Skocz do zawartości

KONCERTY na żywo ...


Recommended Posts

@michaudio kurde , wpienia mnie to najbardziej , że jest jakiś dziwny klucz wg. którego wybierani są laureaci Fryderyków. Zresztą taki klucz też funkcjonuje w radio. Będąc na koncertach , słuchając suportów , czy amatorów grających za darmoszkę przed głównymi koncertami wyłowiłbym znacznie lepszych , niż tych promowanych. A , właśnie występuje Pani Krystyna Prońko ze sztandarową piosenką " Psalm stojących w kolejce". Rewelacja , słowa , dykcja , muzyka. Zostawiliśmy młodym coś wartościowego po sobie.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, tomek4446 napisał:

Nie wiem jak to się nazywa , ale polega na jednym zdaniu o niczym / byle by była zbitka mądrych wyrazów/, a potem jest " eeeeee ", a w tych ambitniejszych utworach " aaaaaaa ". :) 

Kazde pokolenie m wlasna muzyke, jest takie powiedzenie. Dzieciaki w mojej rodzinie sluchaja muzyki rodzicow i wujkow, wiedza co dobre:) Ale dziwi mnie brak muzycznej rewolucji w ostatnim pokoleniu, chyba ze o czyms nie wiem.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, michaudio napisał:

wygląda mi to na mix odwiecznych układów z korpo przepisem na "gwiazdę".

Krzysztof Zalewski laureatem Album Rock & Blues ??? To jakaś kpina.

21 minut temu, michaudio napisał:

Spotify podaje twórcom listę cech "pożądanych" utworów, włącznie z kolorem okładek. 

Spotify w porównaniu z Tidalem robi to subtelnie i w białych rękawiczkach. 

 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo przepraszam ale gadacie jak stare dziadki. Stonsi i Beatelsi też kiedyś szarpali nerwy, a dziś są klasyką.  Mozart burzył przyjęty porządek starców (opera po niemiecku?! A fuj, musi być po włosku jak dotąd).  Jak ktoś tu słusznie napisał to jest muzyka nowych pokoleń.  Jeśli nie rozumiesz na czym polega, toś brachu ze starego pokolenia. To jest takie ględzenie dziadków, bo byl jazz rock metal... A jak powstają nowe gatunki? Ktoś mówi: od jutra gramy cos nowego i to bedzie metal albo blues...? To jest proces i nikt nie wie kiedy sie zaczyna i kiedy kończy.  A czy ładne czy brzydkie, to jak wiemy nie podlega dyskusji. A Zalewski spoko. Ostatnia plyta ok. A Sochacka jeszcze bardziej spoko. Widziałem dzisiaj, mam ich plyty. Muzyka ogólnie ma się świetnie jak powiedział dzis Zalewski i ma rację.  Tylko trzeba uszy przewietrzyć od czasu do czasu.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, tomek4446 napisał:

Nie wiem jak to się nazywa , ale polega na jednym zdaniu o niczym / byle by była zbitka mądrych wyrazów/, a potem jest " eeeeee ", a w tych ambitniejszych utworach " aaaaaaa ". :) 

Absolutnie nie jest to nowy gatunek. Nazywa się Uriah Heep. ;) To mistrzowie refrenów opartych na jednej samogłosce. Mówię, to bez złośliwości, raczej z czułą wyrozumiałością, bo zawsze ich lubiłem. Proste granie, ale sporo udanych melodii i do tego dobrze zaśpiewanych.

35 minut temu, fp74 napisał:

Jak ktoś tu słusznie napisał to jest muzyka nowych pokoleń.  Jeśli nie rozumiesz na czym polega, toś brachu ze starego pokolenia.

Nie. Może być po prostu tak, że nie ma czego rozumieć. To żadna sztuka zrobić coś nowego za wszelką cenę. Sztuką jest zaproponowanie czegoś odkrywczego, co jednocześnie ma sens artystyczny. Ale do tego trzeba wcześniej odrobić zadanie domowe i mieć trochę dobrego smaku. A i to może nie wystarczyć, bo być może już wymyślono wszystkie formuły warte wymyślenia. Jeśli chodzi o rozwój muzyki, to jestem raczej pesymistą. Natomiast pozostaję optymistą w tym sensie, że wiem, że nigdy mi nie zabraknie udanych płyt do słuchania. Bo w ramach dawno wytyczonych kierunków stylistycznych zawsze można błysnąć pomysłem czy nasycić stare wzorce swoją wrażliwością.

 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Rafał S napisał:

Absolutnie nie jest to nowy gatunek. Nazywa się Uriah Heep. ;) To mistrzowie refrenów opartych na jednej samogłosce. Mówię, to bez złośliwości, raczej z czułą wyrozumiałością, bo zawsze ich lubiłem. Proste granie, ale sporo udanych melodii i do tego dobrze zaśpiewanych.

