Skocz do zawartości

Kostku

Uczestnik
  • Zawartość

    385
  • Dołączył

  • Ostatnio

O Kostku

  • Ranga
    Sympatyk

Informacje osobiste

  • Lokalizacja
    Polska

Ostatnio na profilu byli

6875 wyświetleń profilu
  1. Ja sobie czasami kupuję jakieś krople do rozpuszczania woskowiny. Po prostu jestem ciekaw, czy laryngolog wydobyłby coś więcej z mych przewodów.
  2. Jak to? Co też kolega opowiada? Poniżej zdjęcie. A tymczasem proponuję już wrócić do tematu dociążania kolumn.
  3. Od hi-fi do high-end

    Możliwe, że dla każdego ta granica mogłaby leżeć w innym miejscu i zależeć np. od klasy sprzętu, z jakim na co dzień obcuje.
  4. Wybór standów

    O, właśnie, Rogoz Audio. Też warto rozważyć. http://www.rogoz-audio.com/pl/produkty/standy.html Przy okazji przypomniała mi się jeszcze jedna firma - Synerga. Na zdjęciach wyglądają dobrze, ale niestety nic więcej nie jestem w stanie o ich rzeczywistej jakości powiedzieć. Możesz spróbować coś "wygooglować". http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=36976469&order=dd&id=14285
  5. Wybór standów

    Granitowe płyty polecam sobie kiedyś przećwiczyć, a teraz na dobry początek pamiętaj o podkładkach pod kolce, bo bez nich można błyskawicznie parkiet zniszczyć. Ja wcześniej kolumny miałem również na standach, ale innych - Atacama Nexus. Też przyzwoite standy, można zasypiać wszystkie nogi piachem, ale od moich obecnych VAP ER-106 jednak ze dwa razy lżejsze. Po przesiadce z Atacamy na VAP dźwięk stał się bardziej "czytelny", precyzyjny, poprawiła się przestrzeń. Mnie jakoś regulacja wysokości w standach nie przekonuje. Obawiam się, że mogłoby się to odbywać kosztem stabilności takiej konstrukcji. Lepiej zamówić po prostu konkretną wysokość, bo większość producentów taką możliwość oferuje. Wiadomo, że tutaj nie chodzi o jakieś milimetry, tylko mniej więcej o wysokość ucha. Zawsze można usiąść ciut inaczej, podłożyć coś pod cztery litery, wyprostować plecy lub wprost przeciwnie - leniwie się opuścić. Na stronie VAP jest napisane, że na zamówienie można wykonać inną wysokość. Poszczególne standy VAP różnią się na pewno grubością nogi. Im grubsza, tym lepiej. Więcej piachu wsypiesz. Od Tomafosa nigdy standów nie miałem, ale sporo się o nim rok temu naczytałem, gdy szukałem nowych podstawek dla siebie. Nie chcę nikogo zniechęcać, może facet się wyrobił i jest w tym dobry, ale wówczas znalazłem trochę głosów niezbyt entuzjastycznych. Tu coś krzywe, tam jakieś niedociągnięcie, tu by trzeba nagiąć, tam postukać... Firmy typu Atacama czy VAP cechuje raczej większa powtarzalność, pewniejsza linia produkcyjna. Ale nie chcę się wymądrzać, bo sam nigdy z Tomafosem bezpośredniej styczności nie miałem. P.S. Te stand4me wyglądają wyjątkowo... cieniutko. Bardziej jak jakiś statyw od aparatu, a nie podstawki pod kolumny.
  6. Wybór standów

    Ja od niespełna roku jestem posiadaczem standów VAP i z czystym sumieniem polecam wyroby tej firmy. To kawał grubego, ciężkiego żelastwa. Po odkręceniu górnego blatu można zasypać je po brzegi suchym piachem, co oczywiście polecam uczynić. Między kolumnę i podstawkę podklej jakieś gumowe, antypoślizgowe nóżki albo ulep sobie takie z BluTacka. Na jakiej powierzchni chcesz postawić standy, jaką masz podłogę? To też ważne. Ja akurat mam drewnianą, dość chybotliwą, więc położyłem na niej granitowe płyty (podklejone BluTackiem) i dopiero na to standy. Oczywiście na kolcach. Pamiętaj również o wysokości podstawek. W większości przypadków najlepsze rezultaty daje umiejscowienie kolumn z głośnikiem wysokotonowym na wysokości ucha słuchacza.
  7. Coś mi słuch płata figle ...

