Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano
Dnia 4.09.2025 o 01:31, fp74 napisał:

Jeżeli coś miałbym zmienić w jazzie, to wyrzuciłbym z niego raz na zawsze saksofon, który mnie drażni, irytuje i w ogóle nie rozumiem zachwytu tym wnerwiającym instrumentem

Niesamowite jak na zaawansowanego melomana, jazzfana i muzyka-amatora. Tylko w jazzie, czy w innych gatunkach też (funk, soul itp)? 

Nawiasem mówiąc, saksofon dość późno powstał i długo się przebijał (zarówno w muzyce poważnej, jak i rozrywkowej), a jego twórca nie miał łatwego życia i nie doczekał rozkwitu popularności swego dzieła. Ładnie pisze o tym Adam Czech w swej książce "Ordynaci i trędowaci. Społeczne role instrumentów muzycznych.", którą przy okazji polecam (dostępna w dobrych bibliotekach ;)).  

W jazzie saksofoniście (z Parkerem i Coltranem na czele) wnieśli (obok trębaczy) chyba najwięcej ze wszystkich instrumentalistów. To połączenie barwy i ruchliwości drewnianych instrumentów dętych ze skalą dynamiczną blach jest jednak ogromnym atutem. No i wygląd - dopiero gitara elektryczna w rocku zdetronizowała saksofon jako najbardziej przyciągający kobiety. :) 

https://en.wikipedia.org/wiki/Saxophone

Napisano (edytowany)
1 godzinę temu, Rafał S napisał:

Niesamowite jak na zaawansowanego melomana, jazzfana i muzyka-amatora. Tylko w jazzie, czy w innych gatunkach też (funk, soul itp)? 

Nawiasem mówiąc, saksofon dość późno powstał i długo się przebijał (zarówno w muzyce poważnej, jak i rozrywkowej), a jego twórca nie miał łatwego życia i nie doczekał rozkwitu popularności swego dzieła. Ładnie pisze o tym Adam Czech w swej książce "Ordynaci i trędowaci. Społeczne role instrumentów muzycznych.", którą przy okazji polecam (dostępna w dobrych bibliotekach ;)).  

W jazzie saksofoniście (z Parkerem i Coltranem na czele) wnieśli (obok trębaczy) chyba najwięcej ze wszystkich instrumentalistów. To połączenie barwy i ruchliwości drewnianych instrumentów dętych ze skalą dynamiczną blach jest jednak ogromnym atutem. No i wygląd - dopiero gitara elektryczna w rocku zdetronizowała saksofon jako najbardziej przyciągający kobiety. :) 

https://en.wikipedia.org/wiki/Saxophone

Za wygląd sax dostaje 10 na 10. Na tym koniec. Wczoraj zarzuciłem w samochodzie np Pharoah Sandersa, leci barwna,  ciekawa muzyka, no ale w pewnym momencie nie da się po prostu wyrobić z tym bezsensownym skowytem, rzężeniem i rozhisteryzowaną wibracją. I tak jest prawie zawsze. Wiem, że jest parę dobrych kawałków 😉. Czasem to brzmi znośnie (Ptaszyn), czasem da się przeżyć (Namysł), lecz zazwyczaj to udręka. Jestem baaardzo wyrozumiały w muzyce ale nie toleruję 3 rzeczy: saksofonu, country i górnopiejących wokalistek w stylu Celine Dion, czy Edzi Górniak.  O ile jednak saksofon jakoś daję radę przerwać, to coutry i Górniak muszę zamieniać na ciszę.  

Każdy ma swoje wady 😁

Przepraszam fanów country i Edyty oraz Celiny. W tym wątku sobie pozwoliłem ale w temacie "Czego słuchasz?" na pewno nie. 

Edytowano przez fp74
Napisano

@fp74 Wybacz, że Cię dalej pociągnę za język, ale zaintrygowałeś mnie.