Nie. Może być po prostu tak, że nie ma czego rozumieć. To żadna sztuka zrobić coś nowego za wszelką cenę. Sztuką jest zaproponowanie czegoś odkrywczego, co jednocześnie ma sens artystyczny. Ale do tego trzeba wcześniej odrobić zadanie domowe i mieć trochę dobrego smaku. A i to może nie wystarczyć, bo być może już wymyślono wszystkie formuły warte wymyślenia. Jeśli chodzi o rozwój muzyki, to jestem raczej pesymistą. Natomiast pozostaję optymistą w tym sensie, że wiem, że nigdy mi nie zabraknie udanych płyt do słuchania. Bo w ramach dawno wytyczonych kierunków stylistycznych zawsze można błysnąć pomysłem czy nasycić stare wzorce swoją wrażliwością.

 

No właśnie to mam na myśli co wlasnie potwierdziles w tym poście. Pewną otwartość. Słowacki wielkim poetą był... ale nie da sie cale zycie sluchac Ciemnej strony księżyca. A jest to tym bardziej niezrozumiale,  że w dobie streamingu możemy jednym kliknięciem posłuchać młodej/nowej muzyki i naprawdę wiele znaleźć. No ale to już też kwestia gustu, w którą nigdy nie wnikam. Jedni nie nadążają że słuchaniem nowych wykonawców i płyt,  a inni uważają, że muzyka skończyła się w latach xx. Oczywiście, że 90% tego to chłam ale tak szczerze, 90 % plyt Stonesów do odgrzewanie w kółko jednego kotleta, od kilkudziesięciu lat. Jednym to pasuje, a inni szukają świeżych dań.  Smacznego.😉

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Słucham prawie każdego gatunku muzyki, poza disco polo, bo to kopia jeden do jeden ruskiego disco. Bez cienia wkładu własnego.

Lubię Kaśkę Sochacką, bo w jej muzyce gra cisza, poza tym chrypka w jej głosie mnie zwyczajnie kręci.

Fanem Stonesów i wielu innych uznanych klasyków nigdy nie byłem.

Wszelkie przesadzone stylizacje na Depesza, Metala, Hiphopowca, czy wbitego w garniak znawcę katalogów muzyki klasycznej zazwyczaj mnie śmieszyły.

Nie czuję też potrzeby odmładzania się na siłę słuchaniem każdej nowości.

Tu nie chodzi o gust.

Najbardziej męczące w nowościach jest coraz niestety częstsze niedopasowanie rytmu tekstu, do tempa muzyki. 

W polszczyźnie to niechlujstwo szczególnie mnie odrzuca.

To co uchodzi w wokalistyce jazzowej, w innych gatunkach jest dla mnie nie do przejścia.

A znajduję harmonię w bardzo różnych dźwiękach.

Więc darujmy sobie uszczypliwości związane z wiekiem, gustem i otwartą głową.

Niech każdy słucha muzyki po swojemu. Również życzę smacznego. 😉

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, fp74 napisał:

90 % plyt Stonesów do odgrzewanie w kółko jednego kotleta, od kilkudziesięciu lat. Jednym to pasuje, a inni szukają świeżych dań.  Smacznego.

Inaczej brzmieli z Brianem Jonesem, inaczej z Mickiem Taylorem i jeszcze inaczej z Ronem Woodem. Keith Richards to kopalnia riffów, a Mick Jagger to mimo wszystko jeden z lepszych wokalistów w historii gatunku. No i świetna sekcja rytmiczna, odnajdująca się w dość różnych rzeczach i zawsze trzymająca groove. Można ich nie lubić, ale jeśli ktoś nie ceni, to znaczy, że nie czuje rock and rolla i jego bluesowych korzeni.

Nie wiem, jak mam rozumieć Twoją puentę. Czyżbyś lepiej ode mnie wiedział czego słucham?

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Rafał S napisał:

Nie wiem, jak mam rozumieć Twoją puentę. Czyżbyś lepiej ode mnie wiedział czego słucham?

W mojej wypowiedzi puenta, dość generalna, a nie osobista, jest tylko reakcją na wcześniej postawione tezy (nie tylko Twoje) na temat tego jak to muzyka kiedyś była lepsza a dzisiejsi wykonawcy nie odrobili zadań domowych i inne tym podobne, a nie poparte żadnym racjonalnym argumentem osądy... Ja nie mam pojęcia czego słuchasz (możesz się dzielić tą informacją w specjalnym wątku) ani Ty nie masz jak sądzę pojęcia o tym  czy jakiś artysta wychował się lub inspirował czy choćby tylko słyszał np klasyków baroku albo jazzu. Więc to raczej nie ja wypowiadam się na temat tego, co kto słucha lub słyszał w swym życiu.  Wypowiadam się wyłącznie na temat tego co sam słyszę. 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, fp74 napisał:

puenta, dość generalna, a nie osobista, jest tylko reakcją na wcześniej postawione tezy (nie tylko Twoje) na temat tego jak to muzyka kiedyś była lepsza a dzisiejsi wykonawcy nie odrobili zadań domowych

