Skocz do zawartości
RoRo

Kolumny CHARIO...

Recommended Posts

Gość
Opis tak plastyczny i piękny jak Sonnety. Miałbym małą sugestię- zanim sprzedasz Pioneera (mam, więc wiem) to sprawdź czy napewno następca jest lepszy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A kogo mógłbyś urazić takim wpisem? Wyczuwam nutkę sarkazmu. Ale to naprawdę niepotrzebne. Piękny opis z zachowaniem zasad kultury.
W przeciwieństwie do wpisów w innym wątku.
Czyli jednak można. Gratuluję.

Jeśli pokazałeś tył kolumn z podłączonymi kablami w bi-wiringu, to napisz jakie masz okablowanie. To także ciekawe.

I rzeczywiście przed sprzedażą tego czy innego elementu warto go bezpośrednio porównać z następcą. Bo czasem coś droższego i potencjalnie lepszego nie zawsze tak gra jak byśmy sobie tego życzyli, jak lubimy. A to przecież najważniejsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie ma w mojej wypowiedzi nutki sarkazmu. Zawiłości językowo-kulturalnych nie chcę rozwijać, bo nie uśmiecha mi się ponowne usunięcie z forum. Jest mi tu bardzo dobrze z wielu powodów, m.in. ze względu na twoją osobę icon_smile.gif
Kable, którymi płynie sygnał z Luxmana do Chario, to czterożyłowe Wireworld Oasis 7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Opis tak plastyczny i piękny jak Sonnety. Miałbym małą sugestię- zanim sprzedasz Pioneera (mam, więc wiem) to sprawdź czy napewno następca jest lepszy...



CD Pioneer mnie zraził w pierwszym kontakcie, gdy współpracował ze wzmacniaczem Pioneer A07.
Za dużo w muzyce było koloru żółtego, białego, błysków flesza i zimnej wody. Słuchając, troszkę się czułem jak późną jesienią, w składzie z kamieniem nagrobkowym.
Po podłączeniu CD do mojego Luxa, zrobiło się lato, a skład z kamieniem zarósł soczystą zielenią i kwiatkami. Właściciel składu dodał do oferty drewno dębowe i bukowe. Jest dobrze, ale wiem, że może być lepiej icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak na marginesie, Pioneer A 07 niestety nie jest urzadzeniem, które dostarcza dobry dźwięk . Zbudowany bardzo dobrze, czysto technicznie i wizualnie można powiedzieć "majstersztyk". Jednak brzmieniowo jest tak sobie.
Można spróbować różnych konfiguracji, aczkolwiek nie jest wzmacniaczem "odwdzięczającym" się za naszą cierpliwość. . . O czym się przekonałem. Oddałem mojego 07 koledze, który zresztą szybko się go pozbył.

Dla zobrazowania sytuacji jest ich kilka na pewnym portalu aukcyjnym, lecz "wiszą" kilka dobrych miesięcy.

Model 09 jest znacznie lepszy, dźwięk na wyższym poziomie. Moim zdaniem nie ma porównania między tymi wzmacniaczami.

Pozdrawiam serdecznie,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Miles potwierdza się, to co wcześniej pisałem. Chario są wrażliwe na ustawienia i oczywiście na zastosowane kable.(...)
Ze srebrnych kabli głośnikowych polecam Van den Hul The Wind.




Cytat

Nie, ja mam miedź posrebrzaną QED Silver Spiral
To świetne kable, bo trzy najważniejsze parametry- oporność, inducyjność i pojemność są niskie.



Panowie, czy możecie tak od siebie podać trochę spostrzeżeń na temat ww. kabli? Co podkreślą, co utemperują, a może są jak otwarte okno i co poda wzmacniacz to trafi do kolumn? Obydwa - VDH jak i QED to posrebrzana miedź, a tak z fizycznego punktu widzenia wydaje mi się, że takie połączenie to rozsądna koncepcja - na logikę połączenie różnych przewodników zawsze poszerzy przenoszone spektrum dźwięków. Gdzie miedź nie da rady tam srebro pomoże i na odwrót. Tylko nie wiem czy w audio taka chłopska logika to się w ogóle sprawdza...

