Skocz do zawartości

BlaBla

Uczestnik
  • Zawartość

    552
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez BlaBla

  1. Ależ to jest płyta! Nie słyszałem jej od lat .... Zaskakuje niezwykłym kontrastem między jej artystycznym wyrazem - nastrojowym, czasem podszytym subtelnoscią (Pilots), a czasem silnym niepokojem (Human) a z drugiej strony sposobem prezentacji - bardzo bezpośrednim, wręcz ofensywnym! Rok 2000. To było pół mojego życia temu...
  2. Ogłoszenie aktualne
  3. Duet Mono i ich jedyna chyba plyta, a szkoda. Klasyka trip hopu, nu jazzu czy chilloutu.... wszystkiego po trochu. I niech nikt nie mówi, że nie zna, bo Life In Mono słyszał na pewno każdy. Wytwórnia Echo, wydanie poszerzone, 1998. Świetnie nagrane....
  4. Tak, to prawda. ATH nie dla każdego brzmieniowo. Audeze lcd-x zachwycaly mnie na początku, grały troche jak kolumny, dużą głębia, bardzo fajnie. Po dłuższym czasie brakowało mi jednak pewnej doslowności, nawet nie umiem tego opisać. Zrozumiałem, że nie szukam sluchawek brzmiacych jak kolumny tylko grających wprost i dużym, wręcz ostrym detalem. Może dlatego, że slucham cicho? A może tak po prostu lubię. No i nie dalem rady tym sluchawkom fizycznie. Dosłownie. Codziennie mnie kark bolał od tego dźwigania 😉. I nie dało się używać okularów niestety.
  5. @soberowy niby ta plyta znana, popularna, zajechana itd ale przecież i tak zmusiła mnie do krótkiego śledztwa 😎... Nigdy nie zwróciłem uwagi na adnotację "All songs: 1991 Creeping Death". Co to niby znaczy? Wiemy, ze plyty Metalliki powstawały pod szyldem Megaforce, potem Elektry (wydania amerykańskie)/Vertigo, potem Blackened ale to...? Na moich płytach znalazłem Creeping Death Records. Był to wydawca, reprezentujacy prawa autorskie zespołu w ASCAP (ichni ZAIKS) do czasu wyjścia z tej organizacji i założenia nowego wydawnictwa Blackened, ktore do dziś trzyma ich prawa autorskie. Ciekawe, że Creeping Death Records wymieniony jest np na plycie Alice In Chains MTV Unplugged. Nie mogłem dojść do tego, bo na Discogs cześć informacji została usunięta!!!! Kurcze i zrobiło się ciekawie 😁..... dla mnie (załączam autentyczny zrzut z ekranu). Ponieważ mam tę płytę udało sie ustalić, że w jednym z utworów Alice, wykorzystano Enter Sandmana, co w książeczce zostało wydrukowane - stąd Creeping Death Records jako właściciel praw! Niewyjaśnione pozostaje dlaczego w Discogs, ta informacja jest wymazana. Na pewno na żądanie właściciela praw, ale w jakim celu nie wiem. Emocje jak na grzybach 😂.
  6. Ta płyta od lat mi się plącze w Tidalu - raz na tak, raz na nie...., raz już prawie kupuję, by jednak wyrzucić z ulubionych... 🤪 Ponieważ Charlotta wydała nową płytę, znowu mi się odświeżyła i chyba tym razem trafiła prosto w serce...😂. Piosenka If I Could wydaje mi się jakaś taka znajoma, że jestem w szoku czytając, że to ona jest autorką - przysiągłbym, że to kower! Maniera śpiewania troszkę w stylu Lany Del Ray ale muzyczna aranżacja jakby bardziej osadzona w tradycyjnym brzmieniu. Wokal taki bezpośredni bardzo, jakby śpiewała sam na sam...🤭. Na słuchawkach brzmi to baaardzo fajnie. Dobre towarzystwo - Badbadnotgood. W sumie taki samograj, nie wiem co ja właściwie miałem do tej płyty?