Niczego podobnego nie napisałem. Stwierdziłem tylko, że trzeba odrobić zadanie domowe, żeby powiedzieć coś nowego z sensem. To mój prywatny aksjomat. ;) A że spora część dzisiejszych wykonawców nie przepracował wcześniej pewnych rzeczy, to niestety słychać. Weź choćby współczesny soul / R&B. Kiedyś praktycznie każda czarna wokalistka umiała frazować, bo wychowała się na klasycznym bluesie i jazzie. Dlatego starzejąca się Tina Turner mogła kapitalnie zaśpiewać jazzowy numer u Herbiego Hancocka. A dzisiaj mainstreamowe lale już sobie nie radzą i nadrabiają braki nużącą manierą. Poza bluesową niszą - tam jest lepiej, ale też nie tak dobrze, jak ze 2-3 dekady temu, kiedy aktywne były wokalistki starszego pokolenia. Od lat 90-tych coraz popularniejsze jest śpiewanie siłowe na jedno kopyto.

A współczesna wokalistyka rockowa na tle klasyki gatunku? Oh my.

W jazzie na szczęście wszystko wygląda zupełnie inaczej - w dużej mierze dzięki bardziej formalnej edukacji.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, Rafał S napisał:

Niczego podobnego nie napisałem. Stwierdziłem tylko, że trzeba odrobić zadanie domowe, żeby powiedzieć coś nowego z sensem. To mój prywatny aksjomat. ;) A że spora część dzisiejszych wykonawców nie przepracował wcześniej pewnych rzeczy, to niestety słychać. Weź choćby współczesny soul / R&B. Kiedyś praktycznie każda czarna wokalistka umiała frazować, bo wychowała się na klasycznym bluesie i jazzie. Dlatego starzejąca się Tina Turner mogła kapitalnie zaśpiewać jazzowy numer u Herbiego Hancocka. A dzisiaj mainstreamowe lale już sobie nie radzą i nadrabiają braki nużącą manierą. Poza bluesową niszą - tam jest lepiej, ale też nie tak dobrze, jak ze 2-3 dekady temu, kiedy aktywne były wokalistki starszego pokolenia. Od lat 90-tych coraz popularniejsze jest śpiewanie siłowe na jedno kopyto.

A współczesna wokalistyka rockowa na tle klasyki gatunku? Oh my.

W jazzie na szczęście wszystko wygląda zupełnie inaczej - w dużej mierze dzięki bardziej formalnej edukacji.

Od lat 90.... to nie wiem, czy nie zaczęło się coś innego, a mianowicie wpływ MTV na popkulturę, który był gigantyczny, a od zawsze wiadomo, że ładne sprzedaje się lepiej. No i w telewizji wreszcie było to widać. W takich gatunkach jak pop czy rock musimy pamiętać o tym, że to co prawda jest SHOW ale przede wszystkim BIZNES. Dlatego łatwiej wypromować ładną panią ze średnim wokalem, niż odwrotnie. Zwłaszcza w czasach gdy dla wielu ludzi plyty (i to nie w sensie fizycznym) umarły.  Dziś słucha się playlist a nie albumów i biznes o tym wie. Wystarczy odpalic Tidala lub Spotify, gdzie w pierwszej linii pchają się playlisty. Idąc dalej, dziś już ładna pani nie wystarczy, bo innych już się nawet nie pokazuje.... Teraz musi być ładna i szokująca np wulgarna albo obsceniczna, a to z kolei nie idzie w parze z inteligencją i merytorycznymi podstawami.   Dlatego coraz trudniej może wyłapać coś wartościowego ale to nie znaczy, że tego nie ma.

Ps. Nie wiem, czy my tu nie zaśmiecamy wątku tą przydługą acz ciekawą dysputą.  Jeśli tak to przepraszam i może admin przeniesie to do nowego jakiegoś wątku albo innego bardziej pasującego.

Edytowano przez fp74
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To co mnie razi najbardziej. Oczywiście nie generalizując ;

- miernota tekstów , brak w utworze opowieści , słyszę wyrwane słowa bez składu.

- brak zdolności głosowych , nie wyciąganie głosek do końca , strach przed fałszem przez co utwór robi się nijaki

- brak dykcji , niby wokal po polsku , a rozumiem co trzecie słowo

- poruszany już dysonans muzyki z wokalem . tak jak by skład instrumentalny walczył z własnym wokalistą.

 

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

28 minut temu, tomek4446 napisał:

To co mnie razi najbardziej. Oczywiście nie generalizując ;

- miernota tekstów , brak w utworze opowieści , słyszę wyrwane słowa bez składu.

- brak zdolności głosowych , nie wyciąganie głosek do końca , strach przed fałszem przez co utwór robi się nijaki

- brak dykcji , niby wokal po polsku , a rozumiem co trzecie słowo

- poruszany już dysonans muzyki z wokalem . tak jak by skład instrumentalny walczył z własnym wokalistą.

 

Na wczorajszych Fryderykach to było tak oczywiste. Wokal dobrych wokalistów Prońko Zalewski Sochacka, każde słowo słyszałem bez problemu. Jak śpiewał (?) niejaki sober, bambi czy coś tam to nawet nie wiem czy po polsku śpiewali.

Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Utwórz nowe...