-
Zawartość
5 100 -
Dołączył
Wszystko napisane przez Rafał S
-
Nie wiem czy akurat dla Ciebie to nie będzie zbyt tradycyjne. Tu jest jednak sporo klimatu Blue Note z przełomu lat 50-tych i 60-tych. Oczywiście odświeżonego Blue Note, ale jednak. Nie ma fusion, nie ma ECM ani żadnych wpływów muzyki world czy new age. Tylko stary poczciwy jazz. 🙂
-
@Grzesiek202 - podpisuję się pod słowami Marcina. 😀 Ostatnio pracuję przy dźwiękach koncertu Macieja Sikały. W składzie septetu między innymi Robert Majewski na trąbce, Grzegorz Nagórski na puzonie i Piotr Wyleżoł na fortepianie. Ogółem duża klasa i jedna z moich ulubionych płyt Sikały. Chociaż, gdybym miał wskazać tę "naj" z jego udziałem, to chyba jednak wybrałbym inny album, w dodatku firmowany przez innego muzyka. Ale to historia na kiedy indziej. 😉
-
Ciężkie kino, ale bardzo dobre. "Bracie, gdzie jesteś?" - świetny. Ten też próbowaliśmy oglądać ponownie z córką, ale chyba była za młoda (dwa lata temu miała 14 lat), bo w ogóle nie łapała klimatu. Przerwaliśmy, ale spróbuję ponownie za jakiś czas. Choćby dla muzyki. 🙂
-
Prawda, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić w drugą stronę. System "wyczynowy" ustawiony pod metal i symfonikę może traktować plumkanie i ogólnie kameralistykę zbyt sucho i beznamiętnie.
-
"Burton Fink" - tak, uwielbiam. Natomiast "To Nie Jest Kraj Dla Starych Ludzi" doceniam, ale odbieram jako przykry i przygnębiający. Zbyt dużo zła. Nie wracam do niego.
-
DAC na pewno. Ale jeśli chodzi o transport, to u mnie różnice były już marginalne. Kable potrafiły czasem więcej wnieść (szczególnie z poprzednim wzmacniaczem). Choć nie wykluczam, że gdybym miał lepszego DACa wtedy kiedy słuchałem transportów CD, to usłyszałbym większe różnice między nimi. Niestety nie miałem i nie mam możliwości szybkiego przełączania się między transportami (tylko jedno wejście koaksjalne w DACu), więc nie były to testy w rozumieniu Jarka.
-
Asia, jak to u Ciebie jest - masz dwa systemy w dwu pomieszczeniach? Sądziłem, że Arioso wyparł Brighta, a Electro Voice Gamma zastąpiły Arie.
-
A u mnie nie tak dawno podobny album, też z Beirachem, ale firmowany przez Mraza i z Billy Hartem na bębnach zamiast Jacka DeJohnette'a.
-
Widziałem pierwsze 3 sezony. Każdy to praktycznie oddzielna historia rozgrywająca się w innych czasach (choć są wzajemne odniesienia, zwłaszcza między pierwszym i drugim sezonem). Żaden nie powtarza fabuły filmu, nie pamiętam nawet czy są jakiekolwiek łączniki poza lokalizacją akcji. Chyba pierwszy najlepszy (polecam). Na pewno stylistycznie najbliższy filmowi. Drugi też udany (świetny wątek bohaterki granej przez Kirsten Dunst). Trzeci już słabszy, nierówny, choć ma swoje momenty. Czwarty odpuściłem ze względu na najsłabsze recenzje i niewielki związek tematyczny z resztą.
-
Czepiasz się. Chodziło mi o to, ze Mariusz ma racje co do zasady: nie ma sensu drążyć tematu, brak wykrytych różnic w konkretnym teście nie znaczy jeszcze, że ich w ogólności nie ma. Jestem ostatnia osobą, która podważałaby którykolwiek z powyższych testów. Nawiasem mówiąc, istotny jest jeszcze materiał muzyczny i jego jakość dźwiękowa. Ja niektóre zmiany w swoim torze słyszę tylko na wybranych płytach.
-
Na ten brak podbicia górnego basu pewnie ciężko coś poradzić, Ale, jeśli chodzi o to wyeksponowane przejście średnicy w soprany (częsta sprawa), to tutaj problem mógłby rozwiązać dobry DAC na drabince rezystorowej, np. Denafrips Pontus II, który zachowałby otwartość systemu, a jednocześnie utemperował ten irytujący podzakres. Mówię czysto hipotetycznie - nie namawiam Cię na rewolucję w torze i powrót do Shanlinga.
