Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
hybyrd83

Koncertowki

Recommended Posts

Tylko rodzi się pytanie czy koncertówki na CD czy na DVD? Ja osobiście jeśli mam słuchać koncertu to miło jest jeśli do tego mam wizję. Poza tym większość koncertów na DVD jest w 5.1. Wiem, że niektórym to przeszkadza, szczególnie zwolennikom stereo. Z doby kiedy nie było jeszcze kin domowych, najlepsze dla mnie koncerty to: Queen "Live At Wembley Stadium" , Deep Purple "Made In Japan" , Pink Floyd "PULSE". A kiedy już mam to kino domowe to bardzo polecam koncerty na DVD: Pink Floyd "PULSE" (jest tutaj cała "Dark Side Of The Moon" w 5.1) oraz J. M. Jarre "Jarre In China" (najlepiej uwydatnione 5.1 z koncertówek jakie posiadam). Właśnie słucham na słuchawkach koncertu Metallica "Live At San Diego 1992", taki bootleg - miazga, szkoda, że słaba jakość brzmieniowa. Nie mniej polecam! To by było na tyle. Pruci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Słuchając płyt koncertowych danego zespołu, czy też wykonawcy dowiadujesz się czy zespół (wykonawca) ten jest coś wart. Tak naprawdę to wersja na żywo jest weryfikacją wielkości danego zespołu (artysty). Dlatego też polecam koncertówkę Pink Floyd "Pulse" (właśnie jej słucha w momencie pisania tego posta). Mistrzostwo świata, a dołączając do tego 5.1 i wizję - brak słów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Już wcześniej wspomniany album Deep Purple - Made in Japan, koniecznie z czarnej płyty i coś z innej beczki Keith Jarrett The Koln Concert. Kiedy pierwszy raz słuchaliśmy z żoną koncert Keitha Jarretta przez cały czas trwania muzyku od pierwszego do ostatniego taktu siedzieliśmy bez słowa, jak zamurowani.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
A teraz coś z zupełnie innej beczki icon_mrgreen.gif
Mam nadzieję, że poniższe propozycje nie znajdują sie w posiadaniu każdego czytającego a to, co napiszę, zmieni w pewnym stopniu ten stan rzeczy. Aha, bywają mocne gitary, więc jak Cię to kompletnie nie interesuje, to szkoda czasu (chyba...).

Zaczniemy od czegoś najbardziej przystępnego (i dostępnego):
1. Wszyscy znają wypaśne koncerty G3 i w związku z tym mogli się w zeszłym roku zetknąć z osobą Paula Gilberta, który ostatnio towarzyszył Satrianiemu i diabli wiedzą komu jeszcze w trakcie ostatniej trasy. Mało kto już kojarzy występ tego świetnego, mało jednak znanego muzyka, na koncertach "Guitar Wars" w Osace i Tokio w 2003 r. Okropna nazwa... Reszta powalająca! Gilbertowi towarzyszyli: Steve Hackett, Nuno Bettencourt i - UWAGA! - John Paul Jones! Tyle, jeśli chodzi o gitary. Gary - Pat Mastoletto, bas - Mike Szuter, klawisze - Roger King.
Jak nazwiska nie mówią za wiele, no to zobaczmy, gdzie się udzielali: Extreme, Genesis, Racer X, Led Zeppelin, King Crimson, Gary Moore, David Sylvian, Mr. Big itd. itp.
No i grają, i to jak - "To Be With You", "More Than Words", "Green Tinted Sixties Mind", "When the Levee Breaks", "Going To California", "Los Endos", "Red Rooster" i in. Trochę szlagierów, trochę mniejszych szlagierów, trochę rzeczy zapomnianych tudzież niespodzianek. Niektóre wersje PO-WA-LA-JĄ! Tyle do słuchania. Jeśli chodzi o wizję, to każdy gitarzysta będzie cieszył gębę patrząc na to, co ci goście wyprawiają. Jest to kawał fantastycznej, bardzo profesjonalnej muzyki - bez pozerstwa, wodotrysków, każdy wie, o co chodzi. Moje ulubione "gitarowe DVD" (zarazem jedyne, które posiadam icon_biggrin.gif )
Nagrania wyszły w kilku wersjach (jak to w Japonii) - wszystkie diablo drogie, niestety.