Pamiętam, że jak zaczynałem słuchać jazzu (ojej - 30 lat tak szybko zleciało?) to nie lubiłem saksofonistów tenorowych grających szerokim, chropawym tonem. Typu: Joe Henderson czy Joe Lovano. Tzn. w balladach czy spokojnych jazzowych bluesach owszem, ale w szybszych kawałkach mi ten ton przeszkadzał. Do energicznego jazzu wolałem dźwięk idący węższym, precyzyjnym strumieniem: tak grali np. Wayne Shorter czy Michael Brecker. Potem się to odwróciło, a w tej chwili cenię oba podejścia do tego instrumentu. Jestem ciekaw, czy Ciebie drażni jedno i drugie, czy jednak jesteś bardziej wyrozumiały wobec któregoś z nich.

A z innej beczki, przechodząc do konkretnych płyt: na "Kind of Blue" też Ci przeszkadzają saksofony? Dla mnie partie Trane'a i Cannonballa są tam zjawiskowe. Moim zdaniem obaj przyćmiewają samego Milesa. Zresztą, całe pokolenia przeróżnych muzyków (w tym gitarzystów bluesrockowych) czerpały z ich improwizowanej narracji i śpiewnych fraz na tej płycie. Zdziwię się, jeśli powiesz, że to też Cię odrzuca. Odrzuca? :) 

Napisano

Heh, niepotrzebnie mi się wyrwał ten saksofon...😏. Zapewne mocno przesadziłem stawiając saksofon i country w jednym szeregu. Bo o ile w tym drugim przypadku nie mam litości, to w przypadku saksofonu i owszem. Są sztandarowe klasyki jak wspomniany Kind of Blue czy Blue Train, należące też do mojego kanonu ulubionych plyt. Bardzo lubię Cannonballa i to bez wyjątku, z kolei Joe Hendersona spodobała mi się np Page One, lecz inne już mniej. Są nawet plyty Ornetta Colemana, które lubię😆.  Nie chodzi tu więc raczej  ani o styl gry, ani gatunek muzyki. Po prostu dźwięk tego instrumentu nie jest dla mnie z reguły przyjemny. On oczywiście wkomponowuje się w określone utwory, płyty i to się dość często nawet udaje. Generalnie jest to jednak brzmienie, które wzbudza mój niepokój, jest jak jeden wielki dysonans i choć jestem przekonany, że muzykę czynią ciekawą właśnie dysonanse (chyba, że to muzyka kojąca dla niemowląt😂), to przecież nie może się ona składać tylko z nich. 

Dziwactwa się zdarzają. Jedna z moich córek zamawia pizzę bez sera, bo go nie lubi ....🤔. Dla mnie jazz bez saksofonu poproszę 😁. No ale jak już jest...