Co do ustawienia kolumn to większych eksperymentów nie robiłem - nie jestem typem pilnego badacza. Raczej zaliczam się do roztargnionych lekkoduchów. Działam na czuja. Jednak chcąc nie chcąc dokonuję ostatnio przypadkowych odkryć w materii prawidłowego ustawienia...słuchacza. Przypadek z niskimi tonami który opisałem kilka postów wyżej, (cyt.: " Przy odległości 200 cm kontrabas brzmiał dość obficie, dość miękko, dość nisko...czyli ogólnie "dość" dobrze. Gdy cofnąłem się w głąb okazało się, że dodatkowe 120 cm zrobiło kolosalną różnicę: choć tego nie oczekiwałem, do moich uszu poczęły dobiegać znacznie niższe dźwięki! Ale to na prawdę dużo niższe! Ponadto w parze z niższym zejściem pojawiła się jakby większa twardość wybrzmień kontrabasu.") - to pikuś, bo przecież wiedziałem, że niskie tony różnicują się znacznie w zależności od posadowienia kolumn, słuchacza itp. Tyle że w tym przypadku doświadczyłem tego bardzo konkretnie i w dużej skali. Było to czytelniejsze niż bym tego oczekiwał, ale nie szokujące.
Natomiast wczoraj przeżyłem jednak szok akustyczny. W zasadzie to co napiszę nadaje się do wątku specjalistycznego dotyczącego akustyki, ale że takowego nie widzę, to napiszę tu -wszak grały Chario icon_biggrin.gif

A było to tak.Przed łykendem otrzymałem płytę która budziła u mnie spore emocje i oczekiwania: J.S.Bach Sonaty i Partity na skrzypce solo w wykonaniu japońskiej skrzypaczki Midori. Powinienem o tym napisać w którymś z wątków muzycznych? Tak, miałem taki zamiar. Myślałem, że w pierwszej kolejności opiszę ten album w wątku "Muzyka klasyczna", a jak będzie super brzmienie to nawet w wątku opisującym najlepsze wydawnictwa. W piątek i sobotę nie było warunków do uroczystego słuchania takiej muzyki, zasiadłem więc w niedzielę. Na sofie ścisk: swoje miejsca zajmowali już młodszy syn i żona, więc rozepchałem się ile się dało by zdobyć gdzieś z boku miejsce siedzące i pilotem uruchomiłem nagranie. Zabrzmiały skrzypce i...zdębiałem. Słychać bardzo wyraźnie szum tła! Głuchy,niski szum przykrywany w większym lub mniejszym stopniu przez instrument - to już zależało od tego, jak głośno w danym momencie grała solistka. Znacie ten rodzaj szumu - wystarczy przytknąć do ucha morską muszlę (co zapewne każdy z Was nie raz czynił w dzieciństwie). Może to być również odgłos słyszanego z dużej odległości wartkiego potoku, morza, wiatru hulającego w kominie czy ewentualnie szum pracującego gdzieś w oddali zakładu przemysłowego. Wreszcie szum który słyszymy na nagraniach które zostały zgrane z bardzo starych, archiwalnych nośników. Wtedy realizator dokonujący remajstera często musi "wyciągnąć" do przodu słabo słyszalne dźwięki co pociąga za sobą wysokie szumy nagrania. Jednak w tym przypadku to nie nagrania archiwalne, lecz całkiem współczesne! Myślałem że może słyszę zmywarkę pracującą w kuchni, ale zatrzymanie odtwarzacza zatrzymało szumy...Zatem nie ma wątpliwości: spaprana realizacja! No ale jak to możliwe? Zacząłem studiować książeczkę: kto,jak i gdzie to nagrywał. Zbyt czułe mikrofony? Rozważałem reklamację płyty. Zapytałem żonę co o tym myśli, a ona nic nie słyszy,a przecież szumi jak nie wiem co! Doczekałem do końca krążka, i jeszcze postanowiłem zrobić mały test z inną płytą - wszak sprzęt na którym słuchałem gra u mnie zaledwie od trzech tygodni, może to wzmacniacz? Sięgnąłem po ten sam repertuar, tym razem w moim ulubionym wykonaniu Krzysztofa Jakowicza, odpalam płytę - pięknie gra, nic nie szumi! No to jeszcze raz ostatni z powrotem Midori (rodzina rozpierzchła się po domu - ojciec zwariował), Japonka zaczyna grać i ... szumu brak! Zaraz zaraz...teraz siedzę po środku, modelowo znaczy się, wcześniej to miejsce zajmowała żona (spryciara!).a ja siedziałem lekko z boku. Niby nic, ale... Miejsce na środku oprócz tego,że znajduje się centralnie między kolumnami ma dodatkowo za sobą firankę zakrywającą wnękę okienną, kwiatki na parapecie itd. Patrzę na miejsce z boku które wcześniej zajmowałem, a tam za głową goła ściana, a ponadto obok sofy, na wysokości uszu ikeowski regał z segregatorami stojący na blacie stołu robiącego za biurko. Tak więc dostawiając niedawno ten niewielki regał, stworzyłem w pokoju dodatkowy narożnik... Tak, narożniki w pomieszczeniach są wredne. Jeszcze raz przesuwam się do kąta celem potwierdzenia hipotezy -i to jest to :szumi jak cholera! Żeby stereofonia kulała, żeby bas dudnił, żeby wysokie były nieczytelne, to bym się specjalnie nie zdziwił. No ale szumy?
Wybaczcie ten przydługi wywód z innej beczki, ale czasem się człek musi wygadać icon_confused.gif

