-
Zawartość
5 100 -
Dołączył
Wszystko napisane przez Rafał S
-
Dla kabla długości 10 000 km (i grubości takiej jak te modele Klotza), jego rezystancja wystrzeliłaby w kosmos.
- 19 odpowiedzi
-
- klotz
- kabel głośnikowy
- (i %d więcej)
-
Plan jest taki, że wezmę jednego rodowanego NCF i jednego złotego - oba pod kątem wzmacniacza, żeby mieć możliwość wpinania go tu i tu. Pathos ciągnie 140 watów, więc w miesiąc powinienem wstępnie wygrzać obydwa i móc ocenić, na ile się sprawdzają. Potem, jeśli wypadną lepiej od Viborgów, to dokupię kolejne dwa Furutechy: do zasilania daka i transportu CD. Tylko to wygrzewanie mnie zniechęca, dlatego wciąż odwlekam całą akcję.
-
Neotecha znam chyba tylko z wtyków - nie podejmuję się oceniać czy i jak wpływały na dźwięk, bo musiałbym mieć też te same kable z innymi wtykami, żeby dokonać porównania. Co do Viborga - mam w tej chwili w kondycjonerze ich gniazda: rodowane i złocone. Jedne i drugie dosyć analityczne w porównaniu z fabrycznymi. Na pewno nie jest to kierunek na nasycenie. Ciekawe, że w przypadku Viborga te rodowane gniazda dają u mnie jednak nieco pełniejszy i barwniejszy dźwięk od złoconych (spodziewałem się, że będzie odwrotnie).
-
Zadzwoń ze skargą do swojego szefa.
-
Tak, korzystam z Kecesa BP 5000 (modelu już nieprodukowanego). https://www.kecesaudio.com/BP-5000.html Kupiłem go (używany), bo kondycjonery pasywne przestały się już u mnie sprawdzać od czasu zainstalowania fotowoltaiki w bloku. Słyszałem naprawdę silne zakłócenia / szum - takie, które wyraźnie przebijały się przez muzykę i degradowały całość dźwięku - jakby sprzęt był zepsuty. Częściowo za radą kilku osób postanowiłem spróbować kondycjonera z transformatorem separującym. Keces stosuje tu dodatkowo rozwiązanie zbalansowane (common mode rejection) - w rezultacie w jego gniazdkach są dwa piny gorące. Dlaczego akurat Keces i ten konkretny model? Konkurencyjne produkty były na ogół droższe. Np. Musical Fidelity ma, czy też miał w ofercie bardzo podobny model (wnętrze), być może nawet zrobiony dla nich przez Kecesa. Dodali DC Blocker i cena razy półtora czy nawet razy dwa. Druga sprawa: nie wiem, jaką dokładnie moc wyjściową powinien oferować kondycjoner z trafem separującym (poza tym, że oczywiście znacząco większą od poboru samego sprzętu). W każdym razie, w przypadku modeli Kecesa o niższej mocy, ludzie (nawet recenzenci) narzekali, że dusiły dynamikę / "muliły" w przypadku podpinania do nich wzmacniaczy / końcówek mocy. I że nadawały się w praktyce tylko do źródeł / daków i pre. A ponieważ mam integrę to odpada opcja z wpinaniem samej końcówki do ściany - kondycjoner musiał być dość mocny żeby udźwignąć całość. W sieci są recenzje (np. Soundrebels) mojego BP 5000. Co się zgadza: rzeczywiście odcina zakłócenia lepiej niż kondycjonery pasywne, które miałem w domu (choć wciąż nie idealnie). Nie podcina przy tym skrzydeł sprzętowi i nie nakłada koca na soprany ani nie odbiera dźwiękowi masy (typowe przypadłości kondycjonerów). Recenzenci zauważyli też zgodnie, że przybliża scenę. I teraz punkt podziału: dalej możemy przeczytać, że to przybliżenie nie jest natarczywe i że nie towarzyszy mu utwardzenie dźwięku ani słyszalne skrócenie wybrzmień. Niestety, z