Skocz do zawartości

Wito76

Uczestnik
  • Zawartość

    2 833
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Wito76

  1. Jak ci się chce to weź dwa streamery i zrób ślepy test. Ja nie mam na to czasu i chęci. I jak już napisałem: po pierwsze wiem co słyszę i to nie jest na granicy percepcji, na zasadzie "chyba", "wydaje mi się". Po drugie mój ślepy test nie będzie tu żadnym dowodem w sprawie i nikogo nastawionego do danego stanowiska nim nie przekonam. Jak odczekam godzinę i napiszę, że zrobiłem test i się nie pomyliłem ani razu to zamknę komuś tym buzię? Ta wątpiąca część społeczności audio nagle się nawróci i nawet na zagranicznych forach będą podlinkowywać mój test i pisać, że Wito76 z Polski udowodnił? To taki a'la kablarski problem i przerabialiśmy to na forum mnóstwo razy, są zwolennicy danej teorii i osoby, które twierdzą że nie ma różnicy (choć z reguły nie robiły porównania tylko czytały gdzieś) i żadna ze stron nie ustąpi o krok. Gdy urodził mi się syn 13 lat temu na spacerze z wózkiem spotkałem swoją byłą dziewczynę, też z wózkiem i gadamy o dzieciach oczywiście, taki bezpieczny temat. Ona pyta czy szczepiłem swojego. Odpowiadam, że tak, nawet te nadprogramowe typu rotawirusy. Ona, że to błąd, że na youtube mówili, że jej ciocia mówiła, że efekty uboczne itd. Mija 12 lat, spotykamy się i znowu temat szczepionek tym razem na covid. I co? Dziewczyna gada to samo, że szczepionki to zło, że przyśle mi linki itd. Gdy zamilkłem i chwilę się nie odzywałem i spytała o co chodzi odpowiedziałem, że zawiesiłem się, że to pewnie aktualizacja oprogramowania tego chipu co mi wszczepili ze szczepionką. Nieważne, walę offtopa teraz. Wracając do audio, na przykładzie koleżanki, gdy ktoś się na coś uprze, nastawi, ułoży sobie w głowie jakieś poglądy, nieważne czy chodzi o bitperfect, kable, DAC-i czy szczepionki to przekonałem się, że stratą czasu i energii jest kogoś przekonywać, bo i tak nie dam rady. Dlatego zwyczajnie trzeba się nawzajem zaakceptować i tyle. Ja wiem że słyszę różnicę między transportami, Ty możesz jej nie słyszeć i spoko, słuchamy muzyki dalej, karawana jedzie. P.S. Rzeczywiście ten Wiim Pro namieszał. Jeszcze go nie ma na rynku a już (jak w tytule) miesza . Będzie w sprzedaży, będą jakieś testy, opinie to wrócimy do tematu. Dzisiaj co najwyżej możemy się pokłócić o bzdury. Miłego weekendu.
  2. Szczerze . Nie mam odwagi. No i zwyczajnie nie chce mi się, zresztą to trochę kłopotliwe byłoby. Nie takich rzeczy mi się nie chce zrobić (w audio), odkładam tematy na później (zrobię porządek z kablami, poukładam płyty, zrobię wreszcie ładny włącznik do zasilacza itd) a co dopiero ślepe testy. No tak szczerze mówię :).
  3. Kolega sprzedał niedawno IN 100, za tę samą kasę kupił lampowego yaqina i jak twierdzi żałuje dwóch lat spędzonych z Atollem. Nie spodziewał się, że aż takiej różnicy. Mateolo, pomyśl o lampie. Słuchałem kiedyś te twoje tidalowe playlisty - idealny materiał dla lampy.
  4. Myślisz, że ktoś mi uwierzy jeśli tak napiszę? Mogę napisać, że 50 razy przełączali i prawidłowo odgadnąłem 49 razy, to nic nie zmieni. Audio i wrażenia odsłuchowe to złożony temat, są jeszcze upodobania, przyzwyczajenia itd. Któryś odtwarzacz może podbijać pasma, grać trochę V-ką, bardziej efektownie, dynamicznie i powiemy, że jest lepszy a ktoś inny powie, że nienaturalny, że podbarwione granie, że kicha. Ja staram się oceniać, który dźwięk jest bardziej naturalny, bardziej live, czysty, bez nalotu cyfrowego, w którym graniu dźwięk materializuje się, gdzie trąbka ma swoją fakturę, groove, gdzie słyszę szuranie miotełek o talerze a gdzie jakąś namiastkę tego, gdzie gitary w starym rocku grają surowo "garażowo", a gdzie jedynie udają to, gdzie słychać szuranie sukienek panienek w chórku a gdzie tego nie ma. Przejaskrawiam, to oczywiste, ale kuźwa, to przecież słychać co gra fajnie a co tylko udaje. Tak jak porównać granie z miniwieży i naszych sprzętów za kilkanaście tysi - to przecież słychać od razu, nie wiem jak to jeszcze wytłumaczyć.
