Skocz do zawartości

sonique

Uczestnik
  • Zawartość

    1 302
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez sonique

  1. Prawa kolumna będzie miała bardzo, ale to bardzo podbity bas w porównaniu do lewej. To załatwisz DiracLive i chyba tylko tym. Między kolumną a schodami ustaw (jak się da) szafkę z książkami lub regał (może na zamówienie), w który wkomponujesz absorber - to w miejscu pierwszych odbić. Wybierz kolumny ze stonowaną górą, niezbyt jasne i nie za basowe…;)
  2. Ja gram na AP Tempo 25 w pomieszczeniu 44m2 (dodatkowo ze schodami na pierwsze piętro o powierzchni ok. 50m dokąd dźwięk ma dodatkowe ujście) z połowiczną adaptacją salonu (7 absorberów, 120x60x10cm, podwójne zasłony, DSP Dirac Live) i te kolumny ledwo się tu wpasowują ze względu na 2 głośniki basowe w każdej. W AP Scorpio 25 każda kolumna ma ich aż 4 - poza tym to właściwie APT25. Nie za dużo masz dołu u siebie? AA gra z AP ciepło, lampowo, otulająco, ale wystarczająco dynamicznie, gdy słuchasz jazzu. Do innej muzyki bym się zastanowił, czy to najlepsze połączenie.
  3. Jaką masz powierzchnię pomieszczenia? I czy masz tam jakieś ustroje akustyczne? Pytam, bo znam i Audio Physic i Advance Acoustic/Paris…
  4. Eee… tam. Apple Watch “pójdzie” z każdym strojem i da radę w każdej scenerii…;)
  5. Tytuł wątku “dlaczego sprzęt audio jest taki drogi?” narzuca od razu pewien sposób myślenia o cenach w audio, co jest pewnego rodzaju manipulacją. Dodatkowo, wcale się z tą tezą nie zgadzam, bo to zbyt duże uogólnienie: czasem prawda, czasem fałsz. W każdej branży mamy produkty lub usługi wycenione uczciwie jak i nie. Nic nowego. Aby móc zadać takie nieco narzucające pewną tezę pytanie, warto wskazać konkretny sprzęt. Audio nie jest moim zdaniem drogie. Ba! Jest tanie! Niemal każdy może mieć dzisiaj u siebie w domu wspaniały dźwięk. Próg wejścia jest niski. I audio jest długowieczne. Nie to co AGD czy samochody. Zatem inwestycja jednorazowa - a nawet jak nie, to przynajmniej spokój na bardzo długo. A jak ktoś chce płacić za marzenia i czary to jego sprawa. Wtedy tanio nie będzie bo magia jest bezcenna.;) Oczywiście, jak ktoś lubi sprzęt wyjątkowo dobrze wykonany, designerski, unikalny, niskoseryjny, itp. - to wtedy audio jest drogie. Ale w innych branżach nie jest inaczej.
  6. Moja również. Warto posłuchać też „Night” nagraną 9 lat później w prawie tym samym składzie (dodatkowo saksofon Michaela Breckera).
  7. A na co my mamy wydawać, w większości panowie po 40-ce, 50-ce. Lokum już jest (ewentualnie co jakiś czas remont), samochód już jest (i lepszego już nigdy nie kupimy jeżeli prawidłowo pojmujemy sytuację, iż obecnie uczestniczymy w upadku motoryzacji). Podróże? OK, dwa razy w roku ujdzie. Dzieci? Coś tam wydamy. No i bardzo szybko na tej liście pojawia się hobby. A jak hobby w kontekście forum audio, to raczej audio-hobby. Ja uważam, że audio przedłuża życie. Niewiele rzeczy powoduje u mnie takie motyle w brzuchu jak słuchanie muzyki. Nic innego nie sprawia, iż tak szeroko uśmiecham się sam do siebie. Ja już sam siebie przekonałem do wydawania… i to mi wystarczy. Każdy musi sam sprawdzić ile warta jest dla niego ta przyjemność i ile chce/może na nią przeznaczyć. Biorąc pod uwagę fakt, że nasze życie to jedynie krótka i nieznacząca chwila w historii wszechświata, i że zaraz nas tu nie będzie - warto zdążyć posłuchać jak najwięcej i… w jak najlepszej jakości.:)
  8. Każdy producent słuchawek oscyluje wokół swojego brzmienia firmowego z rzadka jedynie robiąc skok w bok jakimś modelem. Za takie jak powyżej opisałeś, kochają Sennheisera rzesze słuchaczy. To brzmienie bezpieczne, ale raczej bez emocji. Coś jak VW Golf, i tak jak on popularne i łatwo przyswajalne. Meze też jest po tej stronie słuchawkowego świata. Jak i moim zdaniem większość planarów. To wielka sztuka trafić w gusta tłumów. Dlatego szanuję drogę Sennheisera, choć ich słuchawki do mnie nie trafiają.