P.S. To może jednak zrobimy wątek dotyczący akustyki,tylko nie wiem w którym dziale takowy umieścić. Może w sąsiedztwie wątku poświęconego kablom?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mnie też Twoja Milesie "księga przypadków" się spodobała. Pochwalę i to, że próbujesz zgłębiać problem, co da efekt sonicznie lepszy i to za znikome pieniądze najczęściej. Pytasz czy my słyszeliśmy co Ty opisałeś... Ja nie, ale to nie oznacza, że kiedyś nie usłyszę. Jednak zauważam u siebie, że w zależności od tego gdzie przebywam- na środku lub z boku to jedne częstotliwości się wzmagają a inne degradują. Wydaje mi się to normalne w sytuacji gdy większość ustrojów lub meble są bardziej rozpraszaczami niż pochłaniaczami.

A teraz odpowiem na pytanie o kable- QED... Są chyba wystarczająco neutralne by zapomnieć, że istnieją. Większy wpływ (wierz mi!) mają kable zasilające.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wpszoniaku, w przeciągu paru dni drugi raz czytam na naszym Forum Twoje twierdzenie, że kable zasilające mają większy wpływ na dźwięk niż kable połączeniowe. Przyznam, że to dla mnie większa rewolucja niż w swoim czasie heliocentryczna teoria Mikołaja Kopernika...może dlatego, że za ruch ziemi wokół słońca nie ja płacę rachunki, a za kable i owszem...

Czy Ci wierzę? Cóż, jesteś bardzo wiarygodnym audiofilem, bo zawsze słuchasz muzyki, a nigdy dźwięków! - co stwierdzi każdy czytający Twoje posty. Wiesz, jak audiofil ma wszystkiego pięćdziesiąt płyt, w tym połowa to samplery audio a druga połowa to elektronika, a instrumentów na żywo słuchał ostatnio podczas szkolnej wycieczki do filharmonii...to takiemu nie wierzę! (Od razu wyjaśniam, że nie odnoszę się do nikogo z osób poznanych na tym Forum.)