  • 2 weeks later...
Napisano

The Legend od Rock Symphonic, Opera Leśna, Sopot 20.09.2025

Pogoda dopisała. Publika też, pozostały bardzo nieliczne wolne miejsca. Bohaterowie dnia to Tarja Turunen/ex- Nightwish/, Maciej Balcar /ex-Dżem/,Mateusz Ziółko,,Wojtek Cugowski, Krzysztof Sokołowski, Grzegorz Kupczyk/ ex- Turbo/, oczywiście orkiestra symfoniczna,plus mocno rockowi gitarzysta i perkusista.  Jak to razem zagrało? No cóż... . Pierwsza część koncertu( były dwie) to moim zdaniem totalna klapa. Można by to podsumować jednym słowem:łomot . Już po pierwszym kawałku Metalliki z Grzegorzem Kupczykiem na wokalu rozbolała mnie głowa. A nie miewam bólów głowy. Przewalający się po amfiteatrze bas ,łomot/ nie granie/ perkusji, usiłujący dotrzymać tempa wokalista,orkiestra była zupełnie zbędna- i tak nie było jej praktycznie słychać. I dalej było podobnie z tą tylko różnicą, że niektórym wokalistom udawało się drzeć jeszcze głośniej niż to wszystko "grało". Gdybym nie był w amfiteatrze gościem, zaproszonym tam w ramach własnych urodzin,z całą pewnością bym wyszedł .Nawet mój ulubiony kawałek Queen " I want It all" zabrzmiał w tym jazgocie fatalnie. W trakcie 15- minutowej przerwy okazało się,że nie tylko ja rozważałem opcję ewakuacji w imię ratowania słuchu. Dla porządku dodam,że nie wpadłem pierwszy raz w życiu na rockowy koncert z jazzowego klubu, gdzie tylko plumkali na pianinie. Za dawnych lat słuchałem mocnego metalu i obskoczyłem kilka festiwali Trash'em All organizowanych w Olsztynie przez Vadera.  Część druga koncertu. Ktoś chyba ruszył głową,a potem potencjometrem. Bas nadal się przewalał,perkusja też brzmiała kiepsko,nawet solo,ale spadła głośność, więc i orkiestrę można było usłyszeć. Do tego doszedł szczęśliwszy repertuar,w takich warunkach wokaliści mogli zacząć śpiewać,a nie wrzeszczeć. Tarja się popisywała/ale umie/ ,a nasi chłopcy pokazali się od naprawdę dobrej strony. Pod koniec dali popis, który w moich oczach uratował cały koncert. Co prawda Grzegorz Kupczyk sypnął się parę razy na Ozzym "Mama I'm coming home",ale wiadomo, zrobił się nastrój 😁.  Potem Mateusz Ziółko i "Dziwny jest ten świat" Niemena,publika kupiona,na sam koniec  wkracza Maciek Balcar"Wehikuł czasu" Dżem i pozamiatane!😁. Z jaką on swobodą to śpiewał! Do tego w trakcie kawałka świetne gitarowe solo Jakuba Kaczmarka. Bomba!😁

I tak oto przekuto porażkę w sukces. Jeśli w innych lokalizacjach pochylą się nad akustyką i nie będą przesadzali z głośnością to naprawdę warto się wybrać 

  • 2 months later...
Napisano (edytowany)

Wątek trochę martwy, to spróbuję może go pobudzić.

Opisów kwiecistych nie będzie, raczej kronikarska notka 😉.

W ciagu tygodnia miałem okazję w Poznaniu sluchać dwoch koncertów: Skalpel w Zamku i Anouar Brahem w Sali Ziemi. Może ktoś był i staliśmy, siedzieliśmy obok?

Oba koncerty muzycznie super, chociaż obiektywnie powinny być ocenione różnie...

Skalpel to w ogóle moja słabość więc wybaczam totalną wtopę z oprawą video..., nagłośnienie pierwszych 2-3 utworów to miazga. Jakbym miał tak dudniące basy u siebie, to bym rozważył drastyczne zmiany, poczawszy od wyrzucenia kolumn. Potem dźwiękowiec zrobił co mógł albo po prostu się przyzwyczailiśmy.... Dla mnie Skalpel jest to przykład nowoczesnego grania jazzu i wcale nie mam na myśli tylko tego, że duet gra wyłącznie samplami. Grali też muzycy akustyczni, bo to była wersja Skalpel Big Band. Ogólnie chodzi o jakieś takie świeże brzmienie, co jest o tyle niezwykle, że panowie miksują głównie polską muzę z lat 60-70...