  7. Nie. Raczej ADX3000. Jednak to jest moje granie. Od lat używam AD900X i one ciągle zostają, a kolejne słuchawki przychodzą i odchodzą. Te 900-tki mają oczywiście swoje braki, w dodatku trzeba lubić ten styl grania ale ja go lubię. Jak dodam do tego nadzwyczajną wygodę, to z tego równania wychodzi mi ADX3000 😂.
  8. Dwa zdania o Meze 109 Pro Są to wyśmienite słuchawki!!! Do jazzu....☝️ Brzmią bardzo realistycznie, głębia kontrabasu jest idealna, wyróżnienie stopy niezawodne, a zarazem jest detal, idealnie rozlokowana scena. Nie ma ani ostrości, ani zmulenia. Grają bardzo, bardzo przekonująco, bo realistycznie. Talerze są świetnie zniuansowane, to samo dotyczy tomów, wokale ani bardzo bliskie ani oddalone - w sam raz. Bas aż drży ale nie od bardzo niskich częstotliwości tylko jest to takie sceniczne wibrowanie. Super. Scena na 3 różnych wzmacniaczach budowana podobnie - nie nazbyt szeroko, nie gdzieś za uszy, za plecy - lekko z przodu, nie bardzo szeroko, no tak w sam raz. Zachowana jest głębia, nie grają wszyscy w rządku. Jednym słowem do jazzu super, polecam. Bardzo naturalne, realistyczne granie. Daje przyjemność z całości, jak i pozwala na analizę instrumentów, detali. Do rocka, ostrzejszej muzyki oraz symfoniki - chyba nie za bardzo. To co w małych składach jazzowych jest zaletą, w dużych składach symfonicznych i chóralnych (Mozart - Requiem) oraz w rocku (RHCP, Faith No More) i w ogóle wszędzie tam, gdzie mamy bardzo duże zagęszczenie dźwięków (Błoto) staję się ciężarem. Meze jakby starały się za wszelką cenę przekazać wszystko i robi się za ciasno. To jest właśnie to określenie - za ciasno. Orkiestra i chór nie mają w ogóle przestrzeni, koniecznej przecież żeby to wybrzmiało. To samo w złożonych układach rockowych. O ile jeszcze w RHCP jakoś by to dało radę, to już FNM brzmi średnio - tam jest za dużo gitary, bębnów, basu a na to jeszcze rozbudowane klawisze i Mike Patton tak trochę się przebija. Mogą się jeszcze sprawdzić w elektronice, bo mi to dobrze zabrzmiało. Gęsty bas, z dobrym fundamentem, mnóstwo detali, trójwymiarowość. Tak, do elektroniki spokojnie też. Jedno bardzo ale to bardzo ważne zastrzeżenie!! Piszę o Meze 109 Pro używanych do wielogodzinnych sesji w pracy na niskim poziomie głośności. Gdy rozkręcimy Midlife Crisis mocniej to jest moc, jest wygar i siła, jest równowaga, głebia, wszystko. To samo chór Mozarta - jak mu się odkręci volume, to jest przestrzeń, jest światło. Ale ja szukam słuchawek do cichego słuchania, a wtedy Meze sprawdzają się w jazzie, może elektronice. Jednak również tam po dłuższym słuchaniu przekaz okazuje się zbyt jak dla mnie bezpośredni, wole jednak prezentację lżejszą, mniej dosłowną. Parę słów o estetyce i ergonomii. W necie wyglądają super, na żywo o wiele gorzej. To co jest drewnem orzechowym oczywiście jest nim rzeczywiście ale wygląda na tani plastik, wstawki z mosiądzu (albo w takim kolorze) na żywo wyglądają jak tania biżuteria z odpustu. Wykonanie, tzn. jakość, spasowanie, kable, wtyki itd bez zarzutu - top, żadnych uwag ale materiały, mimo iż najwyższej jakości, zaprezentowane są słabo. Regulacja paska bardzo pomysłowa ale po godzinie, dwóch nie zapominamy o słuchawkach, również z powodu padów. Sąd duże (większe niż się wydaje na zdjęciach) i spokojnie obejmują uszy ale jednak nacisk na głowę, mimo iż niezbyt duży, cały czas jest wyczuwalny. Parę godzin raczej ciężko wysiedzieć. Oczywiście wspomnienie Audeze zmienia tę perspektywę, bo to słuchawki mordercze do noszenia na głowie. Z drugiej strony od lat korzystam z najlepszych pod względem ergonomii słuchawek jakie kiedykolwiek miałem - ATH. Meze 109 zatem wracają.