Zatem czuję się lekko zdruzgotany zważywszy, że właśnie kupiłem wzmacniacz wymagający trzech kabli zasilających!! No co ja nawyrabiałem...
W stosunku do zwykłego wzmacniacza potrzeba mi -by sprawnie napędzić swoje Chario- dwóch dodatkowych interkonektów oraz dwóch dodatkowych kabli zasilających. Po co więc kupiłem tą "dzielonkę"?? Cóż, poniosło mnie nieco...Dlaczego? - zapytacie. Wszak nie raz i nie dwa wtopiłem już kasę na audio. Jak więc dałem się podejść? Odpowiedzi są dwie. Po pierwsze, ten wzmacniacz ma potencjał by grać przepięknie muzykę. Jestem tego pewien, bo słyszałem zalążki czegoś wspaniałego! Po drugie, odniosłem wrażenie, że poprzedni - bardzo sympatyczny - właściciel, nie wykorzystuje muzycznego potencjału tego sprzętu, a jedynie mocowo - dynamiczny. Czułem się więc w moralnym obowiązku odkupić ten sprzęt by grał muzykę!
Zrozumcie, usprawiedliwcie mnie, rozgrzeszcie.

No ale ale, chwileczkę: skoro zasilanie ma tak przemożny dźwięk na to co słyszymy, to co będzie wyrabiał ten wzmacniacz, jak każdej z sekcji z osobna zapewnię źródło czystego, pysznego, nieograniczonego prądu? Przedwzmacniacz osobno, każda końcówka osobno, do tego solidna listwa...może być pięknie!

Wracając na ziemię stwierdzam, że trochę jeszcze wycisnę z moich Delphinusów. No a że piszę o tym wszystkim w wątku o Chario - cóż, przecież nie założę wątku o Audio Analogue, bo tam to już nikt nie zajrzy. Piszę więc o Audio Analogue - najlepszym przyjacielu Chario icon_wink.gif

Jak dokonam konkretnych kablowych zakupów lub jak postanowię zadać kolejne kablarskie pytania to już przeniosę dyskusję do adekwatnego wątku, tj.tego o prądzie płynącym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Miles, zrób tak:
Kup QED (to naprawdę dobry kabel) i nie wydawaj pieniędzy na wtyki (zostaw gołe kable). Interkonekty? Posłuchaj Marka co wybrać (on Ci dobrze doradzi), a na zasilanie kup Furutecha Alpha Nano OFC FP-S20N/FP-S022N / FI-11Cu / FI-E11Cu (850zł za 1,5m... W sklepie RCM). Jeśli nie masz pieniędzy na całość to najpierw na źródło, później przedwzmacniacz... Końcówki niech poczekają! Jeśli nie masz kasy na dobrą listwę to do ściany wepnij póki co.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo dziękuję Ci za konkretne rady - są bezcenne. Zapewne zakupy rozłożę w czasie. W najbliższym czasie wykonam też czynność nie wymagającą większych nakładów finansowych,a jedynie pewien nakład pracy - doprowadzę osobny kabel zasilający gniazdo używane do audio wprost z domowej rozdzielni elektrycznej . Mam już nawet wpięty na szynę nadliczbowy bezpiecznik na tą okoliczność. Zawsze to już coś.

Co do celowości zapewnienia należytego zasilania opiszę krótko jeszcze jeden przypadek własny. Otóż monobloki które posiadam mają rzadką (i głupią) funkcję auto stand-by. Jak przez pewien czas, powiedzmy minutę, nie dostają po RCA prądu z przedwzmacniacza wtedy przechodzą automatycznie w stan uśpienia. Pyka jakiś tam przekaźnik i się wyłączają. Dezaktywuję tą funkcję przy pierwszej sposobności, ale to osobny temat. Tak więc pewnego świątecznego dnia, przy monoblokach wyłączonych do stanu czuwania (czerwona dioda) włączam do kontaktu w drugim końcu pokoju lampki choinkowe i słyszę załączające się pod wpływem impulsu elektrycznego wzmacniacze (zielona dioda - gotowość). Taki sam efekt, jak się okazało, dawało wyłączenie lampek z gniazdka. Mowa o zwykłych światełkach starego typu: czternaście żaróweczek połączonych szeregowo. Jednak prąd to medium które ma jeszcze przede mną wiele tajemnic, bo żeby pralka albo inna duża, ciężka, hałaśliwa i prądożerna maszyna tak mi rozrabiała to łatwiej by mi to było zrozumieć. Może trochę w najbliższych dniach poroztrząsam kwestie filtracji zakłóceń w wątku kablowym. Zapraszam elektryków i elektroników.