tym się już nie zgadzam, zresztą nie ja jeden, bo na Audiostereo można znaleźć wpis w podobnym duchu. Z Kecesem zrobiło się nieco bardziej twardo, natarczywie i płasko. Może niektórzy nie zwróciliby na to uwagi, ale mnie to drażniło i pociągnęło za sobą wymianę części kabli, żeby przywrócić bardziej zrelaksowany charakter i "muzykalność" (w moim rozumieniu). I to się z grubsza udało. Co do kondycjonerów pasywnych / listew: uważam, że tutaj wybór będzie mocno zależał od tego, na ile doskwierają nam zakłócenia z sieci. Jeśli nie mamy z nimi problemów (a nie da się ich przeoczyć), to lepiej wziąć urządzenie, które ingeruje w dźwięk w jak najmniejszym stopniu - coś w rodzaju rozgałęźnika zrobionego z wystarczająco dobrych komponentów, żeby nie degradował brzmienia. A jeśli potrzebujemy czegoś więcej, to zaczynają się schody. Tańsze listwy (Tomanek itp., a nawet Audioquest Niagara 1200) słabo filtrują i do tego trochę duszą dźwięk. Droższe radzą sobie z tym lepiej, ale wciąż na zasadzie "coś za coś" - lepsza filtracja idzie w parze z osuszeniem. Dopiero od pewnego poziomu trafiają się (bo wciąż różnie bywa) takie, które niczego nie psują i do tego słyszalnie "czyszczą". Dobrym kompromisem jest tu moim zdaniem ISOL-8 MiniSub Axis, którego miałem przez jakiś czas. Niestety nie poradził sobie wystarczająco z silnymi zakłóceniami wprowadzonymi przez fotowoltaikę. Ma go (i bardzo sobie chwali) Jacek (@DiBatonio). Używany (ok. 3 tys.) jest sensowną opcją i większości pewnie spokojnie wystarczy. Dodam, że po tym ISOL-u testowałem jeszcze ze 2 sporo droższe pasywne i też odpadły w moich warunkach. Dopiero Keces się sprawdził, choć nawet on nie do końca (ale to już mój indywidualny przypadek).
-
Jak poczytasz relację Krafta z porównania ATC z Kefami i Dali, to zobaczysz, że dla niego różnice są symboliczne. I to wiele mówi. Nie o tych monitorach, tylko o percepcji człowieka, który potem dorabia na siłę ideologię do swoich ograniczeń i wspiera się pospiesznie znalezionym w sieci materiałami, na których nie zawsze można polegać. Przykładem ten tekst z soultic.pl, którym po raz kolejny się podpiera. https://soultic.pl/martwisz-sie-o-damping-factor-jego-tworca-mowi-ci-wprost-niepotrzebnie/#elementor-toc__heading-anchor-3 Przecież już sam tytuł pachnie tekstami z Interii czy Onetu, w stylu: "Jesz to na śniadanie? Popełniasz duży błąd!". A jak poczytamy głębiej, to znajdziemy tam liczby wzięte z kapelusza, utożsamianie pogłosu z rezonansem i bzdurne stwierdzenia, że pogłos wszystko maskuje. Nie zamaskuje przeregulowania, które zmiękcza atak i ma miejsce, zanim pogłos na dobre do nas dotrze. I nie, zwykły pogłos nie jest o rzędy wielkości głośniejszy. Gdyby to wszystko było prawdą i pogłos tak maskował, to w filharmonii o RT60 na poziomie 1-2 sekund nie rozróżnialibyśmy nut w szybkim pasażu pianisty (8-10 dźwięków na sekundę). A transmisje konkursów chopinowskich to już na bank trzeba by było odwołać, bo dochodzi jeszcze pogłos w pokoju słuchacza. To tak nie działa. Akustyka oczywiście ma ogromny wpływ, ale w nieco innej skali czasowej / wymiarze. Nakłada się na to, co w górze toru, ale nie maskuje tego na tyle, by osoba pianisty czy użyta elektronika była bez wpływu na dźwięk.