2. the Stranglers & Friends - "Live in Concert". Powiem szczerze - do tego albumu kojarzyłem ich tylko z radiowca "Golden Brown" a posiadaczem płytki stałem się w sposób dość zaskakujący. Wcześniej bym ich nie podejrzewał o punkowstwo (jest takie słowo?). Ale do rzeczy. Zarejestrowano w kwietniu 1980 r. w Londynie. Supportowało m.in. Joy Division, jeden z muzyków zaliczał akurat pobyt w pudle i, jak na poprzednim albumie, była chmara gości - przedstawicieli brytyjskiej nowej fali (ja znam tylko Frippa, Hammilla i tak wielbionego na forum Smitha z the Cure, reszta to dla mnie anonimy).
Koncert absolutnie za... jefajny icon_mrgreen.gif Właściwie to nie grają ani zbyt szybko ani głośno, jednak energetyka taka, że hej! W podstawówce, jak każdy chyba, trochę słuchałem punkowych kapel ale dziś mam wyrzuty sumienia, że nie znałem stranglersów. Świetna muzyka, poczucie humoru (sic!) i atmosfera.
W 2002 r. była reedycja, jednak mimo to trudno tę płytkę dostać. Absolutnie polecam nie tylko tym, co jeszcze niedawno nosili irokeza. Na pewnym angielskim forum trafiłem na informację o tejże płytce uszczuplonej o 4 numery. Może to dotyczyło tylko tamtego rynku ale jakby co, to ma być 17 piosenek i ani jednej mniej!

i na koniec moja ulubiona...
3. in the woods... - "Live at Caledonien Hall"
Dwupłytowy album kończący działalność tej norweskiej kapeli to typ wynikający absolutnie z sentymentu oraz nieodgadnionego i niereformowalnego uwielbienia dla muzyki tego zespołu. Jaka to muzyka? Norwegia - czyli musi być metal. Co dalej? Od 1997 r. (album "Omnio" - opus magnum i muzyka absolutna btw) to już czysta awangarda/muzyka eksperymentalna/post-metal (?) - granie absolutnie dla siebie, melancholijne, niepokojące, agresywne, okrutnie jednak dobrze skomponowane. Naprawdę trudno opisać - kto polubi, ten stracony...
Dla tych właśnie straceńców jest ten koncert - świetnie brzmi, bardzo dobra selekcja utworów, no i znowu ta atmosfera...
Aha, nawet jak ktoś nie lubi, to koniecznie radzę posłuchać "Epitaph" Krimsonów w wykonaniu in the woods... Są też inne covery, mniej imponujące, bo najlepiej broni się muzyka samej kapeli. Jakieś PF nie podskoczy icon_twisted.gif
Na szczęście dotychczas płyta była ekstremalnie trudna do nabycia, także prawdopodobieństwo, że ktoś kupi i będzie mi chciał coś za karę zrobić icon_evil.gif , jest niewielkie.
Tytułem uzupełnienia - nagrano w 2000 r. w rodzimej miejscowości grupy w Norwegii, wydano w 2003 r.

Dobra, nie będę okrutny, kolejnych pozycji nie będzie...

Swoją drogą, kto dał radę doczytać do końca? Stawiam piwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach


Z płyt koncertowych mogę polecić DEEP FOREST Made in Japan - świetnie nagrana płyta bardzo przestrzenna i dynamiczna (mimo że ten zespół nie należy do moich ulubionych).

Ponadto:
Pink Floyd - PULSE
U2 - POPMART Live in Mexico
Nick Cave - Live at Albert Hall
123 - Piosenki A. Osieckiej

to chyba moja 1 piątka płyt koncertowych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

A teraz coś z zupełnie innej beczki icon_mrgreen.gif
Mam nadzieję, że poniższe propozycje nie znajdują sie w posiadaniu każdego czytającego a to, co napiszę, zmieni w pewnym stopniu ten stan rzeczy. Aha, bywają mocne gitary, więc jak Cię to kompletnie nie interesuje, to szkoda czasu (chyba...).