Dziś z powodu gorączki dziecka urwałem się z samego rana z roboty, i nie wiem co się tam wyrabia, ale u mnie gra muzyka (dosłownie) i coraz bardziej mi się gra moich Chario podoba. Po zmianie wzmocnienia miałem taką obserwację, że czasem wyższa średnica gra lekko natarczywie. Co prawda liczyłem, że jak właściwy cedek wróci z serwisu to zapomnę o problemie, ale jednak mnie to lekko uwierało. (Naturalnie nie wspominam o tym w kontekście kolumn lecz elektroniki im towarzyszącej.) Dziś stwierdzam, że to mogła być nie wada, a zaleta sprzętu, który obnażył kiepskich realizatorów dźwięku. Wiadomo, że na nowym sprzęcie najlepiej słuchać dobrze nam znanych nagrań. Wtedy są punkty odniesienia, możliwość łatwiejszych porównań. Jednak gdy tyle nowych płyt czeka na komodzie aż je przesłucham, trudno się powstrzymać. Czasu na słuchanie mniej niż by się chciało, więc na nowym sprzęcie słuchałem nowych płyt. Dwa w jednym znaczy się. No i stąd możliwość, że cechy które przypisałem elektronice w rzeczywistości charakteryzowały nagrania...Dziś sięgnąłem po nieźle mi znane albumy -Diana Krall -Wallflower, Patricia Barber-Companion, Pat Metheny-One Quiet Night, Al di Meola-Plays Piazzola, Tomasz Stańko-Lontano,Freddy Cole-Le Grand Freddy i inne.
Natarczywości brak. Instrumenty akustyczne - to jest to. Gitara - emocjonująca. Atak kontrabasu w ujęciu eceemowskim - szok i niedowierzanie (jak napiszą jutrzejsze wydania poczytnych tabloidów). No właśnie. Czytając mnogie recenzje hifi można odnieść wrażenie, że kontrolowany bas jest tam, gdzie jest go mało. Zawsze wtedy czytam: "Może i bas nie schodzi zbyt nisko i nie występuje zbyt obficie, ale za to jest dobrze kontrolowany". Że niby coś za coś - takie tam farmazony. No więc oświadczam: z podstawkowych Chario można mieć nie tylko basu po sufit, ale będzie to bas pod pełną kontrolą kontrabasisty - znaczy się on -muzyk- gra i jak chce, to jest dużo i mocno, a jak chce jest cicho i lekko. Kontrabasista decyduje, a nie "przyroda". No i o to chyba w odtwarzaniu niskich częstotliwości chodzi, no nie? Jedyne czego mi dziś brakuje, to blask i szczegółowość góry pasma. Jest nazbyt matowo w dobrych realizacjach. Oczywiście przyjdzie cedek, przyjdą kable IC oraz głośnikowe, pojawi się zasilanie - nie oczekuję pełnej puli na dzień dobry. Wręcz zmartwił bym się gdyby było zrazu idealnie, bo mogło by to oznaczać, że jestem przygłuchy i śmiało mogę przynieść Tonsile ze strychu, bo też będę zadowolony.

No ale właśnie, czy moglibyście Koledzy posiadacze Delphinusów napisać parę słów o tym, jak wypadają w Waszych systemach wysokie tony? Zwłaszcza ciekawi mnie jak te obszary prezentują się w systemach lampowych, które zapewne rozdzielczością biją tranzystory na głowę, bo z moich doświadczeń wynika, że przy lampie szczegółowość potrafi być nieograniczona...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ja Milesie chętnie opiszę, boś wart paru słów a nawet więcej (no, na przykład Demiurga, gdybym miał ich za dużo). Otóż Chario to takie "cholery", które nie wybaczają błędów jakie popełnisz przy układaniu systemu wg swojego widzi mi się....
Mogę doradzić tak-
Zanim zdecydujesz o tym czy owym doprowadź do ładu okablowanie. Później przyglądnij się na czym stoi CD, wzmacniacz i listwa sieciowa. Jeśli nadal będziesz trafiał na płyty co do których będziesz miał jakieś "ale" to..... Kup Demiurgów ze trzy! Hi hi hi....