-
U mnie Cyrus CD XT Signature padł po ośmiu miesiącach (a kupiłem nówkę!). Przestał w ogóle czytać płyty. Po naprawie działał bez zarzutu, jednak straciłem serce do niego i pozbyłem się, póki był na gwarancji. Z opinii w sieci wiem, ze nie byłem jedynym, któremu się szczelinowy Cyrus się tak rozłożył. Z kolei @kaczadupa miał jakiegoś Atolla i chyba też wspominał o awaryjności (Adam - popraw mnie, jeśli coś przekręciłem).
-
Michał, ale może to faktycznie przebija konkurencję w swojej cenie? Chińczycy wypełnili lukę na rynku i zarabiają na tym - jak zwykle.
-
Ja pierwszy bym się ucieszył, że pieniądze nie odpływają z naszego kontynentu. A gdyby jeszcze zostały w Polsce, to już w ogóle.
-
Czyli to nie tylko u mnie. Dzięki - pokrzepiłeś mnie.
-
Dwa błędy w jednej krótkiej wypowiedzi. Po pierwsze, lampy wciąż nieźle sobie radzą. Z dobrze dobranymi kolumnami i w odpowiednim repertuarze oczarowują już kolejne pokolenie melomanów i audiofilów. Po drugie - ważniejsze: niższy SNR nie jest wyłącznie cechą konstrukcji lampowych czy hybrydowych. To przypadłość większości wzmacniaczy bez pętli SZ. Poniżej przykład okraszony przez redaktora komentarzem na temat wad i zalet tego rozwiązania. https://audio.com.pl/testy/stereo/wzmacniacze-stereo/2830-audio-analogue-maestro-anniversary Akurat ten wzmacniacz (w luksusowej wersji z drabinką rezystorową w układzie regulacji głośności) miałem przez kilka dni w domu. Przy cichych odsłuchach szum już trochę dawał o sobie znać - nawet po podłączeniu przez XLR. A przez RCA było naprawdę słabo. Natomiast całościowo dźwięk zdecydowanie mógł się podobać. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety, które słychać szczególnie w konstrukcjach budżetowych, czy też mniej udanych. Topornie zrealizowana pętla SZ przełoży się na zniekształcenia TIM odbierane jako dźwięk suchy i szorstki. Za to Japończycy potrafią np. w Accu i Luxmanach osiągać wysokie SNR i DF za pomocą bardziej wyrafinowanych pętli SZ, żeby TIM nie przekroczyły pewnej granicy. Jednocześnie widzimy Duńczyków od Gryphona rezygnujących z SZ i próbujących innymi sposobami utrzymać SNR i DF na przyzwoitym poziomie. Oczywiście, na papierze najtańszy Hegel wciąż wygrywa tymi dwoma parametrami z z 8-10-krotnie droższym (choć też najtańszym w ofercie firmy) Gryphonem Diablo 120 (SNR: +15dB, DF: + 20 dla H95). Co wolimy?
-
A nie jest tak, że im mniejsza skuteczność, tym lepiej? Bo przy wyższej mocy wyjściowej wzmacniacza uzyskamy wyższy SNR? (Oczywiście zakładam, że nie mówimy o kilkuwatowej lampie mającej nagłośnić imprezę.)
-
@Wito76 Witek, biedaku - ale mi Ciebie żal. Napociłeś się studiując elektronikę, a potem dobierając te opampy, kondensatory i lampki. A tymczasem nasz kolega z tego wątku zwyczajnie urodził się z wiedzą jak coś gra u innych. Nic, tylko zazdrościć. Niestety - świat nie jest sprawiedliwy pod względem dystrybucji przymiotów umysłu.
-
Poświąteczna ciekawostka dla klubowiczów PMC (@majkel74 i @KrólKiczu). An Oscar Peterson Christmas (Telarc, 1995) We wkładce 2 strony na temat cudowności, które tu zastosowano przy nagrywaniu i obróbce - mikrofony, kable, elektronika (Bryston i Krell) oraz oczywiście kolumny PMC. U mnie brzmi to przeciętnie, a jak na Telarc z tamtych czasów , to poniżej średniej. I to już któryś przypadek, gdy album miksowany na PMC jakoś słabiej u mnie wypada niż płyty zrobione z użyciem ATC. Hipoteza robocza to, że mój system (szczególnie kolumny) jest niekompatybilny z tym, z czego korzystali ludzie pracujący dla Telarku. Pomożecie ją zweryfikować? Cała płyta zrelaksowana i naprawdę urocza od strony muzycznej - typowy późny Peterson. Jak to gra u Was? Smyczki zachowują rozdzielczość i wyrazistość, czy są jak spod koca?
