Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano
3 godziny temu, Chyba Miro 84 napisał:

Lubisz wogóle jeździć na rowerze? Pytanie czy kupno kolejnego ma jakiś wogóle sens,

A to jeszcze jeździć trzeba, nie wystarczy powiesić na ścianie? 😉 

001 (2).JPG

001.JPG

Napisano
Dnia 26.03.2026 o 05:50, MMarek napisał:

Moim zdaniem, totalna pomyłka w dętce rowerowej to zawór presta.
Odkryłem zestaw do konwersji tego zaworu renomowanej firmy Schwalbe. Wystarczy wymienić wkład i zaopatrzyć się w adapter do pompki, bez adaptera także można sobie poradzić. Teraz pompowanie kół to sama przyjemność, a nie jak poprzednio klątwy i złorzeczenia :) 

Samo ręczne pompowanie jest irytujące. 

https://www.trekbikes.com/gb/en_GB/equipment/bike-accessories/bike-pumps-accessories/bike-pumps/trek-air-rush-electric-pump/p/49717/

Lub Bosch.

https://www.bosch-diy.com/gb/en/p/easypump-0603947000 

Napisano
2 godziny temu, pairtick napisał:

Co tam masz za hulajnogę?

To jest panie Unibike. Ciężki niestety. Jak brałem to nie wiedziałem na co zwracać uwagę, poza tym, że kolega polecił osprzęt Deore. Później dopiero przyszła refleksja, że zamiast osprzętu trzeba było mniej kg poszukać 😉

Napisano

@MariuszZ z kilogramami, to jest tak, że często więcej nadmiarowych, mamy w sobie 😉

Deore, czyli trekking a nie mieszczuch. Spoko jest, te moje dwa rowery na zdjęciach, były na Deore. Z tym, że ja nie lubię amortyzacji - nawet tylko z przodu. Oczywiście, obydwa amortyzatory miały blokadę, w trekkingu nawet na manetkę - no ale nie lubię i tyle 

https://www.evanscycles.com/brand/trek/farley-5-fat-bike-910339#colcode=91033918 

Z tym też jaja, bo okazało się, że kupiłem ostatniego XL i wyszły jakieś problemy. Sklep mi napisał, że przepraszają ale muszą skancelować zamówienie i zwrócą kasę. Natomiast firma kurierska przysłała mi SMS, że dostarczą jutro 🤔

A fajny jest, bo widelec ma z włókna węglowego - czyli nie tak sztywny jak aluminiowy. W Polsce mam starego Authora na cro-mo i to fajnie wyłapywało mikrodrgania. No ale cóż, amelinium rządzi ☹️

Napisano
23 godziny temu, MariuszZ napisał:

Było słońce, kwiatki, ptaszków trele i turystów na rowerach niewiele 😉 

Mariusz oprócz wielu umiejętności, masz, także poetyckie. Agnieszka Osiecka lepiej by tego nie ujęła :) 

Napisano
2 godziny temu, MMarek napisał:

Agnieszka Osiecka lepiej by tego nie ujęła :) 

A mnie się skojarzyło z Jastrunem: 

"Są świerki, dzieci, sanek dzwoneczki,

śnieg nocą świeci jaśniej od świeczki.

Piękna jest zima w Polsce."

Napisano
Dnia 2.04.2026 o 16:36, MariuszZ napisał:

To jest panie Unibike. Ciężki niestety. Jak brałem to nie wiedziałem na co zwracać uwagę, poza tym, że kolega polecił osprzęt Deore. Później dopiero przyszła refleksja, że zamiast osprzętu trzeba było mniej kg poszukać 😉

Wieksza waga po rozpedzeniu też ma zalety. Pozattm trening na cięższym osprzecie daje super rezultaty gdy kiedyś przesiadziesz sie na lżejszą maszyne. Głowa do góry i... szerokości

Napisano

Niedziela, była okazja wypróbować nowe, szersze opony na piasku więc Pustynia Kozłowska. Trasa po polnych / leśnych drogach 64km w obydwie strony plus po pustyni z dyszka. Prądu nie brakło a frajda z jazdy po piachu niesamowita :) 

7h w siodle, tylko wiatr momentami przeszkadzał.

 

IMG_3363.JPG

Napisano
10 minut temu, burz napisał:

Też miałem kiedyś motorynkę. 

Ja nie miałem więc to chyba nie do mnie.

 

A swoją drogą ludzie dosyć często nabijają się z tego czego nie rozumieją. Trzeba trochę pojeździć w trudnym terenie i wtedy możemy porozmawiać. Piachy, pola, łąki, lasy, śnieg czy góry.

Nie znam nikogo kto by w takim terenie fatem jeździł na niskim ciśnieniu i robił duże przebiegi. Po to jest wspomaganie prądem...

Na prostej jak na zdjęciu jadę bez prądu albo 125W ustawiam jak są małe wzniesienia. W teren jak pustynia wyżej max moc elektryki, max sił w nogach i ledwo pod takie górki podjeżdżam.

 

I też dlatego za tydzień będzie coś jak wyżej ale napęd na 2 koła :) 

Napisano

Racja. Trzeba odpowiednio dobrać sprzęt do warunków i swoich możliwości.

Jakiś czas temu zrobiłem wycieczkę z kolegą z Rzyk na szczyt Kocierz i potem dookoła po okolicy. Rowery jego, full wypas, opony „na mleku”, sztyce pneumatyczne, i tym podobne wynalazki - oczywiście elektryki. Ja, amator z nizin, zwykły kask, „adidaski”, woda w butelce. On, Góral, kask z ochroną żuchwy, skarpety wzmacniane blachą, rękawice (nie rękawiczki - a było lato), kubłak na plecach. Jak go zobaczyłem to się uśmiechnąłem. Przestałem się śmiać w górach, gdzie na stromych skalnych zjazdach od niemal zera w dosłownie kilka sekund licznik wskakiwał na ponad 30km/h. Świetna, acz niebezpieczna zabawa, oczywiście niebezpieczna dla niewprawionego Pomorzanina, nie dla Górala.

Wróciłem na niziny „podjarany” zakupem takiego roweru. Ochłonąłem jednak. Rozejrzałem się po okolicy. Może nie płaskiej jak stół, ale w porównaniu do tamtej - jednak co najwyżej lekko pofałdowanej. I z przyjemnością wskoczyłem na mojego Scott-a Scale hard tail i już mi nie w głowie elektryk.

Póki się na moim rowerze jakoś wtaczam na pobliskie pagórki, to mi wystarczy. Ale gdybym mieszkał w Beskidzie Żywieckim… to z pewnością miałbym elektryka i… pewnie z musu tańsze audio.:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Utwórz nowe...