Zaczniemy od czegoś najbardziej przystępnego (i dostępnego):
1. Wszyscy znają wypaśne koncerty G3 i w związku z tym mogli się w zeszłym roku zetknąć z osobą Paula Gilberta, który ostatnio towarzyszył Satrianiemu i diabli wiedzą komu jeszcze w trakcie ostatniej trasy. Mało kto już kojarzy występ tego świetnego, mało jednak znanego muzyka, na koncertach "Guitar Wars" w Osace i Tokio w 2003 r. Okropna nazwa... Reszta powalająca! Gilbertowi towarzyszyli: Steve Hackett, Nuno Bettencourt i - UWAGA! - John Paul Jones! Tyle, jeśli chodzi o gitary. Gary - Pat Mastoletto, bas - Mike Szuter, klawisze - Roger King.
Jak nazwiska nie mówią za wiele, no to zobaczmy, gdzie się udzielali: Extreme, Genesis, Racer X, Led Zeppelin, King Crimson, Gary Moore, David Sylvian, Mr. Big itd. itp.
No i grają, i to jak - "To Be With You", "More Than Words", "Green Tinted Sixties Mind", "When the Levee Breaks", "Going To California", "Los Endos", "Red Rooster" i in. Trochę szlagierów, trochę mniejszych szlagierów, trochę rzeczy zapomnianych tudzież niespodzianek. Niektóre wersje PO-WA-LA-JĄ! Tyle do słuchania. Jeśli chodzi o wizję, to każdy gitarzysta będzie cieszył gębę patrząc na to, co ci goście wyprawiają. Jest to kawał fantastycznej, bardzo profesjonalnej muzyki - bez pozerstwa, wodotrysków, każdy wie, o co chodzi. Moje ulubione "gitarowe DVD" (zarazem jedyne, które posiadam icon_biggrin.gif )
Nagrania wyszły w kilku wersjach (jak to w Japonii) - wszystkie diablo drogie, niestety.


W pierwszej chwili pomyślałem "Phi, tez mi nowość, przecież mam G3". icon_rolleyes.gif
Jak doczytałem, to jednak odwołuję "Phi".

Mam koncert G3, ale z 2003 r w składzie Joe Satriani, Steve Vai i Yngwie Malmsteen.

Potwierdzam, że to bardzo dobra muzyka, na Twój zestaw tez będę polował.


Cytat

2. the Stranglers & Friends - "Live in Concert". Powiem szczerze - do tego albumu kojarzyłem ich tylko z radiowca "Golden Brown" a posiadaczem płytki stałem się w sposób dość zaskakujący. Wcześniej bym ich nie podejrzewał o punkowstwo (jest takie słowo?). Ale do rzeczy. Zarejestrowano w kwietniu 1980 r. w Londynie. Supportowało m.in. Joy Division, jeden z muzyków zaliczał akurat pobyt w pudle i, jak na poprzednim albumie, była chmara gości - przedstawicieli brytyjskiej nowej fali (ja znam tylko Frippa, Hammilla i tak wielbionego na forum Smitha z the Cure, reszta to dla mnie anonimy).
Koncert absolutnie za... jefajny icon_mrgreen.gif Właściwie to nie grają ani zbyt szybko ani głośno, jednak energetyka taka, że hej! W podstawówce, jak każdy chyba, trochę słuchałem punkowych kapel ale dziś mam wyrzuty sumienia, że nie znałem stranglersów. Świetna muzyka, poczucie humoru (sic!) i atmosfera.
W 2002 r. była reedycja, jednak mimo to trudno tę płytkę dostać. Absolutnie polecam nie tylko tym, co jeszcze niedawno nosili irokeza. Na pewnym angielskim forum trafiłem na informację o tejże płytce uszczuplonej o 4 numery. Może to dotyczyło tylko tamtego rynku ale jakby co, to ma być 17 piosenek i ani jednej mniej!



No to mnie zainteresowałeś.
Mam dokładnie takie samo zdanie o Stranglersach, jak Ty wcześniej - hit Golden Brown w LP3.

