-
Zawartość
2 791 -
Dołączył
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Wito76
-
Ależ oczywiście, tak więc nie ma powodu, by nadgorliwie ambasadorować.
-
Nie wiem, czy śledzisz wątek z sąsiedniego forum "Dlaczego nie kupować Wiim Ultra" a tam jest dużo głosów, że jednak ten DAC jest bo jest, ale właśnie przeciętny i zdecydowanie warto mieć zewnętrzny,
-
Miałem kiedyś Sanskrit 10th, a wciąż mam Chromecast Audio. Spodziewam się, że DACi w Wiimach nie będą lepsze od Sanskrit, więc Wiim jedynie jako transport dla SMSLa byłby lepszym rozwiązaniem. Wg potocznej opinii DACi na pokładzie Wiimów są przecietne. Z drugiej strony jak czasem sobie wyjmę z szuflady Chromecast to okazuje sie, że on wcale sie nie zestarzał i bardzo dobrze broni się w roli transportu. Może ciut więcej klarowności bym oczekiwał, więcej detalu i precyzji, ale z Wiimem to może być krok w bok. Oczywiście Chromecast nie ma startu jeśli chodzi o obsługę, o apkę, ilość obsługiwanych serwisów i ficzerów, Ale jak słuchasz przykładowo tylko jakiegoś Tidala czy Spotify to tutaj funkcjonalności wychodzą jakby na remis.
-
Ja kiedyś pisałem z firmą Acar, tą od listew komputerowych. Miałem pewien znak zapytania i od słowa do słowa dyskusja rozszerzyła się na poboczne tematy . I facet powiedział, że warto mieć różne urządzenia pod ochroną listew. Doprecyzuję, warto mieć kilka listew, bo one wzajemnie się "uzupełniają", gdy nasza domowa instalacja znajdzie się pod przepięciem. Krótko mówiąc kilka listew przyjmie to na klatę. Nie mam jakichś wypasionych listew, ale właśnie takie Acar, Akyga itp. Dwa komputery stacjonarne synów mają listwy, sprzęt RTV i Sat, router i switche, kotłownia. No i sprzęt audio, hmmm, różnie to bywa. Coś pod listwą, coś bezpośrednio w ścianę. Mam polisę na dom z ochroną ruchomości i sprzętu RTV/AGD i jakoś to mi trochę dodaje otuchy.
-
Oj niekoniecznie byłoby słychać 😀. Miałem kiedyś trefny zasilacz w kompie co piszczał. U znajomych piszczał piekarnik. I wiele takich przykładów można znaleźć, każdy coś tam miałby do opowiedzenia.
-
Zjawisko magnetostrykcji czyli przemagnesowanie rdzenia trafo. W sieci mamy 50Hz więc ten brum jest 50Hz czyli słyszalny dla nas. Piszczenie to raczej nie 50Hz.
-
No może nie tak pełno. Bardzo dawno już nic nie grzebałem, poustawiane wszystko i śmiga. Ale rzeczywiście jest czasem trochę błąkania się, zagadek, obaw. Sam pamiętam jak pierwszy raz wgrywałem system na kartę SD. Odpalony program do wgrywania i ze 4 poradniki. I rozumiem ludzi, którzy nie czują się pewnie w takich tematach i zwyczajnie odpuszczają.
-
Żeby kolega T Z6 dobrze zrozumiał, nie podłączasz bezpośrednio maliny (czyli dół, główny "komputer"). Masz dwa gniazda USB C umieszczone na Signature i tylko tam zasilasz: RPi Power i Clean Power. I jak już pisałem koledze na sąsiednim forum, warto dla strony brudnej też dać dobry zasilacz.
-
Nie bardzo rozumiem, jak niby została wyparta. Mam i malinę i Wiim Mini. I Wiim nie ma najmniejszego startu do maliny z dobrą nakładką i zasilaniem. To zupełnie inna półka grania jak dla mnie. Na pewno nie została wyparta pod względem sonicznym tylko zwyczajnie ludzie są leniwi/wygodni i kupują takie Wiimy jako swój pierwszy streamer. Chwalą, bo wszystko im fajnie śmiga, dedykowana apka i obsługa z telefonu. Taki Ultra ma namiastkę jakiegoś wyświetlacza i wygląda to już jakoś, bez porównania lepiej niz partyzancka malina. A że gra jak gra, nie mając porównania wydaje sie ze sprzęt idealny i jeszcze za grosze. Fajnie, że pojawiła się refleksja .
-
Kto Ci tak powiedział? Tzn chyba wiem kto, ale skąd takie stwierdzenie że to niby współczesne? Jakieś wiarygodne informacje, dowody itd? Tak z ciekawości pytam.
-
"Bałagan. ... Formalnie nie mam nic przeciwko, wzbogaca rzeczywistość, pobudza wyobraźnię. ..." To z "Tanga" Mrożka, czyli naszego mistrza absurdu. A cytat formalnie świetnie się przydaje zarówno w małżeństwie jak i w pracy.