  9. Ja tam lubię dynamiczne. Ten dźwięk i jego naleciałości w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jest nie do podrobienia. Przynajmniej w jazzie - a tego słucham w 90%.
  10. Dzisiejsze czasy to istny raj dla entuzjastów toru słuchawkowego. Każdy wybierze coś dla siebie. Nie to co dwadzieścia lat temu gdy mieliśmy tylko kilka firm na krzyż a słuchawek wysokich lotów w zasięgu możliwości statystycznego zapaleńca jak na lekarstwo. Dzisiaj - tylko korzystać! A wrażeń jakie dają słuchawki kolumnami się nie da wywołać.:)
  11. Bardzo dobra płyta. Też ją lubię…
  12. Ciekawa muzyka, dzięki! Choć na ogół wolę chłodniejsze klimaty, bardziej rezonujące z moją duszą;) Na płycie poniżej blend kultur: oni z Norwegii, ona - obywatelka Niemiec, Afganka z pochodzenia, śpiewająca również w ojczystym języku paszto. Piękna, stonowana płyta. I co dla mnie najważniejsze: chłodna!:)
  13. Zamknięte Meze otulają. Otwarte piwinieneś odebrać inaczej. Powodzenia i koniecznie daj znać!
  14. Zależy które. Niższe serie z pewnością. RS1e (akurat głównie te) mają lekki “roll off” na wysokich. Tak jak moje kolumny APT25;) Dlatego oba produkty tak sobie cenię. Męczącej góry szczerze nie lubię… To również nie jest moje granie (pewnie dlatego wciąż ich nie kupiłem). Ale jest to obiektywnie świetny dźwięk! A stosunek ceny do jakości sonicznej jak i wykonania - petarda! Dla miłośnika Grado Ultrasone może być ciekawą alternatywą (z odpowiedniej półki). Znam;) PS2000e… obiecałem sobie, że albo te albo GS3000e sobie ze Stanów na uszach przywiozę. Tam w dość przystępnej cenie. U nas 8-10tys. używane. To dużo. Ale póki co jak Stanów nie było tak nie ma to i RS1e niezagrożone;)
  15. Świetny wybór! Jestem fanem Meze, chociaż nie posiadam (ale może będę…). A wizualnie są… piękne, jeżeli słuchawki take mogą być…;) Chociaż moje Grado też przystojne…;) W Europie lepiej kupować słuchawki ze Starego Kontynentu bo odpada cło. Grado Labs to Brooklyn NYC, a więc część ceny to dodatkowe podatki. Sennheiser w US też droższy niż w EU, itp. A Polska i moim zdaniem Rumunia to niedługo najlepsze kraje do życia w UE. Rumuni szybko gonią resztę. Bardzo zdolny i fantastyczny naród. Meze to tylko jedna z wielu ciekawych firm, które powstały tam stosunkowo niedawno. Szczerze im kibicuję!