Poszukam...
Cytat

i na koniec moja ulubiona...
3. in the woods... - "Live at Caledonien Hall"
Dwupłytowy album kończący działalność tej norweskiej kapeli to typ wynikający absolutnie z sentymentu oraz nieodgadnionego i niereformowalnego uwielbienia dla muzyki tego zespołu. Jaka to muzyka? Norwegia - czyli musi być metal. Co dalej? Od 1997 r. (album "Omnio" - opus magnum i muzyka absolutna btw) to już czysta awangarda/muzyka eksperymentalna/post-metal (?) - granie absolutnie dla siebie, melancholijne, niepokojące, agresywne, okrutnie jednak dobrze skomponowane. Naprawdę trudno opisać - kto polubi, ten stracony...
Dla tych właśnie straceńców jest ten koncert - świetnie brzmi, bardzo dobra selekcja utworów, no i znowu ta atmosfera...
Aha, nawet jak ktoś nie lubi, to koniecznie radzę posłuchać "Epitaph" Krimsonów w wykonaniu in the woods... Są też inne covery, mniej imponujące, bo najlepiej broni się muzyka samej kapeli. Jakieś PF nie podskoczy icon_twisted.gif
Na szczęście dotychczas płyta była ekstremalnie trudna do nabycia, także prawdopodobieństwo, że ktoś kupi i będzie mi chciał coś za karę zrobić icon_evil.gif , jest niewielkie.
Tytułem uzupełnienia - nagrano w 2000 r. w rodzimej miejscowości grupy w Norwegii, wydano w 2003 r.


No - to dla mnie egzotyka.
Z poważniejszych grup norweskich kojarzę Mandrugadę.

Cytat

Dobra, nie będę okrutny, kolejnych pozycji nie będzie...



Ja jednak chętnie poczytałbym coś jeszcze icon_wink.gif

Cytat

Swoją drogą, kto dał radę doczytać do końca? Stawiam piwo.

Proszę o Carlsberga... icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja też koncertówki wolę oglądać, słuchać już mniej. Z niejednym wykonawcą mówiłem sobie do widzenia po usłyszeniu, lub zobaczeniu koncertu. I nie chodzi o słabą realizację, okazywało się że wczorajsi idole zupełnie nie potrafią grać i nie wiadomo kto ich w ogóle wpuścił do studia. Takie spostrzeżenia mam głównie do koncertów zespołów death i black metalowych. Albo wymagają one dobrego inżyniera dźwięku, albo nie potrafią grać, jedno z dwóch. icon_smile.gif

Co do moich ulubionych koncertów DVD to zaliczam do nich, (kolejność przypadkowa)

IRON MAIDEN - Rock In Rio
PINK FLOYD - Pulse
AC/DC - Stiff Upper Lip Live
JOE SATRIANI - Live In SF
STEVE VAI - Live At Astoria
G3 - Wszystkie koncerty , choć najbardziej z Petruccim z Tokio
QUEEN - Live At Wembley

A co do Metalliki, to szkoda że ten zespół gra koncerty tak strasznie niechlujnie icon_sad.gif

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powrócę jeszcze do następnej płyty koncertowej na vinylu.
Jest na niej kilka kawałków zagranych przez węgierski zespół Locomotiv GT, podczas koncertu w Hali Kongresowej w Warszawie. Znajdują się na niej takie nagrania jak I Love You Warsaw czy To My Love If I Had One. Wówczas był to jeden z lepszych zespołów węgierskich wraz z Omegą i Skorpio.
Płytę kupiłem dokładnie 3 marca 1977r, a więc blisko 31 lat temu za ówczesne 80 zł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moje 3 grosze, jeżeli chodzi o koncertowe DVD:

1. U2 - GO HOME - LIVE FROM SLANE CASTLE
Pot, krew i łzy. ...oraz ciarki na plecach. Irlandczycy na najwyższych obrotach. Piękne zdjęcia. Świetny dźwięk.

