Skocz do zawartości

Recommended Posts

Witam, tak sobie kupowałem płyty audio, powiększałem swoją kolekcję w wolnym czasie słuchając nowych nabytków. Zawsze wkurzało mnie to że większość nowych płyt jest zbyt głośno nagrana. Przy pokrętle volume na godzinie 9, prawie każda edycja remaster rozwala uszy. Wiedziałem że istnieje coś takiego jak dynamika płyty, sądziłem jednak że to raczej temat dla audiofilów, ale skoro mi, przeciętnemu słuchaczowi zaczęło to przeszkadzać to problem w rzeczywistości jest ogromny. Taka płyta na pierwszy rzut ucha powoduje opad szczęki w porównaniu do starszych wydań. Niestety po kilku minutach słuchania taki remaster zaczyna potwornie męczyć a wychwytywanie detali z nagrań staje się niemożliwe.

Wydawałem na te płyty niemałe pieniądze, bo nie chciałem piracić i tracić czas na poszukiwanie na wschodnich serwerach interesującego mnie albumu. Patrząc z perspektywy czasu zaczynam żałować że tak nie robiłem bo zamiast jakości za którą płaciłem dostałem chłam. 

Teraz szukam płyt po konkretnych rocznikach i wydawnictwach, są to cd używane bo prawie nie ma nowych wydań muzyki z lat 60-90 które nie byłyby skażone remasterem.  Napisałem prawie bo zauważyłem że najnowsze remastery niektórych płyt mają dynamikę na poziomie starych nagrań. Czy to oznacza że trend zabijania muzyki jest w odwrocie ? Mam taką nadzieję. 

Siedzę, patrzę na moją kolekcje i zastanawiam się czy nie dać moim dzieciom pobawić się tymi płytami, niech sobie porzucają bo napewno z tego będzie wiecej frajdy niż z ich słuchania. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.05.2019 o 12:54, Fono Master napisał:

Zmień sprzęt na lepszy ,przeważnie na nim nie ma takich problemów .

Skoro nie wiesz o czym mówię to po co się udzielasz? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Piotria, poruszyłeś bardzo ważny temat, choć widzę, że zainteresowanie prawie żadne, bo i chyba
świadomość w narodzie niewielka. 

Kiedyś miałem takie podejście, że kupowałem takie wydanie danej płyty, jakie było ogólnie dostępne
za "normalne" pieniądze, bo po prostu moja wiedza na temat brzmienia była zasadniczo znikoma.
Wydania audiofilskich wytwórni były u nas słabo dostępne, a nawet jeśli to były bardzo drogie
(zresztą nadal są). Poza tym wydawało mi się, że to taka fanaberia dla audio-dziwaków i pewnie sam
bym nie usłyszał różnicy. Jednakże w pewnym momencie zaczęło mi coś w brzmieniu różnych płyt
przeszkadzać (koniec lat 90 - początek XXI wieku), jakaś taka natarczywość. Do dziś pamiętam, jak
słuchałem "Songs for the deaf" Queens of the Stone Age, muzyka mi się podobała, ale w połowie płyty
byłem nią już zmęczony. Kilka innych przykładów jeszcze bym znalazł... Gdzieś tam powoli zaczął do
mnie docierać temat "loudness war" i parę rzeczy zaczęło się klarować. Zacząłem rozumieć, dlaczego
wielu płyt tak ciężko mi się słuchało... Bardzo - nomen omen - głośno zrobiło się o tym zjawisku w
okolicach wydania "Death Magnetic" Metalliki, która jest jednym z najbardziej znanych przykładów
teksańskiej masakry kompresją dynamiki. 


Efekt dla mnie? Kiedy wpadłem na pomysł, żeby kupić kilka płyt The Rolling Stones (tych po odejściu
zespołu z ABKCO), ale zamiast kupować łatwo dostępne remastery z 2009 roku (brzmiące strasznie)
ściągałem wydania japońskie (te gdzie w jednej serii wychodziły 3 wydania każdej płyty: SHM-SACD,
Platinum SHM-CD i SHM-CD* /tutaj uwaga, wspomniane remastery 2009 Japończycy też wydali na SHM-CD,
niczym nie różniące się brzmieniowo od europejskich, te które ja kupowałem to tzw. flat transfers o
bardzo dobrej dynamice/). 