  9. Ciekawa i nieoczywista estetycznie muzyka - jazz, elektronika, ambient, folkowy posmak, chóralno-klasyczne bity😂... Dużo niuansów, raczej na słuchawki 👌Nowość -6 lutego
  10. Może się okazać, iż one wszystkie są śliczne tylko na fotkach, jak wszystko w necie... 😉. Meze 109 to śliczności, a w realu jakoś to inaczej wygląda... Szlachetne drzewo orzechowe obrabiane 45 dni... wygląda jednak jak tani plastik. Słowo - gdybym nie wiedział, że to drewno, nie wpadłbym na to. Ma miejsce chyba jakaś fetyszyzacja planarów, tak jakby były gwarancją najlepszego brzmienia. No może tak - ale nie dla mnie. Po przygodzie z Audeze wracam definitywnie do dynamików ale czy kolejnymi będą Meze 109 to nie wiem.
  11. BŁOTO w Blue Note Jazz Club JAZZ AROUND PRESENTS Błoto: We Remember J Dilla Tak się złożyło, że dzień po dniu byłem w BN. Wczoraj zaniżałem średnią wieku, a dziś ją bardzo zawyżałem. O zespole Błoto nie będę pisał - kto zna, ten wie, kto nie zna, ten sobie doczyta, poslucha. Dzisiejszego wieczoru Błoto zagrało muzykę jednak trochę inną niż na swych płytach ale w swoim stylu. Błoto zagrało muzykę jakiej nigdy jeszcze nie słyszałem, muzykę przyszłości, muzykę, której twórcy nie znają granic wyobraźni i pomysłowości. Jestem w szoku. Uwierzcie, jestem na koncertach różnych, często i gdzie się da, od Strzeszynka, po Mexico City, od metalu po filharmonię, od kameralnych salek po wielkie festiwalowe błonia.... czegoś takiego nie słyszałem. Czterech ludzi, kilka instrumentów, kilometry kabli, niezliczona ilość przystawek, przetworników i sam nie wiem czego... Kunszt muzyków, nieokiełznana fantazja, brawura w wykonaniu, swoboda na scenie, dźwięki jakich nie znałem i nie próbuję nawet zaszufladkować. Slyszy się czasem, że muzyka dotarła do kresu swej historii, że wszystko było, że juz wszystko słyszeliśmy. To nieprawda!!! Miejsce pracy Latarnika... Cudo!
  12. Komeda w bardzo współczesnej interpretacji. Latarnik (Marek Pędziwiatr) i spółka pojawiają się w różnych wcieleniach - tu jako EABS (Electro - Acoustic Beat Session), niedawno Latarnik wsparł Skalpel na serii jubileuszowych koncertów m.in. na Zamku w Poznaniu, ma też solowy projekt (plyta Marianna), a dziś wieczorem w Blue Note, EABS wystąpią jako Błoto czyli bardziej improwizująca (ale wciąż elektro) twarz młodego, polskiego jazzu. Myślę, że Komeda byłby zadowolony z takiej interpetacji. Dużo tu energii.