Z kolei Brahem to fantastycznie naglosniony koncert, rewelacja, a bałem się tego koncertu w Sali Ziemi - raz tam byłem i to brzmiało wtedy średnio. Teraz wszystko na swoim miejscu, wspaniałe brzmienie najcichszych dźwięków, których bylo sporo. Słyszałem głosy, że to powinno byc np w Bluenocie... Absolutnie się nie zgadzam. Charakter muzyki, jej narracja, korzenie i skojarzenia kulturowe wręcz wymagały przestrzeni, otwartości, swobody dla dźwięków, wprost fizycznego dystansu i tym razem Sala Ziemi na to pozwoliła. Django Bates gra na fortepianie tak jak najbardziej lubię, bardzo delikatnie, jakby nie dotykał klawiatury... Anja Lechner na wiolonczeli dodała większego kolorytu niż sam lider na swoim orientalnym instrumencie. Wiolonczela w składach jazzowych to raczej rzadkość ale tu, podobnie jak na promowanej płycie (After the last sky) dała popis może nawet nie tyle techniki, co harmonicznego bogactwa spajając całość. Show skradł basista, którym w zastępstwie Dave'a Hollanda był Mats Eilertsen. Przyznam, że nie znam nazwiska ale on nie robiąc w sumie nic poza graniem (...!) skupiał na sobie całą uwagę. 

Myślę, że ktoś z forumowiczów był...?

Edytowano przez BlaBla
  • 4 weeks later...
Napisano (edytowany)

Dzisiaj w poznańskim Blue Note

Marcin Wasilewski Trio + Tomasz Dąbrowski (trąbka) - muzyka Tomasza Stańki. 

Jeden z najlepszych koncertów w BN w ostatnim roku. Muzycznie po prostu rewelacja. Dąbrowski na trąbce genialnie wkomponowal się w trio towarzyszące Stańce. Jak zaznaczył po koncercie Wasilewski, była to momentami bardzo luźna, jedynie wariacja na temat kompozycji Tomasza Stańki. 

Klub dziś, podobnie jak wczoraj wypełniony po brzegi. Atmosfera świetna. Nagłośnienie jedno z lepszych ostatnimi czasy. Trąbka grana do wstęgowego mikrofonu, ze wspaniałym reverbem, brzmiała z jednej strony donośnie, z drugiej bardzo intymnie - jak to Stańko właśnie potrafił. Dąbrowski spisał się na medal.

Miśkiewicz na perkusji grał wybitnie narracyjnie, bogatą paletą instrumentów. Z jednej strony było to (pewnie pozornie) proste granie ale bardzo kolorowe i w pełni podporządkowane liderom - trąbce i klawiszom. Super frazowanie, mistrzowska gra na talerzach.

Kurkiewicz na basie pokazał na czym w ogóle polega ta sztuka. Pomogło nagłośnienie. Forumowi fani subbasu i amatorzy subów wyszliby rozczarowani. Bas nie schodził ani do piwnicy, ani na parter nawet. Za to grał tak barwnie i sprężyście jak lubię. To dzięki temu nagłośnieniu, niuanse basu nie gubiły się, było słychać najdrobniejsze szczegóły.

Wasilewski. Nie dziwi, że Stańko go wybrał. To człowiek który w 5 sekund umie rozkręcić skład jazzowy jak karuzelę a zarazem umie wyczuć rolę,  moment, usunąć się robiąc miejsce innym instrumentom ale w jakis taki twórczy sposób. Lubię jego styl gry - bardzo liryczny ale jednocześnie nad wyraz ekstrawertyczny, pulsacyjny, wręcz fizyczny . 

Na minus nagłośnienie fortepianu. Coś tam nie siadło ewidentnie. Nie wiem czy to wina instrumentu, czy mikrofonów czy może roboty dźwiękowca ale wysokie tony po prostu kłuły ostro w srodek mózgu. Trochę fortepian brzmiał zbyt teatralnie, tak bym to określił. Ale może tylko mi się zdawało. 

Za chwilę w Blue Note zagra Błoto, potem Milena Casado, zaśpiewa Monika Borzym... No ładnie rok się zaczyna.

Fotki poglądowe. Sorry za kiepską jakość.