-
Dla klasy D i A/B. Dla tej drugiej tylko pod warunkiem, że wyjdziemy poza waty (lub ich ułamki) oddawane w A.
-
Szkoda, że nie ma na Netfliksie ani HBO Max. Mój rodzaj kina - chętnie bym obejrzał.
-
Rozumiem, że "wszytko inne" obejmuje też SNR, który (wraz z Kraftem) zaliczasz do audiovoodoo w kontekście cichych odsłuchów? Gratulacje dla obydwu!
-
@bartleby Zachęcam Cię, żebyś przeczytał również to, co napisał Radosław Łabanowski - redaktor i współtwórca laboratorium pomiarowego magazynu AUDIO. https://audio.com.pl/testy/stereo/wzmacniacze-stereo/3412-pathos-inpol-2-mkii Współczynnik tłumienia (w odniesieniu do 4 Ω) - 11 "Pathos Inpol 2 mkII na pewno sam nie jest ideałem, jego ograniczenia w pewnych kwestiach można stwierdzić nawet będąc przekonanym do słuszności takiego wyboru i kompromisu. Niskie tony są prowadzone swobodnie, "na luzie", mają przyjemną gęstość, płynność, niezłą selektywność, ale nie będzie tutaj "krawędzi" ani pełnej siły i kontroli w najniższych zejściach. Uderzenia są zaokrąglone, wybrzmiewają dłużej, nie zlewają się. Nie jest to jednak wzmacniacz do śledzenia gry na basówce, wyłapywania każdego dotknięcia struny, ani do prowadzenia wyraźnego, szybkiego uderzenia. W zamian potrafi nadać niskim tonom soczystość i plastyczność. W tym przypadku jeszcze więcej niż zwykle będzie zależało od doboru kolumn; warto postarać się o impedancyjnie łatwiejsze (wyższe i wyrównane) obciążenie, co zresztą widać w pomiarach. Pathos Inpol 2 mkII dobrze zgra się z konstrukcjami zamkniętymi, ale nie należy tego traktować jako bezwzględny zakaz podłączania bas-refleksów, które są różnie zestrojone. Trzeba więc uważać i sprawdzać, bo z jednymi Pathos poradzi sobie dobrze, a z innymi słabiej, co jest nie tylko jego winą." O tym właśnie mówię.
-
Nie chcę się wypowiadać, bo nie mam ani dość doświadczenia, ani wiedzy z elektroniki. Konkretne kolumny będą miały różne wymagania. Myślę, że 200 dla 4 omów wystarczy do każdych paczek, a 100 do zdecydowanej większości. Poniżej 50 bas może być już zbyt miękki czy poluzowany, jeśli trafimy na kolumny o niskiej impedancji / trudnym przebiegu. Kwestia obciążenia z jednej strony, a naszego gustu z drugiej - nie ma jednej wartości. Ja np. ze swoimi kolumnami i akustyką wolę niższy DF i wynikający z tego bardziej miękki dół pasma. Wysoki DF potrafił sprawić, że kolumny grały dla mnie zbyt twardo i za mocno na niskim basie, przez co pobudzały mod pomieszczenia.
-
Co do kierunku różnic - tak. Natomiast miałem raczej wrażenie, że to w niektórych D/S "podbity" jest górny środek / przełom średnicy i sopranów. I że przez to wypychają scenę do przodu, a z R2R ona się cofa, szczególnie na środku pomiędzy kolumnami. Oczywiście nie mówię o podbiciu SPL, tylko o subiektywnym wrażeniu.
-
Można pojechać z własną elektroniką do wystawionych kolumn. Trudniej odwrotnie. A odsłuch z kolumnami gospodarza będzie już mało miarodajny.