-
Jarek, procedura to jedno, a tor - drugie. Mariusz miał rację. Dobrze, że są dwie opinie. Dzięki temu wiemy, że różnice mogą, ale nie muszą być słyszalne i trzeba (jak zawsze) samemu posłuchać, żeby wiedzieć, czy warto wydać pieniądze. Znamienne jest to, że ani Wojtek ani Arko nie podważają wartości odsłuchu i wniosków tego drugiego.
-
W ramach edukowania starszej córki i zasypywania przepaści międzypokoleniowej wczoraj obejrzeliśmy "Fargo" - klasyk braci Coen z 1996 r. Frances McDormand, Willliam H. Macy i Steve Buscemi - wspaniałe trio. Oglądałem po raz trzeci (raz na dekadę), za każdym razem bardziej mi się podoba. Ani jednej zmarnowanej czy niepotrzebnej sceny.
-
@Q21 i @Piotr Sonido dobrze Ci radzą. Kiedyś ja i mój kumpel kupiliśmy sobie pierwsze prawdziwe zestawy audio. On z Atollem In100, ja z CXA81. On jest z tym Atollem do dziś. Ja pozbyłem się CXA81 po pół roku. Niby oba są budżetowe i dobre w swojej klasie, ale Atoll ma zdecydowanie więcej charakteru. 🙂
-
Masz dobry gust. 😉 Dla mnie ZZ Top to właśnie te wczesne - bluesowe. Potem jeszcze "Rhytmeen" i "La Futura", chociaż brzmieniowo to już nie do końca to. A okresu MTV nie dzierżę. Tzn. nie przeszkadzał mi ten kiczowaty image i teledyski, tylko automaty perkusyjne itd. Jethro Tull w zasadzie wszystko do "Stormwatch" odbieram pozytywnie, może poza "A Passion Play", które wypada blado na tle kultowej poprzedniczki. A z późniejszych dość lubię "Roots To Branches", szczególnie finałowy "Another Harry's Bar".
-
Oj, to ja. Nie przyznaję się już do tego ile mam płyt, które czekają na „najbliższe później”. Niektóre wciąż w folii.
-
@J4Z Zgoda, mój błąd. Najmocniej przepraszam początkujących widzów serialu. A teraz, proszę - załatwcie mi tego bana na minimum tydzień. Będę miał więcej czasu na pracę i dla rodziny. 😉
-
@J4Z Poważnie? Przecież kto miał już obejrzeć, to obejrzał. Poza tym, odejście pewnych postaci jest od początku oczywiste. Szczególnie jeśli aktorzy robią większą karierę i grają gdzie indziej (również w produkcjach kinowych).
-
Jak się ma tyle płyt, to zwykle jest sporo jeszcze nie przesłuchanych i ochota, żeby je skonsumować. A czasem nawet presja psychiczna, żeby je poznać, póki człowiek jeszcze dobrze słyszy. 😉 Im większa kolekcja, tym więcej słucham nowych zakupów i rzadziej wracam do staroci. Chyba, że przy testowaniu i wymianach sprzętu - wtedy oczywiście wracają do łask, bo można na nich polegać i na nowo odkrywać. 🙂
-
Dla mnie ten serial skończył się dość szybko - wraz ze śmiercią Shane’a, chyba najciekawszej postaci, w dodatku świetnie granej przez Jona Bernthala.
-
Jesteśmy po pierwszym odcinku. Bardzo przyjemne i poprawia nastrój.
-
Xavian Corallo Exclusiva vs. moje Canto (mini porównanie)
topic odpisał Rafał S na Rafał S w Nasze testy
Dobrze pamiętasz, to ja Cię nękałem pytaniami, na które cierpliwie i wyczerpująco odpowiadałeś (na temat Ambry i kolumn manufakturowych). Mój obecny wzmacniacz i DAC dają mi razem otwarcie góry i spory zapas sopranów. Pod tym względem powinny sobie poradzić z Ambrą. Mam też niezłą kontrolę basu, więc i na dole powinno być ok, szczególnie, że rzadko słucham głośniej. Nie wiem, jak będzie na średnicy - czy Ambra gra większym wypełnieniem niż Corallo - przekonamy się. Tak, słuchałem Gato Amp 150 ze swoimi Canto. Prawie go kupiłem. Miał lepszą separację instrumentów i scenę w głąb niż mój Haiku SOL Indigo. Ostatecznie wybrałem Indigo dla otwarcia góry, większego wypełnienia i mocniejszego basu.