  5. I z audio jest też trochę tak jak w domu. nasze dzieci i żony są najładniejsze i najmądrzejsze.
  6. Oczywiście fajnie by było, gdyby ten Wiim Pro za niewielką cenę był super sprzętem, kilerem i w cenie poniżej 1k pozamiatał te wszystkie popularne maliny, Bluesound, iFi Stream itd. To byłaby rewolucja na rynku i super produkt dla "Kowalskiego", ale Mini trochę rozczarował graniem i jednocześnie zaskoczył funkcjonalnością, apką, wsparciem itd. czym ujął posiadaczy. Zobaczymy czy jabłko daleko upadnie od jabłoni. Może rzeczywiście trochę uprzedzony jestem ale życie weryfikuje nasze poglądy. 15-20 lat temu nie spojrzałbym na markę Kia czy Hyundai a dziś spoko auta.
  7. Jeszcze Chromecast Audio kurzy się u mnie. Ale nie pozbywam się tego. Jako zawodnik rezerwowy niech sobie siedzi na ławce, poza tym od czasu do czasu ogarniam tym jakąś domówkę albo grilla z gośćmi. No i mam dwóch cwaniaków w podstawówce, młodszy jeszcze nie złapał bakcyla, starszy już trochę tak i nawet jedzie ze mną na AudioShow, więc choćby z myślą o nich trzymam. Masz rację, trochę kablami zapachniało. Z tym że uparcie będę twierdził, że naklejka BitPerfect czy jakieś HiRes nie oznaczają, że "fizyki nie przeskoczysz" i nie ma różnicy. I owszem, jest coś w tym, że człowiek sugeruje się ceną i nastawia się na efekty. Ale i tu można znaleźć przykłady, że nie taka jeszcze droga malina z Signature na pokładzie to poważny konkurent o wiele droższych konstrukcji. Oczywiście wygląda to jak wygląda, jak bebechy od tej droższej konstrukcji, bez szczotkowanego aluminium, kolorowego wyświetlacza, audiofilskiego logo itd (chociaż wiadomo, można zrobić upgrade o wyświetlacz i dać fajną obudowę). Aż sobie przyniosłem Wiima z tym bitperfectem do posłuchania. No nie mam najmniejszych wątpliwości, że Signature z zasilaniem bateryjnym gra w każdym aspekcie lepiej. I ślepy test to tylko strata czasu. Barwa, czystość, faktura trąbki czy fortepianu, wielobarwność basu, wokale, krystaliczna góra vs płasko, zapiaszczona góra, techniczne granie. No nie wiem jak to jeszcze opisać. Ludzie na chodniku usłyszeliby tę różnicę. Nie chcę się kłócić, po prostu wiem co słyszę i tu nie ma co zaklinać rzeczywistości i poprawiać sobie humoru "bitperfectem". Transporty "grają" i było to wałkowane setki razy.
  8. @Maliik Wiim Mini też jest bit perfect. I co? Gra mocno przeciętnie, więc "mówi ci to coś?" jakoś zupełnie nie trafia do mnie. Owszem, broni się funkcjonalnością, bluetothem, radyjkami, connectami, ale to nie jest sprzęt dla osób poważniej traktujących audio tylko do słuchania w tle dla niezaangażowanych, nie wczuwających się w przestrzeń, barwę, detale, naturalność. Nie interesują mnie Amirowe cyferki tylko jak to brzmi. Żeby nie było z ciekawości kupiłem od "Janusza z olx" w marcu tego Wiima, tak z ciekawości bo 180zł to nie pieniądze, a kto wie, może interes życia - leży i kurzy się. Dałem synkowi-nastolatkowi i jednak woli słuchać z komputera po USB do DACa i dalej na swój mini wzmacniacz lampowy z monitorami -sam zauważył, że lepiej tak gra. Zresztą, na pewno czytałeś ten duży wątek o Mini i sporo osób zauważa, że brzmieniowo trochę brakuje. Malina choćby z Digione zjada to na śniadanie brzmieniowo i spokojnie zmieścimy się w budżecie kupując używkę. Zgoda, tylko trzeba sobie zadać pytanie na czym nam zależy. Na ilości pierdolotów czy na jakości grania. Choćby głupia Yamaha 602 pod względem funkcjonalności miażdży równorzędne cenowo gołe wzmacniacze, ale czy może równać się dźwiękiem?