  16. Tak jest jak piszesz. Ale komplet ok. 150zł. Wymiana co 2-4 lata, w zależności od intensywności słuchania. Nie narzekam. Co do RS1e, jest pewien użytkownik na Head-Fi, którego od lat czytuję. Dzisiaj już 70-cio kilku letni pan, zawsze nienagannej kultury, niesamowicie osłuchany, posiadacz kilkuset słuchawek w życiu a wciąż ponad 20 Grado. Napisał o RS1e w kilku miejscach na forum mniej więcej w takim tonie jak poniżej. Ja kupiłem te słuchawki zanim tam trafiłem, nie jestem też nawet w małej części tak osłuchany jak on, ale pod wieloma wpisami mogę się podpisać. Oczywiście trzeba lubić to brzmienie. Tak jak kolumnowe brzmienie B&W. Bo jak się nie jest z tej bajki to nic nikogo do nich nie przekona. Sennheiser to drugi biegun: ciepłe kapcie i wygodny fotel…:)
  17. Brzmieniowo - nie znalazłem dla siebie lepszych. Dźwięk żywy, koncertowy, do tego szybki, taki jak lubię. RS1e mają podbicie na wyższym basie, co dodaje im ciepła. RS1x są ponoć nieco “poprawione” w tym aspekcie i ogólnie mocno chwalone. Wygląd i obcowanie z drewnem dla mnie na duży plus. Ergonomia taka sobie (nauszne a nie wokółuszne) ale na plus, że bardzo lekkie. Ja gram na Graham Slee Solo Ultra Linear Diamond. Sam John Grado wybrał ten wzmacniacz do towarzystwa podczas wystaw Grado Labs w UK.
  18. Mam od lat RS1e ale nowsze “x” niewiele inne.
  19. Piękna płyta, jak większość Anourara, słuchałem ponownie kilka dni temu. Przestrzeń o zapachu zadumy. A tych autografów to Ci szczerze zazdroszczę.
  20. W sztuce, a o niej rozmawiamy, długość ma znaczenie.;) Ekspozycja na nią powinna być na tyle długa, aby pozwolić na spokojną kontemplację i zrozumienie dzieła, z drugiej zaś strony tak krótka aby nie znużyć i dodatkowo pozostawić odbiorcę w stanie wciąż lekkiego głodu i nienasycenia, które to spowodują, że do dzieła wróci.
  21. Czasy takie, że płyty coraz dłuższe. Kiedyś trzymano się 45 minut, co poza ówczesnym ograniczeniem nośnika jako powodem głównym, było zupełnie spontanicznie trafione w ludzkie możliwości utrzymania na muzyce wzmożonego skupienia, wynoszące w przybliżeniu właśnie trzy kwadranse. Maksymalna pojemność płyty CD, czyli ponad 70 minut, w ogóle mi nie odpowiada i płyty takie już pod koniec mnie męczą lub/i nudzą. Kamasi jest przykładem człowieka, któremu nawet ta pojemność nie wystarcza i aby poczuł się spełniony jako artysta, publikuje jeszcze dłuższe wypowiedzi muzyczne, które zajmują płyt kilka. Może ja jestem z innego pokolenia, ale dzisiejsze czasy są dla mnie zbyt „przegadane” w szerokim ujęciu. Dlatego dla równowagi czytam haiku…;) No, ale wszystko poza tym u Washingtona już się zgadza…:)
  22. Ta płyta ma jakiś magnes i też mam jej wydanie trzypłytowe. Nie jest to, trzeba przyznać, ani muzyka specjalnie odkrywcza ani też wybitnie zagrana czy zrealizowana - ale jej nieco komercyjna „nieziemskość”, rozmarzenie i rozmach może się niejednej osobie spodobać. Kolejne jego płyty już nie tak znane i popularne, a niesłusznie, bo też dobre. Warto więc Kamasi znać i jego poczynania śledzić. I zachęciłeś mnie do przesłuchania tej pozycji, bo rzadko mam czas aż na trzy płyty pod rząd. I będzie z CD pomimo, iż w samochodzie i spokojnie mógłbym via CarPlay. Trzeba korzystać skoro w te nieliczne już modele wciąż montują odtwarzacze…:)
  23. Jak się zachowuje u Was bas w innym utworze z tej płyty „Way Down Deep”? Też sprawia wrażenie nieco przesadzonego względem reszty instrumentów?
  24. Zawsze masz kilka zmiennych jak budżet, preferencje co do konstrukcji, wielkości… nie mówiąc już o dźwięku. Nie odbieraj sobie przyjemności wybierania…;) Ja interesuję się ich modelami od dawna i raczej tymi z wysokiej półki - na spacer nie polecam. Ale znana mi osoba dobrze osłuchana w słuchawkach komplementowała mocno niedostępne już (i tanie) PRO900i. Z pewnością mają swojego następcę o zapewne innym już numerze. Good luck!:)
×
×
  • Utwórz nowe...