20260110_191957.jpg.6efcc8c709a3dffd4ee559adb01b596a.jpg

20260110_191949.jpg.65ebace9f6878298786d5f666253b238.jpg

Edytowano przez BlaBla
Napisano

Wróciłem właśnie z ' Koncertu w blasku świec " . Zagrały cztery fantastyczne dziewczyny , trzy skrzypaczki i wiolonczelistka czyli Antidotum Quartet. Słuchając wiolonczeli pomyślałem o @AudioTube :) Dla mnie rewelacja , repertuar od Bacha po muzykę filmową . Z tego co spojrzałem to cykl koncertów przy świecach odbywający się w całym kraju. Mogę śmiało polecić. Zresztą każdy koncert na żywo to kopalnia wiedzy o dźwięku i punkt odniesienia do brzmienia naszego systemu.

IMG_7455.JPG

IMG_7456.JPG

  • 2 weeks later...
Napisano

Dziś wieczorem w Blue Note Jazz Club - Milena Casado z zespołem. 

Mało melodii....

Tak skomentowała pierwszą część koncertu moja żona, która lubi jazz ale raczej w wykonaniu np Możdżera albo Pawlika.... No rzeczywiście początek był mocno nowoczesny, żeby nie powiedzieć skrajnie awangardowy, co sama liderka przyznała po jego zakończeniu 😁. Straszna z niej gaduła zresztą. Potem już poszło bardziej pod publikę,  a druga część to już wiele owacji dla solo popisów (wielkie brawa dla basistki),  sporo melodii, sampli, sprawne loopy na trąbce (których w szczytowym momencie słychać bylo pewnie z 6 - 7). Ogromne zainteresowanie wzbudził niezwykle rzadki widok instrumentu o nazwie EWI (electric wind instrument) widoczny na jednym ze zdjęć. Arcyciekawe brzmienie! Ciekawskich odsyłam do netu. Żywiołowy perkusista i trochę nieobecny pianista dopelniali kwintetu. Perkusja bardzo pomysłowa, urozmaicona ale bez wyczynowych solówek. Pianista grając tę samą melodię równolegle na fortepianie i hammondzie, moogu czy innym korgu (nie bylo widać co to dokładnie) wykazywał wielki kunszt zachowując wyraz twarzy człowieka, ktory został dopiero obudzony ze snu. Osobliwy widok 😁.

Milena Casado dużo mówiła i to zabawnie, a czasem poważnie. Widać, że jej o coś chodzi i chce coś powiedzieć,  głównie muzyką ale lubi mówić i wciąga w to publikę. Dużo grała na trąbce z użyciem przetworników, loopera i innych wynalazków. Trochę za mało śpiewała.  

Ogólnie koncert bardzo udany, był bis, sala pełna ale nie tak jak na Wasilewskim dwa tygodnie temu. Nagłośnienie znowu bylo gorsze - straszny szum z głośników.... ale poza tym 👍.

IMG-20260125-WA0010.jpg.372c54c024c39bf0ce1c009d97d8db0f.jpg

IMG-20260125-WA0011.jpg.0a84a4c6bc129476a383873058378015.jpg

  • 2 weeks later...
Napisano (edytowany)

 

Wiesław Prządka New Musette Quartet w Blue Note Jazz Club Poznań. Wystąpili:

Wiesław Prządka – akordeon, bandoneon

Marek Piątek – gitara

Zbigniew Wrombel – kontrabas 

Andrzej Mazurek – perkusja, instrumenty perkusyjne

gość specjalny: Jacek Kotlarski – wokal

Trochę przypadkiem, trochę przy okazji, znalazłem się znowu w poznańskim BN. Muzyka nie do końca w moim klimacie ale w sumie było przyjemnie, klubowo, na poziomie, jakość wykonania bez zarzutu. Oprócz kliku standardów (Sinatra, Piaff) oraz muzyki filmowej, oczywiście klasyka akordeonu. Obok kompozycji własnych, w roli głównej przedstawili Richarda Galliano, twórcę gatunku, od którego nazwę zapożyczył zespół -  New Musette. Brzmi obco ale po brzmieniu znanych utworów każdy się zorientuje o jaki klimat chodzi. Dodatkowo super przeboje Astora Piazzoli w tym oczywiscie Liber Tango. W dziale "czego sluchamy" padają czasem pytania o muzykę akordeonową. Tu chyba jest jakaś podpowiedź. 