    Cześć. Ja forum czasami przeglądam i chętnie was czytam, nawet jeśli rzadko się loguję i jeszcze rzadziej zabieram głos. Teraz mnie akurat coś wzięło na pisanie. Długi, letni wieczór. Weekend. Z dłońmi za uszami jest głośniej i ostrzej. Przynajmniej u mnie. A o kartonowych uszach wyczytałem kilka lat temu właśnie na tym forum. Nawet z kolegą próbowaliśmy sobie robić jakieś prowizoryczne konstrukcje, ale to wszystko w ramach żartu, bo na dłuższą metę nie mógłbym tak słuchać.
  8. Rock progresywny

    Hmm, od czego by tutaj zacząć... Kurka wodna, taki fajny temat - rock progresywny. Czemu nikt tutaj nic nie pisze? Szkoda. Podyskutowałbym. OK, z tym się zgodzę, jest bardzo popularny. Fakt. Ale z walorami brzmieniowymi, to trochę odważnie pojechałeś. Dla mnie to jest raczej szlagierowy przykład upadku prog-rocka z lat 80-tych. Dyskotekowa perkusja, zabawkowe keyboardy, ogólnie "MIDI" brzmienie. Jak to się ma do poprzedniej dekady, do złotej ery rocka progresywnego, której znakiem firmowym były charakterystyczne dźwięki melotronu, mooga, hammondów itp.? Moim zdaniem kiepsko. Same kompozycje też mnie nie powalają. Taki tam typowy neo-prog. Jakoś nigdy nie byłem fanem Marillion, choć debiut nawet mi się kiedyś podobał, ale brzmieniowo to zawsze było dla mnie słabiutkie. Dla mnie dużo ciekawszą propozycją są zespoły dzisiejsze, które próbują odtwarzać brzmienie lat 70-tych. Połączenie tamtych instrumentów ze współczesną techniką nagraniową daje wspaniałe efekty. Rozkosz dla mych uszu. Ostatnio słucham np. norweskiej grupy Wobbler. Pozwolę sobie zacytować krótki opis ich muzyki. Wobbler is a norwegian old-school prog/symph rock band in the vein of PFM, (early) Genesis, Änglagård, King Crimson, Gentle Giant and so on. Lots of mellotrons, moog, hammond organ and other analog keyboards (no midi or modern equipment). Można im zarzucać brak oryginalności. Można im zarzucać wtórność. Przecież tylko odgrzewają kotlety. Można, ale po co? Ja na to mówię "piękny retro-prog" i się bardzo cieszę, że ktoś próbuje jeszcze tak grać.
  9. Włoski zespół Osanna i ich najbardziej znany (moim zdaniem najlepszy) album "Palepoli". Płyta nagrana bodajże w 1972 roku. Słuchałem wydania kompaktowego z 1999 roku i brzmiało ono fatalnie. Dźwięk kompletnie zduszony, zero przestrzeni, zamulony. Klucha. Z pomocą nadszedł japoński remaster. Dźwięk o niebo lepszy, bardziej energiczny, szczegółowy, instrumenty odnalazły swoje miejsce, pojawiła się jakakolwiek przestrzeń. To jest przykład dobrego remastera. Udało się jakoś podreperować coś strasznie skopanego. Ale to nadal nie jest przykład dobrej realizacji. Aby zachwycać się brzmieniem instrumentów i naszych domowych zestawów audio, polecam sięgnąć po "Epilog" grupy Änglagård. Ja mam dwupłytowe wznowienie z 2010 roku z przepięknym utworem bonusowym. Podręcznikowa realizacja. Mucha nie siada. Brzmi po prostu ultra-soczyście. Skandynawska robota. High fidelity.
  10. Od hi-fi do high-end