  13. Czytać o Meze 109 nie muszę, bo już u mnie są. Może jutro napiszę dwa zdania.
  14. Wczoraj rozmawialem z dźwiękowcem po koncercie w Blue Note. Zadałem mu pytanie, które mnie nurtowało od długiego czasu - czy podczas realizacji koncertu nagłaśniane instrumenty/wokale panoramuje się czy nie? Odpowiedź była bardzo prosta i rzeczowa. Z nielicznymi wyjątkami instrumenty są nagłaśniane zawsze w trybie MONO, przez to zawsze idą na wszystkie głośniki identycznym sygnałem. Skutek jest taki, że nie możemy usłyszeć gitary z lewej a wokalu z prawej itd i to bez względu na rodzaj i liczbę głośników na scenie. Siedząc z lewej przy głośniku słyszelibyśmy w innym razie tylko gitarę, a wokalisty z prawej wcale. Wyjątkiem jest np perkusja - tu oprócz serii mikrofonów przy poszczególnych instrumentach (mono) mamy zawsze dodatkowe dwa mikrofony dynamiczne, które zbierają cały dźwięk perkusji w trybie STEREO. Wyjaśnił, że wtedy jest możliwość "ustawienia" perkusji w panoramie np z prawej. Ale, że on tego nie robi. Jeżeli zatem słyszymy na koncercie gitarę z lewej a bas z prawej, to nie dlatego, że fale akustyczne tak się rozchodzą - to czyste złudzenie sluchowo-optyczne, autosugestia mózgu: widzę gitarę z lewej, więc z lewej słyszę dźwięk. To nieprawda. To co słyszymy w domu, to natomiast efekt innego zabiegu, masteringu, który jest bardzo żmudny a zarazem ma istotny wpływ na sposób odbioru muzyki. Np właśnie przez budowanie wrażeń scenicznych, których nie widzimy, więc musimy dostać sugestię dźwiękową. Miłej niedzieli.
  15. Wiesław Prządka New Musette Quartet w Blue Note Jazz Club Poznań. Wystąpili: Wiesław Prządka – akordeon, bandoneon Marek Piątek – gitara Zbigniew Wrombel – kontrabas Andrzej Mazurek – perkusja, instrumenty perkusyjne gość specjalny: Jacek Kotlarski – wokal Trochę przypadkiem, trochę przy okazji, znalazłem się znowu w poznańskim BN. Muzyka nie do końca w moim klimacie ale w sumie było przyjemnie, klubowo, na poziomie, jakość wykonania bez zarzutu. Oprócz kliku standardów (Sinatra, Piaff) oraz muzyki filmowej, oczywiście klasyka akordeonu. Obok kompozycji własnych, w roli głównej przedstawili Richarda Galliano, twórcę gatunku, od którego nazwę zapożyczył zespół - New Musette. Brzmi obco ale po brzmieniu znanych utworów każdy się zorientuje o jaki klimat chodzi. Dodatkowo super przeboje Astora Piazzoli w tym oczywiscie Liber Tango. W dziale "czego sluchamy" padają czasem pytania o muzykę akordeonową. Tu chyba jest jakaś podpowiedź. I z gościnnym udziałem wokalisty
  16. Na sobotę takie coś może... Czy to retro soul jak sugeruje Roon? No raczej neo, a nie retro...😁. Brzmi świetnie. A jak ktoś przy sobocie musi wsiąść na szmatę i odkurzacz , to już w ogóle, bo na słuchawkach to rewelacja. Miłej soboty wszystkim skazanym na roboty przymusowe przy konserwacji powierzchni płaskich 🤣.
  17. Zestawienie bardzo fajne. Na mnie jednak nie możesz liczyć - z zasady nie słucham składanek, kompilacji, playlist itd. Szukam inaczej. Ale dla tych co nie wiedzą od czego zacząć poznawać te gatunki, propozycja świetna.
  18. O ile się nie mylę ta załadowana płyta ma 41 lat...., a kiedyś wydawało się, że one nie przetrwają kilkunastu lat użytkowania. Gratulacje.
