Skocz do zawartości

DIY, czyli Do It Yourself oraz serwis i modyfikacje sprzętu

Własne projekty, modyfikacje fabrycznych urządzeń.


930 tematów w tym forum

    • 63 odpowiedzi
    • 179,4k wyświetleń
    • 26 odpowiedzi
    • 129k wyświetleń
    • 1,8k odpowiedzi
    • 1m wyświetleń
    • 475 odpowiedzi
    • 252,1k wyświetleń
  1. First Watt F5 1 2 3 4 13

    • 322 odpowiedzi
    • 293,8k wyświetleń
    • 212 odpowiedzi
    • 132,4k wyświetleń
    • 205 odpowiedzi
    • 50,5k wyświetleń
  2. Projekt IcelanD 1 2 3 4 7

    • 169 odpowiedzi
    • 87k wyświetleń
    • 156 odpowiedzi
    • 104,2k wyświetleń
    • 151 odpowiedzi
    • 215,9k wyświetleń
    • 113 odpowiedzi
    • 153,2k wyświetleń
  3. Malowanie cdplejera 1 2 3 4

    • 98 odpowiedzi
    • 54,3k wyświetleń
  4. Kabel zasilający D.I.Y. 1 2 3 4

    • 95 odpowiedzi
    • 63,8k wyświetleń
  5. DIY - Zasilacz niskoszumowy 1 2 3 4

    • 93 odpowiedzi
    • 162,2k wyświetleń
    • 93 odpowiedzi
    • 42,7k wyświetleń
    • 89 odpowiedzi
    • 26,8k wyświetleń
    • 87 odpowiedzi
    • 69,2k wyświetleń
    • 85 odpowiedzi
    • 69,9k wyświetleń
    • 63 odpowiedzi
    • 55,2k wyświetleń
  6. obudowy 1 2 3

    • 62 odpowiedzi
    • 44,8k wyświetleń
    • 57 odpowiedzi
    • 41,7k wyświetleń
  7. kolumny "na kółkach" 1 2 3

    • 56 odpowiedzi
    • 21,4k wyświetleń
    • 55 odpowiedzi
    • 39,1k wyświetleń
    • 47 odpowiedzi
    • 46,2k wyświetleń
    • 43 odpowiedzi
    • 24,5k wyświetleń


