-
Zawartość
14 167 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Kraft
-
Zamieszczam obiecany wykres działania jednego z zestawów zasilających (Clear Image Scientific) firmy Shunyata. Czyli jednak nie wszystkie firmy produkujące akcesoria zasilające ukrywają takie dane, jak czyni to np. Verictum. Można? Można.
-
Dla potomnych? Wiesz, jak mnie podejść;) OK. Jak znajdę, to Ci prześlę.
-
Po co? Tobie on przecież niepotrzebny.
-
Wykres Shunyaty chyba gdzieś widziałem. A o recenzentach kabli nie chce mi się gadać.
-
Dobre pytanie. Chciałem się tego dowiedzieć od przedstawiciela firmy, ale jak wiesz nabrał wody w usta. Coś ponoć (przynajmniej według Verictum) da się zmierzyć, ale chyba nigdy się nie dowiemy, co to.
-
Ponoć wszystko już pomierzone (tylko tajne). Po co dwa razy robić to samo?
-
Moje przekonanie nie ma znaczenia, bo gra, jak gra (mam za to spokojny sen).
-
Po minach słuchaczy widać, że ma wpływ. Ktoś wie, co to?
-
Już się tłumaczę. Po pierwsze, wszystkie firmowe kable kupiłem w początkowym okresie mojej fascynacji audiofilizmem. Napakowany informacjami z forum, starałem się za ich pomocą osiągnąć pewne zmiany w brzmieniu (zresztą bez rezultatu). Po drugie, zakup ostatniego kabla, czyli Clearwaya, można traktować jako wariację na temat słynnego zakładu Pascala. Wybrałem kabel mający bardzo dobre opinie, ale jeszcze o stosunkowo rozsądnej cenie. Jeśli wygram zakład, to słucham muzyki przez przyzwoity przewód. Jeśli przegram, to stracę tylko 200 zł. Na takiego Totka to mnie spokojnie stać;)
-
Już o tym pisałem, ale u siebie zauważam obecnie coś odmiennego. Właściwie wszystkie płyty brzmią mi tylko lepiej. Czasem jest to wręcz zadziwiające, że jakaś tania produkcja disco z lat 70-tych może być tak ładnie nagrana. Może to kwestia akustyki? Być może, jak się ją chociaż trochę opanuje, to może być tylko dobrze, albo i jeszcze lepiej.
-
Ok. Chciałem się tylko zorientować, czy wiesz o czym piszesz. Dziękuję za rozwianie wątpliwości. Oczywiście, że nie do tego. Forum ma z założenia ułatwiać kontakty branży z potencjalnymi klientami.
-
Może wyniki pomiarów? Czy żądam zbyt wiele?
-
Zanim temat zostanie zablokowany zamieszczę jeszcze zdjęcie naszego kochanego zbawcy audiofilskiego rynku. Oto pan Noel Lee we własnej osobie. I jeszcze jedna ciekawostka. Pan Lee opisując początki swojej działalności kablowej napisał tak: "I had to create a market where none existed. In the beginning we called it a cure without a disease (lek bez choroby)".
-
Ale wszystkie stare nagrania (i nowe pewnie też) są własnie "spaprane" kablowo na etapie produkcji. Czy warto ich w ogóle słuchać?
-
W to, to już chyba nie wierzy nawet część audiofilów. Nawet w tym środowisku powoli przebija się pogląd, że jednak akustyka może być ważniejsza od kabli (że taka inwestycja daje większe korzyści - choć oczywiście kable nadal "grają"). A co z nowymi audiofilskimi remasterami? HDCD, K2HD... Może coś jednak można dorobić?
-
Uważasz, że to przez niesynergicznie dobrane kable? Może raczej urządzenia rejestrujące i miksujące są dzisiaj znacznie doskonalsze?
-
Nikt się nie zastanowił, jakie wnioski można wyciągnąć z informacji, że "temat" okablowania w audio pojawił się na dobrą sprawę dopiero w latach osiemdziesiątych? A wnioski płyną z tego dwojakie. Po pierwsze połowa muzyki została nagrana na zwykłych kablach: Miles Davis, Dave Brubeck, Hendrix, Led Zeppelin.............. można wymieniać w nieskończoność. Począwszy od mikrofonu i przewodu gitarowego, a skończywszy na okablowaniu linii tłoczenia płyt - wszystkie dźwięki szły po zwykłych kablach*. I jak tu uwierzyć, że dwa metry lepszego kabla głośnikowego zrobią teraz różnicę podczas odtwarzania tego, co zarejestrowano przed dziesięcioleciami za pomocą kabli zwykłych? Po drugie, wspomnijcie wszystkie te legendarne sprzęty sprzed lat, czyli dzisiejszy, tak przez wielu pożądany, vintage. Czemu kiedyś dźwięk Technicsa SL-1200 z 1972 r. był wspaniały na zwykłym kablu, a teraz trzeba go podłączyć kablami za grube tysiące, bo inaczej będzie wstyd, żenada i nic ciekawego nie usłyszymy? * prawdopodobnie dalej tak się dzieje;)
-
Krasnoludki istnieją. Krasnoludki nie istnieją. Jak prawda znajduje się w tym przypadku pośrodku?
-
Nie wiem, czy za mocna. Pan Lee przez lata udowodnił, że jest mistrzem marketingu. Słynne są choćby jego programy motywacyjne dla sprzedawców detalicznych kabli. Może po prostu podąża za zyskami i stąd jego obecne zainteresowanie hazardem.
-
Obecnie Monster bardziej interesuje się inwestowaniem w (niezupełnie legalny) hazard internetowy (PokerTribe.com). Taka to firma;)
-
A ja się z artykułem nie zgadzam. Nieprawdą jest, że nie wiadomo "skąd pojawił się impuls, za sprawą którego zaczęto zmieniać poglądy na temat okablowania audio". Wiadomo. Zawdzięczamy to niejakiemu Noelowi Lee, założycielowi firmy Monster Cable. Pierwszy pokaz swoich kabli, który tak odmienił branżę, przeprowadził on na targach Consumer Electronics Show w 1978 r.
-
Link do ciekawego artykułu o adaptacji konkretnego pomieszczenia odsłuchowego. Autor opisuje w nim dokładnie kilka wariantów aplikacji ustrojów i zmiany jakie poszczególne ustawienia wprowadziły do brzmienia. Zaletą artykułu jest też sporo ładnych zdjęć. Polecam lekturę. http://audiofezzowanie.pl/modyfikacja-akustyczna-pokoju-czyli-jak-polepszylem-sluchanie-muzyki/
-
Naprawdę? Kolega Tomek wyliczył pierwotną cenę swojej Yamahy na 29 000 obecnych złotych. Ja na zdjęciach pokazałem nowe Yamahy za 6 000-33 000 zł. Ja nie piszę, że mój Marantz jest warty obecnie 5000 zł. Piszę tylko, że to sprzęt klasy "5000 zł", bo za taką cenę katalogową Marantze tej serii są oferowane. Idąc Twoim tokiem rozumowania, jeśli mocno porysuję w nim obudowę i jego cena odsprzedaży spadnie do 1500 zł, to okaże się nagle, że porównywałem R-N803 nie ze wzmacniaczem dwa razy droższym, ale dwa razy tańszym!
- 421 odpowiedzi
-
- yamaha r-n803
- ypao
- (i %d więcej)
-
Mądrość ludowa głosi, że jeśli komuś zaczyna się wydawać, że kiedyś było lepiej, to znaczy, że się starzeje;)
- 421 odpowiedzi
-
- yamaha r-n803
- ypao
- (i %d więcej)