    Ja tzw. high-end rozumiem przede wszystkim jako bardzo wysoką jakość dźwięku. To w pierwszej kolejności. Z kolei wysoka jakość dźwięku często idzie w parze ze świetnym wykonaniem i ciekawym wyglądem. Nikt raczej nie zamyka doskonałych komponentów w badziewnych obudowach. A jak już mamy świetny dźwięk i rewelacyjne wykonanie, to cena raczej niska nie będzie. No i high-end gotowy. Mówię oczywiście o uśrednionym przypadku, bo różne wyjątki zawsze mogą się zdarzać. Czy konstrukcje DIY mogą spełniać takie warunki? Myślę, że tak.
  11. Dawno temu próbowałem dociążać kolumny NHT Super One za pomocą płyt granitowych o grubości bodajże 3cm. Szerokość i głębokość granitów była idealnie dopasowana do górnej ścianki kolumn, więc nie wyglądało to jakoś bardzo nieestetycznie. Wszystko oczywiście czarne, żeby się ładnie zlewało. Między kolumnami i granitami cienka warstwa BluTacka. Jeśli mnie pamięć nie myli, to robiłem ten zabieg w celu poprawienia kontroli niskich tonów i zamierzonego efektu nie uzyskałem, ale kolumny miały trochę brzydkich rys u góry, więc już zostawiłem te granity, żeby nie musieć na to patrzeć... Ja odnoszę wrażenie, że dział STEREO stał się typowo doradczy. Owszem, jest tam duży ruch, ale tworzą go głównie osoby, które szukają porad odnośnie kupna sprzętu i oczywiście doświadczeni koledzy, którzy im doradzają. Wszystkie ciekawsze dyskusje (akustyka, nasze systemy, Hi-Fi vs High-End i inne tego typu debaty) trafiają do nowych działów. To lepiej czy gorzej? Dla mnie właśnie lepiej. Łatwiej je wyłowić z morza tematów "jakie kolumny, jaki wzmak, 1000zł". Dołączam się do tego pytania. Z pewnością słyszał coś innego niż my, bo przecież nie realizował nagrania w naszym pokoju, na naszym sprzęcie i może jeszcze przy użyciu naszych... uszu.
  12. AudioWitku, bardzo ładny ten twój Ognisty Ptak! Jeśli jeszcze brzmieniowo cię zadowoli, to tylko pogratulować zakupu. Z chęcią przeczytam szerszą relację, gdy już nieco mocniej się z nim osłuchasz.
  13. Jak tam, jesteś już po zabiegu? Duże czopki były? Czekam z niecierpliwością na relację. Ja słuch mam w normie, jakiś czas temu badałem i było OK. Ale nigdy nie byłem na takim fachowym czyszczeniu. Może mógłbym mieć jeszcze lepszy?
  14. Płyty roku 2017.

    Niespełna miesiąc temu miała miejsce premiera, która pewnie ucieszyła wielu fanów rocka progresywnego. Wybaczcie, że znowu Parmenter w roli głównej, ale tym razem z zespołem. Nowa płyta Discipline jest naprawdę niczego sobie. Polecam wszystkie trzy albumy studyjne, bo brzmią znakomicie. Szczególnie "Epilog" jest rewelacyjnie zrealizowany. Dla samego brzmienia warto tego posłuchać na dobrym sprzęcie, a jak jeszcze muzyka komuś podejdzie (np. mi), to już w ogóle mamy pełnię dźwiękowego szczęścia.
  15. Coś mi słuch płata figle ...

    Też czasami zmagam się z przytkanymi uszami, normalna sprawa. Zwłaszcza latem, gdy doskwiera mi alergiczny nieżyt nosa. Zdarza się, że właśnie podczas odsłuchu sobie głęboko ziewnę, kliknie/pstryknie mi w uszach i nagle sprzęt zaczyna grać tak, jak powinien. Jest głośniej, przestrzenniej, niskie tony mocniej akcentują swą obecność. Inna bajka. Eureka. Można słuchać godzinami. Co do badania słuchu, to oczywiście wizyta u wykwalifikowanego protetyka jest nieodzowna. On zdiagnozuje ewentualny ubytek, czego nikomu nie życzę. P.S. Próbowałeś sobie kiedyś oprzeć dłonie za uszami, naciskając lekko małżowiny? To jest dopiero szok słuchowy.
×