Jak dla mnie w 50 było zbyt archaicznie, z małymi wyjątkami. Za mało mięska A lata 70? Sporo dobra było, na przykład Pani Coltrejnówna, Kawaida, genialne Mwandishi, wielki Davis, takie rodzynki, jak Art Ensemble of Chicago - Les stances à Sophie, Blue Effect & Jazz Q Praha - Coniunctio - to nie tylko jazz, ale przepyszna mieszanka, jest Bobby Hutcherson - "Now!", świetny, niebanalny jazz, jest ponownie Hutcherson z równie znakomitym "Head On", John Surman - How Many Clouds Can You See?, równie dobry "Morning Glory" Surmana, Pharoah Sanders - zrówno z Deaf Dumb Blind (Summun Bukmun Umyun), jak i przede wszystkim z fantastycznym "Black Unity", jest w końcu moja ulubiona płyta jazzowa, czyli Joe Henderson - The Elements, i wiele, wiele innych.
Soft Machine - Third też można by zaliczyć do jazzu. Tomasz Stańko nagrał wyśmienite płyty, czyli "Music for K" (1970), "Jazzmessage from Poland" (1972), "Purple Sun" (1973), "TWET" (1974), "Balladyna" (1976), czy "Almost Green" (1979).
Jest jeszcze świetny Seifert z płytą "Man of the Light" (1977).
No i sporo wartościowych płyt z ECM-u.