-
Opisałem to humorystycznie, ale uwierz rzadko jest mi do śmiechu. Tygodniami, jeśli nie miesiącami człowiek znosił to wszystko, zanim subtelnie zwróciłem mu uwagę. Dopiero za którymś razem wyjaśniłem mu w wyraźny sposób co o tym myślę. Forumowe doświadczenie nabyte w różnych dyskusjach czasem się przydaje :). Czasem zastanawiam się, co bardziej mnie irytuje, szlifierka i przecinarka czy repertuar. Nie chcę tu robić z siebie jakiegoś muzycznego arystokraty i wymagać, by za płotem leciał David Gilmour, ale facet całe swoje życie spędza "na poprawinach". Codziennie lecą "Hej sokoły" czy "A kto się w lutym urodził ma wstać, ma wstać". Żeby chociaż jakieś radio leciało. Latem w sobotę zaproszą sobie znajomych, zrobią grilla i leci ta jego muzyka do 1 w nocy i ja nie mam z tym problemu, spoko, niech się sąsiedzi goszczą i bawią. Ale prowadzenie działalności w zabudowie jednorodzinnej nakłada wiele obowiązków, jak choćby dopuszczalny na granicy działki hałas, na które koleś ma wywalone. Gdybym chciał być kawał dziada, to bez problemu bym mu zrobił pod górkę, bo ma jeszcze inne grzeszki na koncie, no ale trzeba być człowiekiem. Podsumowując i wracając do głównego wątku, posiadacze Manty to irytujący ludzie
-
No i przypomniałeś mi o sąsiedzie i moim dramacie. Podwórko obok mieszka taki modelowy disco polo fachowiec, co cały dzień spawa bramy balustrady w swoim warsztacie i ma taki właśnie sprzęt, który cały dzień mu przygrywa. I jak czasem odpali się, zrobi o 2 browary za dużo, to puszcza głośno tę umowną Mantę, tak by przekrzyczała mu szlifierkę kątową. Majteczki w kropeczki łohohoho w towarzystwie szlifierki to niezapomniane wrażenia odsłuchowe. Oczywiście grzecznie zwróciłem mu uwagę. Ale różnie z nim bywa. Dopiero mimochodem rzucona uwaga, że w takiej sytuacji 4 krotnie przekracza dopuszczalny na granicy działki hałas i jak nie uspokoi się to zamknę go w tym warsztacie, bym go nie słyszał. "Zamknę" w sensie zmuszę do utrzymania dopuszczalnego hałasu w inny niż prośby sposób. Otwarta bram tegoż warsztatu to zbawienie dla niego w lato i podczas spawania. Pracuj, zarabiaj ale szanujmy się nawzajem. Nie zapraszam go do posłuchania swojego sprzętu, bo to nie ma sensu. Facet 34 lata a już pół głuchy. Jak to się mówi, wszyscy Polacy to jedna rodzina, oprócz sąsiada, tego sk...
-
Audio to mały pikuś. W innych branżach jest wcale nie lepiej. Taki przykład może. Mam w rodzinie taki klan farmaceutów, właściciele kilkunastu aptek i to co tam się dzieje to dopiero jazda. Te wszystkie cudowne leki, suplementy, odżywki. "Recenzenci" są wszędzie. Chcesz sobie znaleźć opinie o szamponie na łupież, łysienie czy siwienie, np "ten w srebrnej tubie" i na Ceneo czy innych takich miejscach jest od cholery mega pozytywnych opinii, czasem jakieś pojedyncze że nie działa i że ściema. No bo komu, mi czy tobie chciałoby się pisać w internecie pozytywne lub negatywne opinie o jakimś szamponie czy maści na pękające naczynka? Wiadomo kto ma na to czas.
-
Jak otworzyłem link to na pokładzie widzę od cholery kondensatorów BlackGate. Tak intuicyjnie to musi "grać", w każdym razie podoba mi się ten przepych. Myk jest taki, że już nie ma tych Black Gate na rynku, jedynie z rynku wtórnego a cenią się skubane że szok. Następcą jest Kaisei od AudioNote, mam i mnie roczarował, ale to taka dygresja jedynie.
-
Widząc pewne recenzje przychodzi człowiekowi taka właśnie myśl. Podasz przykłady?
-
Też zagadałem kiedyś i od ręki odpisał i chwilę pogawędziliśmy, wymieniliśmy się swoimi doświadczeniami. Tak jak mówisz, fajny chłopak. Oczywiście zastanawiam się czy on te wszystkie kable sieciowe, zasilacze do routera czy hdmi słyszy. Bo opisywane różnice zawsze są jakieś takie spektakularne. Ja raz słyszę, raz w ogóle a Badabum zawsze. Oczywiście że z ciekawości dałem kiedyś zasilacz liniowy do switcha, zasilacz liniowy do routera, kabel sieciowy podwójnie ekranowany Cat7 ze złoconymi wtykami - nie stwierdziłem różnicy. Kabelek został a zasilacze z racji wielkości zostały odpięte i są zwykłe fabryczne ładowarki impulsowe. Ale już np głośnikowe czy interkonekty to już inna, dobrze słyszalna u mnie sprawa.
-
Ja natomiast jakiś czas temu zwróciłem uwagę na recenzje Arkadiusza Ogrodnika z HiFiClass. Tak tendencyjne i "niezależne" że aż nerwy biorą. 5 gwiazdek dla każdego produktu w recenzji, szkoda że nie 8.
-
Gdyby ankieter przeszedł po domach wszystkich forumowiczów i spytał czy czytamy recenzje, wszyscy chyba uczciwie odpowiedzą, że owszem. Ale gdyby spytał, czy uznajemy je za rzetelne, wiarygodne i niezależne to każdy powie, że podchodzi z dystansem, z nieufnością i że nie jest na tyle bezmyślny, by uwierzyć w każde słowo, może inni łykają jak pelikan ale ja nie, mam swój rozum. Tak by to wyglądało. To tak jakby spytać, czy ulegamy reklamom i sztuczkom sprzedażowym. Każdy odpowie, że inni tak, ale nie ja. To teraz przyznać się, kto nie kupił w wakacje dwóch sześciopaków piwa, bo ten drugi był za free.