20260207_191735.jpg.2a5941f586004d067ccf47cd20b424a9.jpg

I z gościnnym udziałem wokalisty

20260207_195500.jpg.fd310c4e39029b0fde1b089609cbc8f4.jpg

Edytowano przez BlaBla
Napisano

BŁOTO w Blue Note Jazz Club 

 

JAZZ AROUND PRESENTS

Błoto: We Remember J Dilla

 

Tak się złożyło, że dzień po dniu byłem w BN. Wczoraj zaniżałem średnią wieku, a dziś ją bardzo zawyżałem. O zespole Błoto nie będę pisał - kto zna, ten wie, kto nie zna, ten sobie doczyta, poslucha.

Dzisiejszego wieczoru Błoto zagrało muzykę jednak trochę inną niż na swych płytach ale w swoim stylu. Błoto zagrało muzykę jakiej nigdy jeszcze nie słyszałem, muzykę przyszłości, muzykę, której twórcy nie znają granic wyobraźni i pomysłowości. Jestem w szoku. Uwierzcie, jestem na koncertach różnych, często i gdzie się da, od Strzeszynka, po Mexico City, od metalu po filharmonię, od kameralnych salek po wielkie festiwalowe błonia.... czegoś takiego nie słyszałem. Czterech ludzi, kilka instrumentów, kilometry kabli, niezliczona ilość przystawek, przetworników i sam nie wiem czego... Kunszt muzyków, nieokiełznana fantazja, brawura w wykonaniu, swoboda na scenie, dźwięki jakich nie znałem i nie próbuję nawet zaszufladkować. 

Slyszy się czasem, że muzyka dotarła do kresu swej historii, że wszystko było, że juz wszystko słyszeliśmy.

To nieprawda!!!

 

20260208_204548.jpg.570201b182032fec384035d0fb4439ed.jpg

20260208_204551.jpg.14e58e32e4a7b243d21d526d3b988b40.jpg

Miejsce pracy Latarnika... Cudo!

IMG-20260208-WA0010.jpg.f16c826a597ff4fb43a6ad96b2801004.jpg

  • 3 weeks later...
Napisano

Monika Borzym w Blue Note Jazz Club

Krzysztof Dys – fortepian,

Maciej Szczyciński – kontrabas,

Marcin Ułanowski – perkusja 

Powalający wokal!!!

Wczorajszy koncert pt "Do łóżka z Wasowskim" był zapowiedzią bliskiej plyty pod tymże tytułem. Świetne aranżacje muzyki Jerzego Wasowskiego z tekstami Jeremiego Przybory, Grzegorza Wasowskiego (syn Jerzego), Artura Andrusa i innych. 

Wokal Moniki Borzym, o której i której wcześniej nawet nie slyszalem, to połączenie Ewy Bem i Amy Winehouse oraz solistki gospelowego chóru wprost z Alabamy...! No szok i niedowierzanie 😲. Nadzwyczajna barwa, fenomenalny śpiew, wzorowa dykcja.... Muzyka i teksty czasem sprzed 100 lat, pokazane tak świeżo, również przez skład (brawa dla pianisty), że rosło serce. Naprawdę nie trzeba sięgać do oklepanych standardów z Great American Songbook, żeby stworzyć zjawiskowy "female vocal jazz" 👌.

A na dodatek, co nadzwyczaj rzadkie u kobiet, pani Monika obdarzona jest niezwykłym poczuciem humoru i talentem estradowym, co razem z materiałem muzycznym i tekstowym zahaczalo często o kabaret, ale taki w najlepszym wydaniu Starszych Panów...