  9. Na plus gniazdo sieciowe RJ45, gniazdo coaxial, - nie doczytałem, nie wiem jaka cena będzie ale tak 1k z mały plusem obstawiam i jeśli nie obroni się dźwiękiem to nie wróżę mu dobrze. Grubo bym się zastanowił nad wydaniem "takiej" kasy, bo spokojnie znajdzie się lepiej grająca alternatywa w tym budżecie. Wiim Mini w tej omyłkowej cenie z marca na Amazon za 100zł lub choćby za 200zł u Januszy z olx, którzy kupili wtedy po okazyjnej cenie i odsprzedawali z zyskiem jest dla mnie ok. Bo w normalnej cenie rynkowej 499zł to już żadna atrakcja. W tej cenie można wyrwać używaną malinę z nakładką i brzmi to dużo lepiej.
  10. A mi się marzy, by zobaczyć coś dla "Kowalskiego", nie jakieś tam wydumane futurystyczne kolumny droższe od samochodu ojca dyrektora.
  11. Znasz życie widzę . Dzięki za foty, ale ... nawet nie będę pytał swojej, czy mogę coś przykręcić między grzejnikiem a parapetem. Jak to się mówi, nie pytaj bo ci odpowiedzą. Po prostu człowiek umrze zdrowszy :).
  12. Domyślam się że to jakiś taki mobilny dyfuzor. Jak masz fotkę i nie masz problemu z Rodo to wstaw :).
  13. Przygotuj się teraz na falę hejtu - każdy powie "akustyka chłopie". Sam sobie kilka razy odpowiedziałeś w pierwszym poście na postawione pytanie. Też mam taki jeden problematyczny utwór, gdzie w którejś tam sekundzie pojawia się taki bardzo nieprzyjemny artefakt. U dwóch znajomych tego nie ma, jest tylko u mnie.
  14. Kup ten watomierz za 30zł bo do psychiatry trafisz , A tak serio, te 600W to bzdura przecież. Mój wzmacniacz lampowy push-pull bierze w trakcie grania 145W, mierzyłem watomierzem i różnice ciszej-głośniej to pojedyncze waty. Sądzę że Twój podobnie.
  15. I co dalej? Kupujesz listwę czy sprzedajesz wzmacniacz?
  16. To jak już zagadałem to nasunęło mi się pytanie. Mam w pokoju "grający kaloryfer". Taki tradycyjny stalowy "Armatura Krakowska". Wiadomo, zlokalizowany pod oknem, a ściana z oknem prostopadle do kolumn. I pechowo trochę to wygląda, bo punkt pierwszych odbić jest właśnie w grzejniku. Gdy słucham głośniej i zrobię "pauza" to przez krótką chwilę słyszę echo tego grzejnika. Powkładalem jakieś gąbki za grzejnik, by go trochę wytłumić, ale słabo to zdaje egzamin. Może Bartek, a może ktoś inny ma jakiś pomysł co tam powtykać za grzejnik, tak żeby żona tego nie widziała i żeby wytłumiło mi go?
  17. O której godzinie? Aaa, najważniejsze, kiedy? - bo będę w sobotę i chętnie posłucham.
  18. Wito76

    Magnat mr780

    Firma Magnat chyba wyciągnęła jakieś wnioski. Rynek robi się coraz trudniejszy, kryzys nie sprzyja zakupowi dóbr luksusowych, więc trzeba mieć czym walczyć z konkurencją. W tym wypadku lepszymi lampami i lepszym graniem prosto z pudełka.