A tak poważniej, to wtedy będziemy wspólnie dumać co jest nie tak.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na tą chwilę porozumiałem się w sprawie kabli Qed Genesis Silver Spiral - z drugiej ręki, z oryginalną konfekcją zaciskanymi wtykami Qed.
Jeżeli transakcja zakończy się bez niespodzianek, a moje Chario będą zadowolone, złożę wniosek w administracji o przeniesienie kolegi Wpszoniaka do działu doradczego. GRA-TU-LA-CJE!

Natomiast linia obrony jak żona się dowie jest taka, że kupuję te kable z oszczędności i dla świętego spokoju - czyli precedens biednego którego nie stać na tanie buty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Cytat

...złożę wniosek w administracji o przeniesienie kolegi Wpszoniaka do działu doradczego. GRA-TU-LA-CJE!


Hi hi hi hi... Pod warunkiem, że ino Tobie doradzać mam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzeba przyznać, że polecone mi kable Qed wyglądają imponująco. Dziś po pracy przedstawię je Delphinusom i klockom AA. Specjalnych oczekiwań nie mam, bo jeszcze kilka wąskich kablowych gardeł w systemie jest. Ale kto wie...może zmiana w brzmieniu będzie dla mnie zauważalna? Na dobrą sprawę to najlepiej było by -dla stwierdzenia ich wpływu na mój system- spróbować powrotu do starych kabli, gdy już będzie w torze solidne zasilanie oraz łączówki. Taka regresywna zmiana potrafi dużo pokazać...ale nie uprzedzajmy wypadków!

DSC01446.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Nie ma niczego nagannego w przypadku myślenia przez Ciebie zaprezentowanego. Porobiło się tak ostatnimi czasy, że te kable od których należałoby zacząć są najdroższymi i przez ten fakt zostawiane na zakup późniejszy. Miles, może być różnie, choć sądzę, że QED to dobry wybór (ostatecznie coś wiem na ten temat).

PS Fajną fotkę Milesie uwaliłeś!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Od rana słucham bezustannie muzyki i utwierdzam się w przekonaniu, że przez morza i oceany dopłynąłem do lądu który jest moim przeznaczeniem. Ogarnął mnie spokój i jedyne co mnie interesuje to kolejne płyty w odtwarzaczu, choć prawdę powiedziawszy Magda Umer z Bogdanem Hołownią robią już drugie " kółko " bo nie potrafię uwolnić się od tych przepięknych piosenek.

To kablisko Qed choć wygląda groźnie, zachowuje się jak wielki, charyzmatyczy i jednocześnie dobrotliwy szeryf. John Wayne we własnej osobie. To nie była efekciarska inauguracja, ze strzelaniną i mordobiciem. Szeryf dziś rano wjechał do miasteczka na gniadym koniu i natychmiast, bez jednego wystrzału, zaprowadził porządek w Chario City. Rozdzielił role, określił zadania. Starzy mieszkańcy przestali wyjeżdżać, nowi jęli się osiedlać. Chaos na zawsze opuścił osadę, zapanował ład. Dla wszystich starcza miejsca, relacje w miasteczku są klarowne i stabilne. To się nazywa charyzmatyczny stróż prawa!

Najlepsze jest to, że z każdą godziną całość nabiera smaku, jak potrawa na piecu, która z czasem się "przegryza".