Jeżeli ktoś ma możliwość posłuchać Moniki Borzym live, a szuka genialnych żeńskich głosów i akceptuje przystępnie grany jazz akompaniujący, to koniecznie. 

20260227_213836.jpg.7572199d0b680e67f4ec7fdff91c7aef.jpg

  • 2 weeks later...
Napisano (edytowany)

DAVE HOLLAND - LIONEL LOUEKE

LESZEK MOŻDŻER - LARS DANIELSSON

Poznań Sala Ziemi.

 

Jak powinien brzmieć kontrabas....? 

 

Dwa duety zaprezentowaly się wczoraj w ramach pierwszego koncertu Enter Enea Festival '26. Na afiszu nazwiska, które fanów gatunku wbijają w fotel. Choć myślę, że większość publiczności, ktora szczelnie wypełniła Salę Ziemi przyciągnięta została zapewne nazwiskiem Możdżera, to wiadomo, że gwiazdą absolutną był sam Dave Holland. 

Były to dwa nie związane ze sobą recitale i choć zdawać się mogło, że niskie tony zdominują przestrzeń, a gitara i fortepian to tylko drugoplanowe dodatki, ostateczny odbior i ocena obu występów była tyleż pozytywna, co jednak odmienna w istotnych kwestiach. 

 

Wspólna przestrzeń i nastrojowy minimalizm.

Duet Holland-Loueke okazał się wbrew przypuszczeniom, doświadczeniu muzyków i nośności ich nazwisk bardzo partnerski, grali dwaj muzycy doskonale czujący wspólną przestrzeń muzyczną. Polegało to na tym, że to jeden, to drugi instrument płynnie wychodził na pierwszy plan, bez popisów i z zachowaniem pewnej dźwiękowej wstrzemięźliwości. Słuchanie tego bylo jak zdrowe odżywianie w myśl zasady "wstań od stołu z lekkim poczuciem niedosytu". Chciało się nawet wiecej ale muzycy nakarmili nas na tyle, ile sami uznali, że będzie odpowiednio. I było! Przyznam, że nie jestem fanem afrykańskiego folkloru. Tu było to nie tylko jadalne ale po prostu doskonale przyrządzone i wspaniale podane. Loueke gra bardzo subtelnie ale żywo i z energią godną kultury z ktorej muzyk się wywodzi, jest to pełna improwizacja, z zachowaniem charakterystycznego afro rytmu (Loueke pochodzi z Beninu). Brzmienie gitary to kryształ, miał fantastyczne przetworniki, ciekawe, że grał wyłącznie kostką. Do tego wokalizy z użyciem przetwornika, ktory jego głos zamieniał w cos w rodzaju afrykańskiego, plemiennego chórku! A co robił w tym czasie Holland? Pokazał pełną skalę możliwości instrumentu (o dość osobliwej budowie - foto). Grał tak, jakby zagrał na basie ktoś, kto urodził się w Afryce Zachodniej tysiąc lat temu, gdyby wymyślił wówczas kontrabas....To było nadzwyczajne widzieć i słyszeć jak Holland jednym ruchem ręki zamieniał w ułamku sekundy złożoną melodię w afrykański rytm, jak ten rytm grany leniwie, transowo, nagle zrywał się motywując słuchacza do rytmicznych podrygów. Można powiedzieć, że kontrabas stał się w pełni naturalnym elementem tradycyjnej muzyki Czarnego Lądu, a tej muzyce opartej przecież fundamentalnie na rytmie,  w ogóle nie brakowało instrumentów perkusyjnych!

Mógłbym tak długo... Moja żona powiedziała, że Holland ładnie zagrał... 😎 A po chwili dodała "naprawdę ładnie" i wiem, że to był wielki komplement kogoś, kto słucha po prostu dla przyjemności i relaksu. 

 

Nierozerwalna więź i bogactwo dźwięku.