  • Ostatnie posty

    • A teraz gadasz jak prawdziwy audiofil. Audiofil nigdy nie ufa producentom i od razu kombinuje co tu zmienić Myślę , że da się w jednym punkcie zaczepić. Wszystko zależy od tego z czego jest sufit , jaka jest waga tego panelu. Nie wiem czy nie trzeba by pomyśleć nad większym kołkiem np. fi.8 , 10 i czy te cztery linki da się upchnąć w tą tulejkę.
    • Minęło pół roku, czas na podsumowanie i wnioski. Dałem sobie więcej czasu, żeby nie było podejrzeń o pisanie pod wpływem emocji . Czy zatem było warto się trudzić i co ważniejsze, demolować kolumny? Bez namysłu odpowiem – tak, jak najbardziej. Myślę, że to jedne z najlepszych modyfikacji, jakie w moim systemie audio kiedykolwiek zrobiłem. Jestem wręcz przekonany, że trudno byłoby mi teraz znaleźć (o ile jest to w ogóle jest możliwe ) kolumny zbudowane w oparciu o przetworniki dynamiczne, zadowalające mnie brzmieniem tak, jak moje Ushery w obecnym stanie. Jeszcze bynajmniej z takimi się nie spotkałem. Oczywiście biorę też pod uwagę, że nie jestem szczególnie chętny przerzucaniu ton sprzętu w poszukiwaniu wymarzonego dźwięku i być może zbyt mało słyszałem  . Z drugiej jednak strony, zawsze… Tu chwila zastanowienia, ale tak, zawsze mniej lub bardziej, obecne były w przesłuchanych kolumnach pewne powtarzające się cechy, które mnie od dawna uwierają, a których w końcu w dużym stopniu udało mi się pozbyć.  Zacznijmy więc tradycyjnie, rozkładając dźwięk wzdłuż osi częstotliwości, od analizy tych najniższych. Pierwsze co natychmiast można zauważyć to zmniejszenie ilości basu, szczególnie w jego wyższym zakresie. Wiele osób w tym momencie zapewne pomyśli: „W takim razie to nie dla mnie”. Tyle, że w tym wypadku to zmniejszenie jest mocno związane z poprawą jego jakości. Co ciekawe uważałem, że akurat bas było słychać u mnie bardzo dobrze. Przy nisko schodzących kolumnach (katalogowo -3dB dla 28Hz), nie najgorszej akustyce pomieszczenia i wysiłku włożonym w optymalne (oczywiście w miarę możliwości) ustawienie, tak kreska na wykresie z pomiarów, jak i wrażenia odsłuchowe były całkiem przyzwoite. Okazało się jednak, że może być o wiele lepiej. Co więc konkretnie się stało? Otóż znacznie zmniejszyła się nadwyżka powodująca, że przy zamkniętych oczach od razu wiadomo z jakim źródłem dźwięku mamy do czynienia. To właśnie jedna z wyraźnych cech muzyki odtwarzanej względem dźwięku słyszanego na żywo, za którą nie przepadam. Określiłbym ją jako „bas głośnikowy” – taki nadmiernie wyeksponowany, nieco ciągnący, ale i utwardzony wyższy jego zakres, dominujący nad pozostałą częścią pasma, szczególnie przy większej głośności. Nie wiem jak to lepiej opisać, ale przypuszczam, że większość z szanownych czytelników już skojarzyła co mam na myśli. Zjawisko zwykle wyraźniejsze jest w podłogówkach, szczególnie budżetowych. Od strony technicznej widzę to tak, że skrzynki pobudzane przez przetworniki kumulują w sobie energię i rozpraszają ją z opóźnieniem w niekontrolowany sposób. W efekcie powstają zniekształcenia - podkolorowanie, czy też podbicie basu, czyniące go nienaturalnym. Powiedziałbym, że przed modyfikacją było słychać bas aktualnie występujący w utworze, plus ten, który był w nim milisekundy wcześniej, jak również ten, który był tam jeszcze wcześniej. Zresztą podobnie rzecz się ma w pomieszczeniach, gdzie odbicia wydłużają przebywanie w przestrzeni energii, która zamiast się rozproszyć, dodawana jest do dźwięku bezpośredniego jeszcze przez kilkaset ms. Dzieje się to w każdej chwili odsłuchu. Rezonanse jeszcze bardziej pogarszają sytuację. Te wszystkie zjawiska mamy także w obrębie samej skrzynki kolumny. Jej ściany pobudzane głośnikiem, trzeba dodać głównie w sposób bezpośredni, gdyż drgające wewnątrz powietrze o małej impedancji falowej nie jest w stanie przekazać wiele energii sztywnym ścianom kolumny o znacznie większej impedancji falowej, drżą jako całe elementy posiadające masę i sprężystość, ale również przenoszą te drgania w strukturze materiału, z którego są