Następny etap to powrót do domu komplementarnego cedeka, po czym weźmiemy się za interkonekty. Poziom trudności rośnie, bo już nie chodzi tylko o to, by było lepiej, ale też by niczego po drodze nie upuścić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dobrze się Ciebie czyta Miles. Z dwóch powodów- fajna literatura przeziera przez te parę zdań i przez to, že źle nie ulokowałeś pieniędzy ciut, co w efekcie pozytywne emocje budzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W pracy nie opuszcza mnie napięcie, rodzaj ekscytacji, wynikające z wczorajszego odsłuchu. Na koniec dnia umieściłem w odtwarzaczu klasyczną płytę Shirley Horn - "Here's To Life" i po wcześniejszym gradzie ciosów ten był nokautujący. To jedna z tych płyt, o których można powiedzieć: najpiękniejsza muzyka jaka kiedykolwiek została nagrana. Album zasługuje na taką opinię niezależnie od twego, na jakim sprzęcie go słuchamy. Oczywiście, że tak.
Jednakże wczoraj dźwięk reprodukowany przez zestaw AA + Chario ocierał się o mistycyzm. Tu nie chodzi o analizowanie poszczególnych składowych brzmienia. Tu chodzi o analizę mojego stanu psychicznego - dwanaście godzin po przesłuchaniu płyty Shirley Horn ja wciąż jestem w euforii. Zapewne ani wysokie, ani średnie, ani niskie tony nie zbliżyły się nawet do poziomu referencyjnego. Jednak całość zagrała muzykę i tyle.

Takie doświadczenia przewartościowują podejście do pewnych spraw. Jeszcze kilka dni temu "cierpiałem" na myśl, ile wydam na interkonekty, choć przecież te polecone mi przez Belfra to z finansowego punktu widzenia "najniższy wymiar kary". Dziś mogę buńczucznie zapowiedzieć, że wydam tyle ile będzie trzeba bo dla takiej muzyki i takiego brzmienia - warto. Byłbym skończonym durniem, gdybym teraz się cofnął. Więc jak kable które zamierzam wypróbować nie dadzą mi 100% satysfakcji i okaże się, że trzeba drożej - trudno. To już nie chodzi o jakieś widzi-mi-się. To już jest mus.
Lata pracy i przemyśleń - tego nie można zaprzepaścić będąc o krok od celu. Dobrze, że nie słuchałem Demiurga i jego krewnych, bo mogło by okazać się, że mój cel odpływa niczym spychany prądami w głąb morza...hi hi hi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Cytat

....Tu nie chodzi o analizowanie poszczególnych składowych brzmienia. Tu chodzi o analizę mojego stanu psychicznego - dwanaście godzin po przesłuchaniu płyty Shirley Horn ja wciąż jestem w euforii. Zapewne ani wysokie, ani średnie, ani niskie tony nie zbliżyły się nawet do poziomu referencyjnego. Jednak całość zagrała muzykę i tyle.


I o to chodzi, i o to chodzi! Nie ma co się zastanawiać nad poziomem referencyjnym bo właśnie go osiągnąłeś. Zawsze można poprawić (zmienić) to czy tamto, gdy uznasz, że mogłoby być lepiej (inaczej).

PS. Powtórzę się- bardzo dobrze i szczególnie radośmi mi się Ciebie czyta (pisz więc częściej)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Panowie mili. Może napiszę trochę nie na temat, taki mały off... ale.
Myślałem, że ja nieźle piszę. Ale jak czytam Was koledzy Wpszoniak i Miles, to marzy mi się by we wszystkich działach, wszyscy tak pisali. No mrzonki oczywiste. Lecz pomarzyć zawsze można, prawda?
Naprawdę w tym czy innych wątkach czyta się Was super przyjemnie.

Miles, dla mnie płyta "Here's To Life" Shirley Horn z orkiestrą Johny Mandel'a, to rzeczywiście jedna z najpiękniejszych płyt jakie słuchałem.
A "L'Estate" to jest modlitwa do serca muzyki.

Co do kabli QEDa, to chyba z ciekawości sobie je kiedyś kupię. Albo choć pożyczę o d któregoś z kolegów. Może odda na jakiś czas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Co do kabli QEDa, to chyba z ciekawości sobie je kiedyś kupię. Albo choć pożyczę o d któregoś z kolegów. Może odda na jakiś czas?