Ciężko powiedzieć, czy trend jest w odwrocie, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni. Bardzo cieszą
mnie ostatnie wznowienia płyt chociażby Jethro Tull, które są znacznie lepsze niż poprzednie
podgłośnione remastery. Z drugiej strony ciągle wydaje się mnóstwo fatalnych edycji, które mają
chyba docelowo grać na smartfonie. Nie raz jakimś tam wyjściem jest kupowanie wydań winylowych,
jeśli ktoś oczywiście korzysta z tego formatu. Tutaj z pewnych przyczyn nie da się upchnąć tak
skompresowanego dźwięku. Nie raz zdarzało mi się zrezygnować z zakupu jakiejś płyty na CD po tym
jak na stronie DR Loudness sprawdziłem sobie zakres dynamiki - po prostu wiem, że do płyty z tak
mocno stłamszoną dynamiką raczej nie będę chcieć wracać. Depresyjnie działają na mnie płyty z
muzyką graną w większości na instrumentach akustycznych, których dźwięki są po prostu wybitnie
drażniące, bo całość została zabita kompresją. Po co to? Te zespoły naprawdę chciały aby tak
brzmiały ich płyty? Tego nikt nie będzie puszczać w radiu, te płyty nie będą szturmować list
przebojów. Z kim oni chcą się ścigać? Z Katy Parry i Lady Gagą?


Myślę, że w przypadku chociażby przywołanego już "Death Magnetic" wiele osób nie miało problemu z
tym brzmieniem albo raczej w ogóle się nad tym nie zastanowiło. Skoro tak brzmi, to widocznie tak
ma być. Przecież taki zespół jak Metallica ma kupę kasy, stać ich na najlepsze studia nagraniowe, a
więc dają fanom co to najlepsze... Kiedy komuś wspomnisz, że płyta jest za głośno nagrana, odpowie
"to ścisz, od czegoś masz pokrętło głośności?". Gdyby to było takie proste...


Tyle tutaj się mówi na forum o sprzęcie, kup takie kolumny, ten wzmacniacz będzie lepszy niż
tamten... Fajnie, ale w tym wszystkim zapomina się o tym, że w znacznym stopniu o tym jak zagra
dana muzyka decyduje mastering/końcowa obróbka dźwięku. Prawda jest taka, że im lepszy sprzęt tym
bardziej obnaży wszelkie mankamenty nagrania. Stąd post wyżej "zmień sprzęt na lepszy..." pokazał w
sumie smutną rzeczywistość i brak świadomości. Bo jak zmienisz sprzęt na lepszy to dopiero
usłyszysz, jak fatalnie wydanych jest wiele albumów. 


Jest jeszcze jeden problem, o którym chyba warto wspomnieć. O ile słuchacze, którzy zostali przy
nośnikach fizycznych mogą jeszcze czasami szukać starszych lub innych wydań, tak osoby, które
całkowicie przestawiły się na streaming są z reguły skazane na najnowszy, niestety często najgorzej
brzmiący mastering. Wspomniani The Rolling Stones w serwisach streamingowych to nic innego jak
remastery 2009.

Przykre jest w sumie to, że nie spodziewam się zbyt wielu wpisach w tym temacie, podobnie jak w poprzednim, przywołanym wyżej przez Bogusława.

Edytowano przez Idaho

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jedynym wyjściem z tej sytuacji jest strona dr loudness war gdzie sprawdzam sobie dynamikę, wydanie płyty, kod kreskowy itd. Powoli wymieniam remasterowane albumy, problemem jest tylko dostępność niektórych płyt oraz ich stan  (głównie szukam używanych bo nowe są dostepne tylko w wersji remaster) No ale kupiłem jakiś czas temu Arcam CDS27 i zgrywam sobie wszystko w formacie flac. 

