-
Zawartość
6 258 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez kaczadupa
-
Luzik, chciałeś pokazać, że podjąłeś dobrą decyzję. Kto wie, może masz rację...
-
Pamietaj, że to moje zdanie. Dla wielu Naim to religia i filozofia... (czyli coś co lubisz - bez złośliwości ofkors). Tylko własne doświadczenie ma sens. W sieci jest sporo wpisów, że model 70 jest bardziej udany od 100. Potwierdzają to też pracownicy salonów Topa (no dobra, jeden się wyłamał ale od razu polecał Hegla więc jego opinię pomijamy ;)) . Oczywiście tak jak napisałem wyżej, tylko własny odsłuch a nie czytanie ma sens.
-
Nie zabłysłeś z tą lampką...
-
Każdego dnia po godz. 15.00 gonię do domu z językiem na brodzie z nadzieją, że dzisiaj wybiorę.... I słucham Coplanda do 24.00 bez minuty przerwy i nie wiem... czy pójść w bardziej organiczne, wyraźnie ciemniejsze (z ATC7 ciemne w piź... c granie) bardzo bliskie (to może przeważyć), ten świetny chociaż nienaturalny efekt muzyki na wyciągnięcie ręki, bycia metr przed sceną, ewidentnie ocieplone granie z lepszą dynamiką na podbitym mocno! basie czy pójść w granie, które pokazuje o wiele, wiele, wieeele więcej detalu, jest bardziej neutralno/naturalne, prawidłowo/wzorcowo wręcz oddaje przestrzeń, nie ma takiego kopa na basie ( absolutnie bas nie jest rozmiękczony czy się wlecze ale jest go jednak dla mnie ciut/troszkę za mało w stosunku do ilości wysokich tonów i niestety nie ma tej dynamiki "supernaima" ), brzmienie Coplanda jest całościowo chyba ciekawsze, nie znudzi się tak szybko jak u Naima. Nie wiem co wybrać ale pomału czas na decyzję mi się kończy (Naim przyjechał w czwartek a Copland w piątek).
-
Przepraszam. Myślałem, że rozmawiam z posiadaczem dużych ATC i właśnie Naima i MF. Z kimś Cię pomyliłem.
-
Ty masz Naima i MF więc z pewnością jeszcze więcej wypełnienia, ciepła, gęstości na średnicy niż u Coplanda. Przyzwyczaiłeś się do tego brzmienia tak samo jak ja do szybkiego, zrywnego grania Cyrusa czy Naima i teraz ciągle mam wrażenie, że Copland nieznacznie uspokaja atak. A tak na marginesie zobaczcie jak każdy wzmacniacz ma gdzieś jakiś element brzmienia, który odbieramy jako "braki". Nie ma pieca idealnego, można zamykać temat i przygotowywać się do dzisiejszego wydarzenia piłkarskiego.
-
Na szczęście w audio wszystko można ładnie ubrać w słowa. Przypomina mi się recka SuperNaita u Stempura, gdzie lekkie zamulenie wzmaka zostało nazwane "nierobieniem afery z detalu"
-
No tu muszę zaprotestować. Chociaż faktycznie średnica jest tym co najbardziej je różni. Dla mnie to nie więcej detalu na średni a braki w wypełnieniu, naturalności. Oczywiście jestem starszy od Wojtka więc może już nie słyszę tego detalu w Heglu, to też możliwe.
-
Spokojnie, Wojtek i ja mówimy sobie prawdę prosto w oczy. Dla mnie nie jest Hegel przez jego "plastikową", "antyludzką" średnicę a dla Wojtka nie jest Naim za jego naimowość... Ps. No, teraz trochę podkręciłem Wojtka, żeby mu się chciało dobrze porównanie Hegla z "policjantem" napisać
-
Pytanie czy postawię na pierwszym miejscu na wykop na basie czy na spójną, naturalną całość.
-
Oba wzmacniacze są tak samo "szybkie". Kwestia wzmocnionych niskich tonów w Naim powoduje, że mamy wrażenie bycia na koncercie, gzie stopa rusza naszymi bebechami. Copland nigdzie nie podbija niskich tonów ale one są tak samo jak nie bardziej konturowe i zwinne jak z Naim SN3, jest ich mniej. Chyba najlepszym, najtrafniejszym podsumowaniem z tego co wyżej nabazgrałem jest to, że grając z Coplandem słyszę to co pokazują sobą podłączone głośniki a grając z Naim SN3 bez względu na paczki zawsze słyszę charakter Naima SN3.
-
Prawda. Z SN3 i Dynaudio jest mega gorąco, mega gęsto, mega ciemno a zamulenie takie jakbyś z taśmy magnetofonowej, pięć razy przegranej na jamniku słuchał. Dla mnie fatalne połączenie.
-
Tylko, że moim zdaniem ATC 7 "cierpią" na ten sam brak kopa na średnim/wyższym basie (może nawet bardziej jak QR1) a jednak z SN3 zaczęły kopać tylko w zamian trochę zapomniały o górnej średnicy i wysokich tonach. Ten model Naima umarłego postawi na nogi swoją dynamiką.
-
Wojtek ale tu sprawa jest prosta, zostają mi tylko Audiovector Qr1 lub najmniejsze PMC. Wszystkie one rozjaśnione a qr1 przybliżają jeszcze środek więc tym bardziej do SN3. Pytanie czy nie pojawi się sssyczenie... Ewentualnie mały Harbeth jeszcze ale ten to i z Coplandem powinien ładnie śpiewać. Dobra, byle do piętnastej.
