-
Zawartość
5 325 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Adi777
-
King Crimson - Larks' Tongues in Aspic (1973) Potężna płyta, brzmiąca agresywnie, z zajebiście uwypuklonym basem, fantastycznymi solówkami wszystkich muzyków, bardzo ładnymi spokojniejszymi fragmentami, czyli przede wszystkim "Book of Saturday", ale też w "Exiles". Brzmienie przypomina The Mahavishnu Orchestra, także z uwagi na użycie skrzypiec w instrumentarium.
-
Dlaczego śmiałe? Po prostu zacząłem od nich, ale to wszystko. Akurat zgadzam się, że są słabi, typowe komercyjne granie, bez żadnych ambicji, żeby kasa się zgadzała. Wracając do tematu, jedną z moich największych fascynacji muzycznych jest bez wątpienia zespół King Crimson.
-
Nigdy nie słuchałem tego zespołu, ale może coś w końcu poznam. Muzyka, która mnie fascynuje? Sporo tego jest. Rock w prawie każdym podgatunku, jazz akustyczny, jak i zelektryfikowany, elektronika, w szczególności niemiecka, acz oczywiście nie tylko, muzyka filmowa i growa, choć tu już jest tego znacznie mniej, a także muzyka klasyczna, ale na razie jeszcze nie wgryzam się w nią, na razie. Od stosunkowo niedawna słucham też muzyki hi-hopowej, i zdążyłem poznać kilka naprawdę udanych i wartościowych albumów. Poza tym, bardzo lubię tradycyjną muzykę z różnych stron świata. Czasami trafi się też jakiś metalowy album, ale to raczej rzadkość. Słuchanie muzyki z pasją, i traktowanie jej nieco poważniej zaczęło się od utworu "Wind Of Change" zespołu Scorpions. Wcześniej raczej nie zwracałem większej uwagi na to, czego słucham i dlaczego. Internet bardzo późno zagościł u nas w domu, ale jak już miałem do niego swobodny dostęp, to zacząłem poznawać coraz więcej nieznanych mi utworów i zespołów, w tym właśnie między innymi Scorpions, ale też Dire Straits, Gans end Rołses, i wiele innych. Mniej więcej w tym samym czasie słuchałem często i gęsto muzyki filmowej, więc mam do niej spory sentyment. Obecnie rzadko do niej wracam, ale są soundtracki filmowe, które mają u mnie stałe, wysokie miejsce - przede wszystkim ścieżka dźwiękowa z filmu 2001: Odyseja Kosmiczna. Niesamowity klimat, poczucie wyobcowania, grozy, zimna, tajemnicy i wszechogromu kosmosu.
-
Szkoda, że nie zdołałem się wkręcić w tę grę. Niby wszystko na swoim miejscu. Świetny klimat, trochę pod Mafię 1, ale nieco inny, muzyka, niezła grafika w dniu premiery, świetna mimika twarzy, i ogólnie całościowy pomysł na grę, ale po kilku śledztwach zaczęła mnie gra lekko nużyć.
-
Niestety, nie było mi dane zagrać, ale soundtrack z chęcią przesłucham
-
-
Zestaw marzeń? Nie wiem, bo nie jestem osłuchany, więc nie wiem, jaki system bym kupił po wygranej w totka. Na pewno sprawdziłbym kilka kolumn, głównie aktywnych: Legacy Audio Valor System Goldmund Apologue Anniversary
-
Też mogę rozmawiać na każdy temat, nie ma dla mnie tematów tabu. Co nie zmienia faktu, że nie mam zamiaru się wykłócać z kimś, szczególnie z rodziny, na tematy polityczne, czy jakiekolwiek inne. Przedstawię swój punkt widzenia na dany temat, i tyle.
-
Nie mógłbym pokłócić się z najbliższymi o politykę. Proste. Tak ostro, rzecz jasna.
-
Wow, super? Oczekujesz oklasków? 😁 Zawsze mnie to będzie dziwić. Kłocić się, i to w rodzinie, o politykę. Niepojęte. Ja bym tak nie mógł.
-
Nie możesz spać? 😉
-
-
Raz jeszcze, bo jednak nie słuchałem wczoraj.
-
Tak, piękna Podróż 😃
-
-
W Morrowinda nie grałem. Z serii The Elder Scrolls grałem tylko w Skyrima, ale na ogół Morrowind jest lepiej oceniany.
-
Ciekawe, jaki będzie The Elder Scrolls VI. Jeśli chodzi o RPG i 2011 rok, to znacznie bardziej podszedł mi Wiesiek 2: Zabójcy Królów. Właśnie od drugiej części zacząłem swoją przygodę z tą serią. Zachwyciłem się totalnie. Wszystko siadło. Klimat, fabuła, postacie, grafika, ten brutalny świat, nawet walka, z tym niezbyt dobrze wspominanym turlaniem się. Deus Ex: Human Revolution też wyszło w 2011 roku, i też bardzo mi się spodobał, także tę grę cenię wyżej od Skyrima.
-
Tak szczerze mówiąc, to nie przypominam sobie jakichś naprawdę dobrych, rozbudowanych questów. W sensie, że te, co wymieniłeś są dobre? Możliwe też, że sporo dobrych zadań mnie ominęło. Wkurzające było też to, że sporo zadań miało fajne, działające na wyobraźnię nazwy, na przykład zbadaj legendę kogoś tam, a później okazywało się, że wszystko sprowadza się do wybijania draugirów, draugów w prawie tak samo wyglądających podziemiach. A, właśnie, co się stało z krasnoludami? To mnie akurat zainteresowało, gdy grałem.
-
Co do Skyrim. Dla mnie to jest bardzo... dziwna gra. Nie oszukujmy się, ale sporo rzeczy jest w niej przeciętne. Walki ze smokami, które miały być główną atrakcją wypadły słabo, czasami mamuta było ciężej pokonać. Ogólnie walka taka jakaś słabo mięsista, nie czuć mocy wyprowadzanych ciosów. Nie do końca przekonuje mnie też rozwój naszego bohatera, ale nie jest na pewno zły. Główny wątek oklepany, mnóstwo bezpłciowych questów, dialogi przemilczę, animacje mega słabe. Grafika pod względem technicznym też tyłka nie urywała w dniu premiery, ale pod względem artystycznym wypada bardzo fajnie. Niemniej, pomimo tych wszystkich wad, i widocznej przeciętności jest w Skyrimie jakaś dziwna magia, dzięki której gra potrafi przykuć do ekranu. Na pewno sporo z tej magii to właśnie muzyka.