  19. @Chyba Miro 84 Gdy zaczynałem słuchać było 8,2V na akumulatorach a gdy kończyłem 7,8v. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, gdyż DAC chce 5V i po to dałem pięciowoltową diodę Zenera czyli najprostszy stabilizator, by na wyjściu układu było sztywne 5V. Nieważne czy na wejściu, z akumulatora jest 8 czy 6V, Dac dostaje cały czas sztywne 5V, no dokładnie 5,22V było. Oczywiście gdy bateria rozładuje się do 5V dioda "przestaje" działać. No i oczywiście dzięki za komentarz, rzeczywiście trochę pusto tutaj, a temat naprawdę wart jest uwagi.
  20. Poprzedni post był po 20minutowym odsłuchu, tak na szybko, na żywo, w emocjach. Piszę więc suplement, bo spokojnym posłuchaniu. No jednak jest lepiej z bateriami, nie mam wątpliwości. Jest bardzo detalicznie, wokale mimo iż były bardzo dobre, to są jakby jeszcze bardziej namacalne. W tle lepiej słyszane te różne przeszkadzajki, plankton, micro. I coś czego nie jestem do końca pewien, ale pojawił się jakiś taki sub-bas. Sam nie wiem czy to dobrze czy źle. Wiem, że ludzie toczą grube boje, by osiągnąć taki basior, ale ja nie do końca jestem chyba z tego zadowolony. I chyba ta mnogość tych wszystkich plusów sprawiła, że trochę obnażył się problem mojej akustyki. Coś tam od czasu do czasu zadudni, albo zaćwierka. Oczywiście to już takie czepianie się byle się czepiać, bo generalnie to micha mi się cieszy jak nie wiem co, zadowolony jestem bardzo z efektów. Rozebrałem już to druciarstwo, wiecie, żona z pracy wraca :). A tak poważniej, to oczywiście mocno niepraktyczne rozwiązanie. Ten prądożerny układ obniżający napięcie trochę jednak drenuje paluszki 3400mAh i w praktyce to chyba byłoby jak z telefonem, trzeba co drugi dzień pamiętać by ładować. Tutaj lepiej sprawdziłby się akumulator żelowy 6V, one mają już spore pojemności (dziecięce samochodziki- jeździki np mają je na pokładzie) i z takich 12-14Ah już można bardziej komfortowo korzystać. Generalnie zachęcam innych do takiego testu, efekty są ciekawe, nawet zaskakujące momentami. Fantastycznie brzmią trąbki czy gitara akustyczna. Te dźwięki niemalże materializują się i masz wrażenie ich prawdziwości, takiego słuchania live. Popróbujcie, polecam Magda Gessler
  21. Nikt się nie udziela więc jadę dalej ten monolog. Podłączyłem dzisiaj DACa do akumulatorów. Musiałem najpierw zrobić układ obniżający napięcie z 8,2V na 5V. Nie miałem rezystora 5 Ohm to dałem 3x15ohm równolegle oraz diodę Zenera 5v1 /5W. Generalnie zrobiłem w wersji druciarstwo z tego co miałem pod ręką, złączki wago, jakieś druciki, rozbebeszyłem kabel micro usb od ładowarki i tym sposobem podpiąłem się do DACa. Proszę się nie śmiać z tej partyzantki, wszystko sprawdzone miernikiem, jest 5V, elementy obliczone być dać DACowi 400mA i heja. Posłuchałem trochę i trochę rozczarowany jestem. Gra bardzo podobnie jak pod zasilaczem liniowym. Jeśli już to subtelne zmiany, może trochę scena głębiej wchodzi, separacja wciąż bardzo dobrze. Generalnie w żadnym aspekcie nie gra gorzej, a na granicy percepcji lepiej. No ale przecież w audio o zabawę też chodzi. Była :).
  22. Wito76

    Magnat mr780

    Dorzucę trochę drożej ale bardzo dobra propozycja Smsl M300
  23. Streaming jest fajny, bo np puszczasz sobie swój ulubiony utwór z ulubionego gatunku. Potem sobie klikasz "radio utworu" i nagle wyświetla ci się playlista "zaprzyjaźnionych" utworów, które też lubisz, niektóre bardzo dawno nie słyszałeś bo rzadko w radio (ja w aucie słucham radia) i nostalgia cię łapie. Zaserduszkowujesz te fajne, potem kolejne które wpadły w ucho i masz frajdę. Takie plusy. Ale minusy są takie, że siedzisz z telefonem czy przed kompem i klikasz. Nie ma tego skupienia, relaksu przy muzyce, zapomnienia. Natomiast CD zwykle słucha się od dechy do dechy. Mam dwa cedeki i jak słucham tego co nie mam pilota to już w ogóle od dechy do dechy. Jak tego z pilotem to zdarza mi sie popchnąć do przodu czy przeskoczyć utwór. No i dochodzimy do gramofonu, gdzie nie ma pilota i tu już se leci i leci... Wiadomo, nośnik fizyczny daje nam frajdę, że mamy oprócz płyty kawałek papieru, jakąś książeczkę, okładkę z tytułami, bardziej doceniamy bo kupiliśmy go, często pamiętamy nawet gdzie kupiliśmy. Albo tak jak ja do dzisiaj mam CD "Nirvana Unplugged", którą dostałem na 18stkę łohoho temu od swojej ówczesnej dziewczyny, więc zawsze jak spojrzę na płytę to chcąc nie chcąc wracają jakieś młodzieńcze wspomnienia.