zbudowane. A trzeba pamiętać, że ciała stałe o wiele lepiej transmitują drgania niż powietrze. Energia ta, oprócz tego, że zostaje rozproszona w niewłaściwym czasie, oddziałuje także na same przetworniki, co też uważam za ważny czynnik. Już wcześniejsze doświadczenia potwierdziły, że np. odseparowanie głośnika wysokotonowego od skrzynki wyraźnie poprawiło wrażenie jakości odtwarzania wysokich tonów. Sądzę, że jedną z przyczyn (o innych później), był właśnie wpływ niskich częstotliwości z głośników niskotonowych, wędrujących do tweetera przez obudowę. Tak więc ogólne wrażenie mniejszej ilości basu jest zdecydowanie pozytywne. Teraz kolumna emituje tylko (zapewne bardziej „prawie tylko” ) to, co jest zawarte w nagraniu, bez zamazywania obrazu muzycznego echem z przeszłości. Słychać to szczególnie dobrze przy dostarczaniu do przetworników większej ilości watów. Jest szybciej, selektywniej, mniej zwaliście i kluchowato. Bas stał się miękki i czysty. W niektórych nagraniach wręcz niepokojący. Zapewne dlatego, że lepiej słyszalne są najniższe składowe, nie zamazywane przez wyższe dźwięki pochodzące od drgających skrzynek. Co najlepsze, odsłuch w miejscach gdzie wyraźnie dają o sobie znać mody pomieszczenia, także określiłbym jako zdecydowanie przyjemniejszy. Oczywiście nadal jest poczucie nadmiaru basu, ale jest wrażenie mocnego przesunięcia punktu ciężkości w stronę najniższych częstotliwości, co przy niektórych podgatunkach muzyki elektronicznej daje niezły efekt niepokojąco wibrującego powietrza, bez uczucia przytłoczenia dźwiękiem.  Na koniec moich przydługich deliberacji o basie wstawię trochę wykresów z badań przeprowadzonych (niestety nie przeze mnie) akcelerometrem, przytaczanych już wprawdzie wcześniej w wątku „Wibracje i drgania”, ale dla wygody czytania załączę i tu. Na wykresach 6 i 8, obrazujących drgania ścianki odpowiednio tylnej i bocznej, dla sytuacji gdy głośnik jest przykręcony sztywno do obudowy oraz izolowany gumowymi podkładkami, wyraźnie widać bardzo duże obniżenie drgań w drugim z wymienionych przypadków, dochodzące nawet do 30dB. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że miejscami (szczególnie tam gdzie występują rezonanse obudowy) przyspieszenia mierzone na ścianach są oddalone od tych mierzonych na membranie mniej niż 30 dB. Co ciekawe zakres częstotliwościowy, w którym występuje duża poprawa, czyli mniej więcej pomiędzy 100 a 500 Hz, pokrywa się z moimi spostrzeżeniami poczynionymi na podstawie odsłuchów. Zapewne u mnie rozciąga się on o wiele dalej w stronę niskich częstotliwości, jak również obniżenie amplitudy drgań jest większe, ze względu na zdecydowanie lepsze odsprzęgnięcie głośników. Przejrzałem też wiele wykresów z badań akcelerometrem, zamieszczanych w testach kolumn robionych przez Stereophile. Tam także wyraźnie widać, że ściany kolumn najchętniej drgają w zakresie niskich częstotliwości, z rezonansami w okolicach kilkuset Hz – ogólnie w zakresie nisko-średniotonowym. Niestety nie posiadam przyrządów pomiarowych pozwalających to zobrazować w moim przypadku. Mogę jedynie potwierdzić bardzo duże wyciszenie ścian kolumny po ocenie organoleptycznej - za pomocą stetoskopu, nasłuchu bezpośredniego (przykładanie ucha), oraz badań palpacyjnych . Tu dodam, że całkiem wyraźne efekty osiągałem już wcześniej, poprzez skuteczne mechaniczne odizolowanie kolumn od podłoża za pomocą sprężyn. Przy czym wydaje się, że nie chodzi o samą izolację, a bardziej o pozbawienie skrzynek styku z twardymi masywnymi przedmiotami (np. podłogą), które odbijają drgania wędrujące w kolumnie z powrotem do jej wnętrza (w sensie struktury konstrukcyjnej skrzynki), powodując wspomniane wcześniej kumulowanie energii i dalsze towarzyszące temu zjawiska. C.D.N.   Driver Decoupling (1).doc
    • To bardzo ciekawe co piszesz. Jakie były różnice w pomiarach pomiędzy "docelowymi" pomiarami REW a tymi w miejscu poprzednich kolumn? 
    • Może takie się nadadzą?     
  • Ostatnio poruszane tematy

×
×
  • Utwórz nowe...