  19. BlaBla

    Transport CD

    Dzięki za poradę ale już dalej nie szukam. Przynajmniej na razie. Po prostu miałem do czynienia z kablem, to o nim napisałem.
  20. BlaBla

    Transport CD

    Nie chcę zaczynać kolejnego wątku o kablach, zwłaszcza, że piszę o konkretnych modelach w konkretnym systemie ze źródłem w postaci transportu cd. Konkretnie coax łączący Atolla z DAC - do tej pory Mogami HD 2964. Porównałem 3 kable (przy czym jeden tylko jako ciekawostkę, trochę drogi): TCI Adder 2 oraz bardziej rozwiniętego brata Adder 2 SE, a ciekawostką był HiDiamond Silver Digital. Adder 2 wyraźnie poprawił jakość, wersja z SE może ciut dołożyła, a może nie - tu wiele zależało od plyt, raz słychać było spory skok w górę na obu, a czasem nie bylo zbyt duzej różnicy do Mogami. Żeby zobrazować co się poprawiło konkretnie, a więc o jakiej skali mówię. Uwydatnilo się źródło basu (kontrabas, stopa) - nie ma wiecej masy, nie jest niżej, po prostu lepiej, realniej brzmi instrument. Z drugiej strony szmer i szelest, błysk talerzy nie kończył się (u Erskine'a trwał nieprzerwanie) oprócz tego tła pojawiło się też subtelne uwydatnienie najlzejszych uderzeń. Scena bez zmian, natomiast zwłaszcza na Adder 2 SE generowane były całe masy alikwotów, zwłaszcza gdy grały talerze, wibrafon czy elektro piano. Nie każdy to lubi, ja tak. Czy to dużo? W dobrej jakości nagraniach o dużej naturalnej separacji instrumentów np jazz, to sporo, w graniu ostrym (np Faith No More) oraz słabych realizacjach (J.L.Ponty Enigmatic...) słychać to ledwo ledwo. Ciekawostkę tj HiDiamond dostałem do porównania, więc posłuchałem namiastki hajendu (przynajmniej jak na mój portfel). Nie wiem co uzasadnia cenę 1600 zl za metr tego kabla. Nawet w porównaniu do optyka z MediaMarkt nie było różnicy. Nic, zero, null... Rozumiem, że płaci się za wygląd i naprawdę świetną nazwę.... A TCI spoko. Jeden zostanie. Adder 2 cena 360 pln, Adder 2 SE cena 650 pln. Mogami HD chyba 120 pln... Optyk noname ok 40 pln, HiDiamond Silver Digital - 1650 pln. Konkludując TCI Adder 2 (SE) polecam.
  21. Spotkanie elektro piano (Kuhn) i bardzo lekko granych talerzy (De Johnette).... No bardzo... Koniecznie!
  22. Mistrz subtelnego grania na perkusji. Płyta nagrana na bardzo bliskim planie, skutkiem czego elementy perkusji słyszymy nie tylko od lewa do prawa ale z pełnym pozycjonowaniem. Zachowane jest realne umiejscowienie talerzy i bębnów, doskonale oddana mechanika gry jak choćby sięgnięcie ręką do talerzy, co jest wręcz namacalne, bo słychać je wyraźnie bliżej niż werbel, ten gra tam gdzie jego miejsce, tj pośrodku ale cofnięty względem tomów, a talerze wibrują powyżej i jest ich zapewne 5 - 6, każdy słychać w najdrobniejszym szczególe. I takie płyty lubimy 🫠. Peter Erskine, ECM 1657.
  23. Ale temat i pytanie dotyczą 109-tek właśnie, więc Twoja wypowiedź była nie na ten temat, to chyba oczywiste. Tym bardziej dziwił jej miażdżący ton. I tyle, w temacie....😉.
  24. "Sześcioksiąg" Paula Motiana, część pierwsza - Conception Vessel.
  25. 🏆🏅🎖️ Wisienka na torcie. Dywanik robi robotę...👌
×
×
  • Utwórz nowe...