  24. Masz rację. Kiedyś, w sumie to nawet w tym roku to było, prawie kupiłem kolumny, ale akurat w tym czasie wybuchła wojna, niepewna sytuacja się zrobiła i rozmyśliłem się. Rozmawiałem z jednym salonem telefonicznie, facet bardzo kontaktowy, taki przyjemny w odbiorze gość, długo i ciekawie opowiadał i na koniec niezręczna sytuacja czyli pytanie o cenę. Po kilku zdaniach facet mówi "ok , zrobię panu taką a taką cenę, to już jest naprawdę moje best price, ale dźentelmeńska umowa, że jak pan zadzwoni do konkurencji spytać o cenę to absolutnie proszę nie mówić kto dał panu taką cenę, konkurencja by mnie podkablowała do dystrybutora i musiałbym się tłumaczyć, że psuję rynek". Cena rzeczywiście była z mega rabatem, aż trudno uwierzyć, że taka marża na tym produkcie była. Natomiast wracając do wątku głównego, tak jak zauważyliście nie da się przecież kupić jednej sztuki i to takie trochę sztuczne jest, gdy podana jest cena za 1szt. Myślę, że nasze gadanie tutaj nic nie zmieni, paru kolesi z jakiegoś tam forum nie zrobi rewolucji na rynku audio i od nowego roku nie zobaczymy cen za parę. Trudno to ocenić, ale gdy jest długa lista ofert dla jakiejś popularnej kolumny to część osób nie będzie przewijać strony do samego dołu, gdzie są ceny za parę, tak z lenistwa, sklepy to wiedzą i zostanie tak jak jest. Pewnie nie ma aż tak dużo tych leni ale zawsze matematyczne szanse na zakup "pojedynczej" pary kolumn są wyższe.
  25. Chyba wszyscy do tego się przyzwyczailiśmy i gdy widzisz w wyszukiwarce kilka ofert 3999 i kolejne 7998 to wiadomo, gdzie jest sztuka a gdzie para. Ja nie mam z tym problemu. Natomiast dla mnie większym problemem jest niewiadoma za ile rzeczywiście można kupić dane kolumny po rabacie. Te przykładowe ceny są dla osób, które nie mają orientacji i pewnego dnia wpadają na pomysł kupna sprzętu, robią "dodaj do koszyka" i sklep tylko zaciera ręce. Zdajemy sobie sprawę, że te kolumny za 7999 można kupić nawet za 5k w salonie. Oczywiście na wysokość tego rabatu wpływają takie rzeczy jak zakup za gotówkę ( taniej) czy na raty "zero" (trochę drożej). Wiadomo, że to "Zero" klient musi wziąć na siebie niestety i zapłacić drożej. Dodatkowo zakup indywidualny lub w zestawie z klockami też wpływa na rabat. I dla mnie to jest większa drzazga w dupie, czy płacąc 5.500 przepłaciłem, bo może gdybym głośniej cmokał, albo podzwonił po jeszcze kilku salonach to może kupiłbym za 5100. Ktoś powie, nie wybrzydzaj, mogłeś kupić za 7999 przecież, ale ja powiem, że kto wie, może i za 4999 by dało radę. No ale to już niestety reguły handlu, które są niezmienne od tysięcy lat. Każdy kiedyś pewnie miał okazję spotkać na targowisku cygańskiego chłopca z jakąś lornetką albo wiertarką za 500zł, odchodzisz a on idzie za tobą i mówi 400, potem 350, potem 200zł i kończy na 150zł. Tak myślę, trochę analogiczna sytuacja.
×
×
  • Utwórz nowe...