-
Spokojnie, mam jeszcze kilka dni na decyzję. Muszę powrócić do Klubu Naima na AS aby odświeżyć sobie moje wpisy, wrażenia gdy SN3 u mnie grał. Pamiętam tę szarą, mokrą mgiełkę i bardzo wysoką dzwięczność wysokich tonów SN3.
-
Panie, ja gram na malutkich ATC scm7, które do tego mają ten basik miękkawy i bez efekciarstwa. Copland ma niskie tony zwarte, szybkie, nigdzie się nie "ulewają", nawet nie wiem czy nie są bardziej konturowe i zróżnicowane jak u SuperNaita 3, ale w przeciwieństwie do Naima, niskie tony nie są daniem głównym, nie są zawsze na pierwszym miejscu. Słucham teraz muzyki, którą najczęściej słucham, najbardziej lubię. Mam wrażenie, że z Coplandem słyszę prawdziwe ATC 7 a z Naimem słyszałem Naima Pamięć audio jest zawodna ale wydaje mi się, że z SN3 zawsze brakowało mi otwarcia średnicy i przedewszystkim wysokich tonów, które równoważyłyby jego bardzo mocne niskie tony. Cały czas jak na nim grałem myślałem o kupnie do niego Audiovectorów qr1.... Nie wiem czemu zawodowi recenzenci piszą, że brzmienie SN3 jest idealnie zrównoważone, ja je odebrałem jako wyraźnie ocieplone. Czy ja mam coś nie tak ze słuchem czy lubię przejaskrawione granie?
-
Marku, tu już się nic nie zmieni. Aż muszę poszperać w sieci, czy to jeden człowiek zmajstrował tego pieca czy cały zespół inżynierów. Jeżeli jeden to chciałbym mu spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć - coś Ty najlepszego zrobił.... Skąd się wogóle wziął ten cały Copland? Albo coś źle patrzę na stronie Coplanda albo on produkuje obecnie zaledwie 5 (pięć) urządzeń. Muszę zerknąć na stronę TOPa ile oni tego mają.
-
Co za licho mnie podkusiło z tym Coplandem. Zanim przyjechał żartowałem, że jedzie do mnie "kiler wszystkich kilerów" no i się doigrałem... Za tą średnicę, za te wokale można umrzeć a jeszcze jak na złość ona idealnie przechodzi w skraje pasma. Dosłownie brzmieniowo jakiś perfekcyjny, pieprzony monolit. Nie mogę nic znaleźć. Wszystko w tym graniu pasuje do siebie idealnie. Jest muzyka. Mówię o połączeniu z ATC7. Z Dynaudio x14 mi się nie podoba a ATC śpiewają jak nigdy...
-
Byle do 15.00, może dzisiaj łatwiej będzie zdecydować
-
Pomiary nie kłamią i tu sprawa jest oczywista. Co innego czy zawsze i każdemu spodoba się granie piecyka najlepiej wypadającego w pomiarach. Może mi się wydaje ale wiele firm z Anglii celowo dodaje zniekształcenia, żeby osiągnąć określone brzmienie. Cyrus, Rega czy Naim nawet się z tym nie kryją. Twierdzą wręcz - nie patrz na pomiary, to zostaw nam, a ty posłuchaj! . To samo mówią najbardziej doświadczeni pracownicy naszego ulubionego, sympatycznego salonu Q21. Jak dostają jakiś nowy klamot to najpierw nie patrzą na jego cenę czy pomiary a go słuchają, potem strzelają ile on kosztuje. Przecież takie firmy jak przywołane wcześniej Cyrus/Rega/Naim mają wystarczające doświadczenie i pieniądze, żeby zrobić wzmacniacz idealnie wypadający w pomiarach a jakoś im na tym średnio zależy. Wręcz ostatnich "dostrojeń" wzmacniaczy dokonują na ucho w pokoju, przypominającym pokoje zwykłych użytkowników.
- 1 086 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- diamond 25
- kef
-
(i %d więcej)
Tagi:
-
To fakt. Nasz Kolega z forum MMarek ma kapitalnie wygodny. Jak człowiek na nim klapnie to jakoś wszystko jeszcze ładniej "śpiewa".
-
I o Hegla... Za to obowiązkowo pytasz o sprzęt Moon, Roksan, Atoll i Magnat/Heco. Normalne. Każdy orze jak może. Babcia Pyszna, dobre
-
Pewnie bym mógł ale chłopie mam dość, przecież ja w psychiatryku wyląduję. Idę na spacer i myślę naim/copland, kładę się spać i myślę naim/copland. Wzmacniacz grający obiektywnie bardzo poprawnie a jednak pięknie i wzmacniacz łamiący wszystkie kanony audiofilskiej poprawności ale mający swój "namacalny, gęsty, mroczny muzyczny klimat".
-
Dowcip Ci się udał, nie ma co...
-
Ten argument do mnie trafia. Nawet mam jakieś już upatrzone Jak wyciągnę to już kupię. Nie miałbym sumienia odesłać go rozbebeszonego do salonu. Nie zdzierają w tym salonie na mnie. Trzeba to uszanować. Miałem już dwa razy SuperNaita 3 u siebie, znam go dobrze. Wyciągnięcie nowego SN3 z kartonu nic nie zmieni, nowy gra inaczej jak trochę pograny, niestety rozegrany dostaje turbo-atomowo-basowego doładowania.