To samo pomyślałem co Ty,  wiele dyskutuje się o tym jaki sprzęt będzie lepszy ale co z tego skoro słuchamy na nim byle co. Z Tidala zrezygnowałem właśnie przez to że znaczna większość płyt to remaster. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cała prawda jest w tym co opisujecie ,wszędzie wojna czy pliki mp3 320 są złe bo przecież są gęste strumienie ale prwie nikt nie wspomina o tym iż od jakiegoś długiego czasu muzyka jest tak remasterowana aby dobrze" wybrzmiała lub zagrała " w słuchawkach albo w bumboxie tak jakby inny sprzęt przestał istnieć.

Druga sprawa to fakt jak z kimś rozmawiam to jako jedyną wadę(ironicznie oczywiście) swojego zestawu przedstawiam właśnie szeregowanie nagrań ,nic nie maskuje .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Idaho napisał:

Tyle tutaj się mówi na forum o sprzęcie, kup takie kolumny, ten wzmacniacz będzie lepszy niż
tamten... Fajnie, ale w tym wszystkim zapomina się o tym, że w znacznym stopniu o tym jak zagra
dana muzyka decyduje mastering/końcowa obróbka dźwięku.

Niektórzy o tym nie zapominają. O potrzebie zwracania uwagi na zakres dynamiczny płyt pisałem choćby tu.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wystarczy rozejrzeć się po forum żeby zobaczyć że "świadomość" problemu jest

A i nie jeden temat się znajdzie który o tym świadczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj kupiłem 30 plyt z wyprzedazy kolekcji. Na szybko wiekszość przesłuchałem. Z 10 to remastery. Przy takim szybkim, pobieżnym sluchaniu mocno słychać różnice. Części zakupu po prostu żałuję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Świadomość problemu i środki zaradcze są obecne na forach. Ogólnie jednak u niezafiksowanych na brzmienie jest niewiedza, ale przecież to nie ich ma to interesować. Źródło to podstawa, nic nie uzdrowi słabego nagrania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak rozpoznać odpowiednie cd od takiego "niefajnego" ? Są jakieś sklepy gdzie są tylko "fajne" ? Jak macie namiary to wrzucajcie linki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Podsuwałem wam fragmenty do porównania pomiędzy cd z Empiku a wersja Japan, ale nie było chętnych do dyskusji. Co do sprzętu? Jest faktem im droższy, tym bardziej potrafi pokazać niestaranność realizatora, ale to działa też w drugą stronę, dobre płyty na dobrym sprzęcie grają ....oszałamiająco i tak naprawdę nie ma potrzeby przechodzić na DSD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Kubakk napisał:

 Są jakieś sklepy gdzie są tylko "fajne" ? Jak macie namiary to wrzucajcie linki

Nie ma tak.

to nie działa na zasadzie "w Empiku to są niefajne wydania" a w audiofilskich sklepach tylko fajne" ;)

Faktem jest natomiast że w takim cdclub trafia się mniej chłamu choć też można źle trafić.

Jakby ktoś wiedział gdzie kupić 2 ostatnie płyty "Muse" (ale wątpię czy są w lepszym masterze)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

 

Problemem jest, że nowe wznowienia płyt nie są w żaden sposób oznaczone, że dokonano w nich zmian.

A skoro producenci chełpią się terminami typu "remaster", to tym bardziej powinni oznaczać nowe wydanie płyt CD poddane kompresji (czyli jakość w dół, a nie w górę). Mamy termin "high quality" to trzeba też stosować "low quality". To nie powinno działać tylko w jedną stronę.

Całe szczęście - większość mojej płytoteki oparta jest na wydaniach z lat 80-tych i 90-tych i troszkę z początku wieku. Wtedy jeszcze nagrywano w miarę poprawnie płyty.

Dzisiaj wszystko nastawione jest pod mobilny sprzęt (srajfony). To tam ma grać fajnie. Przy czym przez fajnie młodzi ludzie nie uważają, tego co choćby moje pokolenie.

Dla nich często jakość nie jest aż tak istotna i na pewno przegrywa z wygodą użytkowania. Ot - takie (niestety?) czasy nastały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

tłoczenie...raczej bym zastanawiał się nad tym z jakiego materiału (dźwiękowego/żródło) niż sam proces tłoczenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, piotria napisał:

Skoro nie wiesz o czym mówię to po co się udzielasz? 

 Ilość płyt CD idzie u mnie w tysiące ,nie wspominając o plikach .Mam wydania  stare ,nowe oraz remasterowane .