Angel, do pełni szczęścia brakuje mi, by moje klocki AA trafiły na taki podstawowy serwis - przegląd do świetnego elektronika, co by dało mi pewność, że sprzęt będzie żył długo i szczęśliwie. Ciężko to zrealizować, bo fachowców mało i zajęci są. Jednak jak się uda coś wskórać wtedy na - powiedzmy - tydzień chętnie podeślę Ci te Qedy, bo podczas serwisu sprzętu będą bezrobotne. Jak mają leżeć w szufladzie to lepiej niech nabierają szlachetnej ogłady w doborowym towarzystwie (ale ja mam namyśli Twój sprzęt, hi hi hi).

Cytat

U mnie aktualnie silverspirale łączą dzielone cd z wzmacniaczem. Mniam.



Audiowicie, ciekaw jestem jakby to było, gdybym zrealizował koncepcję jednego kablowego przewodnika na całej długości toru audio. Czyli wszędzie od cedeka po kolumny, same - jak okiem sięgnąć - Silver Spirale. Jednak zajrzałem dziś na aukcje - krajowe i zagraniczne - no i coś nie widać tych IC. Ciężka sprawa. Poza tym czekam aż posiądziesz i opiszesz w wątku lampowym, IC pana Marka Brożka, bo też już się z nim wstępnie kontaktowałem w sprawie zakupu 3 x IC Crystal, ale zanim cokolwiek sfinalizuję muszę poczekać na docelowy cedek, o czym już pisałem.

Z tą koncepcją jednego przewodnika to wymyśliłem tak: w filtrowaniu (wody, powietrza itp.) wykorzystuje się często wielowarstwowe filtry, gdzie każda warstwa zbudowana jest z innego surowca, bo każdy materiał ma inne właściwości absorpcyjne. Suma absorpcji wielu materiałów da maksymalny efekt. Jednak w przypadku kabli chcemy,aby były anty-filtrami. Suma właściwości absorpcyjnych połączeń w torze audio powinna być (wg mnie) jak najmniejsza. Niestety każdy przewód coś tam zawsze wytnie (wiadomo - im lepszy tym mniej), więc stosując jeden rodzaj kabla teoretycznie stracimy mniej niż w przypadku kombinacji kilku różnych, bo żadna łączówka nie odda już tego, co zabrała poprzednia, a zawsze jeszcze wytnie coś "od siebie". Innymi słowy, im więcej rodzajów kabli w torze, tym doskonalszy filtr udaje nam się zbudować, a przecież zamiar jest odwrotny! Chcemy anty-filtracji! Naturalnie w przypadku takim jak mój, czyli wzmacniacz dzielony na trzy części, powyższe kwestie będą mocniej odczuwalne niż przy integrach. Taką mam koncepcję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Jednolitość kablowa" jest niezła -jednak utrudniona m.in. ze względu na wewnętrzne okablowanie w kolumnach. Jak są już po gwarancji i mamy docelowe kable to można się nad tym zastanawiać.
A jak gwarancja jeszcze trwa -to wskazana jest cierpliwość...albo chętny do eksperymentowania kolega z takimi samymi kolumnami

Zresztą na ten temat rozmawiałem z Witkiem na etapie budowania Jego nowych kolumn...

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szanowny Milesie. Nie bez powodu właśnie napisałem Ci o tym ic. Również będę się kierował tym samym kluczem czyli jeden rodzaj okablowania w całym torze. Ja póki co się nie śpieszę bo mam wspaniałych kolegów w postaci Roro, którzy dostarczyli mi około 10kg drutu z metali szlachetnych na testy. Dziś nawet rozmawiałem z MBaudio chcąc rozwlec w czasie zamówienie i Pan MB mówił, że problemu nie ma gdyż już zrobione dla mnie kable mogą powędrować do kogoś innego. Czyżby do Ciebie? icon_smile.gif.

Są moim faworytem choć ich nie słuchałem. Po raz kolejny powiem, że to przeczucie, które do tej pory w audio mnie nie zawiodło.

Skoro spasował Ci silverspiral to dalej szedłbym tą drogą.
Ciekawe co koledzy na to. Pewnie nie ma reguły ale to chyba prawidłowa, prosta droga do audiofilskiej nirwany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...