Tandem Możdżer-Danielsson znany od lat choć raczej jako część trio z udziałem Zohara Fresco. Zarówno charakter muzyki, jak wzajemna relacja między muzykami implikowały styl gry na basie i jego brzmienie. Wiemy, że w składach jazzowych układ musi być partnerski, a im mniejszy skład tym partnerstwo większe - inaczej nie da się nic zagrać. I na pewno tu też tak jest - ale nie na scenie.... Nawet ktoś, kto zobaczy ich pierwszy raz, nie będzie miał wątpliwości kto tu jest liderem i jaka jest rola każdego instrumentu. Stylistyka skrajnie odmienna od poprzedniej - współczesny jazz europejski kojarzony z ECM (tu akurat wytwornia ACT, ale stylistycznie to samo). W dodatku to był jazz polski, nazwałbym go chopinowskim, tj dramatycznym, romantycznym, wręcz rozedrganym. Możliwe że poprzedni duet zagrał mniej nut przez cały koncert niż Możdżer w jednym utworze. Był to popis, eksplozja, wirtuozeria, szybkość, eksperymenty dźwiękowe (łańcuch na strunach fortepianu, dający efekt pijanego klawesynu...). A Danielsson jak opisała to moja żona w dwóch słowach "malował tło". O ile Holland grał rytmem i wartościami nutowymi, bardzo to urozmaicając ale z ogromną precyzją, bo musiał trzymać w ryzach też tempo utworu, tak Danielsson grał barwą, tonem, harmonią i to w sposób szalenie rozbudowany. On nie musiał trzymać rytmu, bo fortepian potrafi to robić sam, zatem tutaj bas popłynął szerokim, bogatym dźwiękiem będąc jednak (poza jakimiś elementami solowymi) instrumentem nie drugiego planu, lecz dopelniajacym, właśnie malującym tło.

 

A dla kontrastu i kto wie, może w związku z rocznicą plyty Violator, na bis zagrali Enjoy The Silence, który został mi w głowie do później nocy. 

 

Kolejny raz nagłośnienie w Sali Ziemi PERFEKCYJNE!!!! 

 

Ten przydługi opis (wybaczcie) ma mi posłużyć do wyrażenia jeszcze jednej refleksji. Po to opisałem charakter repertuaru, układ odniesienia oraz style gry obu basistów, żeby uzmysłowić jak bardzo różnie brzmiały te instrumenty, w tym samym miejscu i czasie. Chodzi o to, że często piszemy o poszukiwaniu basu jaki nam pasuje: konturowy, masywny, szybki (🤨....???), bardzo niski, lejący itp. Tak się nie da. To poszukiwanie czegoś, czego nie ma. Bas w każdym repertuarze, rękach, miejscu i czasie zabrzmi inaczej. Oczywiście jakieś brzmienie możemy lubić bardziej ale próba ujednolicenia, tak by bas był zawsze taki jak lubimy to po prostu nieprawda. No ale to już zależy kto i czego szuka w muzyce. 

 

Na koniec przytoczę słowa Leszka Możdżera wypowiedziane podczas koncertu, które chyba uczynię swym muzycznym mottem życiowym: 

"Muzyka to taka działalność, która pozwala dać upust naszym wszelkim frustracjom, bez obrażania kogokolwiek "

 

IMG-20260320-WA0004.jpg.380d8133c1fa5016ac68111542e94d72.jpg

Holland/Loueke

20260319_202747.jpg.f19da72e0b097823e3483495ac17017a.jpg

Możdżer/Danielsson

20260319_185310.jpg.e265fc4cbd2347b215f2b9c9e4127f6e.jpg

Narzędzie pracy Lionela Loueke. Zwracam uwagę na wyszukany, audiofilski dywan...

20260319_185333.jpg.9cac79ca11a735286ef8693d6c522961.jpg

Nietypowy kontrabas Hollanda - ze zmniejszonym pudłem rezonansowym, za to na bardzo wysokiej nóżce. 

Edytowano przez BlaBla

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Utwórz nowe...