Rzeczy materialne czy używki nigdy nie zaspokoją naszego głodu wynikającego z deprywacji emocjonalnej lub społecznej. Ten czas bezpowrotnie minął w okolicach 3-5 roku życia. Co zrobimy z tymi emocjami zależy już tylko od nas. Niewiedza i marketing są jedynie pożywką dla naszych mechanizmów obronnych pomagających nam uciekać od prawdziwego problemu. Zabrzmiało może zbyt poważnie, ale raczej tak to widzę w skrócie. Zatem należy sobie zadać pytanie co rekompensujemy sobie kupowaniem „niepotrzebnych zabawek”. Jest to faktycznie tylko „guilty pkeasure”? Czywiście większość z nas kupuje i używa. I „nerwozie” się nie ima…:)
  25. Więc albo wydałeś za mało, albo… za dużo.;) Z drugiej strony, po to zarabiamy pieniądze, aby je wydawać. Mnie cieszy nawet Tiramisu i kawa za 50zł w kafejce, ale każdy ma te „pocieszacze” albo droższe albo tańsze. Dobre jest to, że sprzęt audio jest długowieczny. Raz wydasz i po sprawie. Gorzej, jak główną przyjemność sprawia wydawanie i gonienie „niedoganialnego” a nie posiadanie i używanie.;)
×
×
  • Utwórz nowe...