2. Pink Floyd - PULSE
Mega-suita. Esencja "Genialnych Anglików". Niestety - tylko w formacie 4:3.

3. David Gilmour - REMEMBER THAT NIGHT - LIVE AT THE ROYAL ALBERT HALL
Ziemia, Woda, Ogień i Powietrze. Wspaniali goście. Ożywające wspomnienia. Swobodna wirtuozeria.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oskar Peterson solo'75. Koncert na festiwalu jazzowym w Montreux. DVD, dźwięk również PCM Stereo. Dźwięk i obraz pozostawiają wiele do życzenia, ale wybaczam, bo to z 1975 roku. Muzyka - w swoim gatunku najlepsza! Polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O moich ulubionych koncertach na DVD już pisałem... Nie wspomniałem jednak o moim no 1, jeżeli chodzi o koncert na CD, a mianowicie o akustycznym albumie WILKÓW "Acousticus Rockus" - zarejestrowanym w warszawskim klubie "Akwarium" w 1994. Jest to jedna z tych nielicznych płyt, które mimo tysięcy razy słuchania przez kilkanaście lat, niestraciły nic ze swojej świeżości i kolorytu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja polecam "Scabdates" The Mars Volta. 70 minut muzyki i tylko 3 kawałki znane z płyt TMV icon_smile.gif Dużo improwizacji i różnorakich udziwnień icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam,
nie powinno tu zabraknąć koncertów SBB:
"SBB"
"Live 1993"
"SBB w filharmonii" (2 CD).
Poza tym wspominane wcześniej "Made in Japan" DP, i Cure "The Cure LIVE". Nie do pominięcia Led Zeppelin "BBC sessions" (2CD). Żeby nie wymieniać za dużo, a nie pominąć ważnego to jeszcze Sting i "all this live" icon_smile.gif
Na DVD piękny koncert SBB "Szczęśliwi z miasta N", "Pulse" Pink Floyd i piękne Fado 'Conterto em Lisboa" Marizy.
To tyle, żeby nie zanudzać icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja preferuję troszkę cięższy kaliber koncertów i oćwiczam ostatnio:

Marillion - The Theiving Magpie - wydanie dwupłytowe dostępne znowu w MediaMarkt za jedyne 32,00 zł.Jakość nagrania rewelacyjna. Ta kapela nigdy nie daje ciała na żywca. A po drugie to istniejąca legenda. Polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Polecam w takim razie nowy koncertowy album Linkin park Live in , krążka słucha się znakomicie, są ciary na plecach i prawdziwe emocje, czuje się fanów, tą muzykę i artystów ,jesteś po prostu razem z nimi na koncercie, do tego dvd z koncertu.

Płyta koncertowa kayah wykonana z MTv, plus Hey to są krążki godne polecenia i docenione przez fanów. Takie albumy są godne polecenia i czujesz się na nich koncertowo. Edytowano przez RoRo
Bardzo proszę używać opcji "EDYTUJ" zamiast dodawać kolejny post jeden pod drugim...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Watek troche przycichl, wiec mam dobra propozycje. Dzis relaksuje sie przy wspanialej muzyce i butelce dobrego whisky. Goraco polecam:

Harry Belafonte - Live in Concert at the Carnegie Hall
http://www.amazon.com/Live-Concert-at-Carn...084&sr=8-15

Bardzo rzadka pozycja, niesamowity klimat ! szczegolnie na zimowe wieczory. Dla mnie, nawet tak troche swiatecznie (moze dlatego, ze cieplo w domku, a z kuchni unosi sie zapach swiezego ciasta ? icon_wink.gif ). Taki cieply klimacik, mozna sie rozplynac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
od jakiegoś czasu wpadam na ten koncert:

Ahmad Jamal Trio "but not for me"

Bez wokalu co prawda, ale też pasuje do zimy nastrojem,
nagrane w styczniu w Chicago roku.. brzmi ponadczasowo,
oszczędna forma,
a do treści zachęcam icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powyzsza moja propozycja to koncert z 1959 r., ze slynnej sali koncertowej
the Carnegie Hall. Realizajca niesamowita jak na tamte czasy ! Mam kilka plyt
z okresu lat 50-70 i powiem Wam, ze wiele nowych realizacji mogloby sie uczyc
na realizacjach z tamtych lat ! Oddanie klimatu, ta "analogowosc przekazu",
rzadko spotykane przy obecnych realizacjach.

Inna sprawa to oczywiscie "nie spieprzyc" swietnego materialu wynalazkami typu re-mastering.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...