Sprzęt do słuchania też mam niezły chociaż ostatnio częściej słucham na słuchawkach ,gdzie jest wyeliminowana

akustyka pomieszczenia i po prostu więcej słychać ,więc wiem o czym piszę .

Owszem są wydania "słabsze" ale nie przeszkadza mi to w słuchaniu muzyki .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Fono Master napisał:

przęt do słuchania też mam niezły chociaż ostatnio częściej słucham na słuchawkach ,gdzie jest wyeliminowana

akustyka pomieszczenia i po prostu więcej słychać ,więc wiem o czym piszę . 

Owszem są wydania "słabsze" ale nie przeszkadza mi to w słuchaniu muzyki .

Oczywistym jest, że nie wszystko brzmi rewelacyjnie nawet na wysokiej jakości sprzęcie, ale jak słusznie zauważyłeś - nie powinno to przeszkadzać w samym odbiorze muzyki.

Nie powinno się też słuchać dla samej jakości brzmienia. Wtedy to już zwichrowanie - patologia.

Nie mogę jednak się zgodzić, że na słuchawkach słychać więcej. Słychać dokładnie to samo, przy czym dla mnie nie ma porównania i bezsprzecznie wolę scenę budowaną przez głośniki niż przez słuchawki.

Wydań płyt CD tak mniej więcej do roku 2003-2005 można w ogóle nie sprawdzać i kupować w ciemno. Prawie pewne, że są to wydanie niekompresowane.

Oczywiście czasami warto poszukać, czy dana płyta nie ma wydania japońskiego. Wtedy lepiej wybrać "Japończyka".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wszystkie wydania "japońskie" są rewelacyjne ,niektóre ocenił bym jak sterylne .Mam kilka takich wydań .

Co do słuchawek ,no nie wiem ,do tej pory nie słyszałem dzwięku na kolumnach porównywalnego do moich

Stax SR-009 + lampowy Eurydice .

Zdjęcie0099.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo że nie zawsze cena przekłada się na jakość, ale z 2 strony się nie dziwię bo na szybko wrzuciłem w Google ile warte są twoje słuchawki 🙈🙈🙈

Dźwięk podejrzewam trochę wyższej klasy jak z dousznych Samsunga dokładanych do kompletu z telefonem 😂😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Bogusław Kożyczkowski napisał:

Tak, masz racje, własnie chodziło mi skąd mają taśmę Matkę?, czy może to zwykła płyta CD do tego wykorzystana?

Kraj który stworzył doktrynę zmian społecznych w której zakładał konieczność zlikwidowania od 10 do 30% danego społeczeństwa nie pasującego do przemian. Który wartość pracy intelektualnej zrównał z pracą fizyczną a niekiedy ustawiał poniżej jej.

Zmienił ludzi w fascynujących kombinatorów, potrafiących uzasadnić każdą kradzież.

(pomijam już ich zbrodniczą działalność na naszych terenach)

"płyta matka" mogła być wszystkim 🤣

11 godzin temu, Kamill00 napisał:

Wiadomo że nie zawsze cena przekłada się na jakość, ale z 2 strony się nie dziwię bo na szybko wrzuciłem w Google ile warte są twoje słuchawki 🙈🙈🙈

Dźwięk podejrzewam trochę wyższej klasy jak z dousznych Samsunga dokładanych do kompletu z telefonem

No i co z tego?

Są ludzie którzy nie lubia słuchać na słuchawkach i nie zamierzaja ładować kasy w coś co uzywaja sporadycznie

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Fafniak napisał:

 

No i co z tego?

Są ludzie którzy nie lubia słuchać na słuchawkach i nie zamierzaja ładować kasy w coś co uzywaja sporadycznie

 

Ja bym 100zł nie dał za sluchawki......bo nie lubię, ale sensem tego co napisałem jest to, że@Fono Master może być faktycznie zadowolony ze sprzętu (sluchawek) i pisząc że z kolumn nie uzyskuje takiego brzmienia może to mieć faktycznie pokrycie.

Więc ,,No i co z tego" jakoś tu nie pasuje.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Poprzedni post został zachowany.   Wyczyść edytor.

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Utwórz nowe...